Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Tiffany Jubiler

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Aghres

avatar


PisanieTemat: Tiffany Jubiler   Pią Lut 04, 2011 1:39 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Tiffany Jubiler   Nie Lut 06, 2011 5:10 pm

/Beth i Z/Cadilac Escalade Bractwa

Podróż do centrum minęła w ciszy, bo Zbihr poczekał aż królowa ulokuje się na siedzeniu a potem sam usiadł z przodu. Wolał już siedzieć obok Fritza, bo zamknięcie w małym pomieszczeniu obok samicy zbyt bardzo go denerwowało.
Ale w końcu dotarli do sklepu bez większych przeszkód. W ich stronę od razu ruszył jubiler, który pracował w tym sklepie, ale zatrzymał się w pół kroku, napotykając niezbyt przyjemny wzrok Zbihra. Samiec nie życzył sobie, by ten gładki jegomość znajdował się w jego pobliżu, właściwie to czego on od nich chciał? Podchodzi tak do każdego, czy chciał poprosić ich o wyjście ze swojego sklepu? Zamierzał grozić? Komu? Dlaczego facet w pokrwawionej koszulce i uzbrojony po zęby ma być dyskryminowany? Bo się nie zna?
Te argumenty trafiały do Zbihra i wycofałby się ze sklepu, gdyby nie towarzyszyła mu Beth. Na pewno ona wiedziała, jak się zachować i czego oczekiwać po sklepie.
- No to... bierzemy i wychodzimy? - zapytał głosem wyższym niż zazwyczaj. Wsadził ręce do kieszeni i rozglądnął się po sklepie. - Chociaż... nie chcę jej dawać byle czego.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Tiffany Jubiler   Nie Lut 06, 2011 5:47 pm

/Cadilac Escalade Bractwa/

Podróż mninęła szybko i spokojne. Z. usiadł na siedzeniu z przodu, pozostawiając całe tylne siedzenie do dyspozycji Beth.
Z. troche niepewnie popatrzył na Beth, ale dziarsko wmaszerował za nią do sklepu. Na widok Beth kierownik od razu ruszył w jej kierunku, jednak na widok samca u jej boku zatrzymał się niepewnie, nie wiedząc jak się zachować. Z. wyglądał jakgdyby miał ochotę obrócić się na pięcie i wybiec ze sklepu.
-Spokojnie Z. nie tak szybko, musisz wybrac coś naprawdę ładnego, w końcu dla Belli musi być wszystko co najlepsze.
Z. wziął głęboki oddech, ale nadal spogladał morderczym wzokiem na kierownika.
-Miło mi pana ponownie wizdziedzieć Jaen -Luc, zwróciła się w strone sprzedawcy, Odwidziliśmy pana gdyż mój przyjaciel(stanowczo przesadziła z tym określeniem). - Wskazała na Z.- Chciałby wybrać dla swojej narzeczonej, nawiasem mówiąś siostry princepsa Mordha, pierścionek zaręczynowy.
Kierownik, powoli pzretrawił zasłyszane informacje, po czym promiennie uśmiechnął się do Z., na co ten wyszczerzył do niego zęby w jakimś dziwnym grymasie.
-Zapraszam państwa. - powiedział Jean-Luck i zaprowadziłich do wygodnej kanapy, a sam popędził ze znaczkami dolara w oczach po tacki z pierścionkami.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Tiffany Jubiler   Nie Lut 06, 2011 6:04 pm

Z w milczeniu wysłuchiwał prośby Beth. I czemu na sprzedawcy takie wrażenie robiło imię Mordha? Przecież ten jełop nie umywał się do członka bractwa, ale oczywiście tego samiec nie mógł zdradzić.
- Ten przyjaciel to niby ja? - mruknął, kiedy został na chwilę sam, bo Beth ruszyła w kierunku kanapy.
Powiódł wzrokiem za podnieconym Żąlukiem (swoją drogą dziwne i głupie imię) i skierował się do kanapy, ale wyglądał jakby szedł na ścięcie. Z nieprzyjemnym grymasem usiadł, przesuwając się na sam skraj, by przypadkiem nie dotknąć niczego a raczej nikogo. Spojrzał na Beth i zamierzał rzucić jakąś kąśliwą i nieprzyjemną uwagę, ale uprzedził go jubiler, który wybrał ten moment na swój wielki powrót. Podsunął pod nos wampira jakieś pierścionki na czerwonej tacce, a jego poprzednia bojaźliwość została zastąpiona przez chęć wzbogacenia się. I co teraz Z miał zrobić? Właściciel podszedł tak blisko, jakby chciał, żeby samiec odgryzł mu ten głupi łeb.
- Mam coś z tego wybrać? - warknął, odsuwając się do tyłu, zyskując trochę przestrzeni. Nawet nie rzucił okiem na pierścionki tylko spojrzał na Beth. - To który wygląda na odpowiedni?

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Tiffany Jubiler   Nie Lut 06, 2011 6:39 pm

Z. wyglądał na przerażonego, pzrysiadł na brzeżku kanapy, tylko trochę brakowało by wylądował dupa na ziemi. Przyglądał się podejrzliwie spzredawcy, który pzryniósł kilka tacek prześlicznych i unikatowych wyrobów jubilerskich. Zapewne tych najdrozszych, ale co tam, w końcu o to chodziło. Samiec siedział zdezorientowany, i spoglądał na błyskotki z lekką panika w oczach. No tak wybrać z takeij ilości nie jest łatwo, a na dodatek to wyjatkowy podarunek. Popatrzył an Beth i warknął cos o wybieraniu.
-to nie kwestia tego, który wygląda na odpowiedni według mnie, ale który jest odpowiedni wedłu ciebie. Przyjrzyj sie wszystkim i pomyśł o Belli, jak bedzie prezentował się na jej dłoni, czy pasuje do jej charkteru, czy bedzie podkreślał kolor jej oczu. Z wiem, ze to co teraz powiem zabrzmi dziwnie, ale wsłuchaj sie w swoje serce ono powie ci, który pierścionek będzie odpowiedni.
Z. popatrzył na nią jak na totalna wariatkę, ale co tam. Niech się trochę wysili, myślał, że to będzie takie hpo siup czy co.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Tiffany Jubiler   Nie Lut 06, 2011 6:53 pm

Z popatrzył na nią jak na totalna wariatkę i nadal nie zmieniał swojego spojrzenia, kiedy samica skończyła swoją wypowiedź. Rada w stylu "zamknij oczęta i patrzaj w serce" nie bardzo pasowała do jego zachowania. I jakie, kurwa, serce? Miałem serce ale prawie całe wyrwali mi wiele lat temu, całe szczęście, że Bella znalazła dla siebie cząstkę. I zabrała ją dla siebie, za bardzo to się nie broniłem. Ale z ogólnego rachunku: serce - większość serca - serce zabrane przez Bellę = brak serca u właściciela.
- Dobra, już, jak się na chwilę przymkniesz to może usłyszę co ma mi moje serduszko do powiedzenia - nie próbował ukryć sarkazmu i zanim spojrzał na pierścionki, rzucił jeszcze jedno znaczące spojrzenie Beth.
Kurwa, słuchaj serca.
Samiec przyjrzał się pierścionkom i miał powiedzieć, że nic z tego, sam nie wybierze, ale jeden z nich przykuł jego uwagę. [You must be registered and logged in to see this link.] wyglądał na idealny. Z wziął go do ręki i włożył na czubek swojego palca. Oczywiście pierścionek był zbyt mały ale i tak dobrze się prezentował nawet na jego niezgrabnych dłoniach.
- Chyba wezmę ten - mówił cicho, niepewny swojego wyboru. Czy pierścionek spodoba się również lilan?

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Tiffany Jubiler   Nie Lut 06, 2011 7:19 pm

Oczywiście Z. musiał popsioczyć i posłać spojrzenie typu, chyba kurwa zwariowałaś, ale w ciszy i skupieniu zaczął pzreglądać atłasowa tacki. W końcu na widok jednego z pierścionków zabłysły mu oczy i pewnie sięgnał po niego ręką, nałożył na swój mały palec, pzrzyjżał mu się uważnie i nagle niepewnym głosem stwierdził, że ten weźnie, po czym spojrzał na Beth pytająco, czy akceptuje jego wybór. Jean-Lucowi w oczach pojawiły się znczki dolara, samiec wybrał jeden z najdroższych pierścionków, który zdobiły czarne diamenty. Nawiasem mówiąc pzrepiękny pierścionek.
-Masz rację, ten będzie idealny.- Upewniła samca w wyborze Beth.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Tiffany Jubiler   Nie Lut 06, 2011 7:41 pm

Samiec rzucił Beth ostatnie spojrzenie, sprawdzając czy go nie wrabia i podjął decyzję. Ten pierścionek albo żaden.
- No to biorę - ale mimo, że to było stwierdzenie to i tak można było usłyszeć wahanie w jego głosie.
I co teraz? Zapłaci i może wziąć pierścionek? Zamierzał tak uczynić, ale Żąluk wyciągnął rękę w stronę Z, więc ten niechętnie mu go oddał. Tylko kiedy oddał błyskotkę, poczuł się bez niej dziwnie. Niemożliwe, wykorzystywano go przez tyle lat a wystarczyło, żeby zabrać mu pierścionek i miał wrażenie, że bez niego jest nagi. Dość dziwne, skoro to nie on będzie miał go na palcu przez całe życie.
- To ile pan za niego chce?
Jubiler wrócił z zapakowanym pierścionkiem i wymienił jakąś gigantyczną sumę, patrząc na Z jakimś dziwnym wzrokiem. Więc pewnie był kantowany a Żąluk podwyższył cenę, która i tak musiała być wysoka. Samiec jednak zamierzał uszczęśliwić Bellę, dlatego bez słowa zapłacił pieniędzmi wyciągniętymi z kieszeni. <tajemnicza kieszeń, nie wiem skąd się wzięły pieniądze> Odebrał pakunek i schował do kieszeni w kurtce.
- A ty potrzebujesz coś kupić? - zapytał, kiedy już się pożegnali i wychodzili ze sklepu.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Tiffany Jubiler   Nie Lut 06, 2011 9:26 pm

Gdy Zbihr zdecydował się na pierścionek, to już nie chciał go ani na minutę spuścić z oczu. Biedny jubiler o mało ręki nie stracił kiedy zabrał go odpowiednio zapakować. Z. bez mrugnięcia okiem zapłacił plikiem zielonych żądaną cenę. Na jego obliczu pokazało się nawet coś na kształt uśmiechu. A po wyjściu ze sklepu, odetchnął pełną piersią z ulgą.
Beth nie miała pojęcia dlaczego Z. zaproponował jej dalsze zakupy, ale ona generalnie wczoraj wykupiła pół Caldwell więc, nie miała co kupować, ale miała inną zachciankę. Podeszła do samochodu i odesłała Fritza do domu.
-Zbihr chodźmy się czegoś napić. - Rzuciła do samca i podreptała w kierunku Zero Sum.
O dziwo samiec bez słowa sprzeciwu, co prawda z grymasem na twarzy, ale u Z. to normalne poszedł za Beth.

/Zero Sum / VIP-room /
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tiffany Jubiler   

Powrót do góry Go down
 
Tiffany Jubiler
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs