Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stół Glymerii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Stół Glymerii   Pon Kwi 25, 2011 9:26 pm



Namiot wielkości namiotu cyrkowego kolorze złota, duży i ogrzewany. Na wyściełanej rozwijanej posadzce ustawione są zaścielone czerwonymi obrusami suto zastawione i pięknie udekorowane stoły. Oddzielny dla Bractwa i reszta Dla członków Glymerii oraz innych wampirów. Porządku pilnują psańcy oraz organizatorzy: czyli w tym roku Beth i jej pomocnicy. Znajduje się też to mała toaletka, szatnia oraz pomieszczenie psańców. W dzień tegoż święta panuje post, a biesiadę rozpoczyna się od zjedzenia przez wszystkich jej uczestników symbolicznego jabłka których stosy leżą na każdym stole.


Większość zasiadających przy tymże stole wampirów należała do elitarnej grupy o wysokim arystokratycznym pochodzeniu. Bez większego problemu można było domyślić się, kim są, po bogato zdobionych szatach jak i nienagannych manierach.
Stół był zasłany czerwonym aksamitem, na którym znajd owalu się srebrne tace z jabłkami ułożonymi w równe piramidki.
Psańcy uwijali się jak w ukropie by dostawiać nowe tace z wykwintnymi potrawami.


Ostatnio zmieniony przez Lamia dnia Pon Kwi 25, 2011 9:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Pon Kwi 25, 2011 9:29 pm

Cała trojka weszła do namiotu biesiadnego. Lamia uważnie się rozglądając po wnętrzu. Zaobserwowała, że przy dwóch stołach jest sporo miejsc nowych. Trzeci stał pośrodku i był zapełniony członkami bractwa i rodziną królewską. Ich stół stal na środku namiotu.
Pozostałe dwa po bokach. Zauważyła, że wśród członków bractwa brakuje Vredhnego. Ciekawe, dlaczego nie przyszedł? Powiedziała do siebie.
Samica przyglądała się z zaciekawieniem gromadzącym się wampirom. Może gdzieś tu znajdzie się matka Mordha przecież miała pomagać Beth w organizowaniu święta. Pomyślała.
Jednak po chwili przerwała swoje obserwacje żałując, że się na to zdobyła, gdy tylko poczuła na sobie niechętny wzrok starszych samic. Były to spojrzenia pełne pogardy i zazdrości.
Lamia splotła swoje palce z dłonią Mordha. Nie robiła tego w sposób subtelny by nikt tego nie zauważył. Zrobiła to bardziej by wprawić w zakłopotanie gapiące się towarzystwo, czym mogłaby podnieś się na duchu.
Nie żeby była złośliwa, ale nie lubiła takiego zachowania. Od razu rozpoznała po tych starszych samicach, że należą, do Glymerii. No, bo czego można się innego po nich spodziewać? Zastanowiła się. W końcu odezwała się nieśmiało do swojego samca.
- Nallum czy wiesz gdzie powinniśmy usiąść? – Wyszeptała.
Czułą się w tym całym towarzystwie nieswojo tak jakby nie pasowała do tej układanki i wtedy zauważyła grymas niechęci na twarzy przyjaciela. Mrugnęła do niego okiem na znak „ wszystko będzie OK.” Jednak samiec nie dał się na to nabrać. Zbyt dobrze się znali by móc wciskać sobie takie bajeczki. Oboje nie lubili takich przedstawień i głupkowatych uśmieszków. Lecz Lamia musi do tego przywyknąć. Jej stare zachowania muszą powrócić by nie zwariować wśród tej całej Glymerii.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Wto Kwi 26, 2011 1:07 pm

- Tutaj. -wzkazał na stół Glymerii.
- Wybierz sobie miejsce... -urwał czując ścisk w żołądku. Jednak nie z głodu. Ze stresu. Przed oczami właśnie zrobiło mu się czerwono. Zamrugał nerwowo z grymasem na twarzy. Poczuł pulsujący ból w skroniach.
Próbował patrzeć w jeden punkt na stole jednak nic nie mogło powstrzymać jego prawdziwej natury.
Spojrzał spowrotem na swoja samicę. Jej biała peleryna i włosy, nawet jej skóra skąpana była w rosnącej intensywności czerwieni.
To nie był dobry widok. Spojrzał na swoje buty próbójąc się uspokoić. Zrobiło mu się gorąco.
Miał nadzieję że Lamiaa nie zauważy jego zachowania.
Sala w tym czasie zaczęła się zaludniać i starsze wampiry usiadły przy jednym z bocznych ze stołów zaczynając pogawędkę w starym języku; w swoim wiekowym towarzystwie.

Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Wto Kwi 26, 2011 2:37 pm

A Luka cały czas człapał się na za nimi. Oj teraz to on za to ich zabierze gdzieś na imprezę. Ale na pewno nie na taką. No dobra. Widząc wzrok rami stwierdził sobie w myśli. Kochana nie do mnie z takim wzrokiem... Kto jak kto ale oni się znali tyle że on się na to nie nabierze. Luka usiadł sobie koło swoich znajomych. Od co on samobójca nie jest aby się rzucać na pastwę Glymerii. Chociaż jemu opinia Arystokratów jakoś specjalnie nie robiła różnicy. Nie ruszało go to i tyle. Przyjrzał się wszystkim uważnie. Wyglądali dziwnie. Z tą wyniosłością i tymi gestami. Zachowywali się tak jakoś sztucznie. No ale trudno nie każdy jest taki wyluzowany jak Luka. No a może be coś odpierdzielić. Na przykład wskoczyć na stół i zacząć rzucać we wszystkich ciastem albo czymś innym. Aż się uśmiechnął do siebie kiedy sobie wyobraził jak jakiemuś arystokracie z twarzy spada kawałek sernika. Potrząsnął lekko głową aby odgonić to jakże korcące wizje. Nie zrobi takiego wstydu Lamii. A może zrobi? Nie nie wolno... Skarcił się w myślach.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Wto Kwi 26, 2011 8:11 pm

Lamia wybrała sobie miejsce najdalej od nieprzyjemnych spojrzeń. Jednak nie podeszła i usiadła od razu. W namiocie można było usłyszeć gwar rozmów. Samica rozglądała się uważnie po znajomych twarzach. Beth zasiadała dumnie przy swoim brońcu. Wyglądała jak prawdziwa królowa. Lamia uśmiechnęła się na wspomnienie dawnej przyjaciółki. Teraz była wampirzycą w dodatku królowa ich rasy. Nie zbadane są wyroki Pani Kronik. Pomyślała. Wróciła wzrokiem do sowich towarzyszy i uśmiechnęła się.
-Chodźmy usiąść tam. - Wskazała subtelnie palcem gdzie ma zamiar usiać. Jednak jej cala beztroska prysła jak bańka mydlana. Wyczuwała, że coś się dzieje tylko nie wiedziała, co, a spojrzenie na twarz Mordha potwierdziło jej przypuszczenia. Jego spojrzenie było utkwione w drewnianek PCV na podłodze namiotu. Samica pogłaskała swojego samca po ramieniu mając nadzieje, że może jej dotyk go rozluźni. Jednak nic się nie stało, była zaskoczona bynajmniej nie mile.
- Mordh czy coś się dzieje? – Zapytała z powaga w glosie. Starała się zachować spokój, ale wewnątrz była napięta jak struna. Przyglądała się samcowi badawczo. Jednak po chwili spuściła wzrok, gdy tylko napotkała jego spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Wto Kwi 26, 2011 9:20 pm

Spojrzał na nią ni to z przerażeniem ni to ze złością która tlumiła się w nim od dłuższego czasu. Powinien się zdziwić raczej że jego prawdziwa natura nie ujawniła się wcześniej. Jego agresja nie była skierowana do najdroższej mu krwiczki, Lamiaa byłaby ostatnią osobą na której wyładowywałby swoja złość.
- Nic się nie dzieje. -powiedział starając się być spokojny.
Wkrótce mi przejdzie. pomyślał. uznał że ta informacja mogłaby uspokoić samicę, więc pewnym głosem podzielił się z nią tą myślą.
- Wkrótce mi przejdzie lilan. -przysiadł obok niej. Złapał ją za ręke. Wyglądał właśnie jakby przed chwilą stracił przytomność, lub dostał czymś cięzkim w głowę ( przynajmniej dla przeciętnego obserwatora to mogło tak wyglądać.
- Mogłabyś dać mi coś do picia? -zapytał grzecznie. Jego troskliwa samica pogładziła go po policzku.

Ten wieczór zapowiadał się dość ciężko dla M.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Wto Kwi 26, 2011 9:58 pm

Lamia pogładziła Mordha po policzku, po czym wstała i nalała samcowi wody do kieliszka. Wyglądał strasznie jakby miał zemdleć albo już to zrobił. Był blady a krople potu lśniły nad jego górną warga.
Podała kieliszek z napojem ukochanemu, po czym wzięła trzy jabłka do rąk i położyła dwa przed samcami. Swoje trzymała w ręku. Niecierpliwie nim obracając zastanawiała się. Co tez mogło mu się stać? Nadgryzła jabłko trzymane w ręku. Strąciła apetyt, choć nic nie jadła i powinna czuć głód. Niestety jej myśli były pogrążone nad rozmyślaniem o zachowaniu Mordha
Spojrzała na Luka skinęła do niego głowa. Gdyż zobaczyła napięcie na jego twarzy. Najwyraźniej on tez to zauważył.
-Lilan masz ochotę wyjść się przewietrzyć? – Zapytała z troska.
Patrzyła w jego fioletowe oczy, które przybrały teraz bardziej intensywny odcień. Usilnie próbując mu cos przekazać. Mordh przecież możesz mi powiedzieć, co się dzieje prawda?? Nie będę się bała i nie zostawię cię tylko martwię się o ciebie. Starała się myśleć najgłośniej jak się dało. Była przerażona nie tego się spodziewała dzisiejszej nocy. Może to ja cos zrobiłam, może jest na mnie zły? Mówiła do siebie. Wyrazie wyczuwała targające nim emocje. Co było dla niej niezrozumiale. Zaczęła się przyglądać wampirom siedzącym w najbliższym otoczeniu. No tak można było się tego spodziewać nic nie zauważyli, albo nie chcieli. Pochłonięci swoimi rozmowami bez większego znaczenia.
Rozmawiali o pogodzie, polityce no i oczywiście o najnowszych plotkach. Gdy zauważyli samice wpatrująca się w nich odwrócili głowy w przeciwnym kierunku. Lamia pokręciła tylko głowa z dezaprobatą.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Wto Kwi 26, 2011 10:14 pm

Siedział przez chwilę po tym jak duszkiem wypił wodę ze swojego kieliszka.
Pomachał przecząco głową starając się kontrolować swój oddech by sprawiać wrażenie spokojnego. Jednak serce zaczęło walić mu jak młotem. W końcu wziął głęboki wdech jakby się dusił, a potem sapnął cicho. Zorientował się ze takie zachowanie mogło nie wyglądać najlepiej zwłaszcza gdy do ich stolików zaczęły dosiadać się wampiry i wampirzyce.
- Chyba masz rację. Chwila przed namiotem i w toalecie nie zaszkodzi.
Tak to ujał: nie zaszkodzi. nie zaszkodzi a pomoże. Jednak rozważał jeszcze czy powie swojej samicy co się dzieje.
Wolał by zapomniała o fakcie że jest półsymphatą. Nie chciał by żyła w świadomości że jest wybranek nieprzecietnie niebezpieczny także psychicznie. Już zapomniał jak to jest żyć bez dopaminy. A wiec przyszedł czas by sobie przypomnieć.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Wto Kwi 26, 2011 10:45 pm

Siedziała zastanawiając się, co tez ma zrobić. Iść z nim czy zostać? Jedna część chciała iść i przypilnować go druga zaś mówiła żeby dąć mu czas. I nagle w jej głowie pojawiła się myśl. Może to przez to ze jest inny od reszty? Nie mogła wydusisz z siebie słowa półsymphata. Starała się o tym nie myśleć, lecz ostatnio jego zachowania były tak zmienne jak pogoda. Nie bala się doskonale wiedziała ze nigdy by jej nie skrzywdził. No przynajmniej nie w pełni świadomie. Bala się czegoś gorszego tego, że przez przypadek chlapnie jęzorem to, co nie powinna. Najchętniej zapomniałabym, że odłam naszej rasy istnieje. Niestety nie wszyscy są tak wyrozumiali jak ty. Odezwał się głos w jej głowie.
Teraz do uspokojenia potrzebna była jej jedna jedyna rzecz „Papieros”
Nie paliła od 3 lat i nigdy ja nie kusiło, ale teraz czuła, że się dusi. Niestety wiedziała ze nic z tego. Samice z Glymerii nie palą i nie piją przywyknij do tego. Zachichotał głos w jej głowie.
Poczuła smutek, nie mogła się oprzeć wrażeniu, że Mordh coś próbuje przed nią ukryć. Nie chciała na niego naciskać wiec spojrzała tylko na niego z troska, gdy wstawał od stołu. Uśmiechając się do wszystkich stwarzała dobra minę do złej gry.
Ta noc będzie koszmarna. Powiedziała do siebie. Niestety jej obawy sie potwierdziły gdy samiec wstał, a wszystkie twarze skierowały się w ich stronę. Spojrzała na Mordha i wypowiedziała nieme życzenie. Błagam cie nie zostawiaj mnie na pożarcie tym durniom. Skierowała wzrok na pozostałe wampiry i skuliła się w sobie. Czy może być jeszcze gorzej?? Głos w jej głowie zarechotał. Tak może a to już za chwileczkę staniesz sie pośmiewiskiem całego towarzystwa.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Sro Kwi 27, 2011 11:05 am

Gdy samiec wstał wydawało się to dość dziwne, jednak tylko dla kilku starszych wampirów którzy uważali to za brak manier. Jednak niepozostał im obojętny rzucając im wrogie spojrzenie. Był synem Madeliny, należał do rady glymerii jako głowa swojego rodu. Mogli mu conajwyżej pogwizdać.
Stojąc poczuł się lepiej, jednak tylko na chwilę.
- Powinienem wyjść na chwilę do toaletki, zrobić ze sobą porzadek.
Na boga dlaczego niema tu Xhex.
I dleczego nie wział swojej drewnianej laski, którą podpierał się zawsze gdy tracił czucie po dopaminie. Kroczył spokojnie do oddzielonego grubą i ciężką kotarą pomieszczenia gdzie znajdowała się umywalka i lustro.


// toaletka //


Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Sro Kwi 27, 2011 9:46 pm

Nie wiedziała jak ma się zachować. Czy mam wstać i pójść z nim. Nie to głupie, przecież jest dużym samcem poradzi sobie. Pomyślała. Ale wewnętrzny głos podpowiadał jej by była czujna. Spojrzała w jego połyskujące oczy i odezwała się.
- Dobrze idź tylko wracaj szybko zanim te hieny zdążą się dobrać do mnie. - Szepnęła i uśmiechnęła się figlarnie. Chciała go rozweselić i chyba jej się to udało, bo ujrzała na jego twarzy coś na kształt uśmiechu.
Gdy tylko samiec oddalał się od niej czuła coraz większa niepewność a zarazem osaczenie ze strony bacznie obserwujących ją wampirów. W końcu nachyliła się w kierunku przyjaciela i powiedziała:
- Błagam mów do mnie cokolwiek byle tyło nikt nie próbował mnie zagadywać. Proszę..- Powiedziała słabym głosem. Widziała zaskoczenie na twarzy Luka.
- Błagam cię tylko nie zasypuj mnie gradem pytań, co się dzieje z moim samcem, bo sama tego nie rozumiem!- Starała się mówić cicho by nikt ich nie usłyszał, co chyba jej się udało. Chociaż wzrok cały czas miała wlepiony w potężne plecy samca.
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Czw Kwi 28, 2011 9:40 pm

Luka cały czas po cichu obserwował to co się dzieje. A coś się zaczynało dziać. To było pewno. I to raczej nie było coś fajnego. Chyba samiec Lamii źle się poczuł. Zdecydowanie nie wyglądał dobrze. Luka odprowadził go wzrokiem. kiedy wyszedł przysiadł się bliżej Lamii.
- Ej spokojnie nic nie chcę wiedzieć to wasze sprawy. -Powiedział cicho.
Słysząc jej dalsza wypowiedź nachylił się nad jej uchem.
- Wiesz zastanawiałem się czy gdybym zaczął rzucać ciastem w tych arcy sztywniaków czy ktoś by mi zwrócił uwagę. -Powiedział uśmiechając się lekko. Ale widząc jej piorunujące spojrzenie wzruszył ramionami.
- Ej dobra dobra nic nie mówiłem. -Dodał unosząc ręce w geście poddania się. Luka odgarnął włosy które opadły mu na czoło. Calyc zas zachodził w głowę co tez mogło się przydarzyć Mordhowi.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Pią Kwi 29, 2011 6:09 pm

Patrzyła na przyjaciela z politowaniem. Błagam cie przestań się wydurniać, nie jestem w nastroju…
Wgryzała się w jabłko raz za razem, gdy w pewnym momencie zauważyła postać, która zaczęła przemierzać namiot. Tym kimś nie był, kto inny, jak Xhex która kierowała sie do toaletki, w której przed chwila zniknął jej ukochany. Gdyby wzrok samicy mógł zabijać pewnie Xhex leżałaby teraz martwa. Co do cholery?!! Co ona wyprawia??? Wszystko w niej wrzało. A w głowie zakiełkowała nieprzyjemna scena, która widziała jakiś czas temu. Nie, nie ja na to nie pozwalam to jest mój samiec. Mój rozumiesz!!!! Miała ochotę krzyczeć, lecz tylko nachyliła się nad Luką i szepnęła do jego ucha.
- Widziałeś to, co ja?! Idź tam w tej chwili i sprawdź, co się dzieje! To jest mój samiec, co ta wywłoka sobie wyobraża??- Syknęła po cichu. Luka patrzył jej głęboko w oczy i chyba starał się rozszyfrować, w jakim jest stanie.
- Idź już i zostaw mi fajki czekam na zewnątrz!- Wstała poprawiła suknie uśmiechnęła się niewinnie do przyglądającym się wampirom. Po czym skierowała swoje kroki ku wyjściu z namiotu. Muszę się przewietrzyć i zapalić. Może zimne powietrze mnie trochę uspokoi. Pomyślała.
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Pią Kwi 29, 2011 6:39 pm

Tyn to się zawsze umiał wpieprzyć. Przez chwile chciał wyperswadować jej z głowy ten jakże nienormalny pomysł. Jednak widząc jej zdecydowanie i determinacje od razu porzucił ten zamiar. Westchnął i dał jej paczkę fajek z zapalniczką w środku.
- Tylko zostaw mi ze dwa. -Stwierdził. Wiedział bowiem że kiedy Lamia się denerwuje zaczyna palić niczym smok. Wampir ruszył powoli i leniwie w stronę toaletki. Błagam niech będą w ubraniach. Błagam żeby byli w ubraniach. Powtarzał sobie w duchu idąc w stronę gdzie zginęła Xhex. Po chwili kiedy był już przy toaletce upewnił się czy wszystko jest w porządku. Na szczęście nic się nie działo. Luka widział jak Xhex wchodzi do środka podszedł bliżej i słuchał chwilę. No ale się wpakował. Dobrze że nikt go nie przyłapał. Kiedy był już upewniony że wszystko jest okey ruszył na poszukiwanie Lamii. Nie spieszyło mu się nigdzie to też zahaczył o stoły i zabrał jedno jabłko. Po chwili odnalazł samice i podszedł do niej.
- Spokojnie nic się nie dzieje. -Stwierdził wgryzając się w jabłko.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Pią Kwi 29, 2011 9:48 pm

Lamia stanęła przed namiotem. Wyjęła papierosa z paczki po czym włożyła go do ust. Zapaliła i zaciągnęła się.
- Tak to jest to, czego było mi trzeba.- Powiedziała do pustej polany.
Nie paliła szybko rozkoszowała się smakiem. Czuła jak czarny dym wypełnia jej płuca i uśmiechnęła się. Naprawdę chciała nie myśleć o tym, co ta dwójka mogła teraz robić. Niestety słabo jej to wychodziło. Oczami wyobraźni widziała Xhex pochylona nad umywalka. Z wypiętym tyłkiem w stronę Mordha. Daj spokój może tylko gadają. Odezwał się wewnętrzny głos. Ciekawe, o czym co było aż tak pilne, że musiała lecieć za nim do toalety?! Zapytała sama siebie.
Nagle jej rozmyślania przerwały czyjeś kroki. Luke zbliżał się do niej powolnym krokiem.
Gdy tylko usłyszała nowiny, jakie jej niesie odsapnęła z nieskrywana ulgą.
- Luke cholera jasna nie radzę sobie z ta zazdrością... Za każdym razem jak będę wiedziała, że przebywają ze sobą sam na sam będę wariowała. – Powiedziała z rozpacza. Wyciągnęła następnego papierosa i odpaliła go. Przynosił ulgę, choć na chwile. Czuła lekkie zawroty w głowie, które były w tej chwili przyjemne.
- Powiedz mi, co ja mam robić? Tylko nie mów, że zaufać, bo ufam tylko nie ufam Xhex a on jest tylko samcem. Każdy może się skusić.- Wyszeptała doskonale zdając sobie sprawę z tego, że sama tak postąpiła z Mordhem kusiła, kusiła aż dostała to, co chciała.
- Przecież on jest mój i powinien do mnie przychodzić z każdym problemem a nie, do jakiej astm lafiryndy....

Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Sob Kwi 30, 2011 8:57 pm

Ach zazdrość. Niezła z niej kochanka. NO ale fakt Lamia zdecydowanie nie radziła sobie z zazdrością i trzeba było coś z tym zrobić. Luka odgarnął włosy i znowu ugryzł kawałek jabłka. Przeżuł je spokojnie i przełknął.
- Nie pal tak szybko bo będę musiał ci skołować druga paczkę. -Stwierdził i zaczął się macać po kieszeniach.
- Ok możesz palić mam druga. -Uśmiechnął się tryumfalnie.
No dobra trza było jej coś poradzić. Ha! Ale co? Samca miały to do siebie że mogły mieć kilka samic nie zależnie czy samicą to się podobało czy nie. No i często leciał na kilka samic na raz. Ech takie to już z nich zimne dranie.
- NO a czy ty nie masz jakiegoś takiego samca oprócz mnie o którego Mordh mógłby być zazdrosny? Może nie wiem jakiś były kochanek. Tak na przykład żeby Mordh was przyłapał jak załóżmy będziesz robiła do tego innego maślane oczka. -Stwierdził mówiąc na głos swoje teorie spiskowe. Oj tak to był cały on on by namotał i wyszły by z tego dredy od co. No ale decyzja należy do Lamii i miejmy nadzieje że się opamięta.
- Czekaj a czy przypadkiem Xhex nie ma samca? -Zapytał i uśmiechnął się złowieszczo.
- Wy hacz do kolesia numer i powiedz mu ze jego samica łazi do toalety za innym samcem i nie wiadomo co tam robią albo podkoloryzuj to. -Podał kolejny pomysł na zemstę.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Nie Maj 01, 2011 11:42 am

Gdy tylko usłyszała pomyśl samca od razu wpadł jej do głowy Vhredny. Jednak on odpadał z dwóch bardzo prostych przyczyn. Po pierwsze niema z nim kontaktu i pewnie jest na nią wkurzony za jej ostatnie zachowanie. Po drugie przypomniała sobie reakcje Mordha wołała nie mieć nikogo na sumieniu.
- Daj spokój Luke. Ty chyba nie wiesz, do czego zdolny jest Mordh. Ja już wiem przynajmniej poczułam przedsmak tego, co mógłby takiemu samcowi zrobić.- Odpowiedziała kręcąc głowa.
- A co do samca Xhex to z tego, co pamiętam to jest niemowa. Nigdy go nie widziałam wiec nie wiem czy sobie go po prostu nie wymyśliła.- Westchnęła ciężko gasząc papierosa. Zastanawiała się czy nie wziąć kolejnego, lecz zrezygnowała. I tak mi się oberwie od Mordha. Wogole jak to się stało, że ja mu się tak podporządkowuję. Nikomu nigdy nie pozwoliłabym na takie traktowanie a teraz robię to dobrowolnie. Co się zemną dzieje? Zastanawiała się przez dłuższa chwile.
W końcu jednak odezwała się.
- Wracajmy już do namiotu zmarzłam już. – Powiedziała bez namysłu. Czuła się fatalnie miała ochotę wracać do domu. Tylko, do jakiego domu? Swojego z Londynie czy apartamentu Mordha. Nie umiała odpowiedzieć sobie na to pytanie.
Miało być milo a tymczasem z minuty na minutę jest coraz gorzej.
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Nie Maj 01, 2011 12:32 pm

Luka westchnął głęboko. No to nie było za fajnie. Uśmiechnął się lekko do przyjaciółki chcąc ja podnieść na duchu.
- Jak chcesz możesz się przespać u mnie. Jeszcze nie zdążyłem zrobić bałaganu więc będziesz mogła się poruszać bez GPS-a. -Powiedział kładąc jej rękę na ramieniu. Lamia zawsze mogła wrócić do swojego mieszkania w którym obecnie mieszkał Luka. Chciał ją jakoś pocieszyć no ale raczej mistrzem w pocieszaniu to on nie był. A szkoda czasem nawet taka umiejętność się przydaje. Samiec zabrał od niej paczkę papierosów i schował ją.
- Niemową jest. A no to sprawa się komplikuje. -Stwierdził zagłębiając się w swoje teorie spiskowe. Czasem aż należało się ich bać. Na prawdę drugą moda na sukces by mogła z tych mrocznych knowań wyjść. Luka chyba powinien zacząć pisać książki albo filmy kręcić. Byłby sławny i bogaty i miałby dużo samic. Tak ten tylko o jednym myśli. Zaraz jednak odrzucił od siebie te przyjemne myśli i powrócił do teraz nie fajnej rzeczywistość. Samiec poszedł razem z Lamią do środka. Usiedli gdzieś z boku tak że nikt ich nie słyszał a oni mogli sobie spokojnie porozmawiać.
- Wiesz chyba z przykrością muszę stwierdzić że musisz zacząć tolerować Xhex. Może musisz jej dać trochę czasu. Wiesz zawsze to ona była dla Mordha na pierwszym miejscu. W sensie że mogła liczyć na niego tak jak na swojego samca. Może inaczej patrz. Ja się z tobą przyjaźnie już od wielu wielu lat. Naszą przyjaźni można mniej więcej porównać do ich przyjaźni. Dlatego jak ja kiedyś kiedyś kiedyś znajdę sobie samicę ona pewnie też będzie zazdrosna jak cholera kiedy mnie zobaczy w twoim towarzystwie. -Zakończył tłumaczenie swojej bardzo pięknej przemowy godnej prezydenta. Miał tylko nadzieje że za tą wylewność nie dostanie od Lamii po głowie. A swoją drogą czemu ona zawsze mu po głowie daje. Fakt faktem że zachowuje się jak dzieciak no ale żeby go po głowie za to bić. Ech no trudno. Przez te wszystkie lata przywykł już do tego. Wampir odgarnął grzywkę z oczu i spojrzał na przyjaciółkę.
- Albo po prostu trzymaj go na smyczy jak Yorka. -Dodała wpatrując się w stół gdzie było cisto. Podszedł i wziął sobie kawałek sernika po czym wrócił do Lamii. Tak Luka lubił ciasta i inne słodkie smakołyki. A to czemu? A bo Luka to taki słodki chłopak. Samiec zajadając ciasto spojrzał na przyjaciółkę i czekał sobie grzecznie pałaszując aż ta wyśmieje jego stwierdzenie albo co gorsza zacznie się na niego wydzierać. Miał tylko nadzieje ze będzie się na tyle cicho na niego wydzierać że inni przedstawiciele ich gatunku nie zaczną nadstawiać swoich gumowych uszu. Co był chyba raczej specjalnością arystokracji. Naprawdę jakim to trzeba być żądnym atrakcji żeby się posuwać do takich niecnych i haniebnych czynów. No wstydzili by się. Luka znów odgarną grzywkę.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Nie Maj 01, 2011 3:11 pm

Samiczka nie miała ochoty na rozmowy no, ale cóż, jeśli zaczęła to musi tez skończyć. Mordh najwyraźniej dalej siedział w Toaletce. Bo nie widziała go wśród zgromadzonych.
- Przestań to jest twoje mieszkanie i nie marudź więcej mam gdzie spać. – Odpowiedziała, choć doskonale wiedziała, że Luke dodałby jej mieszkanie z powrotem gdyby potrzebowała. Ale nie potrzebuje zresztą, Mordh by mnie chyba zlinczował za taki numer.
Słuchała w ciszy, co mówi do niej przyjaciel i powoli kiwała głowa.
- Tak chyba masz racje muszę to zaakceptować i tyle. Szkoda ze to nie jest takie proste. Mam nadzieje, że w końcu znajdziesz sobie dobra samiczkę. – Powiedziała z lekkim uśmiechem. Chociaż nie była tego taka pewna czy rzeczywiście by to ja uszczęśliwiło. Oczywiście chciała szczęścia Luka, ale to nie znaczy, że ona byłaby wtedy szczęśliwa. Pewnie tez byłaby zazdrosna o tę samice. Zawsze taka była i chyba to się nie prędko zmieni. Nie wiedząc, czemu odgarnęła jego włosy tak jak miał przed chwila i uśmiechnęła się.
- Lubie jak grzywka zakrywa ci trochę oczy. Można by powiedzieć, że jest sexy.- Uśmiechnęła się zalotnie. Nigdy nie myślała w ten sposób o Luke a teraz może i przeszło jej parę kosmatych myśli po głowie. Po trzasnęła głowa by pozbyć się ich. Luka miałaś przez tyle czasu i teraz ci się żebrało, gdy masz samca? Skarciła się w duchu.
- Mylisz się przyjacielu to nie ja go trzymam na smyczy tylko on mnie. Niemów, że tego nie zauważyłeś. Nie patrz tak na mnie nie jest mi źle. Kocham go i chyba tak powinno być ktoś poświęca się dla czegoś. W tym przypadku oddaje swoją niezależność w imię miłości. Wiesz, co mam na myśli? – Zapytała patrząc w jego szare oczy. Miała nadzieje ze ja zrozumie. Że kiedyś sam będzie musiał dokonać takich wyborów. Obym tego nie żałowała.


Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Nie Maj 01, 2011 8:28 pm

Uśmiechnął się szatańsko słysząc jak mówi że z zasłoniętymi lekko oczami przez grzywkę wygląda sexy.
- Lamio złotko jestem zmuszony ci przypomnieć iż masz samca i takie teksty są niestosowne. -Powiedział do nie śmiertelnie poważnym tonem głosu. po chwili się zbliżył do jej ucha i powiedział.
- Wiesz nie chciał bym znowu oberwać tak jak w sypialni. -Stwierdził. Kiedy się odsuwał na jego ustach malował się taki szeroki uśmiech ze klękajcie narody. Od tak. On zawsze miał dobry humor. No chyba ze się kończą żelki oj to wtedy jest depresja. I co wtedy może mu przywrócić humorek oprócz uroczej samiczki w kostiumie śnieżynki? Toffifee. O tak to zawsze działa.
- O no to ty mu zacznij robić takie sceny. Ale wiesz jakie sceny. Zacznij wiesz co zacznij przyjaźnić się z Xhex. Potakuj jej we wszystkim i tak dalej. Albo ją przeproś i ładnie jej powiedz ze Mordh to twój samiec i chciała byś aby nie znikała z nim w toalecie bo to dziwnie wygląda. Albo po prostu weź ją za wsiasz i na-stukaj jej. -Powiedział luka uśmiechając się. Jednak zaraz zmarszczył brwi i stwierdził.
- Nie czekaj to ostatnie to zły pomysł. -Powiedział szybko. Przypomniał sobie bowiem jak widział Xhex w akcji. Skoro ta samica miała na tyle jaj zęby sobie z pijanymi gośćmi radzić to Lamii by spokojnie dała radę. To był zdecydowanie zły pomysł.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Nie Maj 01, 2011 8:54 pm


Lamia słysząc słowa samca uśmiechnęła się. I wygładziła długą jedwabna suknie.
Gdy przyjaciel szepnął do jej ucha słowa, które teoretycznie powinny ja wystraszyć przeszedł ja dreszcz. Poczuła jego oddech na swojej skórze odwróciła się tak by spojrzeć w jego oczy. Coś ją pchałoby dalej brnęła w ten niewinny flirt. Niestety lub tez stety zależy, dla kogo rozsadek wziął górę. Odsunęła się gwałtownie jakby samiec parzył.
Co ty samico najlepszego robisz?!! Wiesz, co by się działo gdyby to Mordh zobaczył? Luke leżałby teraz z zakrwawiona gębą i nic by go nie powstrzymało przed zabiciem. Skarciła się w duchu.
-Tak nie powinnam Ci mówić takich rzeczy zapomnij.- Czuła jakby na twarzy miała wypisane to, co chwile temu miała ochotę zrobić. Chciała dać tylko nauczkę Mordhowi, co nie zmienia faktu, że miała na to ochotę.
- Chyba masz racje zacznę ustepywac we wszystkim Xhex może to coś zdziała. – Powiedziała beznamiętnym głosem
- Przepraszam Luke nie powinnam była tego mówić niecce byś myślał, że to, co powiedziałam coś miedzy nami zmienia. – Tłumaczyła się z czegoś co nie zrobiła. Choć w głębi duszy wiedziała, że zmienia dla ich obojga. Samica musi mieć się na baczności i jej rozchwianie emocjonalne jej w tym bynajmniej nie pomagało. I tez niczego nie tłumaczyło. Była zazdrosna i w perfidny sposób chciała wykorzystać Luka by odegrać się na ukochanym.

Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Nie Maj 01, 2011 9:08 pm

- Lamio kto jak kto ale Braciszek Luka cie rozumiem. Wiem że jestem sexy nawet samice w parach na mnie lecą. To fajnie. Jednak uwierz mi nawet ja mam na tyle zdrowego rozsądku że lepiej nie wchodzić pomiędzy Mordha a jego jakże uroczą samiczką. -Powiedział spokojnie.
- Uwierz mi mnie też cholera bierze jak widzę ciebie z nim. Ale ja sobie jakoś z tym umiem radzić. -Powiedział. Oj nie to nic między nimi nie zmienia. Luka i tak traktuje ją jak siostrę i już. Nie ma siły aby to zmienić. No chyba że Mordh by zrobił coś co sprawi że Lamia starci chęć do życia. To wtedy Luka posunie się do morderstwa co może zachwiać więzi ich wiążące. O no i znowu teoria spiskowa. Ech trzeba być geniuszem zła by tylko teoriami spiskowymi myśleć. Chyba za dużo szkockiej. Potrząsną lekko głową aby odgonić od siebie te myśli. Zdecydowanie należało je odgonić.
- Poza tym wiesz. Może on ma jakiś mroczny sekret. O którym wie tylko Xhex. -Powiedziała Luka znowu poważnie patrząc po sali. Obserwowała sztywno poruszających się arystokratów.
- Może razem zabili byłego właściciela Zero Sum. -Dodał uśmiechając się półgębkiem. Chciał powiedzieć Ostatniego organizatora taj imprezy. jednak skojarzył że przyjaciółka Beth tą tutaj organizowała. Tak za te słowa na pewno by dostał po głowie.
- i nie ma mowy abym zapomniał o tym co mi powiedziałaś. -Znów się wyszczerzył.
- Ja jestem jak Narcyz. -Dodał.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Nie Maj 01, 2011 11:06 pm

Lamia spojrzała zaskoczona na przyjaciela.
- Co to znaczy, że bierze cię cholera jak na nas patrzysz? Jesteś zazdrosny?
Nie no nie wierze ty, który miałeś mnie tylko dla siebie przez 115 lat? Pies ogrodnika się znalazł... – Zaśmiała się złośliwie.
Swoja droga zastanawiała się, co ja przed chwila opętałoby z nim flirtować nie wytrzymali by ze sobą jednego dnia. Co innego na stopie przyjacielskiej. Mogła się obrazić i zniknąć na jakiś czas tak jak robiła do tej pory.
Jednak przestała się śmiać, gdy przypomniał jej o mrocznym sekrecie Mordha. Stała się poważna i nieobecna. Coś musiało się stać. Przecież ja tez znam jego sekret. Może boi się mi powiedzieć by mnie nie przestraszyć? Nonsens przecież jesteśmy razem i powinien wiedzieć, że się nie boje. Powiedziała do siebie. Powoli do jej mózgu docierały strzępki wypowiedzi Luka. Minęła dłuższa chwila zanim zrozumiała, o co mu chodzi.
- Wiesz, co już żałuje tego ze to powiedziałam. Miałam chyba chwilowe zaćmienie umysłu. Sexy jest Mordh i jego błyskotliwość a nie ty. – Odpowiedziała lodowatym tonem. Gdyby nie to ze była zima pewnie powiałoby chłodem, ale tak się nie stało.

Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Wto Maj 03, 2011 7:43 pm

- Nie wycofuj się z tego co powiedziałaś. Zachowam to dla siebie i będę powtarzać w serduszku. -Powiedział uśmiechając się. Luka sie uśmiechnął. No brała go cholera ale jakoś sobie z nią radził.
- A no bierze bierze. Ale nie okazuję tego bo wiem że jesteś z nim szczęśliwa. A jak coś się zacznie dziać na pewno byś mi o tym powiedziała. -Wyjaśniły skrótowo.
- Tak wiem Mordh to książę z bajki. -Dodała z zadziornym uśmieszkiem. No cały Luka. Nagle coś mu zaczęło wibrować w kieszeni. Odebrał telefon i cichaczem się wymknął z namiotu aby nikt nie słyszał. Wrócił po kilkunastu minutach bardzo zdenerwowany. Usiadł jeszcze na chwilę koło Lamii. Spojrzał na nią.
- Są kłopoty naprawdę. Pamiętasz mojego brata Jacka. Ma kłopoty i z tego co się dowiedziałem sam sobie nie poradzi. Będę musiał jechać go z nich wyciągać. -Powiedział zły. Tak zawsze było jego brat się wpierdalał w kłopoty a od śmierci ich rodziców Luka go musiał wyciągać. Z tego co pamiętał ostatnim razem wpadł gdzieś w Arabii Saudyjskiej i był więziony przez jakiś Arabów z którymi robił interesy. Oczywiście kiedy tylko lamia o nim usłyszała zrobiła winę jakby go chciała zabić na odległość. Tak nie przepadała za nim i to bardzo. ona go wręcz nienawidziła. Swoją drogą ciekawe czemu. Luka się raz o to pytał i cóż wolał się potem już o to nie pytać dla dobra własnego zdrowia. Oczywiście był niemal pewien że Lamia będzie go odciągała od tego pomysłu.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   Wto Maj 03, 2011 8:10 pm

Lamia była zaskoczona nagłym wyjściem przyjaciela. Pewnie cos ważnego. Jednak, gdy wrócił i zobaczyła jego nietęgą minę wystraszyła się nie na żarty.
-Mów, co się stało???
Gdy samica usłyszała imię brata Luka nie mogła powstrzymać grymasu nie chęci. Przypomniała sobie swoja koleżankę, która była w nim zakochana bez pamięci. A ten łajdak ja wykorzystywał aż pewnego dnia po prostu porzucił w bestialski sposób. Była na niego wściekła i gdy tylko chciała się z nim rozmówić wyśmiał ja. Wtedy jedyny raz uderzyła samca. Wymierzyła siarczysty cios w jego policzek. Zostawiając na nim tylko ślady swoich paznokci. Nienawidziła go całym swoim sercem. Gdyby nie to ze jest jego bratem zabiłabym go własnoręcznie. Pomyślała.
- Luka ty chyba żartujesz?! Jest dorosły niech radzi sobie sam! Ja cie na pewno nigdzie nie puszcze. Wybij to sobie z głowy. Nie umie robić interesów to niech nie robi. – Nie znosiła sprzeciwu, lecz mogła się spodziewać, że samiec zacznie bronić tego zwyrodnialca.
Niech go zabija będzie święty spokój. Miała ochotę powiedzieć to nagłos jednak cos ja powstrzymywało. Starała się uspokoić się i spokojnym tonem powiedziała:
- Blondasku wiem ze to twój brat, ale czy ty tego nie widzisz ze on cie wykorzystuje? Może gdyby musiał liczyć na siebie nie wplątywałby się w takie rzeczy?! Po porostu niecce byś się narażał dla tego…. Dla tego przedstawiciela naszego gatunku…. – Powiedziała w dość subtelny sposób, choć w głowie rozbrzmiewała cala wiązanka przekleństw i epitetów jak by go nazwać.


Ostatnio zmieniony przez Lamia dnia Wto Maj 03, 2011 8:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stół Glymerii   

Powrót do góry Go down
 
Stół Glymerii
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Okolice Caldwell :: Polana :: Namiot Biesiadny-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Have a free blog with Sosblogs