Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Kuchnia    Sob Gru 11, 2010 2:38 pm






KUCHNIA



Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Sob Gru 18, 2010 7:06 pm

/Sypialnia Zbihra/

Zbihr wszedł dotarł do kuchni i szczęśliwie na nikogo nie wpadł. Czyżby nawet sam Fritz zostawił go w spokoju? Pojawiający się znikąd służący działał mu na nerwy, ale musiał przyznać, że go polubił. Nie wtrącał się w nie swoje sprawy, po prostu pomagał im. Nie naciskał, tylko wykonywał swoje obowiązki nie wchodząc nikomu w drogę.
Co innego ona...
Popatrzył na sufit, jakby mógł widzieć przez ściany Bellę. Jak panoszy się po pokoju, zaglądając w najmniejszy kąt. Tak przynajmniej sądził. Uważał, że Bella musi zawsze o wszystkim wiedzieć. I że zawsze dostawało to, czego chce. Czy nie tak właśnie zachowywała się podczas przyjęcia? Zbihr westchnął. Wiedział, że wynajdywanie dla samicy przeróżnych wad nie usunie jego pragnienia. A przeklęte obrazy z kąpieli nie chciały zniknąć.
Samiec otworzył lodówkę, szukając w niej czegoś do jedzenia. Wyciągnął talerz z ziemniakami, dorzucił kawałki kurczaka (z dzisiejszej kolacji) i polał wszystko sosem. Tak przygotowane danie wsadził do mikrofalówki, nastawiając czas na trzecią kreskę. Teraz musiał tylko poczekać aż jedzenie się podgrzeje. Usiadł więc na blacie, wyciągnął z koszyka jabłko i zaczął je jeść.

...


Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Sob Gru 18, 2010 7:25 pm

Beth weszła energicznym krokiem do kuchni, w myślach planując co Fritz mógłby pożywnego przygotować dla Belli. Nagle zatrzymała się w pół kroku na widok Zbihra, przebywającego w tym pomieszczeniu. Poczuła się nieswojo, nigdy tak naprawdę nie można być pewnym czego można spodziewać sie po Z.
-Eee ... ja, ja przyszłam poprosić Fritza, aby przygotował coś do jedzenia dla Belli - powiedział Beth do Z. - Jednak widzę, że mnie ubiegłeś.
Oprócz pożywienia, Beth nurtował jeszcze jeden problem i nie bardzo wiedziała jak przedstawić go temu samcowi. Wiedziała, że rozmowa na ten temat nie jest w dobrym tonie. Nie miała jedna innego wyboru , ktoś musiał powiedzieć o tym Zbihrowi, a przy jego zaborczym stosunku do Belli nie wiadomo jak ten zareaguje.
- Z. wiem, że to nie moja sprawa, ale ze względu na swój stan Bella będzie się musiał dokrwić od któregoś z samców- wyrzuciła z siebie Beth i niespokojnie spoglądała, na reakcję jaką wywrą jej słowa na samcu.


Ostatnio zmieniony przez Beth dnia Sob Gru 18, 2010 7:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Sob Gru 18, 2010 7:28 pm

//Apartament Zbihra, Sypialnia
Weszłam do kuchni. W powietrzu unosił się przyjemny zapach, musiałam to przyznać - Zbihr potrafił gotować. Aż dziw, ale musiałam przyznać, że jestem mu wdzięczna za wszystko. Nie tylko za wyciągnięcie z kratery czy opiekę. Za to że był i się o mnie troszczył.
Rozejrzałam się do kuchni. Z wahaniem spojrzałam na wampira do którego nie wiadomo co właściwie czułam i powoli podeszłam do krzesła na które zaraz opadłam. Mimo wszystko byłam zmęczona.
- Dziękuję - zaczęłam to, co powinnam zrobić zaraz po przebudzeniu. I zrobiłabym to, gdyby nie okazało się, że jestem naga. - Już to mówiłam, ale wtedy nie wyszło to zbyt dobrze, bo zaraz po tym zaczęliśmy się kłócić. Dziękuję... za wszystko - powtórzyłam raz jeszcze, korzystając z tego, że jeszcze na siebie nie krzyczymy i ogólnie panuje spokój.
Zamilkłam na chwilę, wpatrując się w przestrzeń. Machinalnie poprawiłam ubranie, które dostałam od Beth. Starałam się by bluzka nie ocierała mi się o brzuch. I żeby napis wyryty na mojej skórze nie był widoczny. Nie wyglądało to byt przyjemnie; widziałam minę Beth, gdy na mnie patrzyła, poza tym mnie samej robiło się słabo, gdy na to patrzyłam. Zbyt wiele wspomnień, które w tej chwili były zbyt świeże.
- Zbihr - odezwałam się nagle. - Co ty właściwie masz do... - zawahałam się na chwile, usiłując przypomnieć sobie imię - Aghresa? - dokończyłam w końcu. Nic dziwnego, że chciałam wiedzieć dlaczego zaraz po przebudzeniu byłam świadkiem jak kogoś szarpie. - I co doktor właściwie powiedział? - dążyłam. - Uśpił mnie, co mi się wcale nie podobało, bo wolałabym wiedzieć, co on ze mną robi - dodałam.
Wpatrywałam się w członka bractwa ze szczerym zainteresowaniem. Zastanawiało mnie czy będę potrafiła wyczuć czy kłamie. Nie chciałam by mnie okłamywał. Chciałam wiedzieć co dzieje się wokół mnie, zwłaszcza po tym jak ostatnich kilka tygodni spędziłam w okropnych warunkach, całkowicie odcięta od świata.
- Proszę, powiedz mi prawdę - dodałam, gdy milczał. - Przez ostatnie dni myślałam, że zwariuję, zamknięta w tym zbiorniku i odcięta od wszelkich bodźców zewnętrznych - przekonywałam go. Miałam nadzieję, że moje argumenty są na tyle sensowne, że łaskawie powie mi co dzieje się wokół mnie. Musiałam to wiedzieć, bo jeszcze mogłam zwariować przez ten brak informacji, a tego na prawdę nie chciałam. Poza tym wiedział, że muszę zawsze wiedzieć wszystko - taka byłam i już.

...


,, - Zamknij się ! - krzyknęła Elena . - Trzymaj się od tego z daleka . A skoro już o tym mowa , to pomyśl lepiej o biednej Vickie Bennet . Jak myślisz , jak ona sobie radzi ?
- Nie mam pojęcia . Nie wiem , kim jest ta Vickie . Ciągle o niej mówisz , ale ja jej nigdy nie widziałem .
- Widziałeś . Nie kręć , Damonie , cmentarz , pamiętasz ? Zrujnowany kościół ? Dziewczynę , którą zostawiłeś tam błąkającą się w koszuli nocnej ?
- Przykro mi , nie . A zwykle pamiętam dziewczyny , które zostawiam błąkające się w koszuli nocnej " .
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Sob Gru 18, 2010 7:48 pm

Zbihr nie spodziewał się w kuchni Beth. Jakim cudem Ghrom zwolnił ją spod swojej opieki? Jeśli dobrze kojarzył, to nie przebywał z królową sam na sam od ich pierwszego spotkania. Wtedy, gdy jeszcze nie wiedział kto jest jej ojcem. A zaraz za Beth wpadła Bella. Według samca powinna jeszcze leżeć w łóżku odpoczywając i nabierając sił. Spróbował choć przez chwilę odwlec odpowiedź Beth. Zdawał sobie sprawę, że samica będzie musiała się dokrwić. Już dawno rozwiązał ten problem, ale wypowiedzenie na głos pomysłu było trudniejsze. Całkowicie zignorował podziękowanie. Musiał ją uratować.
- Mówiłem, ze przyniosę jedzenie. Nie musiałaś wychodzić - w tym momencie rozległ się dzwonek mikrofalówki, chwilowo ratując go przed trudnymi odpowiedziami. Wyciągnął talerz z urządzenia i postawił na stole, dokładając jeszcze widelec. Wrócił na swoje miejsce, ponownie jedząc jabłko. Próbował zastanowić się nad tym, co odpowie Belli.
- Według lekarza wszystko z tobą w porządku. Blizny zabliźnią się w jakieś dwa, trzy dni. Jeśli nie wpadniesz nagle na pomysł posypania tego solą.
Skrzywił się. Nie mógł znieść wizji jakichkolwiek blizn na ciele Belli. Jemu się nie poszczęściło. Gdyby nie ta cholerna kąpiel w morzu...
- A sprawa pomiędzy lekarzem a mną jest moją sprawą. Nic nikomu do tego.
Nie wiedział czy wyjaśniono Beth cała sytuację z atakiem reduktorów. Czy wiedziała, że to wszystko stało się przez Aghresa? Nie jego sprawa. To Ghrom decyduje o tym ile będzie wiedzieć. Ale miał nadzieję, ze nie wyskoczy z tym nagle.
- Niedługo będziesz musiała się dokrwić. Nie wiem czy masz brońca...
- Ale przecież musisz się napić. Na pewno Furiath się zgodzi. Użyczy krwi bo bardzo mu na tobie zależy. Dlatego kiedy poczujesz głód to zwróć się do niego.
Na pewno zrezygnuje dla ciebie z celibatu. On na ciebie zasługuje. Pasowalibyście do siebie. Za to co dla mnie zrobił należy mu sie szczęście i miłość.
Wolał nie wspominać o chcączce.

...


Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Sob Gru 18, 2010 8:08 pm

- Naprawdę czuję się już dobrze - zapewniłam. - Wystarczającą by się przejść. Zjem tutaj - zapewniłam. Gdy postawił przede mną danie uśmiechnęłam się lekko i z chęcią spróbowałam, bo wyglądało naprawdę dobrze. Przez chwilę jadłam w ciszy, przysłuchując się odpowiedzi Zbihra. Czułam, że coś przede mną ukrywa (i nie chodziło tu o tę sprawę z Aghresem, tutaj przynajmniej szczerze mnie zbył, a nie próbował wykręcać).
Przeanalizowałam wszystko raz jeszcze po czym odezwałam się, ostrożnie dobierając słowa.
- Czyli poza tym napisem i tym - wskazałam na szwy na moim czole - nic mi nie jest, tak? To dobrze - westchnęłam i jeszcze raz zajęłam się swoją potrawą. Przełknęłam kilka kęsów po czym ponownie się odezwałam. - Nie musisz mi mówić co za sprawy są między tobą, a tym lekarzem, ale wierz mi, że prędzej czy później się tego dowiem. Przecież mnie znasz - dodałam, uśmiechając się blado. - I nie bój się, nie jestem masochistką - zapewniłam, gdy wspomniał o posypywaniu ran solą. - Na pewno nie zostanie ślad? - dodałam po chwili lekko zaniepokojona. - Nie chodzi tyle o blizny, ale o ty co mi przypominają... Już sam moment, kiedy ON mi to robił jest wystarczająco bolesny...
Zamilkłam na chwilę, usiłując wyrzucić z pamięci tamto wspomnieniem. Zadrżałam mimo woli. Zaraz jednak się opanowałam, nie chcąc na razie wracać do łóżka.
Dokończyłam posiłek w ciszy i nie odzywałam się, póki Zbihr nie wspomniał o konieczności picia krwi. Owszem, mogłam to przewidzieć. I mogłam też poprosić Furiatha, na pewno by się zgodził. I bardzo by mi tym pomógł - to było pewne. Ale z drugiej strony.
- A gdybym poprosiła... - zaczęłam i zaraz urwałam. Spojrzałam gdzieś w bok.
A gdybym poprosiła ciebie?, chciałam zapytać, ale było mi głupio. Już i tak dużo dla mnie zrobił, musiał się ze mną męczyć, wyciągać mnie w kwatery, opiekować się mną... Gotować dla mnie. A ja jeszcze kilkakrotnie go okrzyczałam ( nie żeby sobie nie zasłużył, ale jednak). Nie, zdecydowanie nie powinnam.
- Już nie ważne, przepraszam - powiedziałam pośpiesznie. Przepraszałam, że coś podobnego przyszło mi do głowy i ogólnie za wszystko. Począwszy od tego, że go okrzyczałam a skończywszy na tym, że byłam dla niego kłopotem. Uznałam, że muszę się trochę kontrolować, bo na prawdę nie chciałam by nasze relacje opierały się tylko na kłótni.
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Sob Gru 18, 2010 8:09 pm

- Bella!!!
Mary weszła do kuchni i ku swojemu zaskoczeniu zobaczyła tam Bellę. Z szerokim uśmiechem szybko podbiegła do niej i objęła z tyłu siedzącą na krześle brunetkę.
- Tak się ciesze że jesteś cała i zdrowa. -powiedziała wzruszona. Starania braci opłaciły się.
- Jesteś głodna? Bello? Jak asię czujesz. - zasypała przyjaciółkę pytaniami.
Zupełnie nie zwracała uwagi na Zbihra i na to ża chyba byli zajęci rozmową, nie żeby umyślnie. Jedynie z przejęcia. To wielkie szczęście że Bella żyje.

...


I've seen it all, I've seen the dark
I've seen the brightness in one little spark.
I've seen what I chose and I've seen what I need,
And that is enough, to want more would be greed.
I've seen what I was and I know what I'll be
I've seen it all - there is no more to see!

What about China? Have you seen the Great Wall?
All walls are great, if the roof doesn't fall!


Dotykasz mnie wzrokiem, czasami robisz to tak intensywnie jakbyś robił to swoimi dłońmi.


Ostatnio zmieniony przez Mary dnia Sob Gru 18, 2010 8:20 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Sob Gru 18, 2010 8:12 pm

Gdy Bella weszła do kuchni, Beth poczuła ja temperatura w powietrza podnosi się o kilka stopni, a atmosfera gęstnieje. Zauważyła zaborczy wzrok Z. błądzący po samicy. W jego czarnych oczach na moment coś zamigotało, nim odwrócił wzrok od Belli, ale Beth nie była pewna co to było. Podał jedzenie samicy. Bella spoglądała na niego, jak gdyby oczekiwała od Z. wyjaśnień na zadane pytanie. Beth była cichym świadkiem ich rozmowy i wyraźnie zauważyła, ze Bella nie jest zachwycona pomysłem dokrwienia się od Furiatha. Ponieważ Martwiła się o Bellę postanowiła wtrącić się do rozmowy.
-Przepraszam, że wtrącam się w nieswoje sprawy, ale myślę iż pomysł aby Bella dokrwiła się od F. jest dobry.Pomoże Ci to w nabraniu pełni sił i powrocie do normalnego życia- zwróciła się do Belli
O ile oczywiście Z. dopuści do takiej sytuacji.
Osobiście Beth była zdania,iż Zbihr nie będzie w stanie oddać Belli bratu. Nie maiła pojęcia jak Z. który zadawał się tylko z dziwkami, potraktowałby tak delikatną samicę.
- Bello powinnaś się nad tym zastanowić-dodała Beth
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Sob Gru 18, 2010 8:26 pm

Przybycie Mary potraktował tak samo jak przyjście Beth. czyli po prostu uznał za fakt dokonany, na który nie należy zwracać większej uwagi. Gdy Bella wspomniała o masochizmie zamknął oczy i odwrócił się plecami do samic, nie chcąc, żeby go rozszyfrowały. Ale gdy wspominał te okropieństwa, które kazał wykonywać Furiathowi... A ostatnim razem jak brat biczował go do krwi? Żałował, że musiał go o to prosić ale sam nie dawał rady. Nie dosięgał, a same razy traciły na sile. Ale to nie powstrzymywało go od proszenia. Był pewien, że takie sytuacje znów się powtórzą. Kolejny powód, by brat zaznał szczęścia.
- Więc postanowione - powiedział po pewnym czasie normalnym głosem. - Porozmawiam z nim o tym. Bardzo chce ci pomóc, więc na pewno nie odmówi.
A gdybym poprosiła... Te słowa odbijały się w jego głowie. O co chciała prosić?
Jakaś zaborcza część kazał mu myśleć, że chciała prosić o niego. Ale wiedział, że to niemożliwe. Nie zasługiwała na kogoś takiego jak on. Nie był jej godny, dlatego nie wyszłaby z taka propozycją. Przespanie się było czymś innym. Ale sam pomysł dokrwienia jej był spalony. Jak mógłby pozwolić by jego brudna krew płynęła w jej żyłach? Skąd miała by pić? Musiałaby wgryźć się w plugawe tatuaże juchacza. Żadna szanujaca się samica by tego nie zrobiła.
- Na pewno nie zostanie żadna blizna. Rany zagoją się szybko. Musiałabyś mieć strasznego pecha, żeby zostały jakieś blizny.
Odwrócił się gwałtownie do Belli.
- Cholera mogłabyś przestać już z tym przepraszaniem i dziękowaniem?! Nie masz za co mnie przepraszam. A to, ze ci pomogłem... Po prostu musiałem to zrobić. Od tego w końcu jest bractwo?
Ale to była tylko cześć prawdy.

...


Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Nie Gru 19, 2010 10:34 am

Beth bardzo się ucieszyła na widok Mary. Może jej obecność rozluźni napięta atmosferę.
Z uśmiechem na twarzy popatrzyła jak Mary zasypuje Bellę pytaniami o zdrowie i samopoczucie, chyba nie zdawała sobie sprawy z ciężkiej atmosfery panującej w kuchni, ale może to i dobrze.
Rozmowa z Mary powinna pomóc rozluźnić się Belli, która siedziała nad talerzem i ze smutną mina spoglądała na Z.
Chyba propozycja dokrwienia się od Furiatha, nie przypadła jej do gustu. Przez moment wyglądała jak gdyby chciała o tą przysługę poprosić Zbihra.
Z. stał oparty o blat, jadł jabłko i wpatrywał się w samice.
Co też może chodzić po głowie temu samcowi?
Beth miała nadzieję, że Ghrom wróci niedługo do rezydencji. Spotkania z członkami glymeri zabierały mu mnóstwo czasu. Przetrwanie rasy, zapewnienie jej stabilizacji i rozwój społeczności jest trudnym zadaniem.
W obecnej sytuacji Beth wolałaby by jej broniec przebywał w rezydencji, w razie jakichś problemów tylko on mógł powstrzymać Z. albo F. Wiadomo, że gdy chodzi o samicę to w wampirach, uruchamiają się wszystkie pierwotne instynkty. Strach myśleć co może się stać , gdy dwóch samców pożąda tej samej samicy.




Ostatnio zmieniony przez Beth dnia Pon Gru 27, 2010 8:14 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Nie Gru 19, 2010 6:29 pm

Nieco zdezorientowana czekałam aż ktoś się odezwie i omal nie spadłam z krzesła, gdy ktoś nagle z wielkim entuzjazmem objął mnie od tyłu. Powoli odwróciłam się do rozpromienionej Mary.
- Hej, Mary - rzuciłam z entuzjazmem. Przynajmniej jedna osoba, przy której sytuacja nie robi się napięta. - Nic mi nie jest, żyję, ale proszę, uważaj na brzuch - dodałam pośpiesznie z ulgą przyjmując to, że obejmując mnie, nie naruszyła tego miejsca. - Czuję się dobrze i nie, nie jestem głodna, bo dopiero co jadłam - odpowiedziałam na jej pytania, zastanawiając się ile jeszcze razy w przeciągu najbliższych dni usłyszę te i im podobne pytania.
Spojrzałam na Zbihra, decydując się wreszcie powiedzieć coś do niego. Zaczęłam od najbłahszej sprawy, czyli blizn. A raczej tego, że miały nie powstać.
- Mam nadzieję, że nawet ślad nie zostanie. Nie zależy mi na wyglądzie, do blizn nic nie mam, ale nie chciałabym przez całe życie nosić jego imię wycięte na skórze - westchnęłam. Nie chciałam by Zbihr pomyślał, że mam jakieś obiekcje, bo jego blizny wcale mnie nie odstraszały. Przeciwnie - były częścią jego i zdążyłam je już polubić.
Zaskoczyła mnie jego ostra reakcja na moje podziękowania i przeprosiny. Zmarszczyłam czoło.
- Dobrze, dobrze, spokojnie - uniosłam ręce w obronnym geście. - Mówię co czuję, a chciałam ci podziękować. Nawet jeśli zrobiłeś to tylko jako członek bractwa, mam prawo być wdzięczna - zauważyłam, choć nieco bolało mnie, że uratował mnie, bo musiał. - Już więcej o tym nie wspomnę, a przynajmniej nie naumyślnie.
Westchnęłam. Nie chciałam by się na mnie wściekła. I nie chciałam też wściekać się na niego, ale chwilami to było trudne. Czasowo jednak wyrzuciłam to z pamięci, bo temat wrócił do tego, że powinnam napić się krwi i czy powinnam poprosić Furiatha o przysługę. Owszem, lubiłam go i nie miałam nic przeciwko, ale mimo wszystko Zbihr...
- OK, poproś jeśli możesz - zgodziłam się, bo i tak nie miałam odwagi sformułować swojej prośby do niego. Gdyby mnie przynajmniej zapytał o co mi chodzi, albo sam to zaproponował...
No cóż, mniejsza...
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Nie Gru 19, 2010 7:34 pm

Mary usiadła przy stole obok Beth. Zauważyła że Zbihr i Bella dziwnie na siebie patrzą. On patrzył z troską i smutkiem a ona była najwyrażniej nieco zmieszana lecz tagże mu wdzięczna.
Szturchnęła lekko w ramię Beth ale tak by pozostała dwójka tego nie zauważyła. Wiedziała że Bella znaczy wiele dla Zbihra. Uśmiechnęła się do Beth porozumiewawczo. Obie były świadkami z jakim zaangażowaniem Zbihr szukał Belli. Normalnie już dawno dał by sobie spokój i uznał ją za martwą ale Bella najwidocvzniej nie była mu całkiem obojętną samicą. Ale czy Bella o tym wie? Trzeba będzie jej o tym opowiedzieć. I to jak najszybciej.


...


I've seen it all, I've seen the dark
I've seen the brightness in one little spark.
I've seen what I chose and I've seen what I need,
And that is enough, to want more would be greed.
I've seen what I was and I know what I'll be
I've seen it all - there is no more to see!

What about China? Have you seen the Great Wall?
All walls are great, if the roof doesn't fall!


Dotykasz mnie wzrokiem, czasami robisz to tak intensywnie jakbyś robił to swoimi dłońmi.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Nie Gru 19, 2010 7:58 pm

- Zrobię to, jak tylko go zobaczę - obiecał, wbijając spojrzenie swych czarnych oczu w jej twarz. Zamierzał poinformować o tym brata i jeśli będzie musiał siłą zmusić go do nakarmienia jej to zrobi to. Ale na samą myśl o wargach Belli zaciskających się na nadgarstku brata czuł wściekłość. Przymknął oczy, czekając aż towarzystwo opuści kuchnię, choć na to się nie zanosiło.
Niezręczną ciszę przerwało wejście Furiatha. Z tą swoją burzą wspaniałych włosów wyglądał niesamowicie.
O wilku mowa, pomyślał złośliwie Z., uśmiechając się nieprzyjemnie do brata. Czyżby odważny rycerz przyszedł uratować bezbronną dziewicę przed potworem? Niezbyt się wysiliłeś bracie. Nie minął nawet dzień, odkąd widziałeś ja ostatnim razem. Czyżby twój celibat szlag trafił.
- Bella - Furiath uśmiechnął się głupio do wampirzycy, zatrzymując się w drzwiach. Dopiero po kilku sekundach zauważył, ze nie są sami. Z lekką rezerwą zbliżył się do Belli, opierając dłonie na oparciu jej krzesła. - Cieszę się, że widzę cię całą i zdrową. A skoro już dzisiaj wstałaś to powinnaś szybko dojść do siebie. Jeśli chcesz to możesz zatelefonować do domu. Powinnaś uspokoić swoja matkę i brata - uśmiechnął się do niej łagodnie.
Z tym ckliwym spojrzeniem zbitego psa. Myślisz braciszku, że nikt tego nie zauważy? Jak wodzisz za nią wzrokiem, gdy znajdziecie się w jednym pomieszczeniu?
Z. nie mógł znieść tych ich miłych spojrzeń i przyjacielskiej atmosfery. Zazdrość. Mógł się przed sobą do tego przyznać.
-Musisz jej pomóc - warknął nieprzyjemnym głosem.
- Źle się czujesz? - Furiath ze strachem spojrzał głęboko w oczy Belli, szukając jakiś oznak bólu.
- Musi się dokrwić - wyznał bez ogródek Z.
Furiath przez chwilę wpatrywał się w brata ze śmiesznym wyrazem przestrachu na twarzy.
- Więc dlaczego ty tego nie zrobisz? - wymsknęło mu się, zanim zdołał pomyśleć.
Zbihr zbliżył się do brata, agresywnie na niego napierając.
- Bo jestem obrzydliwy, impulsywny i zboczony. Nigdy nie można wiedzieć co nagle strzeli mi do głowy.
I nie zasługuję na nią.
Furiath chciał zaprotestować, ale brat nie dał mu dojść do głosu. Nie chcąc zawstydzać dłużej Belli, Furiath odwrócił się do niej.
- Nie przejmuj się nim. Nie widzę problemu, mogę cię dokrwić.

...


Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Pon Gru 20, 2010 2:48 pm

Wejście Furiatha przerwało niezręczną ciszę, jaka zapadła po słowach Z.
F. wkroczył do kuchni i jego spojrzenie od razu zatrzymało się na Belli. Na jego twarz wypłynął rozmarzony uśmiech i wydawało się jak gdyby dla samca świat na moment się zatrzymał, a on sam zatonął w spojrzeniu samicy. Beth przeniosła wzrok na Zbihra, w którego oczach przez moment zamigotał żal, który zaraz zastąpiła determinacja.
Nie mogę go rozgryźć. Dlaczego tak bardzo wpycha Bellę w ramiona Furiatha, przecież sam pragnie jej rozpaczliwie.
-Musi się dokrwić- powiedział Z wskazując głową na Bellę.
Po tym oświadczeniu F. wyglądał, jak gdyby ktoś zrzucił na niego bombę. Przez jego twarz przemknęła cała gama emocji.
Mary i Beth siedziały przy stole i z coraz większym zainteresowaniem przyglądały się rozwojowi sytuacji.
Beth przez chwilę pomyślała, czy by nie wtrącić się w rozmowę braci, ale doszła do wniosku, ze najlepiej będzie pozwolić załatwić im to między sobą.
Z pozoru niechętna zgoda Furiatha, spowodowała , iż Zbihr wyglądał jakby miał zaraz eksplodować i najchętniej po prostu wybiegłby z kuchni.
-Myślę, że Bella powinna zadzwonić do domu i poinformować rodzinę, że żyje-powiedziała Beth i podała Belli telefon.
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Pon Gru 20, 2010 4:08 pm

Mary wstała od stołu i podeszla do lodówki. Otworzyła ją wyjmując kartonik mleka.
- Któś chce kawy? Herbaty? -zapytała jakby nigdy nic. Spojrzała na Beth. Mogły porozumiewać się bez słów. Nawet Mary która nie posiadała umiejętności wyczuwania emocji odczuwała napięcie piętrzące się między braćmi. Ciekawe.... bliżniacy którzy pragną tej samej kobiety.... . Mary miała nadzieję że nie wyniknie z tego nic niedobrego. Każdy kto znał temperamenty samców z bractwa wiedział że kobieta może poróżnić nawet braci takich jak F i Z.
Oparła się rękoma o blat wysepki kuchennej podwijając rękawy pod łokcie. Zastanawiała się czy mogłaby pomóc Fritzowi w przygotowaniu przedświtku, ale w końcu uznała że niebyłby to odpowiedni moment. Teraz trzeba zaopiekować się Bellą.

...


I've seen it all, I've seen the dark
I've seen the brightness in one little spark.
I've seen what I chose and I've seen what I need,
And that is enough, to want more would be greed.
I've seen what I was and I know what I'll be
I've seen it all - there is no more to see!

What about China? Have you seen the Great Wall?
All walls are great, if the roof doesn't fall!


Dotykasz mnie wzrokiem, czasami robisz to tak intensywnie jakbyś robił to swoimi dłońmi.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Pon Gru 20, 2010 4:32 pm

Beth i Mary roztropnie ignorowały zły nastój Zbihra razem z jego osobą. Nie miał im tego za złe. Mieszkali w tym domu znając się jak lokatorzy wielkich apartamentowców. Wymienili ze sobą tylko kilka zdań. A pierwsze spotkanie nie rozpaliło między nimi sympatii. Chociaż może później zaczęli się tolerować. Dla dobra Ghroma i Rankohra. Ale z upływem czasu kobiety spodobały się Zbihrowi. Zasłużyły na jego szacunek.
A ty nadal się do niej ślinisz, pomyślał z obrzydzeniem, obserwując bliźniaka. Czuł, ze nie wytrzyma dłużej z zazdrości. O tej ilości robiło mu się niedobrze.
- Muszę lecieć - mruknął, odsuwając się od blatu kuchennego.
Zmierzając do wyjścia unikał wzroku brata. Już wiele rozmów Furiath zmarnował na wyperswadowanie mu, że dokrwienie się o samicy wampirów a nie człowieków byłoby prostsze. Większe odstępy czasowe pomiędzy piciem. I nie musiałby się sobą brzydzić po każdej kolejnej kurwie.
- Skoro musisz... - Furiath wpatrywał się w plecy brata, prawie wypalając mu w niej dziurę. Dobrze wiedział, gdzie zaraz jego brat się uda. Nie zamierzał mu przeszkadzać. Kochał tego idiotę.

zt

...


Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Pon Gru 20, 2010 4:37 pm

Nie wiedziałam co mogę powiedzieć, więc siedziałam cicho. Beth i Mary co chwila wymieniały znaczące spojrzenia, co tylko mnie irytowało, bo nie miałam pojęcia o co im chodzi. A jak już wiadomo było lubiłam mieć sytuację pod kontrolą i wiedzieć co dzieje się wokół mnie. A - bądźmy szczerzy - wiedziałam nie wiele. Zbihr w końcu też nie chciał powiedzieć mi wszystkiego.
Wtedy drzwi kuchni otworzyły się i pojawił się Furiath. Niemalże westchnęłam, bo to tylko i wyłącznie znaczyło, że muszę podjąć decyzję dotyczącą picia krwi, a na to nie miałam jak na razie ochoty. Poza tym denerwowało mnie to, że Furiath w mojej obecności zachowywał się jakby właśnie dostał czymś ciężkim po głowie i nie za bardzo wiedział gdzie jest i co tutaj robi.
- Nic mi nie jest, dobrze się czuję - powiedziałam po raz enty, gdy brat Zbihra zaczął wpatrywać się w moje oczy, jakby mając nadziej, że zamieni się w rentgen i dowie się wszystkiego o moim stanie. Błagam, litości!
Zbihr łaskawie wytłumaczył swojemu bliźniakowi i byłam mu za to wdzięczna - przynajmniej obaj stracili mną zainteresowanie. Przysłuchiwałam się ich rozmowie obojętna. Dopiero słysząc jedną z wypowiedzi Furiatha drgnęłam i zainteresowana podniosłam głowę.
Więc dlaczego ty tego nie zrobisz?
- No właśnie. Co gdybym cię poprosiła? - wyrwało mi się, nim zdążyłam ugryźć się w język.
Głupia ty, głupia!, wydarłam się na siebie w myślach.
- I to wcale nie jest prawda - dorzuciłam, gdy zaczął wyjaśniać bratu, dlaczego nie może mnie dokrwić. I tak było już wszystko jedno czy powiem coś więcej, czy nie.
Miałam nadzieję, że Zbihr coś powie, ale nim się obejrzałam, on wyszedł już z kuchni. Nie wiedziałam czy to reakcja na moje słowa, czy coś jeszcze innego, ale i tak zabolało, dlatego niemalże uściskałam Beth, kiedy podała mi komórkę i zaproponowała bym zadzwoniła do domu. Faktycznie, powinnam tak zrobić.
- Masz rację, dzięki - rzuciłam, biorąc telefon. Wykręciłam dobrze znany mi numer i w oczekiwaniu na odpowiedź zaczęłam zastanawiać się jakiej reakcji mam się spodziewać i czy nie powinnam na początek oddalić telefonu na długość wyciągniętej ręki, na wypadek gdyby mój rozmówca w emocjach zaczął krzyczeć. W końcu wszystko się może zdarzyć, zwłaszcza mi.

...


,, - Zamknij się ! - krzyknęła Elena . - Trzymaj się od tego z daleka . A skoro już o tym mowa , to pomyśl lepiej o biednej Vickie Bennet . Jak myślisz , jak ona sobie radzi ?
- Nie mam pojęcia . Nie wiem , kim jest ta Vickie . Ciągle o niej mówisz , ale ja jej nigdy nie widziałem .
- Widziałeś . Nie kręć , Damonie , cmentarz , pamiętasz ? Zrujnowany kościół ? Dziewczynę , którą zostawiłeś tam błąkającą się w koszuli nocnej ?
- Przykro mi , nie . A zwykle pamiętam dziewczyny , które zostawiam błąkające się w koszuli nocnej " .
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Pon Gru 20, 2010 6:12 pm

-Ja poproszę herbatę- powiedziała Beth i znowu wymieniła znaczące spojrzenie z Mary.
Dziewczyny postanowiły dać Belli chwilę czasu, na ochłonięcie po rozmowie z bratem.
Nawiasem mówiąc dla Mordha i Madaliny zmartwychwstanie Belli musi być niezłym szokiem.
Mary krzątała się po kuchni i parzyła herbatę, a Beth zastanawiała się jak zacząć rozmowę.
-Bello mam nadzieję, że nie bierzesz sobie do serca zachowania Z.- powiedziała Beth- Myślę, że to jest poza, za którą usiłuje schować swoje prawdziwe uczucia. Gdy Cie porwali, wydawało się, iż Zbihr oszalał. Od Ghroma wiem, że każdego reduktora, którego dopadł wypytywał o Ciebie, a gdy Cię odnaleziono nie pozwolił nikomu innemu zaopiekować się Tobą.
Beth popatrzyła niepewnie na Mary, jak gdyby pytając ją wzrokiem czy ma kontynuować rozmowę. Dostrzegłszy w jej wzroku akceptację podjęła przerwany wątek.
- Ja myślę, iż Z. porostu się Ciebie boi. Noo może nie Ciebie, ale tego, że możesz się przebić przez tę jego skorupę - kontynuowała Beth.
Bella wyglądała na lekko skołowaną informacjami Beth, i wodziła spojrzeniem od jednej samicy do drugiej.
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Pon Gru 20, 2010 6:44 pm

Dobrze, nie było tak źle..., pomyślałam, rozłączając się. Po tej rozmowie czułam się lepiej i cieszyłam na myśl, że wkrótce zobaczę się z bratem. Stęskniłam się. Poza tym po koszmarze jaki przeżyłam, ucieszyłabym się chyba na widok największego wroga - ważne, że mnie znał i mogłam z nim porozmawiać.
- Jest dobrze - oznajmiłam, oddając telefon Beth. Posłałam jej uśmiech jako podziękowanie. - Poprosiłam by przyjechał tutaj wieczorem tylko... - zawahałam się. - Ktoś musi po niego pojechać, bo przecież nie trafi tutaj sam - wyjaśniłam. - Mógłby ktoś? - dodałam. Miałam nadzieję, że tak, bo na prawdę chciałam zobaczyć Mordha. - Swoją drogą to miałam wrażenie, że zawału dostanie, kiedy mnie usłyszał. Wolę nie myśleć o tym co wycierpieli przeze mnie - westchnęłam. Czułam się nieco winna.
Mary i Beth wciąż raz po raz wymieniały porozumiewawcze spojrzenia. Podczas rozmowy nie mogłam im zwrócić na to uwagi, ale teraz jak najbardziej miałam taki zamiar. Spojrzałam na nie obie i przekrzywiłam lekko głowę. Zanim jednak powiedziałam cokolwiek, odezwała się Beth. Jej słowa nieco mnie zaskoczyły.
- Staram się nie zwracać na to uwagi, ale chwilami na prawdę mnie irytuje - wyznaje. - Ale wiem, że robi to celowo. Nie pozwala się nikomu do siebie zbliżyć i tego nie rozumiem. Wciąż krytykuje siebie, swoje zachowanie, jestestwo... - wyliczałam. - Uważa się za gorszego, ale to wcale nieprawda - pokręciłam głową. Kątem oka spojrzałam na Furiatha. Nie chciałam go ranić, dlatego nie dodałam, że być może jest i lepszy od swojego brata. W moim mniemaniu był i nie podobało mi się wrażenie, że próbował zeswatać mnie ze swoim bliźniakiem. Lubiłam go, ale nic poza tym.
Nie to co Zbihra, którego...
Sama już nie wiedziałam.
- Zbihr się mnie boi? - zapytałam, unosząc jedną brew do góry. - A raczej boi się swoich uczuć... Nie rozumiem tego. Jest naprawdę cudowny, kiedy nie zachowuje się tak szorstko. Raz po raz mnie odtrąca... Ale ja nie zamierzam odpuścić.
Wodziłam wzrokiem od Beth do Mary i z powrotem. Byłam nieco zdezorientowana.
- Potrafi być taki opiekuńczy... Wiem, że nie powiedział mi nawet wszystkiego o moim stanie. Nawet nie chciał pozwolić zbliżyć się do mnie lekarzowi, co już dla mnie było lekką paranoją, ale mniejsza. Mam przez to rozumieć, że lubi mnie... bardziej? - zapytałam z wahaniem, niezbyt wiedząc jak powinnam dobrać słowa.
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Pon Gru 20, 2010 8:41 pm

- Bello. On poszukiwal cię z zażyłością godną brońca. Szukał cię jakbyś była jego ...jego krwiczką. - powiedziała Mary przekonującym tonem.
Przecież to było oczywiste. On ją kocha. Na pewno. To musiała być miłość. A już myślała że Zbihr nie jest zdolny do wyższych uczuć oprócz nienawiści. Niespodzianka? Tak! To było niesamowite. Nigdy wcześniej niewidziała takiego wzroku u Zbihra. To jak dziś patrzył na Bellę. Niesamowite. Mary przygotowała herbatę mimo iż nikt nie zgłosił chęci do picia.
Szybko zalała wrzątkiem kolorowe kubki i razem ze złotą cukierniczką przyniosła je na srebrnej tacy do stołu. Usiadła obok Belli.
Uśmiechnęła się do niej. To było wspaniałe uczucie znów widzieć ją calą i zdrową. Chyba wszyscy podzielali jej uczucia.


...


I've seen it all, I've seen the dark
I've seen the brightness in one little spark.
I've seen what I chose and I've seen what I need,
And that is enough, to want more would be greed.
I've seen what I was and I know what I'll be
I've seen it all - there is no more to see!

What about China? Have you seen the Great Wall?
All walls are great, if the roof doesn't fall!


Dotykasz mnie wzrokiem, czasami robisz to tak intensywnie jakbyś robił to swoimi dłońmi.
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Wto Gru 21, 2010 5:19 pm

Spojrzała na Mary, nie wiedząc czy się nie przesłyszała. Jej mózg zaczął pracować nagle wolniej (albo była zmęczona, albo informacja, którą usłyszała była zbyt niesamowita by ją zrozumieć - stawiała na to drugie) i potrzebowała na prawdę długiej chwili by pojąć co dziewczyna do niej mówi. A gdy już pojęła, zaczęła zastanawiać się, czy przypadkiem się nie przesłyszała.
Wzrok Mary jednak mówił sam za siebie.
Nie, nie przesłyszała się.
- Jak... K-krwiczkę? - powtórzyła, lekko drżącym głosem. Dobry Boże, przecież to nie miało sensu! - Coś wam się pomyliło, on prawie wcale nie zwraca na mnie uwagi. Poza tym same słyszałyście, że nawet nie mam prawa dziękować, bo robi tylko i wyłącznie to, co należy do bractwa - zaprotestowała gwałtownie. Sama jednak nie wierzyła w to co mówi.
Sama widzisz jak na ciebie patrzy, jaki jest wobec ciebie zaborczy. Jesteś dla niego ważna, choć nie przyznaje się do tego, podpowiedział jej głos rozsądku. Tak, taka była prawda. Ale jednocześnie nie zgadzała się z tym, co Bella jednocześnie zaobserwowała.
Skoro mnie pragnie, a - dobry Boże! - może nawet kocha, to dlaczego tak desperacko pcha mnie w ramiona Furiatha? Dlaczego nie pozwala mi się do siebie zbliżyć? Nie chce nawet pozwolić mi się od niego dokrwić, uważając się za kogoś, coś, gorszego, choć to w rzeczywistości jest nieprawdą. Dlaczego po prostu nie okaże mi w jakikolwiek sposób, że chce bym została jego krwiczką? Zrobiłabym to z wdzięcznością, myślała. Jej myśli wirowały.
Pokręciła głową. Przy takim podejściu Zbihra, chyba nigdy nie miała poznać odpowiedzi na połowę swoich pytań. Musiała sama zacząć działać, przebić się przez jego skorupę, ale nie była pewna czy on jest na to gotowy i czy ona sama tego chce.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Wto Gru 21, 2010 6:17 pm

Bella wyglądała na zdezorientowaną informacjami, które przekazały jej Beth i Mary.
W sumie nie ma się czemu dziwić. Zbihr wysyła sprzeczne sygnały, więc biedna samica jest zdezorientowana.
- No cóż Bello będziesz musiała zdecydować czego pragniesz - powiedziała Beth- Jeżeli chcesz Zbihra to musisz uzbroić się w jakiś taran i porostu rozbić tą jego skorupę, którą się otoczył.
Beth spojrzała na Mary, która przygotowała herbatę i usiadła obok Belli. Spojrzenie, jaki Mary rzuciła Beth, ponad głową Belli mówiło, że to wcale nie będzie takie proste.
No tak, gdybanie w babskim gronie, a wprowadzenie w czyn zamiarów to dwie różne rzeczy.
Beth uśmiechnęła się pokrzepiająco do Belli, a do Mary rzuciła spojrzenie - jakoś to będzie.


Ostatnio zmieniony przez Beth dnia Wto Gru 21, 2010 6:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Wto Gru 21, 2010 6:20 pm

- Nikt nie potrafi go rozgryżć. Sama lepiej wiesz jaki Jest Zbihr. Pomyśl, dlaczego to właśnie w jego sypialni znalazłaś się gdy cię przywieżli do kwatery Bractwa? Nie pozwalał nikomu cię dotknąć... tak mówił mi Rankohr. -powiedziala Mary.
Upiła łyk herbaty ze swojego zielonego kubka.

( ej! Beth- Tylko Furiath i Bella wiedzą że był wykorzystywany! Reszta wie że był tylko juchaczem!)

...


I've seen it all, I've seen the dark
I've seen the brightness in one little spark.
I've seen what I chose and I've seen what I need,
And that is enough, to want more would be greed.
I've seen what I was and I know what I'll be
I've seen it all - there is no more to see!

What about China? Have you seen the Great Wall?
All walls are great, if the roof doesn't fall!


Dotykasz mnie wzrokiem, czasami robisz to tak intensywnie jakbyś robił to swoimi dłońmi.
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Wto Gru 21, 2010 7:17 pm

Westchnęła. Tak, wiedziała. Bardzo dobrze wiedziała jaki był Zbihr.
Ale mimo to nie mogła wyobrazić sobie, że rezygnuje z niego i próbuje ułożyć sobie życie z kimś innym. To było po prostu nierealne. Nie dla niej.
- Ale ja już zdecydowałam, Beth - uświadomiła wampirzycę. Mary z resztą też. Choć z tego co Bella zdołała zauważyć, one obie już doskonale wiedziały, że między nią a Zbihrem coś się szykuje. Że są dla siebie kimś więcej, choć ze sprzecznymi sygnałami, wysyłanymi przez Zbihra, trudno było właściwie stwierdzić co z tego wyjdzie.
Bella westchnęłam ponownie i lekko się przeciągnęła. To wszystko było takie skomplikowane i właściwie nie wiedziała co począć. Do Zbihra potrzeba było na prawdę dużo cierpliwości, a jej chwilami było trudno ją z siebie wykrzesać. Ale kochała go. Cholernie kochała i nic nie mogła na to poradzić.
Wiedziała, że nie odpuści. Będzie musiała zrobić tak, jak radziła Mary - przebić się przez skorupę, którą ten uparty wampir się otaczał. Rozumiała, że jest mu ciężko, wiele przeżył i za pewne czuł się upokorzony. Duchy przeszłości raz po raz nawiedzały go. I miało tak pozostać aż do samego końca, już zawsze - aż do jego śmierci.
Albo do momentu w którym to ona, Bella, pozwoli mu zapomnieć i zacząć nowe życie.
Co wiedziała? Że czuł się gorszy od brata. I że desperacko usiłował pchnąć ją w ramiona Furiatha, uważając, że ten bardziej na nią zasługuje.
Nie obchodziło jej to. Furiath był Furiathem - bliźniakiem Zbihra, podobnym do niego (blizny i tatuaże robiły swoje, bracia różnili się od siebie również wyglądem), ale nic ponad to. Lubiła go, mogła z nim przebywać, ale nigdy nie miała go pokochać. Bo nie był Zbihrem.
- Tylko ja za cholerę nie wiem jak dotrzeć do tego uparciucha - pożaliła się. - Próbuje mnie do siebie zrazić... - westchnęła po raz wtóry. - Ale ja mam to gdzieś, bo wiem swoje.
Oj tak, Zbihr nie powinien z nią zadzierać. Potrafiła być równie uparta jak i on.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia    Wto Gru 21, 2010 10:28 pm

Beth spojrzała na Bellę, która westchnęła tak ciężko, jak gdyby problemy całego świata spoczywały na jej barkach.
- Ale ja już zdecydowałam, Beth- usłyszały samice zgromadzone w kuchni. W głosie Belli słychać było niezłomną determinację.
Beth zrozumiała, iż Bella zamierza walczyć o swoje szczęście u boku Zbihra. Kibicował tej parze z całych sił i oczywiście jako szczęśliwa krwiczka pragnęła, aby fortuna była łaskawa również dla jej bliskich.
Beth kończyła pić herbatę z niebieskiego kubka, gdy usłyszała samochód parkujący na podjeździe przed rezydencją.
- Oh Ghrom w końcu wrócił ze spotkania- powiedziała Beth, a jej twarz rozświetlił uśmiech zakochanej samicy - Mam nadzieję, że nie będziecie miały nic przeciwko temu, iż was opuszczę.
Beth wstała od stołu, poprawiła dłonią włosy.
Jak dobrze, że Ghrom już jest w domu. Tak bardzo za nim tęskniłam.
-Gdybyście mnie potrzebowały będę u siebie- powiedziała Beth i wyszła z kuchni.

/Apartament Królewski, Salon/
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kuchnia    

Powrót do góry Go down
 
Kuchnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Okolice Caldwell :: Ośrodek Bractwa :: Rezydencja Bractwa-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | www.sosblogs.com