Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Sob Lut 05, 2011 11:27 pm

Z. stał przez chwile zamyślony i taki trochę, roztargniony, zdezorientowany, właściwie to ciężko było stwierdzić. Nagle spojrzał czujnie za plecy samicy. Beth automatycznie odwróciła się w tym kierunku i dojrzała Johna opierającego się o framugę. Zlustrowała go wzrokiem, wyglądał ta samo jak przez ostatnie tygodnie, czyli raczej marnie.
Cholera jasna Tohr niech cię szlak trafi.
-Hej John, wszystko w porządku.- Zwróciła się do brata.
John uśmiechnął, się i podniósł rękę w geście powitania. W tym samym czasie dobiegło do niej pytanie. Samica zdziwiła się nagłym zainteresowaniem Z. gdzie będzie przebywała. Zasadniczo zawsze miał to w czterech literach. Trochę podejrzliwa zmiana.
-Nie cały dzień, czasami wyskakuje na miasto pozałatwiać rożne sprawy.
Spojrzała pytająco w stronę Z. i dyskretnie zlustrowała marny wygląd brata.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Sob Lut 05, 2011 11:43 pm

- Czasami wyskakujesz na miasto? - powtórzył zagadkowym głosem i jednocześnie intensywnie zastanawiał się, jak by uzyskać pomoc samicy. Przecież nie poprosi jej o to. Znał siebie i stosunek innych do własnej osoby by o tym doskonale wiedzieć. Tylko co szkodziło spróbować?
""- Więc co powiesz na wyskoczenia ze mną na miasto?
- Wiesz, jesteś psychopatą i w twoim towarzystwie czuję się nieco dziwnie, więc muszę odmówić.
- Nie, nie ma sprawy. A jakbym ci zagroził użyciem siły, to zmieniłabyś zdanie?
- Pewnie tak... ale...
- Ale wiem, dostane wpierdol od Ghroma. Innym razem?
- Tak, może później.""
I na tym skończyła się mała improwizowana rozmowa z Beth. Samica się nie zgodzi jeśli zapyta wprost, ale może będzie jej go żal, jeśli pokieruje rozmową odpowiednio? Tak, byłoby wspaniale, ale Zbihr nie umiał aż tak dobrze rozmawiać z innymi. I dlatego lubił Furiatha: samiec rozumiał jego potrzeby i zrobiłby wszystko, by pomóc bratu. I odkąd przyszedł John rozmowa wyraźnie mniej się kleiła. Ale przynajmniej nic nie wypisywał na żadnych karteczkach, tego Zbihr by już nie zniósł. Język migowy jako tako łapał, wymachiwanie rękami w większości wypadków mógł zinterpretować na swój sposób.
- A znasz jakiegoś jubilera? - kluczenie wokół tematu na pewno nie należało do zdolności Z.

...


Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Nie Lut 06, 2011 12:04 am

Z myślał i myślał, niepokojenie spoglądał na Jona, i dalej myślał. Beth zastanawiała się się co się lęgnie w tej jego głowie, jaki czarne myśli w niej krążą. Jak usłyszała pytanie Z, to w pierwszym momencie, pomyślała, że się przesłyszała. Ale Z. stał i najwyraźniej czekał na jej odpowiedź.
-Tak, znam nawet kilku.- odpowiedziała.
Rozmowa z Z. był jak przeciąganie liny w błocie krok do przodu, dwa kroki do tyłu. Chociaż dzisiaj był wyjątkowo rozmowny jak na niego. I odnosiło się wrażenie, ze dąży do czegoś konkretnego, tak jak gdyby realizował jakiś swój z góry założony plan. W głowie Beth zaświtała pewna myśl. Popatrzyła z uwaga na samca, który znowu nad czymś usilnie przemyśliwał. Może on po prostu potrzebował pomocy przy tym pierścionku, a nie wiedział jak poprosić. W końcu Z. nie był zbyt towarzyski, ani zbyt uprzejmy a jednak tkwił z nią od godziny w kuchni, a powinien z niej uciec maksymalnie po 10 minutach. Samica postanowiła zaryzykować.
-Słuchaj Z. jeżeli potrzebujesz pomocy, to mogę się z tobą wybrać do tego jubilera?
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Nie Lut 06, 2011 12:17 am

- Dobrych jubilerów? - upewniał się, bo nie chciał kupić Belli taniego świecidełka, które zepsuje się po kilku dniach. Wyda na ten drobiazg wszystkie pieniądze jakie posiada, czyli aktualnie nieznaną jeszcze sumę.
Samiec wypuścił cicho powietrze, które wstrzymywał od czasu zadania pytania. Sądził, że gadanie o niczym będzie trwało dłużej, ale z pomocą przyszła mu sama wkręcana. Czy jego bezradność była aż tak widoczna? Na pewno nie mogło umknąć uwadze jego ciągłe zamyślenie i próbowanie znalezienia rozwiązania proszenia o pomoc, bez proszenia. Na szczęście jego rozmowna partnerka była na tyle domyślna, by połapać się w sytuacji szybciej niż Z zdołał wypowiedzieć swoje pragnienia. Zbihr spojrzał na Beth z wyraźną ulgą w oczach. W końcu nawet Beth zorganizowała wszystko tak, jakby to ona wyszła z inicjatywą, chociaż w rzeczywistości zostało to wymuszone przez samca.
- Jeśli nie masz nic do roboty to możesz iść ze mną.
Nie było to zbyt miłe zaproszenie, ale chciał nadal sprawiać wrażenie, że to nie on jest tutaj osobą w potrzebie. A ciężar, który spadł mu z serca pozwolił mu nawet zapomnieć o cichym Johnie, który tylko stał przy ścianie.

...


Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Nie Lut 06, 2011 12:18 pm

-Najlepszy w mieście Cie satysfakcjonuje?- Zapytała.
To mogło być całkiem ciekawe doświadczenie, wybrać się ze Zbihrem do Tiffaniego. Ciekawe jak szybko wszystkie ekspedientki czmychną i schowaja się po katach. Po za tym taki sklep to będzie nowe terytorium dla samca, można by wręcz powiedzieć, że terytorium dziwicze. Beth nie umiała w normalnych okolicznościach przewidzieć jego zachownia, a tam to już w ogóle.
Jej propozycja, sprawiła, że w jego oczach pojawił się na moment wyraz ulgi, który zaraz zastąpiło zwyłe spojrzenie w stylu Z.: "weżcie się wszyscy odpierdolcie". Jednak nadal pozostał w miarę uprzejmy, co znaczyło, iż bardzo mu zależy. Samiec naprawdę się zakochał. Miła odmiana. tylko ciekawe na jak długo?
Beth kątem oka zauważyła, że John opuścił kuchnię. Znowu nic nie zjadł,a wyglądał gorzej niż śmierć. Samica postanowiła. że wyśle do niego Fritza z czymyś dobrym, psańcowi i jego potrawom nikt nie umiał się oprzeć. miała nadzieję, iż zadziała to również w pzrypadkuj jej barata.
Beth zwróciła swoją uwagę z powrotem, na Z., który stał i wpartywał się w nią z napięciem, niby wcale mu nie zalerzało ale...
-Właściwie to moge się z Tobą wybrać. - odpowiedziała. Miał nadzieję, że Z. wykaże chociaż minimum entuzjazmu, ale w końcu ileż mozna od niego wymagać. -Może Fritz, by nas zawiózł?
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Nie Lut 06, 2011 1:55 pm

- Najlepszy w mieście, tak, może być - samiec nadal odpowiadał tonem, który brzmiał jak znudzony,.
No tak, tego problemu nie przewidział. Samiec planował po prostu zmaterializować się w mieście, ale niektóre wampiry w tym pokoju nie posiadały takiej zdolności. Palcem pokazywać nie będzie, ale Z mógł znikać. Tyko, że niegrzecznie byłoby wypominać nieudolność osobie, która zaoferowała ci pomoc.
- Tak, właściwie to może nas zawieść - Z kolejny raz przyznał rację Beth.
Nie chciał by zrezygnowała w ostatniej chwili, porzucając go na pastwę zakupów, więc wolał się zgodzić na każdą jej propozycję. Jeśli chce, żeby Fritz ich zawiózł to tak się stanie. Mogła nawet zażyczyć sobie wielbłąda, jeśli takie miałaby życzenie. W tej chwili Zbihr był gotowy na wszystko, ponieważ nie widział się w tym sklepie w Z wymorduje cały oddział policjantów i obsługę sklepu?
Samiec wyciągnął ręce z kieszeni i skrzyżował je na piersi i spojrzał w okno, a po chwili szybko zerknął na Beth.
- Właściwie to zdążylibyśmy wyskoczyć jeszcze dziś.

...


Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Nie Lut 06, 2011 3:01 pm

Z. wyglądała na zdeterminowanego by zrealizować, swój plan koniecznie dzisiaj, a ponieważ samica i tak nie miała zadnych kokretnych planów, więć nie przeszkadzało jej to. Właściwie wizyta u jubilera mogła byc miłą rozrywką.
- Pewnie byśmy zdążyli.- Przytaknęła.
Przez chwilę zastanowiła się czy Z. ma zamiar jechać w tej pokrwawionej i poszarpanej koszulce, ale to w końcu jego sprawa, pewnie zrobi piorunujące wrażenie. Jak zawsze zresztą. Z wyglądał jak gddyby diabelnie się niecierpliwił i najchętniej już zmaterializował się przed jubilerem, musiał jednak opanować się, jeżeli chciał pomocy samicy.
-OK. dobra możemy jechać dziś jezeli chcesz.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Nie Lut 06, 2011 4:55 pm

Jeśli chce... to ona powinna chcieć. Ale skoro wyraziła zgodę na jego pomysł, to Beth również w pewien sposób chciała z nim jechać. Nie znał jeszcze pobudek, które nią kierowały ale musiały być doprawdy ciekawe. Dlaczego królowa miałaby mieć ochotę na przejażdżkę z nim do sklepu? Aż tak bardzo zależało jej na narzeczonej Belli, że nie chciała aby ta dostała brzydki pierścionek zaręczynowy?
- Dobra, to zawołam Fritza i... - Z odwrócił się do drzwi, aby wyjść i poszukać sługi, ale ten go ubiegł.
W przejściu stał Fritz z miną "Czy mogę w czymś pomóc?". Czyżby miał on aż tak wyczulony słuch czy po prostu podsłuchiwał pod drzwiami? Z nie miał wątpliwości, że w jakiś sposób musiał się on dowiadywać o sprawach w siedzibie, więc podsłuchiwanie było oczywistym wnioskiem.
- Zanieś torbę do mojej sypialni a potem... - umilkł, wyobrażając sobie wątłego Fritza niosącego ciężką torbę po schodach. - Nieważne zostaw torbę. Zawieziesz nas do miasta - odwrócił się do Beth. - Jeśli jesteś gotowa to polecimy teraz - a kiedy znów spojrzał na drzwi, Fritza już nie było, więc samiec poszedł do samochodu.

/Beth i Z/Cadilac Escalade Bractwa

...


Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Sro Lut 09, 2011 7:20 pm

//Zero Sum - Taksówka

Samcowi udało się jakość dojść do kuchni. Był na tyle pijany, że usiadł z tyłu taksówki, lekko ocierając się ramieniem o Beth. Ale nawet tego nie zauważył, był zbyt pochłonięty swoją lilan i planami względem niej. Chwilowo były one niemożliwe do zrealizowania, bo nie mógł się przy niej rozebrać - a na pewno zauważyłaby opatrunek na boku i tylko niepotrzebnie by się zamartwiała. A królową zgubił gdzieś przy wejściu. Zatrzymali taksówkę w okolicy bramy i piechotą musieli pokonać odległość do siedziby i chyba w tamtym momencie ich drogi się rozeszły. Albo któreś z nich szło szybciej od drugiego - tutaj Z stawiał na Beth bo sam musiał stawiać ostrożne kroki, żeby nie przewrócić się o niespodziewaną przeszkodę.
Samiec podszedł do stołu, na którym pozostawił manatki Belli. Samica na pewno ich potrzebowała, dlatego Z postanowił wziąć je od razu ze sobą. Spróbował podnieść torbę, a kiedy mu się to udało, odsunął się od stołu. Zarzucił torbę na ramię, a pod jej ciężarem niebezpiecznie pochylił się na lewo i zygzakiem ruszył do drzwi.

//Apartament Z/Sypialnia

...


Powrót do góry Go down
Rankohr
**********
avatar

Partner : Mary

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Wto Lut 22, 2011 2:11 pm

//Zero Sum
Hollywood wparował do kuchni, głodny i wściekły. Dziś nie miał okazji rozładować wkurwienia. Żaden reduktor się nie napatoczył i bestia w nim była rozdrażniona. Rank chodził po całej kuchni, szukając czegoś smacznego. W lodówce wyszukał kilka smakołyków i właśnie zaczynał pałaszować, gdy zaschło mu w gardełku. Rzucił się na sok jabłkowy i wychlapał cały dzbanek. Zaspokoiwszy swe pragnienie i głód, ruszył w stronę salonu. Nie uszedł za daleko, bo wpadł na psańca, który biegał zaaferowany.
Poirytowany Samiec, chciał na staruszka fuknąć, ale ten mu wyjaśnił, co się stało i że V pojechał do jakiejś dziewczyny, która rzekomo widziała Tohra, no i że on został pojmany przez reduktora i takie tam. Psaniec mówił nieskładnie, to była wina nerwów. Rank, dowiedział się jednak, gdzie pojechał V i sam również udał się do mieszkania samicy, by pomóc V.

//Mieszkanie Karmelka
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Sro Lut 23, 2011 3:02 pm

/Zero Sum/ Vip- room/

*** nie wiadomą ilość czasu później

Weszła do kuchni, gdzie zastała Fritza zawzięcie buszującego po garnkach. Wszędzie stały porozkładane różne miseczki, talerzyki, deski do krojenia i inne naczynia kuchenne. Spodziewała się zastać tutaj Mary, gotującą stosy jedzenia dla Rankohra, ale kobiety tutaj nie było.
-Ach Panienko. – Fritz odwrócił się do niej z zatroskana miną, Beth nie mogła się doprosić by zwracał się do niej po imieniu. – Pan Tohtur się odnalazł.
Beth wzięła głęboki oddech słysząc tą nowinę .
Całe szczęście, nie będę już musiała udawać , że nic o nim nie wiem.
-Został porwany, przez reduktora , zadzwoniła jakaś samica i przekazała nam informacje, i teraz wszyscy poszli go szukać. – Dokończył Fritz.
Beth usiadła ciężko na najbliższym krześle. Nie mogła uwierzyć w to usłyszała. Czuła się winna, gdyby nie dotrzymał sekretu to Ghrom pewnie by go odnalazł i siłą sprowadził do rezydencji. Nie powinna była składać tej idiotycznej obietnicy. Czuła ciężar winy ciążący na jej sumieniu.
-Niech się panienka nie martwi. –Fritz podszedł do niej i pokrzepiająco spojrzał w oczy. – Na pewno go uratują.
Chciała by mieć tą pewność, nie wiele wampirów przeżywało spotkanie reduktorem, bardzo chciała by Tohr był tym szczęśliwcem.
Samica. uświadomiła sobie nagle, miała jej adres może należałoby ją przywieźć do rezydencji i ukryć przed ewentualnym atakiem reduktora, po za tym gdyby nie daj Pani Kronik nie udało się odnaleźć Tohra, to przecież obiecała się nią zaopiekować.
Poczuła jak coś wibruje w jej kieszeni, ale nim zdążył wyjąc z niej telefon, połączenie przerwano. Spojrzała na na wyświetlacz, gdzie migotał napis; "Masz wiadomość na poczcie głosowej". Odsłuchała ją i zerwała się jak oparzona. Musiała natychmiast dostać się do mieszkania pretranski.
-Fritz podjedź proszę samochodem pod wejście, musimy pojechać do mieszkania tej samicy.
i już miała wybiec z kuchni, kiedy doszło do niej pytanie psańca.
-Panienko, a może byśmy zabrali ze sobą pana Zbihra?
Z. jest w domu. Samica myślała, że jest z resztą braci, ale w takim wypadku postanowiła go zabrać ze sobą , eskorta zawsze się przyda.
-Dobrze. - Skinęła głową i popędziła do Apartamentów Zbihra.


/Apartament Zbihra/Sypialnia/



Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kuchnia    

Powrót do góry Go down
 
Kuchnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Okolice Caldwell :: Ośrodek Bractwa :: Rezydencja Bractwa-
Skocz do:  
Forumotion.com | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | www.sosblogs.com