Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 VIP-room

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 11:45 am

Samiec patrzył się na Beth jak na słodką, naiwną i głupią idiotkę. Czy ona znała się na życiu? Kiedyś była człowiekiem ale bycie wampirem w niczym nie przypomina jej poprzednich problemów. I na co ona liczyła? Że posłucha jej słów i jak grzeczny piesek posłucha się jej prośby? Już dawno zrezygnował ze słuchania rozkazów.
- Więc zostać sobie cywilizowanym wampirem a ja to załatwię stosownie do mnie, czyli wkurwionego samca, który ma gdzieś twoje słowa i cywilizację, która pierdoli mnie tak jak ja ją - Z uśmiechnął się złowroga i zaraz ten grymas zniknął, ale niewątpliwie przed sekundą znajdował się na jego twarzy.
I co się stało z jego wzrokiem, skoro na nią nie działał? Już dawno powinna paść trupem, a nad nią zebraliby się źli lekarze czekający na narządy do przeszczepów. Przynajmniej ta mała się bała. Chociaż królowej drżały ręce,jednak ta starała się panować nad odruchami. Samiec znów przeniósł swoje sadystyczne zachowanie na kelnerkę, gdy ta pojawiła się koło nich.
- A teraz usiądziesz koło tej miłej, naiwnej pani i powiesz jej ładnie kiedy widziałaś Tohra i odpowiesz na jej każde pytanie. A kiedy uznam, że robisz z nas wała i kręcisz to wyjdziemy stąd i porozmawiasz ze mną w bardziej przytulnym miejscu - samiec przymknął oczy, czując pulsujący ból w głowie. Niepotrzebnie tu przyszedł, mógł spędzić miłe chwile z Bellą a tak musi się użerać z czymś takim. - Nie musisz się przejmować, porwanie nie jest czymś trudnym a twój szef niedługo będzie należał do mojej rodziny, więc nie będzie robił problemów.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 5:05 pm

Kelnerka, z przerażeniem w oczach, usiadła w ich loży, jak najdalej od samca. Na Beth też spoglądała niepewnie. Z. czekał na odpowiedź i niecierpliwie stukał dłonią o blat stolika, wydawało się, że jeszcze chwila a wybuchnie i zrobi totalny rozpierdol. Nawet Beth zaczynała się po woli obawiać o rozwój sytuacji, przecież wszyscy wiedzieli, że Z. jest nieobliczalny. Nie chciała, by kelnerce stała się krzywda.
Niech cię Tohr strasznie się ukrywasz, a potem chlapiesz na prawo i lewo o swojej tożsamości.
Przez chwilę Beth zastanawiała się czy nie zadzwonić do T. i go ostrzec, ale gdyby teraz zaczęła gdzieś dzwonić to nie wiadomo jak Zbihr by zareagował.
Wyślę mu potem sms.Postanowiła.
-Spokojnie Z. nie zrobi ci krzywdy.- Zwróciła się do kelnerki, a na samca spojrzała karcąco.- Po prostu odpowiedz na kilka jego pytań.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 7:01 pm

Kiedy kobieta poprosiła ją o podejście nie miała innego wyboru. Jeszcze tylko pięć minut pocieszała się w myślach, ale podejrzewała iż przez rozmowę z tą dwójką nie wyjdzie stąd szybko. Usiadła koło wampirzycy, jak najdalej mężczyzny ze sztyletami trochę przerażona, ale jednak brunetka zaczęła ją uspokajać.
- Odpowiem na wasze pytania. Tylko proszę pospieszcie się. Kończę zmianę i chciałabym wrócić do domu - powiedziała i spojrzała najpierw na mężczyznę, a później na kobietę - Niestety. Dużo nie będę mogła wam powiedzieć. Nie znam Tohrtura długo. Nic o nim nie wiem.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 7:09 pm

Z zadowoleniem zauważył, że samiczka starała się trzymać jak najdalej od niego. Świetnie. Wiedział z doświadczenia, że strach działa na innych lepiej niż przyjacielski ton. Szybciej otwiera usta i ofiara ma płonną nadzieję, że wkrótce będzie miała spokój. Niestety kelnerka nie była reduktorem, więc po wszystkim nie mógłby jej zabić, dlatego będzie musiał puścić ją wolno. Cholerny Ghrom i oszczędzanie cywili.
- Jeśli porozmawiamy szybko i na temat to zdążysz wyjść przed swoją zmianą.
Nie zna go długo, więc spotkali się dopiero niedawno, co oznacza że przy odrobinie szczęścia Tohrtur jeszcze żył. Kolejna cenna informacja.
- Więc zdradź nam to co o nim wiesz i wszystko co ci powiedział - warknął, ale zaraz spojrzał z krzywym uśmiechem na Beth. - O, przepraszam, to pani zadaje pytanie. Proszę się nie przejmować moimi wtrąceniami, kontynuuj swoje śledztwo.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 7:26 pm

Pokręciła głową w geście rezygnacji. Jak Z. dalej będzie straszył tą biedną kelnerkę, to niczego się nie dowiedzą , bo ona zejdzie tu na zawał.
- Posłuchaj go, on naprawdę nie zrobi ci nic złego, pomimo tego, że wygląda na zło wcielone. Powiedz mu wszystko co chce i spokojnie będziesz mogła wrócić do domu.
Beth uśmiechnęła się zachęcająco, co w obecnej sytuacji było raczej trudne. Miała nadzieję, że kelnerka nie wie za dużo. Chociaż Z. już był nakręcony jak katarynka,a co dopiero będzie się działo jak uzyska jakieś informacje o T.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 7:35 pm

Westchnęła i opuściła wzrok na swoje splecione dłonie - Już mówiłam nic nie wiem. Większość czasu mnie oszukiwał. Wiem tyle, że miał żonę, która zmarła, ma na imię Tohrtur i nie jest człowiekiem. To wszystko co o nim wiem, a mówił mi o tym kim jestem. Nic więcej. Nie jesteśmy przyjaciółmi. Nie zdradzamy sobie sekretów - powiedziała i spojrzała na mężczyznę
-Mam jeszcze kilka stolików do obsłużenia i muszę iść do domu - poinformowała ich i położyła dłonie na tacy po drinkach - To wszystko co chcecie wiedzieć?
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 7:46 pm

Jak to Z nic nie zrobi? Oczywiście, że nie zrobi jeśli nie zostanie zmuszony do ostateczności. Ale jako zło wcielone został pozbawiony wszelkich uczuć i ludzkich/normalnych wampirzych odruchów.
- Nie, to nie wszystko, więc siedź na dupie i nie oddalaj się stąd nawet o krok - I nie musisz wracać do domu dopóki nie skończymy. Chyba, że chcesz dokończyć naszą miłą pogawędkę u siebie w domu...
Jego słowa zawisły w powietrzu i jego propozycja na pewno nie mogła być atrakcyjna, co przedstawiał sposób jej wypowiedzenia. Jeśli pójdą do domu Carmine to na pewno nie skończy się na zwykłym przesłuchaniu. Przy okazji przeprowadzi gruntowne przeszukanie pomieszczeń a samiec będzie znał jej adres, więc będzie mógł do niej wrócić kiedy zechce.
- Jezu gada o Wellsie jak potłuczony. Ile mu czasu zajmie to użalanie się nad sobą? Ktoś mu zamordował żonę i stracił dzieciaka ale my go potrzebujemy bardziej - mówił do siebie, więc dopiero po chwili popatrzył na kelnerkę. - Jak masz na imię? Co ci mówił o żonie i w jaki sposób?
Jeśli Z się dowie, to będzie mógł zrelacjonować wszystko Ghromowi i reszcie i razem zastanowią się nad możliwością powrotu Tohra.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 8:03 pm

Kiedy mężczyzna zaproponował dalszy ciąg przesłuchań w jej domu od razu zaprzeczyła głową - Może jednak tutaj zostanę - mruknęła cicho i wiedziała, że w najbliższym czasie nie uda jej się wrócić do domu. A jak ty, idioto, byś się czuł gdybyś stracił osobę na której Ci zależy? Postaw się na jego miejscu. Pomyślała chcąc wypowiedzieć swoje myśli na głos, ale nie odważyłaby się tego powiedzieć.
-Jestem Carmine - przedstawiła się - Zaczął mówić kilka zdań na temat swojej żony kiedy zauważyłam na jego plecach kawałek tatuażu. Wyjaśnił co oznacza i kim dla niego była Wellsie. Potem chcąc mnie pocieszyć zaczął mówić, że on też stracił ukochaną osobę - jej głos stopniowo gasł. Naprawdę nienawidziła mówić na temat swoich rodziców, a rozmowa o żonie Tohra z nim była z tym powiązana. - Straciłam rodziców gdy miałam dwa lata. Trochę się nad tym rozczuliłam, a Tohrtur zauważył, że płacze przez to. Chcąc mnie pocieszyć zaczął mówić, że jest dość podobny do mnie - mruknęła i opuściła głowę zakrywając rudymi włosami twarz - Nie pomógł mi, ale liczyły się chęci - mruknęła i poczuła w kieszeni wibrującą komórkę. Nie sięgnęła do spodni po nią tylko dlatego, że nie chciała zdenerwować mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 8:15 pm

- Nie chcę być niedyskretny - ale jego ton i zachowanie temu przeczyły, czyli słowa były zwykłymi kłamstwami. - Ale w jaki sposób miałaś dostęp do jego nagich pleców?
Kolejne słowa zmroziły Z i powiał od niego wyraźny chłód, a temperatura wokół niego obniżyła się o kilka stopni.
- Chyba nie sądzisz, że nas tym rozczulisz i z poczucia winy pozwolimy ci iść? - samiec zsunął dłonie ze stołu na nogi i tam w bezsilnej złości zacisnął je na kolanach. Był zły na Tohra za jego użalanie się. - Każdy dostał w dupe od życia i użalanie się niczego nie da. Pogódź się albo zapomnij.
Samiec zacisnął wargi, próbując się uspokoić. W myślach powtarzał sobie, że to nie wina kelnerki, nie zdawała sobie sprawy ze swoich słów, ale to gówno pomagało. Carmine wyglądała teraz mizernie i jeszcze bardziej zmalała, wspominając własnych rodziców. Ale samiec nie mógł nad sobą zapanować i czuł w tej chwili jedynie obrzydzenie. Nie należy płakać, kiedy dzieją się złe rzeczy. Na początku próbował płakać, ale to nic nie pomagało a inni i tak patrzyli na niego z pogardą. A przecież to nie była jego wina, nie mógł nic zrobić z tym kim się stawał przez Posiadaczkę. To nie jego wina... I później już nie płakał, przestał bo to było bezsensowne. A użalanie się nad sobą albo szukanie pocieszenia u innych również było żałosne. Każdy musiał liczyć na siebie, bo reszta świata ma cię gdzieś. Samiec milczał, ledwo panując nad sobą, więc reszta przesłuchania spadła na Beth.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 8:41 pm

Caermine odpowiadała spokojnie na pytania samca, chociaż inna samica już dawno zaczęłaby uciekać z krzykiem. Podziwiała jej opanowanie. Nie dowiedzieli się z Z. niczego ponad to, że Tohr żyje i nadal rozpacza po stracie Wellisandry. Tyle to i Beth wiedziała. Po za tym po co się czepiał tych nagich pleców, jeżeli Tohr chciał w szale miłosnego uniesienia zapomnieć się choć na chwilę, to nic nikomu do tego.
-Z. czyli, ty rzeczywiście wyczułeś tutaj Tohra. Samica nie zapomniała jak jego telefon przerwał jej czułe sam na sam z Ghromem.
-Wiesz może gdzie Tohr, teraz jest, albo gdzie ewentualnie moglibyśmy go znaleźć?. - Zwróciła się do Carmine.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 8:54 pm

Nie odpowiedziała na pytanie mężczyzny. Nie miała zamiaru. Jakby powiedziała prawdę nie uwierzyłby jej. Kiedy natomiast kobieta spytała gdzie teraz jest Tohr nie umiała odpowiedzieć.
-Nie mam pojęcia. Ostatni raz go widziałam wczoraj koło drugiej po południu. Zanim zdążyłam się zorientować, że się pożegnał już go nie było. Nie mam z nim żadnego kontaktu. Przepraszam. Jeżeli Tohrtur jest dla was kimś bliskim mogę jemu przekazać, że was spotkałam - wstała od stołu mechanicznie patrząc na zegarek - Koniec mojej zmiany. Pozwolicie, że udam się do domu? Jestem trochę zaspana - powiedziała i objęła spojrzeniem całe pomieszczenia ostatni raz patrząc czy nikt nie potrzebuje dolewkę alkoholu. Po chwili spojrzała na parę z którą rozmawiała czekając na pozwolenie odejścia.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 9:05 pm

Obie samice zignorowały jego pytanie, więc samiec już trochę uspokojony przeniósł na nie wzrok. Spotkały się pierwszy raz w życiu ale już zachowywały się jak najlepsze przyjaciółki i związały niemy sojusz przeciwko arogancji samca.
- Nie musisz mu o nas mówić - Z uśmiechnął się złowieszczo, przez co górna warga wyglądała jeszcze dziwniej niż zwykle, a blizna stała się wyraźniejsza. - Będzie wiedział, że z nami rozmawiałaś. Zapach wszystko mu powie.
Zapach byłby jeszcze silniejszy, gdyby któreś z nich ją uścisnęło, ale Z nie zamierzał tego robić. Samiec rzucił spojrzenie Beth, ale ona również nie wyglądała na aż tak dobrą samarytankę, chociaż prawie broniła tej małej jak własnego młodego. Niestety Z wiedział, że nic więcej nie wyciągnie z samiczki, więc musiał już ją puścić.
- Możesz iść - przynajmniej grzecznie czekała na pozwolenia. - Do zobaczenia Carmine - posłał jej kolejny uśmiech i nie spuścił z niej wzroku, dopóki nie wyszła.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 9:16 pm

Z. puścił kelnerkę wolno, przynajmniej obeszło się bez rozlewu krwi. Samica nie wiedział jak zamierza wykorzystać zdobyte informacje. Z drugiej strony wszystko się pokomplikowało, niby miała trzymać język za zębami, ale w obecnej sytuacji z innego źródła dowiedziała się, ze Tohr żyje. Mogłaby w sumie powiedzieć o tym Johnowi, ale nie była pewna czy T. nie potraktuje tego jako złamania umowy, nie zaszyje się gdzieś i nie zerwie z nią kontaktu. Już ją głowa zaczynała od tego boleć, a może wpływ na to miał wypity alkohol.
Z. patrzył za odchodzącą Carmine i wyglądał jak gdyby ostatkiem sił powstrzymywał się do pobiegnięcia za nią.
-I co masz zamiar teraz zrobić.- Zapytała go.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 9:35 pm

Pokiwała głową w podzięce za puszczenie wolno i poszła wziąć torebkę. Przekazała kelnerce co ma kontynuować za nią i wyciągnęła z kieszeni spodni komórkę. Dzwoniła opiekunka Domu Dziecka. Zmrużyła oczy, usunęła wiadomość, a komórkę schowała głęboko do torebki. Nareszcie miała iść do domu. Miała się wyspać i zapomnieć o tym całym wampiryźmie.

//Mieszkanie nr.1
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 9:51 pm

Beth wpatrywała się uparcie w samca, czekając na jego reakcję. Nie widział tego, ale czuł jak jej wzrok wypala mu dziurę w ranie na barku. Co ją tak interesowała ta sytuacja? I dlaczego była taka spokojna? W końcu to ona była tą wrażliwszą z ich dwójki.
- Teraz skończę to co zacząłem - powiedział bezbarwnym tonem, nadal spoglądając na wyjście. Teraz naprawdę go bolała głowa i znał na to tylko jedno lekarstwo - otępienie, w którym nie czuje się żadnego bólu. Kiedy kelnerka już zniknęła w końcu spojrzał na Beth. - Chyba zamierzaliśmy się upić, zanim nam przerwano?
Na myślenie przyjdzie czas jutro, w końcu zawsze można liczyć na jakieś jutro, które nie będzie bardziej gówniane. Z wziął swoje piwo, opróżnił butelkę do dna i zamówił u przechodzącej kelnerki wódkę. W końcu to specjalny dzień zaręczyn, trzeba świętować.
- A ty? Co zrobisz?

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 10:21 pm

Z. coś szybko przeszedł do porządku dziennego nad ta cała sytuacją. Samice ciekawiło co mu chodzi po tej jego łepetynie.
-Oczywiście napiję się.- Oparła na zadane pytanie, i gestem ręki przywołała kelnerkę by zamówić kolejną szklaneczkę.
Trochę denerwowała się, ze Z. nic nie mówi, ale bez paniki w jego przypadku to przecież zupełnie normalne. Samica wolała nie nawiązywać do tematu Thora, bo bała się, że wypaple coś czego nie powinna. Czasami cisza była lepsza., więc siedzieli sobie tak ze Zbihrem i sączyli alkohol. Jeżeli Beth miała być ze sobą zupełnie szczera, to powoli zaczynał odczuwać na sobie jego skutki, cóż nigdy nie miała zbyt mocnej głowy. Samica zakładał, że jeżeli nie będzie mogła ustać na nogach, to Z. jakoś przetransportuje ją do domu, chociaż przy awersji Z. do dotykania może to stanowić mały problem. W ostateczności zawsze może zadzwonić po Ghroma.
-To co jeszcze po jednym? - Zapytała samca i wskazała na swoją pustą szklankę.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Pon Lut 07, 2011 10:41 pm

- No i jak on sobie poradzi? Zniknął z domu tak jak wyszedł z Johnem, więc aktualnie jest nieuzbrojony i w dodatku rozżalony.
I to był ostatni komentarz na jaki sobie pozwolił Z względem wiadomo kogo. Póki co chciał wywalić samca z pamięci. Wolał myśleć o przyszłych zaręczynach - cóż poradzić, interesował się sobą i był pieprzonym samolubem. Samiec spojrzał na swoją szklankę, z której również już wyparowała wódka. Jakieś oszukańcze szkła, z których trunek wyparowuje lub wycieka? Na pewno nie mógł sam tego wypić. On nie pije. Chociaż musiał jakoś uśpić wszelkie troski o Tohra.
- Tak, co nam szkodzi? Najwyżej w domu spiorą nam głowy, ale w stanie w jaki planuję się wprowadzić to i tak mało mnie to obejdzie - gestem przywołał kelnerkę, która błyskawicznie przyniosła im trunki, już nawet nie pytając co zamawiają. Chyba zaczynają sobie wyrabiać markę stałych klientów. Dotychczas był tylko kurwojebcą ale teraz zyskiwał status alkoholowego barona. - A potem wyżalimy się sobie w pijackim amoku... chociaż nie. Ja żalić się nie będę ale ty możesz. Świetnie opanowałem udawane słuchanie.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: VIP-room    Wto Lut 08, 2011 9:17 am

/// Gabinet Mordha


Lamia weszła do VIP-roomu.
Rozglądała sie gdzie by mogla usiać i nagle spostrzegła Beth siedzącą z jakimś samcem.
Podeszła do nich i się przywitała.
-Witaj Beth.
Czekała aż kelnerka przyjmie jej zamówienie. Była zmęczona zbyt mało snu dawało jej dziś do wiwatu.
Siedziała i piła swojego drinka gdy do ich kanapy podszedł Wielebny.
Znowu poczuła to dziwne mrowienie w całym ciele.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Wto Lut 08, 2011 9:55 am

Beth siedziała i zastanawiała się czy Z. przypadkiem też się nie upił. Popatrzyła na niego lekko przymglonymi od alkoholu oczami, ale samiec wyglądał prawie tak jak zawsze. Siedział na stołku, i czujnie obserwował całe otoczenie.
Wymruczał coś o tym Jak T. sobie poradzi. Beth zawzięcie trzymała język za zębami, obawiała się, że jedno nieopatrzne słowo mogłoby spowodować nieopanowany słowotok, a przecież obiecała milczeć.
Podparła głowę na dłoni, spojrzała w stronę samca i zapytała
-Na pewno chcesz bym ci się wyżaliła?- Przez spojrzenie Z. przebiegła panika, a w duszy Beth zaśmiał się mały złośliwy chochlik, gdyby zaczęła traktować Z. jak swoją psiapsiółkę to ten pewnie wybiegłby stąd z krzykiem.
Od odpowiedzi samca uratowała Lamia, która nie wiadomo skąd pojawiła się przy ich stoliku wesoło witając się z Beth. Biedny Zbihr został osaczony przez samice, co zapewne nie bardzo mu odpowiadało.
- Hej Lamio. - Odparła samica z uśmiechem, cieszyła się, e znów widzi swoją przyjaciółkę.- Poznaj brata mojego męża Zbihra.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: VIP-room    Wto Lut 08, 2011 12:29 pm

Mordh niosąc tą głupią filiżankę w dłoni zaspanymi oczyma podszedł do stolika przy którym usidła Lamiaa.
Zamrugał i spojrzał na Beth zdziwiony.
- Witam....Kru...to znaczy witam w moich skromnych progach.-powiedział równie zaspanie co na nią spojrzał. Przeniósł wzrok na drugą samicę. Parzyła na niego jakoś dziwnie. Może rzeczywiście nie powinien przychodzić dziś do Z/S. Zapewne czuł się tak jak wyglądał. Czyli...marnie. Nawet Lamiaa to dostrzegła.
Poprawił swoją wypowiedz bo gdyby ktoś usłyszał że siedzi tu Krwiczka Króla to nie wiadomo jak wampiry mogłyby zareagować. Założył też że Ghrom nie wie że jego samica to przebywa ale skoro była w towarzystwie jednego z Braci nie wtrącał się . Była pod Ochroną. Ghrom skróciłby go o głowę gdyby dowiedział się że jego samicy stało się coś na jego terenie.
- A ty niezdradziłaś mi swego imienia samico. -zwrócił się do Lamii.
Gwizdnął na kelnerkę która migiem znalazła się przy stoliku.
- Dla tych państwa na koszt firmy.
Kelnerka z wyuczonym uśmiechem przeznaczonym dla specjalnych gosci zaczęła zbierać zamówienia.
- O! i zabierz to. -podał kelnerce filiżankę o kawie przerywając jej pytanie skierowane do Zbihra.
Czekal na odpowiedz Lamii która jak zdołał zauważyć dziwnie się spięła.
To było trochę podejrzane.



Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Wto Lut 08, 2011 1:24 pm

- Nie, już nie jestem tego taki pewien - mruknął, rzucając szybkie i spanikowane spojrzenie Beth.
Tak naprawdę żartował, nie miał zamiaru jej słuchać, a gdyby samica jednak zdecydowała się na ględzenie i zamęczanie Z opowieściami to wampir podziękowałby i wyszedł z klubu, zostawiając ją na pastwę klientów. Dlatego Z bez słowa powrócił do jakże interesującej wódki - przynajmniej szklanka nie wymagała od niego posłuchu i uwagi. I w tym momencie do ich stolika podeszła ciemna samica a za nią napatoczył się Mordh.
Kurwa, robi się z tego pieprzony zjazd rodzinny. Jeszcze tylko Belli brakuje... Cholera, niech nawet się nie wazy tutaj przychodzić. Wejdzie do tego miejsca i od razu wróci do domu. Tam gdzie nikt jej nie zrobi krzywdy.
Samica przywitała się z Beth, więc zapewne była jej znajomą. Do Z nawet słowa nie wypowiedziała, tak samo jak Mordh, więc samiec mógł bez poczucia winy siedzieć w milczeniu. Przesunął się nawet na skraj siedzenia, żeby odciąć się od trójki, która zapewne zamierzała wesoło gaworzyć o własnych sprawach. A kiedy Beth przedstawiła Z Lamii, ten tylko rzucił jej spojrzenie i pozostał przy obserwacji, skoro nikt zbytnio nie naciskał na jego uwagę. I tak było dla wszystkich najlepiej, a zwłaszcza dla niego. Nie sprostował nawet swojego pokrewieństwa z Ghromem - Król był jego bratem, ale Beth chyba specjalnie nie wyjaśniała ich zawiłej sytuacji, stawiając na bezpieczeństwo bractwa. Lamiaa i tak pewnie dojdzie do własnych wniosków - tworzą razem miłą i wesołą rodzinkę.
Stać mnie na picie. Stać mnie na pierścionek i nie wydałem wszystkiego na kurwy - pomyślał, chowając rękę do kieszeni. Zacisnął palce na pudełeczku z pierścionkiem i podniesiony na duchu przyszłą ceremonią, napił się wódki. Nie rozumiał o co chodzi Mordhowi z tym imieniem. Przecież samica wyglądała na jego koleżankę, a Beth przed chwilą sama wymówiła jej imię - Lamiaa.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: VIP-room    Wto Lut 08, 2011 1:51 pm

Lamia spojrzała na Zbihra. Zauważyła ze niema nastroju do rozmów. Odsunął sie na drugi koniec ze swoja szklaneczką wódki.
Kiwnęła do niego tylko głowa na znak przywitania.
Siedziała jak na szpilkach nie mogla sie rozluźnić czując na sobie wzrok Wielebnego.
- jestem Lamia - odpowiedziała na zadane pytanie.
Po czym ręka zaczęła odgarniać denerwujące ją włosy. Niema co Beth musi mieć fajnego bronca skoro ma taka fajna rodzinkę.
Napiła się swojego drinka i spojrzała na Wielebnego starała się zrozumieć co sie z nią dzieje, ale nie mogla. Wkurzyło ja to.
- Pan tez mi nie powiedział jak ma na imię... - Odwróciła wzrok bo znowu czuła ogromne pragnienie by był jej.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Wto Lut 08, 2011 2:16 pm

Z. przesunął się na brzeg kanapy, jak gdyby miał zamiar wziąć nogi za pas i uciekać. Lamia otaksowała go wzrokiem nieświadomie oblizując wargi językiem.
A do kompletu towarzystwa napatoczył się Mordh, który wybałuszył oczy na widok Beth, i jąkając przywitał się.
Samica nie rozumiała, dlaczego robią takie halo z tego, że wyszła sobie na drinka. Lokal rzeczywiście nie był zbyt wysokich lotów, ale alkohol mieli dobry.Beth wychowana wśród ludzi, nie do końca rozumiała zależności w wampirzym świecie, zdawała sobie sprawę, że każdy samiec najchętniej zamknąłby swoja samicę w domu, ale no bez przesady.I Ghrom, nie był tutaj wyjątkiem, ale on zdawał sobie sprawę, że takie działania unieszczęśliwiłyby Beth, a on stawiał jej szczęście na pierwszym miejscu. A tak w ogóle to była tu pod opieką jednego z braci co automatycznie zapewniało jej bezpieczeństwo.
-Witaj Mordh.- odpowiedziała oficjalnie, prawie po królewsku i postanowiła zrzucić małą bombę.- Byliśmy ze Zbihrem, wybrać pierścionek zaręczynowy dla Belli, sądzę, iż jesteś zadowolony z tak doskonałego mariażu swej siostry?
Mordh popatrzył na Z. i wyglądał jak gdyby miał dostać ataku apopleksji, ale cóż miał zrobić dobre wychowanie przekazane przez jego mamanh wzięło górę.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: VIP-room    Wto Lut 08, 2011 5:51 pm

-Lamiaa..ok, ja? Mordh. -przedstawił się samicy choć dośc nietaktownie.
Totalnie go zatakało. Był tak zajęty wlasnymi problemami ze zapomnial o tym że naprawde dojdzie do związku z i Belli.
- Ach tak...-odezwał się jednak po chwili udając że własnie zrozumiał pobyt Królowej w Zero Sum.
- Noto świetnie że ten związek będzie legalny. -dodał nie wiedząc co jeszcze powiedzieć.
Stał tak przez jeszcze kilka sekund zerkając to na wyluzowaną Beth na spiętego Zbihra i dziwnie ...rozgrzaną Lamię.
Nie mógł pojąc o co chodzi nowopoznanej samicy. Była spięta fizycznie ale rozlużniona na duchu, wyczuł to, moze była... jak to się mówi?
Rozmarzona? A kto ją tam wie. Te wszystkie samice ...eh... to samo zło. Niby miłe, piękne i ... nieważne.
Droga do ich serca i łona prowadzi przez ciemne chaszcze i zgliszcza cierpienia. Ich dusze oplata trujący bluszcz który znika dopiero wtedy kiedy one na to pozwolą. Samiec nie ma tu nic do zdziałania.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: VIP-room    Wto Lut 08, 2011 6:04 pm

Głupia Beth, samiec w końcu ukręci jej ten mały łepek. Kiedy król straci nią zainteresowanie i żaden z krewnych nie będzie chciał jej szukać. A jak znudzi go czekanie to królową spotka niemiły wypadek... Ktoś przed przypadek strzeli jej w serce a później jeszcze kilka razy w inne ważne organy. Tak, nieszczęśliwe wypadki zdarzają się każdemu. A zwłaszcza osobom rządzącym.
- Tak, świetnie - powtórzył cicho Z, nie mając nic więcej do dodania.
Bo co miał jeszcze oświadczyć? Że nie może się doczekać i nie wyobraża sobie przyszłości bez Belli? Denne słowa, które usłyszeć będzie mogła tylko lilan i nikt więcej. Zresztą, po co miałby zanudzać towarzystwo takimi rzeczami? Wyraźnie każdy był zajęty sobą - jak to zawsze było. A wiadomość o zaręczynach widocznie zaskoczyła Mordha, więc samiec wyciągnął oczywiste wnioski. Wielebny wcale nie myślał poważnie o zamiarach Zbihra, co samca tylko rozsierdziło. Kłamał, mordował i miał w dupie świat ale kiedy w końcu decyduje się na coś ważnego to nie zamierzał cofać danego słowa.
Samiec po raz kolejny sięgnął po wódkę, topiąc własne uczucia w alkoholu.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: VIP-room    

Powrót do góry Go down
 
VIP-room
Powrót do góry 
Strona 10 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum :: Zero Sum-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | www.sosblogs.com