Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Bella

avatar


PisanieTemat: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Pią Gru 10, 2010 4:33 pm

***
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Pią Gru 10, 2010 5:06 pm

//Początek
Przechadzałam się tam i z powrotem by choć trochę się rozgrzać i rozruszać. Zimno napierało na mnie i choć przez te wszystkie dni zdążyłam się do tego przyzwyczaić, nadal czułam dyskomfort z tego powodu. Poza tym wolałam być w formie, gdyby jednak jakimś cudem nadarzyła się okazja do ucieczki (już dawno straciłam w to wiarę, ale lepiej dmuchać na zimne).
Od chodzenia w kółko dostawałam już powoli kręćka. Podobnie jak od tego miejsca, które zupełnie odcinało mnie od rzeczywistości. Metal. Metal. Wszędzie ten metal i zimna podłoga. Już dawno przestałam liczyć na to, że jakimś cudem stanę się wyjątkiem od reguły i jakoś przeniknę przez te cholerne metalowe ściany.
Zamknęłam oczy i zaklęłam pod nosem. Oparłam się o jedną z tych nieszczęsnych ścian i po niej osunęłam się na ziemię. Podciągnęłam kolana pod brodę i otoczyłam nogi ramionami. Jak zwykle naiwnie byłam przekonana, że jeśli będzie mnie mniej to chłód nie będzie już taki dokuczliwy. W rzeczywistości jednak było wszystko jedno czy chodziłam, czy siedziałam skulona pod ścianą - zupełnie jakby w tym metalowym zbiorniku ktoś magicznie ustawił temperaturę by zawsze dręczyła znajdującą się w nim osobę.
Czułam się bezsilna. Moje uzdolnienia były w tym momencie bezużyteczne, a do tego nie byłam przyzwyczajona. Siłę dawało mi jeszcze dręczenie moich porywaczy swoją osobą i docinkami, ale w tym momencie byłam sama w zamknięciu i to wyprowadzało mnie z równowagi. Przecież ja godziny nie potrafiłam usiedzieć w zamknięciu, a co dopiero przez kilka tygodni. Miesiąc. Byłam tu mniej więcej miesiąc. Chyba, bo nie byłam pewna jaki dzień dzisiaj mamy.
W tej metalowej "klatce" nie było nic. Otwór przez który mnie tu wepchnęli, został szczelnie zamknięty - metalem oczywiście. Otaczała mnie ciemność i absolutna cisza, jedynie moje wyostrzone zmysły pozwalały mi cokolwiek zobaczyć, ale to nie było nic nadzwyczajnego. Jedynie metal. Dookoła tylko i wyłącznie metal.
W pewnym sensie zaczynałam nawet chwilami wychwalać ten chłód. Przynajmniej coś czułam. Bo nie wiem co bym zrobiła, gdybym nie tylko nic nie widziała i nie słyszała, ale również straciła czucie. Okropne. Chyba nawet śmierć byłaby lepsza od odcięcia wszystkich zmysłów. zwariowałabym po jakimś czasie.
Co wcale nie znaczyło, że nie mogłam zwariować teraz. Monotonia przytłaczała mnie. Jeszcze kilka tygodni i... Nie będzie mnie?
A może już mnie nie ma?
Boże, niech ktoś tutaj przyjdzie, pomyślałam zrozpaczona. Chwile zwątpienia zdarzały mi się co raz częściej. Nie wiedziałam jak długo jeszcze tutaj wytrzymam.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Pią Gru 17, 2010 11:11 am

/Teren przed kwaterą/

Zbihr wdarł się do środka kwatery, słysząc za sobą przekleństwa braci. I tuż za progiem przystanął, szukając wzrokiem najmniejszego śladu świadczącego o obecności Belli w tym domu. Nie znalazł niczego, wszystko wyglądało normalnie. Zwykła szafa (skrywająca imponujący arsenał), stół na środku pokoju, białe ściany i kafelki. Skojarzyły mu się ze szpitalem. Łazienka przylegająca do pokoju również była pusta.
Gdzie ją zamknęli? Przecież tamten samiec uciekł stąd zaledwie pół godziny temu. Pół godziny...
Samiec poczuł jak jego serce przyspiesza.
Pół godziny to nawet zbyt wiele na zabicie jednej, bezbronnej samicy. Jeśli coś jej się stanie, nigdy sobie tego nie wybaczy.
Zdesperowany kopnął leżący na podłodze kabel. Przedmiot przeleciał przez pokój i uderzył w jedną z trzech pokryw, leżącej w rogu ściany i przykrytych jakaś matą. Na pewno zamykały wmontowane w podłogę pojemniki przypominające rury. Metalowe rury mogące pomieścić wampira. Nie zastanawiając się nad kwestiami bezpieczeństwa podszedł do pierwszego pojemnika i odepchnął pokrywę.
Nie ma jej.
Wypuścił z sykiem powietrze. Dopiero wtedy zauważył, że wstrzymywał je odkąd zauważył pojemniki.
Do Zbihra zbliżył się Rankohr, ale rozsądnie pozostał poza zasięgiem ramion rozjuszonego samca.
- Jeśli nawet ktokolwiek jest w środku, to reduktor nie zostawiłby go bez zabezpieczenia – Z. zignorował mądrą radę i podszedł do drugiego pojemnika, który również okazał się pusty.
Niech ona tam będzie, myślał Z. zmierzając do ostatniego pojemnika. Najpierw zauważył liny służące jako podnośnik. A potem ją…
Siedziała skulona w dole, z głową opartą na rękach. Brązowe włosy stworzyły plątaninę, zasłaniając jej twarz. Bella ani drgnęła odkąd otworzył cylinder.
Nie żyje?, pomyślał przerażony. Ale wtedy usłyszał jej cichy oddech.
- Pozwól, że... – powiedział szybko Furiah, chcąc wyręczyć brata z tej sytuacji. Jak nikt inny zdawał sobie sprawę z niechęci Z. do jakiegokolwiek dotyku. Przysunął się do rury ale błyskawicznie został odepchnięty przez brata.
- Pierdol się – warknął Zbihr. Nachylił się nad otworem pojemnika i wyciągnął Bellę, podnosząc ją na szelkach. Potem wyplątał ją z lin i podniósł delikatnie przytulając do siebie.
Nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. Znów ją miał przy sobie, taką cieplą i… żywą.
- Spotkamy się w domu.
Chciał być teraz sam z Bellą. Nie zniósłby drwiących uśmieszków i debilnych komentarzy żadnego z nich. Zbihr i tak dawno przekroczył swoją granicę wytrzymałości i każdy nieostrożny gest braci wziąłby za obrazę. I w końcu by się na któregoś rzucił. Nagromadzona agresja nie została zużyta na reduktorach, więc odreagowałby to na wampirach.
Wyszedł na dwór, niosąc Bellę jakby była najdelikatniejszą rzeczą na świecie.

/Samochód pana O./
Powrót do góry Go down
Bella

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Pią Gru 17, 2010 4:43 pm

Tik -tak.
Tik -tak.
Tik -tak.

Ile czasu minęło? A skąd ja miałam to wiedzieć. Wszystko zlewało mi się w jedno całość. Byłam tylko ja. Ja i metalowy zbiornik, w którym siedziałam. Ciemny i zimny. I nic więcej. Nie było tu niczego więcej.
Czułam się jak w pułapce. Przez te wszystkie dni, godziny, minuty, sekundy... Tutaj nic nie istniało. Tylko metalowe ściany i ja.... Ale kim ja właściwie byłam?
Czy ja właściwie byłam?
Może to wszystko było złudzeniem? Snem, z którego miałam się obudzić... lub nie. A może nie było nic i to wszystko co mnie otaczało, podobnie jak i ja sama, nie istniało? Może nic już nie było...
Tylko ciemność i ten wszechogarniający chłód.
Chłód, który mnie otaczał. Przenikał przez cienkie warstwy ubrania, przez skórę... Wewnątrz mnie. Tylko lodowaty ziąb i nic więcej. I cisza. Czy właściwie było coś poza ciszą? Czym był dźwięk? Chwilami już nie byłam tego pewna. Nie pamiętałam kolorów, ciepła i dźwięków. Istniały w ogóle? A może były tylko pięknym snem, który właśnie dobiegł końca. I w rzeczywistości nie było nic...
Przez jakiś czas kiwałam się w przód i w tył zwinięta pod ścianą. Przód i tył. Przód i tył. Ale z czasem to przestało mieć sens. Traciłam siły i byłam co raz bardziej zmęczona. Poza tym po co miałam to robić, skoro nie było ani mnie, ani tego metalowego zbiornika, ani w ogóle niczego? Może po prostu powinnam zrobić to co słusznie - zamknąć oczy i pogodzić się z tym, że mnie nie ma. Zniknąć na dobre.
Tutaj umrzesz, umrzesz tu..., pomyślałam. A może to nie była moja myśl? Z resztą nieważne. Nic nie było ważne, bo przecież niczego nie było. Niczego.
Moje powieki powoli opadły. Nawet nie odczułam różnicy - i tak już nic nie widziałam, tylko ciemność. Tylko ciemność...
Nim całkiem straciłam przytomność odniosłam wrażenie, że ktoś tu jest. Ale to nie było możliwe.
//Rezydencja Bractwa, Apartament Zbihra, Sypialnia
Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Pią Lut 18, 2011 9:10 pm

/// Samochód Pana X.

Pan X przytaszczył swoją ofiarę do centrum przesłuchań. Musiał przyznać zawiódł się. No żeby wojownik dał się tak podejść jak jakiś cywil. No ale nic będzie miał zajęcie. Reduktor położył wojownika na drewnianym stole i metalowymi kajdanami przykuł jego nogi i ręce. Ustawił dzięki łańcuchom stół tak że był pod lekkim kontem.
- Budzimy się śpiąca królewno. -Powiedział Pan X drwiącym głosem. Bez ceregieli przypierdolił wojownikowi z pięść w twarz. Oczywiście zęby było zabawniej miał na dłoni Kastet po którym na jego policzku został piękny siniak. Jakoś jego gość nie okazywał zainteresowania przebudzeniem się. X uderzył go w ranę na brzucho. Od razu zadziałało.
- No skarbie to teraz powiedz gdzie są twoi koledzy. -Powiedział reduktor.
X zabrał wojownikowi wszystko co miał przy sobie. Nie było tego za dużo. Trochę pieniędzy i o dziwo żadnej broni. No to był szczyt bezczelność. Żeby wojownik był bez broni. Chyba robili cięcia budżetowcze skoro nie miał nic przy sobie. Jednak jego ofiara znowu straciła przytomność.
- Kurwa.. -Zaklął.
- Musze zmniejszyć dawkę środka usypiającego. -Powiedział do siebie reduktor.
- No to do jutra kochasiu. -Zakpił reduktor i zaczął szykować różne fajnie wyglądające narzędzi. Miał zamiar wypróbować nową taktykę.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Sob Lut 19, 2011 6:26 pm

Tohr czuł się bardzo lekki. Najpierw spadał, ale po kilku sekundach unosił się w powietrzu, zapewne dzięki czyjeś pomocy. Nie był aż tak głupi, by wierzyć w lewitację. Upił się a ktoś grzecznie odnosił go na ulicę? Samiec nie mógł zebrać myśli, a każda próba kończyła się niepowodzeniem. Jedyne, czego wampir był pewien to to, że cholernie boli go brzuch i głowa, która zaczynała pulsować, gdy starał się wysilić swój mózg do pracy.
Potem nastała ciemność.
Tohr przebudził się, kiedy poczuł, jak jego ciało styka się z drewnem. A potem atakuje go potworny ból nosa. Miał trudności z oddychaniem, bo gdy próbował wziął głęboki wdech nosem, razem z powietrzem do płuc dostawała się również dziwna ciesz, której na pewno wcześniej nie było. Samiec otworzył jedno oko, próbując skupić wzrok na postaci stojącej przed nią.
I tylko jeden, szybki rzut oka wystarczył mu, by dojść do odpowiednich wniosków.
Znów się upił i zaczyna mieć majaki. Ale te są gorsze od poprzednich, bo w tamtych dręczyła go Wellsie ale przynajmniej był sobą. Teraz zamieniał się w jakiegoś pierdolonego zboczeńca. Samiec, przyczepiony do stołu za pomocą kajdanek prawdopodobnie miał zostać wykorzystany do niecnych celów swojego oprawcy.
Tohr czuł się jak jedna z ofiar V. Tak w ogóle to kto zdrowy na umyśle zgłaszałby się na ochotnika do takich praktyk? Żadna, zdrowa na umyśle samica nie zgodziła by się, chyba że zmuszono by ją do tego.
Nie dość, że stał się ofiarą sado-maso to jeszcze w jego snach znęcał się nad nim jakiś mężczyzna.
Wampir zamienił się w zboczonego geja. Tego było za wiele dla jego nadal zamroczonego umysłu.
Zapadł w kolejną drzemkę.

...


Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Sob Lut 19, 2011 7:02 pm

Oj tak zdecydowanie za duża dawka środka usypiającego. No ale nic. Cierpliwość powinna popłacić. Reduktor skończył sobie właśnie przygotowywać zestaw wierteł. Śrubokręty i młotki również zajęły miejsce na stole. Oczywiście nie zabrakło takich przedmiotów jak igły nici. Po chwili podszedł da metalowej szafki i wyjął z niej kilka ampułek z lekami oraz strzykawki. Tak środki psychotropowe również powinny się przydać. Pan X wziął metalowe krzesło i ustawił je na przeciw stołu ze swoją ofiarą. Wcześniej jednak ustawił dużą lampę tak że jej światło padało na twarz wojownika. Blada twarz była wygięta w złośliwym grymasie.
- Kochaniutki no budzimy się. -Powiedział.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Sob Lut 19, 2011 7:11 pm

Przez opary osnuwające myśli wampira przedarło się denerwujące światło. Przez głowę Tohra przeleciała myśl, że może własnie znalazł się w Zanikhu, ale to było zbyt piękne aby uznał to za prawdę.
- Kochaniutki to potem - mruknął, jeszcze niezbyt przytomny. Poprzednie majaki nadal stały mu przed oczami, dlatego olał nie otwierać oczu. Jeszcze mogło się okazać, że to wcale nie sen tylko rzeczywistość. - Najpierw miła kolacja za którą zapłacisz ty - Tohr miał nadzieję, że został zrozumiany, bo język nadal odmawiał posłuszeństwa a samiec nie miał siły na więcej słów.
W końcu musiał się poddać, bo albo chciał poznać prawdę, nawet okropną, albo do końca życia będzie miał opuszczone powieki. Więc otworzył powieki i zamarł. Przed nim rzeczywiście stał mężczyzna ale nie taki jak we śnie. A wspomnienia trafiły do móżdżka samca jak torpeda. Wyszedł z Carmine na spacer i jak ostatni idiota dał się złapać bez żadnej broni czy nawet nożyczek. Sądząc po miejscu w jakim się znalazł i reduktorze - został porwany i prawdopodobnie zginie któregoś dnia, zamęczony do granic wytrzymałości.
- Będziemy tak rozmawiać we dójkę?
Tohr zamknął oczy, przygotowując się na cios. Bo na pewno zaraz dostanie a jeśli mu się poszczęści to od razu poleci do Wellsie.

...


Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Nie Lut 20, 2011 6:39 pm

- Zobaczymy. -Powiedział reduktor.
Podszedł do samca i rąbnął go z łokcia w twarz tak że jego ofiara straciła przytomność. Powinien spać kilka godzin. Ale X nie będzie w tym czasie bąków zbijał. Morderca planował upolować sobie kolejna ofiarę. W tym czasie środek usypiający przestanie zaćmiewać umysł wampira i będzie mógł go spokojnie przesłuchiwać. Pan X spojrzał na wojownika. Był nieprzytomny i bezbronny. Reduktor przygotował nowa partie strzałek ze środkiem usypiającym i naładował broń. Mężczyzna założył płaszczy i wyszedł z kwatery.

//Okolice klubu.
Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Wto Lut 22, 2011 9:59 am

//Pokój przesłuchań.

Pan X wkroczył do wielkiej sali już nieco mniej wkurwiony niż przed chwilą. No żeby człowiek tak go zdenerwował. No to było po prostu śmieszne. No ale teraz trzeba się zabrać za wojownika. Przecież nie jest tutaj na wakacjach. Reduktor podszedł do stołu. Wampir był jeszcze nie przytomny. A więc X sięgnął po wiadro z woda i chlusną nim w twarz porwanego. Od razu zadziałało. Najprostsze metody ale skuteczne. Spojrzał na wojownika. Wyglądał teraz żałośnie ale zaczynał już w miarę kojarzyć co się stało.
- Obudziłeś się już o no to świetnie. -Powiedział X zachrypniętym głosem.
- No to porozmawiamy. -Stwierdził.
A może tak blefować. Pod presją powinien sypnąć więcej.
- Będziesz odpowiadał na pytania a twojej koleżaneczce nic się nie stanie. -Dodał. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Wto Lut 22, 2011 10:10 am

Tohr zapadł w kolejny niespokojny sen. Chyba surfował w Kalifornii, chociaż nigdy w życiu nie stał na desce. Więc to musiał być sen. I rzeczywiście tak było, bo kiedy samiec spadł z deski i fala ochlapała go, obudził się. Rozejrzał się wokół siebie ale niestety nadal znajdował się w kwaterze reduktora, który nadal chciał się nad nim pastwić. I wampir dodatkowo miał morką górną połowę ciała, ale wiadro w ręku reduktora wszystko wyjaśniło. To nie był bardzo realistyczny sen, który przedostał się do świata.
Zadawał pytania, ale właściwie to mogliby mieć to z głowy, bo samiec nie zamierzał odpowiadać na żadne pytania.
I wtedy reduktor wyskoczył ze swoją rewelacją.
Miał Carmine? Samiczce nie udało się uciec? Cholera, to będzie jeszcze trudniejsze niż miało być. To wszystko wyszło źle, to sam Tohr miał zostać zamęczony. Po co w to mieszać Carmine? Samiec zacisnął zęby i w duchu przeprosił samiczkę. Dobro wszystkich wampirów było ważniejsze niż ich marne życie. I przez niego samiczka wiele wycierpi. Bo on wiedział wiele, ale postanowił milczeć, za to ona nie mogła powiedzieć nic, nawet jakby chciała. Więc jej poświęcenie nie wyjdzie na darmo, bo niczego nie zdradzą.
- Właściwie to mógłbyś zabić mnie już teraz - stwierdził po chwili bezbarwnym głosem. - Ja nic nie powiem. Chociaż właściwie to pewnie chcesz mnie pomęczyć równie mocno jak zdobyć jakiekolwiek informacje?

...


Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Wto Lut 22, 2011 10:44 am

Nosz kurde. Chyba najlepiej przesłuchiwać cywilów. Tak zdecydowanie.
- Do śmierci jeszcze daleko. -Powiedział. Pan X wziął do ręki nóż i podszedł do lewej nogi wojownika i wykonał jedno cięcie na udzie. Nie było głębokie tylko powierzchowne. Odszedł od niego na chwile i podszedł do innego stołu. Wziął metalowy pojemnik i wrócił do jeńca. Wyjął z niego dwa szczury i położył na jego nodze. Gryzonie czując krew zaczęły gryźć i drapań jego ranę. Co na pewno nie było miłe a wręcz bolesne. Pan X zapytał.
- Gdzie jest wasza siedziba? -Po czym wpatrywał się z twarz porwanego czekając na jego odpowiedz. Jeśli nic nie powie to chyba się powieszę. Pomyślał reduktor. Ten nic nie chciał mówić. Ten mężczyzna obok gadał jak pogięty. I jak tu się nie za wściec. Ewidentnie trzeba sięgnąć po radykalne środki. Jak nie leki to go będzie pieścił prądem. O właśnie będzie pieścił go prądem. Albo zrobi coś jeszcze gorszego.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Wto Lut 22, 2011 3:45 pm

Pierwsze cięcie nie było bolesne. Dość płytkie, objawiało się jedynie szczypaniem i lekkim dyskomfortem jakim jest widok psychopaty nachylającego się nad tobą z nożem. Ze szczurami było znacznie gorzej. Bolało. Jak cholera. Jeśli cholerna jest bolesną chorobą, podczas której małe, wredne zwierzęta wyżerają ci własne ciało.
- Dobra. Coś za coś - wycharczał, kiedy ból nie był już tak wielki i pozwalał mu zabrać głos. - Wiem, w końcu mnie zabijesz więc nie możesz mi ofiarować zbyt wiele. Wolność? - samcowi udało się przywołać sarkazm, chociaż sytuacja, w której się znalazł była opłakana i żałosna. W jaki sposób miałby stawiać warunki? - Powiesz mi jedną rzecz a ja odpowiem na jedno twoje pytanie - Tohr widział trybiki przestawiające się w głowie reduktora. - Tylko jedno pytanie, to i tak więcej niż mógłbyś dostać bez tej umowy. Możesz mnie męczyć do mojej usranej śmierci - pewnie wszystkie mięśnie po śmierci się rozluźnią, więc zwieracze również - albo będziesz mnie męczył do usranej śmierci i dostaniesz jedną informację.
Oferta Tohra była bardzo klarowna. Bez tej informacji będzie siedział cicho, nie licząc krzyków bólu i przekleństw.
- Chcę tylko wiedzieć, jak się nazywa jeden z twoich kolegów. Ktoś zabił moją żonę i przed śmiercią chcę wiedzieć kto to był. Przecież i tak stąd nie wyjdę? Nie będę mógł wykorzystać tej informacji. Niczego nie tracisz.

...


Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Wto Lut 22, 2011 8:03 pm

Pan X wpatrywał się w niego. Zaczął szukać w głowie o kogo mogło chodzić.
- Pan O. -Powiedział tylko.
Przynajmniej wojownik po śmierci spotka ukochaną. Jakie to urocze. Gdyby tylko X mógł to by się rozpłakał. Zabrał z jego ciała szczury. Reduktor podszedł do stołu i wziął z niego strzykawkę. Wrócił do porwanego. Wstrzyknął substancje, która była serum prawdy i odczekał chwile. Kiedy lek zaczął działać był już pewien że teraz kiedy zada mu pytanie on na nie odpowie. Dostał końska dawkę więc nie było zmiłuj.
- Gdzie wasza siedziba? -Zapytał ponownie. Jego białe oczy bez cienia współczucia wpatrywały się w niego. Pan X czekał na jego odpowiedz. Już sobie wyobrażał co mu będzie robił przed śmiercią. Może tak zacznie go przypalać jak tamtego. Albo nie nie przypalać. Tego poleje gorącym olejem. Ale będzie jazda.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Wto Lut 22, 2011 8:16 pm

Wymiana informacji była słabym środkiem przekonywującym, samiec miał jednak wielką nadzieję, że reduktor na to pójdzie. No i ze zdziwieniem Tohr usłyszał odpowiedź na swoje pytanie. Pan O -wyryje sobie to imię w mózgu i... i cholera nic. Bo żywy stąd nie wyjdzie i nic O nie zrobi, nawet gdyby go znalazł. Ale chyba reduktor nie spodziewał się odpowiedzi? Był wrogiem, któremu nie powierza się tajemnic, nawet po własnej obietnicy. To było kłamstwo i blef był oczywisty, więc zgoda reduktora mogłaby być jedynie podpuchą, kłamstwem wymyślonym na poczekaniu, tak jak propozycja samca.
- Siedziba? - powtórzył za reduktorem, gdy ten wstrzykiwał mu jakiś płyn.
Psychotropy? Narkotyki? Teraz, gdy o tym pomyślał, to dziwnie się czuł. Chociaż przeczytał kiedyś, że kiedy informuje się kogoś o tym, że zażył dragi to on tak się właśnie czuje. Nawet jak ich nie wziął. Więc Tohr był pod wpływem czy nie? Ta kwestia wydawała mu się w tym momencie nadzwyczaj istotna.
- Siedziba jest rzeczywiście ładna. Ale ja mieszkałem w domu. Z Wellsie - ale chyba pytał o siedzibę. - Siedziba jest za bramą. Wchodzisz przez tunel i możesz się zabunkrować.
Rozmowa wydawała się przyjemna. Czyżby samiec popadał w syndrom sztokholmski?

...


Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Wto Lut 22, 2011 8:36 pm

Za bramą. Jest tunel. Można się zabunkrować. No to już coś. Zawsze to jakieś informacja. Pan X usiadł na krześle i się wpatrywał w niego.
- A gdzie przesiadujecie? -Zapytał spokojnym głosem. A więc na niego lek podziała. I dobrze nie będzie musiał go męczyć i wysłuchiwać jego krzyków. Był na lekkim haju ale nie za dużym. Jak będzie ładnie odpowiadał to Pan X da mu nagrodę. Reduktor patrzył na niego z pożałowaniem. Ale to tylko przez chwilę. Zero litość dla wrogów.
- Co gdzie przesiadujecie? -Ponaglił go trochę.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Wto Lut 22, 2011 8:58 pm

Reduktor miał zadowoloną minę jak właściciel psa, który nie narobił na ulubiony fotel pana. Tohr spodziewał się jeszcze jakiegoś ciasteczka w nagrodę. I przy okazji zrobi "waruj". Niezbyt przyjemna perspektywa. Ale zanosiło się na dłuższą rozmowę i żadne błagania Tohra o śmierć nie mogły zostać wysłuchane.
- Zwykłem przesiadywać w domu, razem z telewizorem - wyjaśnił, ale chyba nie o to chodziło reduktorowi. - Ostatnio lubię przesiadywać na ulicach - chociaż słowo "lubię" jest lekkim niedopowiedzeniem. Po prostu nie wpuszczali mnie do środka. - Mają ładne zwłaszcza w centrum, ale chyba sam już to wiesz? Często przechadzasz się szukając jakiejś ofiary, która zdradzi ci gdzie znajdziesz braci? Na przykład na Johnson Street? Bo z braćmi to różnie jest. Niektórzy lubią spacerować po parku, inni zalewają się w trupa a jeszcze inni siedzą w domu razem ze znajomymi. Ja, jak już wspomniałem, przesiaduję na ulicach. A próbowałeś w Tivoli? Nie, chyba uważasz, że to dla nas za wysokie progi? No to może centrum handlowe? Albo jakieś kluby? No weź, na pewno masz jakieś ulubione miejsca, w których szukasz. Ostatni zabiłem kilku twoich koło Insomnii lub Underground. Albo Zero Sum. Wystarczy się wybrać na mały spacerek po ulicy i tyle was na raz wyskakuje... Nie przeszkadza wam przebywanie w takich miejscach, skoro i tak nie możecie się podniecić kurwami, które tam pracują?

...


Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Sro Lut 23, 2011 2:09 pm

X spojrzał mu w oczy.
- No to jeszcze mi tylko powiedz jaki jest najczulszy punkt wojowników. -Powiedział doń reduktor. X był zadowolony z takiej współpracy. Nawet jak będzie tak dalej to mu da sąsiada i przyprowadzi mu tego człowieczka. Będzie zabawnie. Nad reduktor czekał spokojnie na odpowiedz. Ale niech sobie jego jeniec nie myśli że nie oberwie. Jeszcze go zdąży pomęczyć. Jak tylko usłyszy odpowiedz zaczną się zabawiać. Ale to będzie dobre. X miał nieco ograniczone pole manewru. Niestety nie mógł jak kiedyś rozrywać porwanego końmi albo wrzucić mu do spodni kobrę. Teraz do dyspozycji miał jedynie szczury. Było ich zawsze wszędzie pełno. Reduktor chytrze obmyślając plan zmaltretowania wampira czekał z niewinną minka na tą odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Sro Lut 23, 2011 3:03 pm

On naprawdę w to uwierzył? - zastanawiał się Tohr, nie spuszczając wzroku z reduktora. Samiec żartował, wymieniał wszystkie miejsca, które przyszły mu do głowy, chociaż w niektórych miejscach mógł spotkać wampiry - niekoniecznie braci. Ale to nie on będzie wysiadywał w parku, czekając aż zbliży się jakaś ofiara. Ale przynajmniej nie wymienił Screamera. Samiec odczuwał dziwną satysfakcję, że po jego śmierci jego ulubione miejsce zostanie nienaruszone. Chociaż klub już dawno musiał być pod obserwacją skoro dorwali tam Hardhy'ego.
- Wojownicy są samcami. Dlatego uważam, że naszym najczulszym punktem jest przyrodzenie - samiec urwał, dogłębniej się zastanawiając nad problemem. Dziwnie się czuł z tym całym odwlekaniem, już lepiej by było gdyby dostał. - To dość czuły punkt męskiego ciała - Tohr wbił wzrok w reduktora. - Was też to boli? Pomimo dysfunkcji tego narządy, chyba wszystko normalnie odczuwacie? Oprócz przyjemności? Czy od czasu swojego reduktorowania nic tam nie czujesz? Jakby ci rękę odrąbali - po prostu jeden problem z głowy?

...


Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Pią Lut 25, 2011 10:34 am

Pan X prychnął złośliwie. Wojownik a dowiedział się od niego więcej niż od zwykłego miernego człowieczka. Cóż to za ironia losu. Fakt był taki jeden z członków bractwa odpowiadał ładnie na pytania ale przypiekał mu cholernie. Reduktor spojrzał na niego złowieszczo. Wstał z krzesła. Mężczyzna podszedł do stołu i powiedział do wampira.
- Ładnie odpowiadałeś na maje pytania dam ci jeszcze trochę pożyć. -Powiedział do niego. Pan X uderzył wojownika tak ze ten kolejny raz stracił przytomność. To dobrze Pan X miał kilka pomysłów jak wyciągnąć informacje od tego twardziela na którego nawet leki nie działały. No ciekawe. Kiedy wampir odleciał w niebyt reduktor rozmarzając o tym co zrobi człowiekowi wyszedł z tego pomieszczenia. Miał już kilkanaście pomysłów na to co zrobi człowiekowi. Na pewno nie będzie to przyjemne. A może weźmie go na litość. Albo nie może wezwie sobie kogoś do pomocy. Młodzi reduktory powinni obserwować jak powinno się dręczyć ofiarę ale tak żeby za szybko nie umarła.

//Pokój przesłuchań.
Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Pią Lut 25, 2011 9:33 pm

//Pokój przesłuchań.

Pan X wrócił do wojownika. Dalej był nieprzytomny. Pan X postawił obudzić go w lekko brutalny sposób. Jako iż miał rozłożone dłonie wziął siekierę. Reduktor podszedł po cichu do stołu. Zamachnął się i. Czary mary hokus pokus. Palec serdeczny prawej dłoni poturlał się po podłodze. Trysnęła fontanna krwi. Wojownik się wydarł.
- O ciekawe zawsze myślałem że wojownicy mają błękitną krew. -Powiedział złośliwie. Podniósł z ziemi palec.
- Proszę a to nagroda dla ciebie. -Powiedział i położył na na klatce piersiowej ucięty paluszek. Z diabolicznym uśmiechem przyglądał się kałuży krwi. No tak był zły i to do szpiku kości.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Pią Lut 25, 2011 9:45 pm

Samiec znajdował się w kolejnej błogiej nieświadomości, kiedy pewna zła osoba postanowiła go wybudzić. W dość nieprzyjemny i bolesny sposób. Więc ze snu obudził Tohra dość głośny krzyk i boł. Cholerny ból promieniował z miejsca, w którym znajdował się kiedyś palec - mówiąc dokładniej, kiedy Tohr odpływał, palec znajdował się jeszcze na swoim miejscu. A krzyk można było wyjaśnić w równie łatwy sposób. Dźwięk został wydany przez samego wojownika, dlatego samiec zacisnął zęby, nie chcąc dawać reduktorowi satysfakcji. Przez przypadek ugryzł się w język i dodatkowa krew polała się z języka. Wampir jednak nadal zaciskał zęby, zbyt skoncentrowany na wszystkim, byleby nie na ręce, więc połykał krew razem ze śliną.
- Ten palec już był mój - wydyszał Tohr, a ten sarkazm kosztował go wiele samokontroli, więc ból z ręki był teraz wyraźniejszy. - Więc to żadna nagroda. A kto zabiera i daje ten nie ma sprawnych jajek.
Tohr mógł sobie pozwolić teraz na wszystko, bo po odcięciu nie spodziewał się niczego gorszego. A na śmierć szybko się nie zapowiadało. Musiał tutaj sterczeć, zadowalając psychopatę.
- Długo tak spałem? A ty gdzie w tym czasie byłeś? Obserwowałeś jak śpię?

...


Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Pią Lut 25, 2011 9:55 pm

- Przesłuchiwałem ludzkiego mężczyznę. Skurwysyn zna was dobrze. Wasze zeznania się pokrywają tylko on mówił więcej szczegółów. -Powiedział. Było w tym trochę prawdy trochę nie prawdy ale tego nie można było stwierdzić.
- A ta twoja niunia całkiem niezła jest. Moi młodsi podopieczni mają z nią całkiem miłe korepetycje. -Stwierdził. Oj lekki kłamczuszek z pana X. Ale co tam ze zmarłym można się powygłupiać. Reduktor wziął teraz do ręki śrubokręt. Podszedł do barku wampira i zaczął go dźgać. Po chwili miał wy dźganą piękna uśmiechnięta buźkę.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Pią Lut 25, 2011 10:05 pm

- Porwałeś samca człowieków? - zdziwienie Tohra było doskonale słyszalne, nawet kiedy mówił z nadal zaciśniętymi zębami. - Posuwacie się do takich chwytów? Tylko po co? Przecież ich gatunek nic nie wie o wampirach a tym bardziej o sprawach, które tak bardzo cię interesują - dość konstruktywne zdanie jak na samca, który odczuwa silny ból.
Wampir przemilczał wspomnienie o Carmine. Było mu przykro z powodu samicy ale tu chodziło o większe dobro. A oni mogli wiele wycierpieć zanim zdecydują się na odebranie im życia.
- Nie musisz się martwić o moją towarzyszkę. Kate świetnie da sobie radę - selektywna dezinformacja, Tohr miał nadzieję, że zadziała. - Tylko wiesz - zaczął znów, ale jego słowa były wypowiadane w coraz większych odstępach czasowych. - O jakich korepetycjach mówisz? Bo chyba nie biologii? Z waszymi małymi problemami chyba nie dacie rady wytłumaczyć jej chyba sprawy dogłębnie?
I jeszcze ten świr dźga mu coś na barku. Czyżby nie zauważył że wampir i tak już dotkliwie cierpi? Po ukłuciach śrubokręta Tohr doszedł do wniosku (chociaż nie mógł w to uwierzyć), że reduktor narysował mu buźkę. Obok Wellisandry. Śmiał znieważyć jej imię?
Popapraniec.

...


Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   Pon Lut 28, 2011 6:03 pm

- Tylko że ten facet rzucił się na ratunek waszego cywila i przy okazji zabił jednego mojego reduktora. A więc to on się o was czegoś dowiedział. A swoją drogą zawzięty z niego skurwiel. Ty wojownik a zacząłeś sypać a on człowiek i nawet na krześle elektrycznym nic nie powiedział. -Stwierdził Reduktor. Odszedł na chwile od wojownika i wziął ze stołu 26 centymetrowe ostrze z ząbkami. Podszedł do stołu i bez ceremonialnie wbił je w lewy bok wampira.
- Wasza rasa jest coraz słabsza.. -Wysyczał. Ostrze zostało wyszarpnięte z jego ciała i szybko wbite w brzuch. Seria trzynastu pchnięć spadła jak grad z nieba na jego umięśniony brzuch. Raniąc jego narządy wewnętrzne.
- Zostaje coraz mniej wojowników.. -Kolejne słowa padły z satysfakcją. Pan X przeszedł z drugiej strony stołu. Wbił ostrze w prawą pierś wampira. Najprawdopodobniej przebił płuco ale jakoś się tym nie przejął. Krew lała się po całym stole.
- Niedługo was zniszczymy... -Powiedział do niego reduktor. Odłożył nóż na bok i wziął metalowy pręt. Jakoś naszła mu chęć siania terroru i zniszczenia. Wziął zamach i pierwszy potężny cios spadł na klatkę piersiową wampira łamiąc mu przy tym kilka żeber. Kolejne uderzenie i prawa ręka została złamana jak gałązka w przedramieniu. X zaczął sobie podgwizdywać kiedy brał zamach aby uderzyć z dużą siła w podźgany brzuch. Oparł się o pręt i spojrzał na swoje zakrwawione dzieło. No tego to nawet Matejko może pozazdrościć. Ale zaraz zaraz coś tu było jeszcze nie tak. A no racja trzeba mu twarz przemeblować. X zamachnął się na niego ostatni raz i przyjebał mu metalową pałą w mordę. Usatysfakcjonowany patrzył jak jego głowa odskakuje na bok a potem z ust wytryska strumień krwi. Reduktor podszedł bliżej i z chorym błyskiem w oczach złapał go za policzki unosząc głowę prosto. Patrzył jak wampir zaczyna się dławić swoją krwią. Nachylił się nad nim i pocałował go w zakrwawione usta. Po czym rąbnął na do widzenia jego głową o drewniany stół. Odsunął się od zdychającej ofiary. Otarł dłonią usta i z lodowatym uśmiechem przyjrzał się temu co zrobił. Cmoknął zadowolony. Zamachnął się prętem i oparł go na swoim barku. A teraz załatwi podobnie człowieka. Postanowił sobie.
- Do zobaczenie. -Powiedział chociaż był prawie pewny że gdy wrócić jego nowy przyjaciel będzie już martwy. Niech umiera to ścierwo w męczarniach. X wyszedł z tego pomieszczenia.

//Pokój przesłuchań.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań   

Powrót do góry Go down
 
Kwatera Reduktorów - Centrum Przesluchań
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Kwatera główna Aurorów
» Centrum liluse, czyli prezentacje HTML za darmo!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Okolice Caldwell :: Tereny Zielone :: • Lasy :: Kwatera Reduktorów - Centrum Przesłuchań-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog