Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sypialnia Marissy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Sypialnia Marissy   Sob Gru 11, 2010 5:01 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]


Ostatnio zmieniony przez Marissa dnia Czw Sty 06, 2011 3:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Wto Gru 28, 2010 4:13 pm

Marissa weszła do sypialni.
Lekko zdyszana, usiadła na łożku.
- Te suknie są coraz cięższe - powiedziała sama do siebie.
Rozejrzała się po pokoju w poszukiwaniu telefonu - musiała pilnie zadzownić.
Głód krwi nie dawał jej spokoju.
Dostrzegła urządzenie na toaletce i szybko wybrała numer.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Wto Gru 28, 2010 7:37 pm

Marissa, po skończonej rozmowie, szybko przebrałą się w swoją ulubioną, kremową suknię.
Rozczesała włosy i miała je upiąć, ale postanowiła zostawić rozpuszczone.
Podeszła do okna i jak się okazało, Mordh już na nią czekał.
Zabrała z oparcia, krzesła płasz i udała się na dół.

// Samochód Mordha
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Nie Sty 02, 2011 11:02 am

Po opuszczeniu Mordha, zdematerializowała się w holu.
Psanka przekazała jej, że Aghres dostał pilne wezwanie do kliniki i wróci, najszybciej jak będzie mógł.

Marissa weszła do sypialni, zrzuciła z siebie płaszcz i wzięła do ręki telefon.
Wykręciła numer brata, ale nie połączyła się.
Przecież nie będę zawracać mu głowy telefonami.

Zrezygnowana odłożyła komórkę na szafkę nocną.
Ale po chwili wzięła go ponownie i połączyła się z ... Butchem.

Gdy skończyła rozmawiać, oznajmiła psance że spodziewa się gościa.
Prosiła, żeby zaprowadziła go do salonu i kazała czekać.

Sama Marissa, przebrała się w kremowo-szarą suknię i nim skończyła zapinać ostatni guzik, Butch już czekał na dole.

// Salon
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Pon Sty 03, 2011 3:06 pm

// Salon

Gdy wpadli do sypialni, Butch położył ją na łóżku i zaczął obsypywać pocałunkami.
Sama nie pozostawała mu dłużna.
Włożyła swoją dłoń pod koszulkę i gładziła jego plecy, ramiona.
Jego usta sunęły niżej, a ręce spoczęły na jej udach.
Zniecierpliwiona tym, że tak się odciąga, Marissa przetoczyła się na łóżku tak że wylądowała na nim.
Usiadła okrakiem na jego biodrach, dociskając erekcję do swojego łona.
Dosłownie zdarła z niego koszulkę i obsypywała pocałunkami jego umięśnioną klatkę piersiową.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Pon Sty 03, 2011 3:44 pm

Jej zniecierpliwienie było urocze. Jeszcze niedawno nie wiedział, co i jak, a teraz była niewyżyta seksualnie. Tego mu było potrzeba, on sam nie grzeszył ostatnio z powściągliwością. Dupa swędziała go, jakby siedział na mrowisku i nie mógł się otrzepać. A może o trzepaniu nie mówmy, bo i to mu się zdarzyło ostatnio nawet nie raz.
Zsunął z niej suknię, została w bieliźnie, aby trochę ją podjarać, zaczął pieścić ją przez koronkowe majtki, wsunął delikatnie palec i szybko przerzucił ją na plecy. Teraz maił łatwiejszy dostęp do niej, do jej ciała. Drażnił jej wejście do pochwy, aż stała się mokra i gorąca, prężyła się na łóżku, wyginając swoje ciało w łuk, wtedy B zsunął jej majtki i zaczął lizać jej wewnętrzna stronę ud, zbliżając się powoli do niej. Ssał teraz jej wargi sromowe, trzymając gorącymi rękoma jej nogi. Jego kudłaty łepek kołysał się jak te pieski na tylnych siedzeniach samochodów. Gdy stwierdził, że przyszła teraz kolej na inne harce, wysunął łepek i tylko ślepka mu było widać, takie małe rozbiegane, uśmiechał się cały czas. Liżąc jej brzuch sunął w górę, aż dotarł w bardziej górzyste tereny, teraz były mu potrzebne zwinne łapki i rach ciach pozbył się stanika, ssał, lizał, podgryzał piersi Marissy, aż jej sutki były twarde i stały jak dwa żandarmy na straży. Rozpiął spodnie i wsunął swego członka w jej pochwę. Początkowo delikatnie obchodził się z jej ciałem. Marissa nigdy z nikim nie spała, więc nie chciał zrobić jej krzywdy, później jednak jego ruchy stały się szybkie i gwałtowne, nie no dłużej tej zabawy nie wytrzymał, jego mały towarzysz stał na baczność, biedaczek musiał sobie, jemu im obu ulżyć.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Pon Sty 03, 2011 6:31 pm

Boże... Co on potrafił zrobić tym językiem !
Marissa wiła się na łóżku i jęczała coraz głośniej. Była tak rozpalona, że powoli traciła zmysły.
Gdy Butch ściągnął jej stanik i zaczął lizać, podgryzać jej piersi była na granicy omdlenia ...
Przegryzła mocno wargi, patrząc jak rozpina rozporek, wyciąga swoją nabrzmiałą erekcję i kieruje ją w stronę pochwy.
Wahała się chwilę, czy przypadkiem sprawy nie zaszły za daleko i nie powinni skończyć na tym etapie ... Ale zaprzestała rozmyślać, gdy gorący penis Butcha wślizgnął się do jej środka ....
W jej oczach stanęły łzy i pohamowała krzyk, który kłębił się w jej gardle.
Wbiła paznokcie w ramiona mężczyzny i wysunęła biodra, żeby dać mu lepszy dostęp.
Butch, najpierw delikatnie, prawie niewyczuwalnie poruszał prąciem ... Najwidoczniej nie chciał zrobić jej krzywdy, wchodząc od razu tak głęboko.
Po chwili jego ruchy przybrały na sile i Marissa krzyknęła, a łzy popłynęły po policzkach, gdy opór został przebity ...
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Pon Sty 03, 2011 9:31 pm

Gdy Marissa jęknęła, znów zwolnił.
- Przepraszam kochanie, nie chciałem Ci zrobić krzywdy - pogłaskał ją po policzku i za uszkiem jak kotka. No jak bozinke kocha, nie chciał jej krzywdzić, ale tak był napalony... No samo mu się wyrwało, wyrwał, no nie ważne, chodzi o to, że nie chciał by cierpiała.
- Powiedz słowo a przestanę - Patrzył teraz na jej piękną twarz, po której ciekły łzy. To że z jego pleców zrobiła sobie małe poletko i je poorała, nie było dla niego ważne, przynajmniej nie w tej chwili.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Pon Sty 03, 2011 9:36 pm

Butch przestał i patrzył na nią z czułością.
Powiedział, że przestanie jak tylko powie słowo ... Ale nie.
Musi się zrelaksować i zapomnieć o bólu.
- Niee, nie przestawaj ... Proszę - powiedziała i pocałowała go żarliwie.
Owinęła nogami jego biodra i wpuściła go głębiej .
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Pon Sty 03, 2011 9:58 pm

Jej gorące usta na jego, to było to co tygryski lubią najbardziej. Zatrzymał sie dłużej przy jej całowaniu, był teraz bardziej ostrożny, nie chciał, by ja coś bolało. Całował jej szyje, by szepnąć do ucha po chwili;
- Jesteś piękna - znów w nią wchodził, delikatnie i powoli (jak tak dalej pudzie to trzeba będzie włączyć coś ciekawszego, bo tu wszyscy posną). B patrzył na twarz dziewczyny, jeśli tylko jęknie, lub sie skrzywi, przestanie. Nie ma zamiaru jej przysparzać cierpień.
- Pragnę cię Marisso - co jakiś czas, szeptał jej czułe słówka, których nie chce mi sie wymieniać, ale wiadomo o co chodzi.
Stwierdził, że tak dalej być nie może... Zsunął się z niej i postanowił, że doprowadzi ja do rozkoszy w inny sposób. Gdy pieścił ją znów językiem, jęczała, ale z rozkoszy. Tak to był bezpieczny seks, bez dwóch zdań.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Wto Sty 04, 2011 9:02 pm

( a niech śpią xDDD , po dupie się nie będziemy klepać xDDD )

Zaczął znów w nią wchodzić, ale nagle przestał ...
- Dlacz... - nie dane jej było skończyć, bo Butch doprowadzał ją na szczy w inny sposób.
Marissa jęknęła gardłowo i wszczepiła dłonie w jego włosy przyciągając go bliżej ...Czuła, że jest bliska obłędu.
Gdy nadszedł orgazm rzucała się na łóżku jak szalona, a jej krzyk z pewnością słychać było na dole ...
Nigdy nie przeżyła czegoś... czegoś tak pięknego.
Leżała chwilę nieruchomo, próbując uspokoić oddech.
Butch odsunął się od jej ud i patrzył na nią z błyskiem w oczach.
Wampirzyca z trudem podniosła się do pozycji siedzącej i pocałowała swojego kochanka.
- A co z tobą ? - zapytała i spojrzała w dół na jego wyprężoną erekcję.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Sro Sty 05, 2011 1:11 pm

Wampirzyca jęczała z zadowolenia, gdy B ją lizał i pieścił jęzorkiem jej intymne miejsc. Gdy doprowadził ją do orgazmu.. no ten krzyk, to była niezła nagroda. Chociaż, z drugiej strony?? Jej wijące się na pościeli ciało sprawiło, że B. zaczął się znów ślinić jak jakiś pies- bernardyn, czy jakiś taki pies ze ślinotokiem. Jego mały towarzysz broni stanął na baczność jak żołnierz na warcie, przed generałem.
Machnął tylko ręką i uśmiechnął się do Marissy, to się inaczej rozładuje, ręce ma sprawne.
- Nic się nie martw kochanie - położył się obok niej i przyciągnął do siebie. Leżał na jego klatce piersiowej, a on myślał o bejsbolu, głaszcząc ją po plecach i całując co jakiś czas we włosy. Myśl o sporcie i kiepskich filmach spowodowała, że mu oklapł. Takie myśli to był taki antyseks- bardziej, niż kobieta w moherowej koszuli nocnej do ziemi i futrzanych skarpetkach.
- Jesteś aniołem - wyleciał tak ni z gruszki, ni z pietruszki.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Sro Sty 05, 2011 10:09 pm

Marissa mocniej wtuliła się w Butcha.
Na wspomnienie tego, do czego przed chwilą między nimi doszło, poczerwieniała i uśmiechnęła się w duchu.
Zadarła głowę do góry, żeby spojrzeć w oczy swojemu kochankowi.
- Przepraszam -powiedziała . Za to, że nie zrobiliśmy tego jak należy.
Uśmiechnęła się słabo i odsunęła się od niego.
- Może jednak dałoby się coś z "tym" zrobić - popatrzyła na jego krocze i zachichotała.
- Wybacz - dodała szybko, skruszona.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Sro Sty 05, 2011 10:18 pm

- Mną się nie przejmuj, już Ci powiedziałem kochanie- uśmiechnął się i pocałował ją w usta. Długo i namiętnie, po czym spojrzał w oczka, ślepka, no wiadomo o co chodzi.
- I nie masz za co przepraszać. Jesteś piękna - znów mu się tak wzięło, że musiał to powiedzieć, skąd? Tego nie wiedzą najstarsi górale.
Jego łapeczki, nie przestały błąkać się po jej ciele, miziając ją, tam gdzie dosięgły, a zasięg miał niezły. Jego długie ręce.. dobra nieważne, miział ją i tyle.
Nie wie jak długo leżeli, odleży nie dostali, więc zapewne niedługo. Jednak B stwierdził, że i tak wystarczająco kusił los.
- Chyba będzie rozsądnie.. jeśli już pójdę - Tak Brat Marissy nie był jego zwolennikiem, wręcz przeciwnie. Najchętniej obciął by mu łeb i najscał do środka, a potem zaszył, bo zdolny lekarz z niego.
- Nie chcę kochanie, byś miała kłopoty. - popatrzył jeszcze chwilę na nią i ruszył zad z wyra.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Sro Sty 05, 2011 10:45 pm

- Butch ... - powiedziała. Nie zostawiaj mnie.
Spojrzała na niego z błaganiem.
- Nie będę miała żadnych kłopotów. Nikt nie wejdzie na górę ... - wyrzuciła z siebie na jednym wdechu.
- Tym bardziej mój brat - kontynuowała. Pewnie spędzi dzień w klinice.
Wstała za jego śladem i przejechała paznokciem po jego klatce piersiowej ...
- Zostań ze mną - szepnęła i pochyliła się, żeby pochwycić jego wargi.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Sro Sty 05, 2011 11:06 pm

Gdy go dopadła i zaczęła wbijać pazurki, uchhh.. no tak się nie robi, no. B nie mógł trzeźwo myśleć, chciał ją znów przelecieć, a był zwykłym człowiekiem, a nie wampirzym samcem rozpłodowym, jak jego koledzy.
- Powiedz mi Marisso, dlaczego? Dlaczego wcześniej nie chciałaś mnie widzieć, a teraz? - Serce go bolało, co się stało? Ale czy tak naprawdę interesowało go to? Może odwlekał to co nieuniknione, czyli, znów ja rzuci na łóżko i doprowadzi ją do orgazmu, a sobie przy okazji ulży w cierpieniu.
- Pragnę Cię i wiesz o tym doskonale, dlaczego więc życzysz mi śmierci z ręki Twego brata? - Chwycił ją w pasie i wpił się w jej usta, nie chciał jej opuszczać, nie teraz, gdy była tylko jego.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Czw Sty 06, 2011 5:01 pm

Samica odsunęła się od niego.
- Jak to ? - wysapała. Jak to ja nie chciałam Cię widzieć ?
Zmarszczyła nos i usiadła na łóżku.
- Pamiętasz jak przyszedłeś do kliniki ?
Mężczyzna kiwnął głową, więc kontynuowała.
- Zaprosiłam Cię do siebie, a ty nie chciałeś ze mną rozmawiać i mnie spławiłeś - powiedziała i sięgnęła po kołdrę, żeby się nią nakryć.
- Nadal uważasz, że to ja nie chciałam Cię widzieć.
- I naprawdę... Naprawdę nie życzę Ci śmierci z rąk Aghresa. On nic Ci nie zrobi, bo ja stoję za tobą murem.
- Poza tym to mój brat martwi się o mnie, a tak naprawdę to ja powinnam martwić się o niego ... W końcu jestem jego starszą siostrą.
Butch spojrzał na nią ze zdziwieniem.
- Nie patrz tak na mnie, to prawda. Jestem starsza od Aghresa o jedenaście lat i powoli mam dość tego, że mną rządzi.
Westchnęła.
- Wiesz co ostatnio wymyślił... Że zamknie mnie w domu dla mojego bezpieczeństwa ... Wyobrażasz to sobie ?
Marissa ze złością zacisnęła dłoń w piąstkę.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Czw Sty 06, 2011 6:21 pm

Słuchał jej uważnie, pfff on niby nie chciał? Nie, on nie mógł, bo mu chłopcy zadanie wymyślili, bo może się szlajać po podwórku za dnia, a oni nie. Podszedł powoli do niej i przyklękną, ale spokojnie, to nie oświadczyny. Chwycił ją za brodę, tak by na niego spojrzała.
- Wtedy Bractwo poprosiło mnie o pewną przysługę.. musiałem im pomóc - westchnął ciężko - ale potem do Ciebie przyjechałem, ale mnie nie chciałaś już widzieć. Przyjeżdżałem prawie co wieczór, ale Ty... za każdym razem... ech - sam teraz bał się jej patrzeć w oczy, ale stwierdził, że nie skrewi - za każdym razem mówiono mi, że nie chcesz mnie widzieć - powiedział w końcu co wiedział. Teraz to jej mina zrzedła. Ale on nie pozwolił jej by się odwróciła, musiała na niego patrzeć.
Ooo i okazało się, że jest starszą siostrą, pana łamignata.
- Wiesz, że... ja, dla Ciebie zrobię wszystko Marisso - pocałował ją delikatnie i czule.
- Nie pozwolę, by Twój brat Cię tu zamknął - no miejmy taką nadzieje, że chłopak da radę, bo jak nie, to...
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Czw Sty 06, 2011 6:42 pm

- Nikt nigdy nie mówił mi, że przyszedłeś ... - powiedziała. Jeśli byś mnie odwiedził, nawet sama poszłabym Ci otworzyć.
Samica spojrzała mu w oczy.
- Wiem, Butch ... Ja dla Ciebie też jestem gotowa zrobić wszystko.
Pocałowała go.
- I nie przejmujmy się moim bratem ...
Zarzuciła mu ręce na szyje.
- Mam pomysł - powiedziała podniecona.
- Może zabrałbyś mnie ze sobą ?
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Czw Sty 06, 2011 7:12 pm

Jej usta takie mięciusie i milusi, nie chciał się odrywać od niej. Ta rozmowa po pewnym czasie zaczęła przybierać nieoczekiwany i niebezpieczny obrót. Chwycił ją w tali, gdy rzuciła mu się na szyję. Tak miała genialny pomysł, tyle że.. jego realizacja była dość nierealna do wykonania.
- Marisso, ja mieszkam na terenie Bractwa. - Zawahał się chwilę a później z żalem w głosie dokończył. - Nie mogę, Cię zabrać ze sobą. Ja jestem tam tylko gościem, z woli Ghroma. - O masakra, czuł się tak podle. Tak jak by ktoś właśnie go skopał. O mało się nie porzygał z nerwów. Czy teraz ona go znienawidzi, że on nie chce jej zabrać? Bał sie jej reakcji.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Sob Sty 08, 2011 9:54 pm

Chciała mu powiedzieć, że Ghrom z miłą chęcią zgodziłby się na to, żeby została w rezydencji, ale zrezygnowała.
Głupia, głupia.
Co ona sobie myślała ?
Że Butch zabierze ją ze sobą i będzie jej bronił ...
Tak, pomarzyć zawsze można.
Zrezygnowana puściła kochanka podwijając kolana i kładąc na nich głowę.
- Zapomnij o tym pytaniu - powiedziała i spojrzała w jego stronę.
Widać, że denerwował się jej reakcją.
- Nie będę płakać, gryźć ani kopać - uśmiechnęła się.
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Sob Sty 08, 2011 10:08 pm

No nie, dzizas, kurwa, ja pierdolę- zrobił jej przykrość, to widać nie pierwszy rzut oka, ale z niego pacan, sierota i złamas jeden. No czy on się z chujem na łby pozamieniał? Co on ślepy, czy niewidomy?
Podszedł do niej i pocałował ją w czubek głowy, chwycił w objęcia, nie chciał jej wypuszczać, nigdy.
- Kochanie - znów zanurzył się w jej włosach, by złożyć pocałunek. - Gdyby to ode mnie zależało.. już dawno była byś ze mną. Zabrałbym Cię do siebie, gdzie byłabyś bezpieczna, ze mną - ale żenada, pfff, co on sobie myśli, że to co jej mów, że ona to zrozumie? I co to za marne usprawiedliwienie co?
- Jeśli powiesz,... jeśli nie chcesz,.. jeśli mam odejść... nie mogę. Myśl o utracie Ciebie zabiłaby mnie. - Nie było mu łatwo. Bał się, że wyjdzie na idiotę, kretyna i jakiegoś złamasa. Bał sie jej odrzucenia. Stado reduktorów, wyrzucenie z roboty i sprawa dyscyplinarna. to buło nic, tego się nie bał. Nawet wkurwiony Z nie napawał go strachem, jak możliwość, że Marissa go odrzuci. Wolałby, by mu jaj zgnietli, niż ona powiedziała, że ma odejść.
- Błagam powiedz coś? - Wyjęczał, gdy długo milczała. Odsunął się od jej i spojrzał w jej oczy, zatonął w ich pięknie i głębi, mógł by umrzeć teraz, patrząc w te cudowne oczy.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Sob Sty 08, 2011 10:21 pm

Ujęła jego twarz w dłonie.
- Wiem i wierzę Ci ... - powiedziała i tak niepewna.
- Nie chcę żebyś odchodził, rozumiesz ?
Pokiwał głową.
- Gdy Aghres dostał wezwanie do Bractwa, myślałam ... -urwała i przełknęła ślinę.
- Pomyślałam, że tobie mogło się coś stać - kontynuowała. Nie zniosłabym tego.
Przybliżyła się do niego i spojrzała mu w oczy.
- Ja ... - łzy stanęły jej w oczach, a serce mocniej zabiło.
- Kocham Cię .
Powrót do góry Go down
Butch

avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Sob Sty 08, 2011 10:34 pm

Gdy jej dłonie dotknęły jego twarzy, no o mało mu nie stanął, ale wziął dwa głębokie wdechy i jeden wydech. Chuj, nie pomogło, ale zawsze może powiedzieć, że próbował.
- Marissa - wysapał, gdy powiedział, że rozumie, że wie. Jak mu ulżyło, na tę wieść, a jak mu serce drgnęło jak powiedziała, że się o niego boi.
- Ja nie wyobrażam sobie świata bez Ciebie - jak z taniego romansu, ale szczera, jak na samca. Jej dalsze słowa wbiły go w ziemie.
- Co?.. Co Ty powiedziałaś? - Nie mógł uwierzyć własnym uszom, czy ona powiedziała, to co powiedziała, czy ma omamy i otaty?
-Powtórz to, proszę - chciał by jej miękkie słowa otuliły go.
Powrót do góry Go down
Marissa
Admin
avatar


PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   Sob Sty 08, 2011 10:43 pm

Samica zaśmiała się.
- Nie dosłyszysz ? - znów zachichotała.
Zaczęła składać pocałunki na jego ustach.
- Kocham Cię - powiedziała do jego warg.
- Kocham, kocham, kocham.
Przytuliła się do niego.
- Nie możesz uwierzyć ?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sypialnia Marissy   

Powrót do góry Go down
 
Sypialnia Marissy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Dzielnice Mieszkalne :: Dom Aghresa-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog