Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 21, 2011 11:59 pm

Lamia nalała dwie szklanki soku. Wolala być trzeźwa i nie pogorszyć juz i tak tego cholernego bagna z jakim się znalazła...
- Jak nie chcesz o nim słyszeć to powiedz mi czemu ukrywałeś to przedemna- Zapytała wskazując jego nadgarstek.
- Mi możesz powiedzieć wszystko- dotknęła jego wielkiej dloni.
Podała mu szklankę i sama usiadła obok niego.
- Chciałabym żebyś mi opowiedział cos o swoim życiu.- Wyszeptała patrząc na swoje dłonie.
Emocje już powoli opadały czuła teraz tylko zmęczenie. Chciała znać prawdę choćby najgorsza...
- A tak wogole to skąd znasz V?
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 12:08 am

Chwycił szklankę soku wypijajac całą jednym haustem.
- Przecież powiedziałem ci. Może nie wcześniej ale nie uznałem to za istotne. Na chwalę pani Kronik ja nie wiedziałem ze ty na prawdę tak bardz...no chcesz być ze mną. -mówił ze spuszczoną głową. Położył szklankę na podłodze przed sobą i patrzył na nią zamiast na Lamię.
- V, to stały klient w ZeroSum. Jest bratem Tohra, tego samca którego porwali. I najwidoczniej opiekuna pretranski.
- Chodz tu. -powiedział nagle po chwili. Chciał by przyszła. Chciał spojrzeć na nią. Co jeśli samiczka okaże się taką...( szczędząc epitetów obrażliwych dla Katt) jak Katara?
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 12:24 am

Słuchała go w skupieniu. Nie wiedziała czego ma się spodziewać.
- Ale teraz juz wiesz ze cie kocham i co z tym zrobisz? - zapytała wąchając się
Podeszła do niego uklękła przy nim. Teraz dla niego mogla być uległa chciała być z nim.
-O co chodzi czy ja zrobiłam cos nie tak? Pewnie chodzi ci o V pewnie nie chcesz mnie już widzieć... rozumiem- Zadarła głowę i spojrzała w jego zamyślone oczy. Liczyła na to ze samiec sie odezwie. Że zaprzeczy.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 12:40 am

- Powiedziałem żebyś tu podeszła, gdybym nie chciał cię widzieć juz dawno bym wyszedł. Ale czuje że nie mogę ci wierzyć. Pop rostu mam żle doswiadczenia i to nie twoja wina że nie do końca ci ufam.
Westchnął. Pogłaskał ją po policzku. Nie był już zly. A przynajmniej nie na nią.
Przecież gdyby była mu obojętna nie zdenerwiwałby się gdy dowiedział się o jej bliskiej znajomosci z V.
I tego mógł się obawiać. Ze znajdzie się szpara w tym jego kamiennym sercu w którą ona się wciśnie, a potem wyjdzie z tego serca i zostawi tam pustą przestrzeń, pogłębiając dodatkowo ranę. Zosawiając ból. Mógł się obawiać tylko swoich uczuć. Obiecał sobie samemu oraz Xhex, że samica nie rozkocha go w sobie, dopóki się nie przekona o jej prawdziwym charakterze.
Dlatego to to, że to on chciał poznać ją wpierw było ważniejsze. Jeśli okazałaby się czystą dobrą istotą, samicą która na prawde ma szczere uczucia, mógłby wtedy wyjawić jej swoją tajemnice. Dopiero gdy on będzie wiedział o niej wszystko zdoła sam być z nią szczery.

Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 8:23 am

Samica wtuliła się w jego rękę. Uwielbiała czuć jego dotyk na swojej skórze.
-Nie będę cie okłamywała spałam z V, ale to było przed tym jak cie poznałam. Spotkaliśmy się u ciebie w klubie Gdy byłam tam z Betha. Ja zbyt dużo wypiłam. Twoja Barmanka Lexie jest tego świadkiem. Dokrwił mnie a ja jego. Teraz tego żałuje.. żałuję, bo czuje się nie w porządku w stosunku do ciebie. Byłam zła, bo nienawidzę takich sytuacji. Zrozum bałam się się, że jak się o tym dowiesz odrzucisz mnie.- Wyszeptała z zamkniętymi oczami.
Przytrzymała jego dłoń na swoim policzku w obawie, że się od niej oderwie.
- I jest jeszcze coś, co powinieneś wiedzieć... Doskonale wyczuwam emocje.. Nie bój się to taki dar. A gdy przyjoles mnie do pracy pokłóciłam się z twoim szwagrem. Proszę nie smuć się nie chciałam.. Kocham cie. Teraz wiesz o mnie wszystko. -Patrzyła na niego błagalnym wzrokiem. Nie jestem taka jak ona.. Nie zranię cie wręcz usiłowała mu powiedzieć patrząc na niego tym wzrokiem.
Zdawała sobie sprawę, że on się obawia się jej odrzucenia. Domyślała się ze relacje miedzy nimi się zmieniają. Czyżby udało jej się zawrócić mu w głowie?
Siedziała ciężko oddychając, czuła potworny ból w klatce piersiowej. To koniec, on cie już nie chce...
Czekała na jego reakcje każda sekunda zdawała się być wiecznością...
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 10:24 am

Odezwał się dopiero po chwili. Skutki odstawienia leków objawiały się jeszcze w zaburzeniach koncentracji.
Skoro się dokrwili i do tego nawzajem to mogłoby być oczywiste że z sobą spali. V nie wyglądał na takiego co mógłby odpuscić i być czyimś dobrooczyńcą bez niczego w zamian. Dobrze że było to zanim go poznała. Nie znósłby tego gdyby było innaczej.
Zdziwiło go jednak to że popsztykała się z Z. Gdy widział ich w Z/S z Beth, nie wyglądali jakby za sobą nie przepadali.
- Nie przejmuj sie Z. ... -jej wzrok był szczery i czysty. Nie mógłby doszukać się w jej dużych pięknych oczach krztyny fałszu.
- Ja też wyczuwam emocje, jak wielu princepsów ale muszę się skupić by to robić. A więc ty...mówisz że masz taki... silny dar? -zapytał.
Przytaknęła tylko głową bezgłośnie. Wyglądało na to ze ta kobieta to chyba chodzący radar na kłamstwa. Ale on nie zamierzał jej okłamywać. Oczekiwał od niej szczerosci i sam będzie szczery jeśli tylko okaże się, że na prawde mogliby mieć wspólną przyszłosć.
- Nie wiem co tu kochać. -a powiedziała że go kocha. Eh...Gdyby tylko wiedziała kim jestem na prawde...
Jeszcze wszystko mogło się odwrócić, tak szybko jak poczuła do niego silniejsze uczucie mogłaby go znienawidzić i zniszczyć mu życie. Zostałby wyłączony z rady princepsów, przestałby być poważany w oczach glymerii, a reszta mogłaby się go tylko bać i unikać. Tajemnicy trzeba było strzec.
Matka i siostra zapewne nadal by go kochały gdyby się dowiedziały, był do nich bardzo przywiązany ale mogłyby być złe za tajemnice. Mamah jako staruszka mogłaby jednak przestać ufać swojemu jedynemu synowi wiedząc że jest 'inny'.

Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 10:54 am

Lamia nie wiedziała co ma zrobić była szczęśliwa, ze nie chciała kontynuować rozmowy o V.
Skupiła sie na jego pytaniu. Co tu kochać? Wszystko a może do kochania nie potrzeba niczego tak jest i tyle.
- Kocham cie za to, jaki dla mnie jesteś. Naprawdę nie interesują mnie twoje pieniądze ani sex. Jesteś pierwszym samcem, który sie o mnie troszczy się. Oprócz mojego ojca, ale jego juz niema..
A jeśli chodzi o Z myślę ze nie lubi mnie.. Powiedziałam parę głupich rzeczy nie powinnam.. - Miała nadzieje ze nie potępi jej za to. Naprawdę chciała być wobec niego szczera i czysta jak łza.
-Jeśli chodzi o Moj dar to przepraszam powinnam ci powiedzieć wcześniej. Staram się sie to ukrywać jak tylko mogę, ale nie zawsze mi to wychodzi. - Patrzyła w jego oczy widziała, że cos przed nią ukrywa. Nie chciała naciskać.
Widziała ze jest zmęczony ona tez była. Chciała sie wtulić i zasnąć. Ale cos jej mówiło ze najpierw powinna dąć mu swoja krew. W końcu karmił inna dzisiejszej nocy. A ostatnio nie był w najlepszej formie.
- Powinieneś sie pożywić zasugerowała -szepcząc i delikatnie muskając jego usta.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 11:20 am

Troszcze sie? On umiał się tylko troszczyć. Do niczego innego się nie nadawał tylko do opieki nad innymi. Nad Bellą, swoją Matką .oraz Xhex która nawet jeśli tego nie potrzebowała to itak nad nią czuwał. Od wielu lat jego zadanie było opiekować się rodziną.
Teraz Bella wychodzi za maż, Xhex znalazła sobie samca a on został sam. Bez nikogo kim mógłby się opiekować i dbać.
A nawet to nie wychodziło mu ostatnio najlepiej. Nie mógł dopilnować bezpieczeństwa Belli gdy została porwana i musiał liczyć na Z który korzystając z jego niemocy zabrał mu siostrę. Może dlatego tak bardzo chciał opiekować się Katt i dba o Lamię wiedząc że jest dobrą osobą a nie ma nikogo kto zadbałby o jej dobro. Podziwiał to jak żyje tu sama.
- Pożywić.... -wiedział o co jej chodzi.
- Co najwyżej zjeść coś porządnego. -powiedział marszcząc czoło. Wciąż siedział na kanapie a ona klęczała przed nim. Przypomniało mu się że mieli isć po zakupy zanim zobaczyli tą scenke z biedną Carmine i Tohrem.
- Nie potrzebuje krwi, nie chce w ten sposób. -nie chciał by zaczęła go poić przywqiązując go do siebie tym jeszcze mocniej.
Im bardziej miał ją w sobie zwłaszcza we krwi tym bardziej byliby ze sobą związani. Ale nie. Jeszcze nie teraz.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 11:40 am

Klęczała przed nim dając mu cala siebie a on po raz kolejny ja odtrącił.
Było jej przykro ale miała swoje dumę. Wiec wstała nie patrząc na niego.
- Wybacz jestem zmęczona nie mam sily na gotowanie.. - powiedział zupełnie obcym tonem. Podeszła do szafki wyciągnęła dwie szklaneczki i nalała do nich rumu. Była zła wiedział ze to wyczuje, ale inaczej nie mogla.
Odwróciła sie w stronę okna i patrzyła jak noc powoli dobiega końca.
Zastanawiała sie ile razy tak kończyła noc w ten sposób. Z tęsknotą odrzuceniem w przeciągu kilku dziesięciu lat prawie codziennie. Chciała wiedzieć co z nia nie tak ze żaden samic jej nie chce...
Czuła sie jak zużyty towar za każdym razem wyrzucany do śmieci. To bolało. Poczuła jego ręce przytulające ją.
Początkowo chciała sie wyrwać. Ale chwile później poczuła jakby wypełniał ją od środka dawał ciepło i ukojenie...
- Co ty zemną wyprawiasz - wyszeptała odwracając sie do niego.
- Nie chce byc twoja zabawką...
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 11:52 am

Podszedł i ją przytulił bo wiedział że sprawił jej przykrość . A nieumyślnie. Cóż. Nie był łapczywy. Nigdy nie myślał w sposób: 'dają to bierz'.
- Nie musisz mi gotować. Nie wymagam tego od ciebie. Możesz jeśli sprawia ci to przyjemność, tego zabronićź ci nie mogę. A zapomniałaś też że piłem od ciebie ostatnio. To ty wkrótce będziesz tego potrzebować. Muszę tylko zregenroowac siły, a wiesz... brałem różne leki, po odstawieniu osłabiły mnie nieco. Przepraszam że nie jestem w najlepszej formie i musisz się o mnie martwić. Jednak to tobie coś obiecałem. Muszę być dobrej formie bo niedługo ty będziesz potrzebowała krwi.
Otulił ją swoimi ramionami. Wydawała się teraz bardzo malutka.

Ale wtedy już będzie wiedziała o nim wszystko. Na pewno nie zorientuje się odrazu ale poczuje że jego krew jest słabsza i innaczej smakuje. A skoro im częściej ona go dokrwi tym szybciej będzie sam musiał jej się ofiarować i odkryć swoją tajemnicę. Nie chciał więc nie potzrebnie tego przyśpieszać.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 2:26 pm


Czuła się przy nim malutka i bezbronna. Jego wielkie ramiona otulały ją szczelnie. Chciała zostać przy nim na zawsze.
-Uwierz mi potrafię długo wytrzymywać... - Pocałowała go. Chciałaby zobaczył przez ten pocałunek jak bardzo kocha. Że nikogo nigdy tak nie kochała i nie pokocha.
Gdy nagle przypomniała sobie ze to ona będzie potrzebowała dokrwienia a on karmi tez inną...
- Myślisz ze jesteś wystarczająco silny by karmić nas obie? Nie musisz dotrzymywać mi obietnicy, jeżeli nie czujesz się na siłach. – Oczekiwała, że odpowie ze będzie karmił tylko ja, ale wiedziała ze to się nie stanie.
-Mordh ja chce dla ciebie gotować tylko dziś już mam dość. Najpierw przygoda z Xhex później Carminie i jej przyjaciel. Twoje dokrwienie innej i na końcu wizyta V to troszeczkę za dużo jak na jedna noc. Jak jesteś głodny to weź coś sobie odgrzej? Ja muszę wziąć gorącą kąpiel. I się położymy.- Nie miała odwagi zaproponować mu żeby się wykąpał z nią, ale lekko się zarumieniła mówiąc o tym.

Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 3:12 pm

-Rozumiem, dobrze. - uśmiechnął się lekko. Pocałował ją czule w czoło. Było mu tak przyjemnie gdy miał ją w ramionach.
- Dobrze, wykapie się i położe. Normalnie prawie nie sypiam ale mnie też zmęczyły ostatnie wydarzenia oraz dni. -odpowiedział.
- Jeszcze te dokrwienie Marissy. Racja. -mruknął jakby do siebie.
- A ty jesteś dla mnie taka dobra, i cierpliwa, i znosisz mnie .... dziękuje ci za to.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 4:02 pm

Lamia zastanawiała się, dlaczego on nie sypia... W końcu postanowiła się zapytać.
- Dlaczego prawie wcale nie spisz? -Zapytała starając się zrozumieć, o co tu chodzi.
Lubiła gdy tak ja przytulał czuła się bezpiecznie.
- A Tolly jest jeszcze coś co muszę ci powiedzieć. V ma klucze do mojego mieszkania chciałabym abyś pomógł mi wymienić zamki. Tylko błagam cię nie denerwuj się dałam mu je bo nie miałam czasu a on się strasznie grzebał.. Był mnie tylko ten jeden raz co mnie dokrwił. Pomożesz mi prawda? Nie chce żeby tu przychodził...- Wyjąkała wtulając się jeszcze mocniej.
Czuła ze wzbiera w nim złość. Eh dala ciała v jeszcze jest w budynku miej teraz nadzieje ze się nie pozabijają...
-Wcale nie jestem dla ciebie dobra co chwile jesteś na mnie zły sprawiam ci mnóstwo kłopotów.. -powiedziała patrząc mu w oczy
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 4:12 pm

- Dałąś mu klucze? -powtórzył retorycznie. Zmarszczył brwi. Wezbrała w nim złośś.
- Lamio! To że jesat jednym z Bractwa to nie znaczyze mozesz mu ufać całkowicie! -wytłumaczył. Starał się na nią nie warknać.
Mógłby teraz pójsć tam do niego i 'grzecznie' 'poprosić' by się do niej nie zbliżał, a klucze wyrzucił.
- Okej, zmienie te zamki. -westchnął.
Ot złota rączka się znalazła. Po prostu 'Handy Man'.
- A nie śpie... bo bo juz tam mam. - skłamał.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 4:30 pm

Wiedział ze tak to się skończy...
- nie krzycz na mnie... -odsunęła sie odrobinę.
- Wdzie ze nie znasz V hmm no ja tez go nie znam całkowicie, ale nie jestem idiotka wiem co mogę robić i tak miałam wzywać kogoś do założenia mi jakiś zabezpieczeń. Po dzisiejszej nocy chyba bede musiała... -Powiedziała starając się nie patrzeć na jego twarz.
- Jeżeli chcesz mogę zjeść i zabrać mu te klucze nie widzę problemu żebyśmy musieli się o to sprzeczać- Powiedziała to mając świadomość ze nigdy jej nie powoli się do niego zbliżyć.
-chciałabym żebyś mi opowiedział o swojej rodzinie. Wyszeptała całując go najczulej.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 4:44 pm

- Zrobię ci te zamki z przyjemnością, jeśli będę pewien ze więcej się z nim nie spotkasz. -powiedział. Nie spodobało mu się że się odsunęła.
- Prosze nie mów o nim więcej bo zaraz nie będziesz mogła mnie powstrzymać i pójdę tam. - poskarżył. Czuł że z nim igra! Jakby go drażniła. A wiedziała i zresztą widziała to ze nie
podoba mu się toże wogule kiedykolwie zadawała się z tym samcem który w dodatku był jednym z Braci.
Cholera! Już zaczął ja cenić a co dopiero skoro tak bardzo odpowiada mu jej dotyk i towarzystwo. Już wpadał w jej sidła. Jeszcze tak dalej a nie będzie dla niego odwrotu. Najciekawsze było to że samiec powoli przestawał się jej opierać.
Tym że gdy się odsunęła znów ją przytulił okazywał tylko to jak jej pragnie. Uczucie że jest w pobliżu, a szczególnie że jest tak blisko była bardzo miła. Nie mógł się temu oprzeć. Dziwne że to ona zarzekała się że bardzo ja do niego ciągnie. Czyżby przyciąganie?
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 5:03 pm

Gdy samiec ja przyciągnął z powrotem do siebie. Juz wiedziała ze nie może bez niego zyc. W innej sytuacji strzeliła by samcowi w twarz za podniesiony ton. Ale nie jemu.
- Nie spotkam sie z nim wiecej. No powiedzmy ze nie spotkam przecież nie mogę wykluczyć tego ze spotkam go w klubie. Przecież jest stałym klientem. A i nigdzie nie pójdziesz bo ci na to nie pozwolę -uśmiechnęła sie triumfalnie. Zaczela rozpinać jego koszule. rozpięła trzy guziki i wyswobodziła sie z jego uścisku. po czym udała ze ucieka przed nim.
- Czekam w łazience... - zamruczała przeciągle.

// łazienka //
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 5:15 pm

Uch... Kocico.Już wiedział o co chodzi. Momentalnie zapomniał o V i o kłopotach. Jej głos i uśmiech, to jak rozpinała te guziki. Powili i seksownie samym czynem a w powietrzu czuł już jej zamiary. Kąciki jego ust uniosły się a cała złość o kontakty z V zniknęła. Zdjął koszulę do końca i zaczął zdejmować reszte rozsupując ciuchy po salonie i rzucając w kąt bieliznę gdy juz przekroczył prób łazienki.
Podążył tam z zamiarem by wpić się w jej usta a potem wymydlić i wyszorować siebie... i ją przyokazji.
Mrrr. Niegrzeczny M.

// łazienka //
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Mar 06, 2011 8:23 am

// Sala z barem

Zdematerializowali się w jej mieszkaniu.
Podeszła do szafki z alkoholami. Wyjęła z niej dwie butelki. Szkocka dla Luka i rum dla niej. Wyjęła tez jedna szklaneczkę dla samca, sama stwierdziła ze jej nie potrzebuje.
Napaliła w kominku zdjęła zielona sukienkę i siedziała w bieliźnie. Gdy tylko ogień sie dostatecznie rozpalił wrzuciła do niego sukienkę. Przyłożyła butelkę do ust i zaczęła pic. Chciała wypić cala w jak najkrótszym czasie. Marzyła o tym by paść tu nieprzytomna od odurzenia alkoholowego i nigdy już nie musieć otwierać oczu.
Wogóle nie przejmowała się tym ze jej przyjaciel siedzi na kanapie i przygląda się sie jej poczynaniom. Nawet nie próbuj mnie tu powstrzymywać bo zarobisz dzis.
- Musze ja zniszczyć, bo inaczej ona mnie zniszczy. - Wyszeptała patrząc cały czas w ogień.
Oczami wyobraźni widziała jak trawi powoli ciało Xhex. Uśmiechnęła się sie zjadliwie. Trunek powoli zaczynał działać.
Czuła jego kojący wpływ.
Gdy pomyślała, co jej samiec może robić teraz w gabinecie z ta kurewką.... Wpadła w szał zaczęła rozrzucać książki po całym salonie. W końcu poczuła jak na ktoś ja przytula...
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Nie Mar 06, 2011 10:05 am

>>Sala z Barem.

Luke jeszcze trochę zdziwiony i rozbawiony sytuacja z baru pojawił się u Lamii. Xhex faktycznie była zdzirowata no ale jej się już chyba nie zmieni. Sprawiało jej frajdę dręczenie Lamii. Ech.. może Marvell będzie musiał sobie z nią porozmawiać. Ale to na pewno nie teraz. Teraz najważniejsza jest Lamia. Nie no to się w głowie nie mieści.. Jeżeli on się pieprzy teraz z Xhex to mu łeb urwę...Pomyślał sobie Luke. Usiadł na kanapie i wziął butelkę szkockiej. Jednak poszedł w ślady przyjaciółki i zaczął pić z butelki. Obserwował ją. Była wkurwiona ale to i tak było za łagodne określenie. Oj kochanie ty moje... Lamia zdjęła z siebie sukienkę i wrzuciła ją do ognia. Pewnie prezent od JEJ samczyka. Słysząc słowa Lamii domyślił się iż chodzi o Xhex. Nie dziwił jej się ani trochę. Nagle Lamia zaczęła rzucać książkami. Luke uchylił się przed lecącym w jego stronę książce pod tytułem "Romeo i Julia" . Wstał z Kanapy i podszedł do niej. Przytulił ją i zaczął gładzić po głowie.
- Ćśśś... Już wszystko dobrze... No już spokojnie... -Mówił do niej powoli. Jego miękki głos na pewno działał na nią kojąco z reszta jak zawsze. Marvell zdjął marynarkę i położył ją na kanapie po czym znów przytulił Lamie. Kiedy złości trochę się z niej ulotniła Luke powiedział.
- Chodzi Piękna... Jak się już upijemy to będziemy tańczyć i śpiewać... Tak jak kiedyś. -Pamiętał jak jeszcze mieszkali w Londynie. Wtedy i jej i jego rodzice żyli. Czasem się tak wygłupiali. Upijali się, wychodzili do ogrodu i śpiewając wygłupiali się jak małe dzieci. A potem na zmianę wymiotowali w łazience. Tak to był czasy. Sodoma i Gomora...
- Co ty na to? -Zapytał pijąc porządny łyk szkockiej.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Mar 06, 2011 10:42 am

Dziękowała Pani Kronik ze luka był teraz przy niej. Uspokajała się powoli, chociaż teraz było jej bardzo smutno i przykro.
Miała teraz pewność ze Xhex będzie zawsze ważniejsza niż ona. Caly czas w swojej głowie widział jak Mordh się pieprzy z Xhex. Jak jego miecie usta pieszczą jej obrzydliwe ciało?
Zaczęła drżeć. Nie chciała płakać, bo to było bez sensu.
Była już trochę wstawia, ale nie miała ochoty na tańce i śpiewy.
-Blondasku nie nic już nie jest jak kiedyś. Chce po prostu się upić i iść spać, ale chce byś tu został na wypadek jak zjawi się tu mój samiec. – Bardzo wyraźnie podkreśliła te dwa ostatnie słowa.
Zaczęła się zastanawiać czy nie powiedzieć mu ze niecce już tam pracować. To by ograniczyło jej kontakty z X. Mówi się ze, czego oczy nie widza temu serce nie żal. Ale gdyby miała siedzieć w domu i zamartwiać się to ona może tam z nim wyprawiać. Rozwiała jej wątpliwości.
Czuła teraz upokorzenie nie mogla się nadziwić jak Luke mógł z nią spać. Zbierało jej się na wymioty.
- Blondas ku pomóż mi ja zniszczyć proszę...- Wyszeptała wtulając się w jego ramiona. Był dużo mniejszy niż Mordh wiec objęła go w pasie bez trudu.
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Nie Mar 06, 2011 11:03 am

- Pomogę ci Lamio. -Obiecał jej.
Oparł brodę o jej głowę. Był wyższy od niej więc było to możliwe. Zaczął się zastanawiać co by tu zrobić. Xhex na pewno nie była osoba której łatwo można dopiec ale każdy miał jakiś słaby punkt trzeba go tylko znaleźć a tym Luke się już osobiście zajmie.
- Jak się tu Mordh zjawi może być nieciekawie. -Powiedział a raczej stała się powiedzieć nie sycząc przy tym. Teraz w sumie łatwo można by było sprawdzić czy samiec Lamii się pieprzy z Xhex. Jakby to robił to gdyby się tu zjawił czuć było by po nim. I na pewno wkurwiłby się widząc ten obrazek: Luka tulącego Lamie która jest w samej bieliźnie. No ale nic. Piękna potrzebowała teraz wsparcia i Luka jej go udzielał. Marvell westchnął. Jak dobrze że Lamia do niego zadzwoniła. Był niemal że pewien że gdyby go teraz tu nie było. Samiczka by zrobiła jeden wielki kipisz w domu a potem by płakała nad swoim losem. Kolejny łyk pociągnął ukochanej szkockiej. Nie ma jak wierny alkohol. Kiedy pił olśniło go.
- Kochanie wiem jak zrujnować Xhex... chyba. -Powiedział. Przez blond głowę przeleciała mu cała scena z Zero Sum i wymiana zdani jaka tam padła. Uśmiechnął się. W jego głowie powstawał istnie szatański plan. Mógł pomóc Lamii na kilka sposobów w sumie to w dwa albo i nawet trzy. Odchylił się od Lamii i zabrał jej butelkę. Widzac że zaczyna protestował złapał ja za nadgarstki i lekko potrząsnął nia.
- Poczekaj zaraz się napijemy i oblejemy plan. -Powiedział uśmiechając się złowieszczo.
- Patrz mi w oczy i słuchaj co do ciebie mówię. -Zażądał. Lamia nie chciała współpracować. Myślała tylko o jednym o alkoholu. Kiedy niechętnie bo niechętnie zrobiła to o co prosił Luke powiedział.
- Nienawidzisz Xhex prawda? Prawda. A ona ci dopieka po całej linii na przykład całując Mordha Prawda? Prawda. No a czy przypadkiem Xhex nie ma samca? -Zapytał się a jego oczy rozbłysły.
- Dlaczego byś nie mogła się do niego, do samca Xhex przystawiać. Grać tak jakby na dwa fronty. Dokuczysz i Mordhowi i Xhex. Albo czemu byś nie mogła zacząć jej podjudzać a kiedy zaczną z Mordem się zabawiać pstryknąć parę fotek i pokazać JEJ samcowi? -Powiedział do niej.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Mar 06, 2011 11:20 am

Gdy spojrzała na Luka i jego szatański plan pomyślała ze to nie jest głupi pomysł.
Jednak zaraz pokręciła głowa nie mogla by tego zrobić nie Mordhowi.
Była wściekła to prawda ale nie była zdesperowana żeby grac tak nie czysto i to wobec osoby którą kocha.
- Nie Luke nie zrobię mu tego wymyśle coś innego. No chyba ze się z nią teraz pieprzy to zrobię wszystko.
Ale muszę mieć pewność.
- Wiem ze może być nieciekawie jestem tego w pełni świadoma dlatego stoję tu w bieliźnie. Chce by poczuł to co ja czułam. Patrząc jak ona go całuje i mówi do niego per skarbie!! Nie martw sie nic ci nie zrobi moja w tym głowa. - Uśmiechnęła się chytrze.
A nawet gdyby mu przywalił to Luke i tak sobie wcześniej na to zasłużył. Oczywiście postara się do tego nie dopuścić.
Wzięła swoja butelkę i piła dalej.
- Jutro wyśle tej suce rachunek za mój zniszczony płaszcz...


Ostatnio zmieniony przez Lamiaa dnia Nie Mar 06, 2011 7:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Luke

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Nie Mar 06, 2011 11:31 am

Nie zdziwił się ze Lamie nie będzie chciała tego zrobić Mordhowi.
- Kochanie a od czego masz mnie? -Zapytał.
- Ty się nie bój. Moja w tym głowa aby ja upokorzyć. A wiesz że jak ja coś chcę to to dostaje. A zdjęcia tez ładne umiem robić. -Powiedział i uśmiechnął się chytrze.
- No to jak ona może per Skarbie to ja się nie będę hamował i będę mówił per Piękna. - Oświadczył Lamii. Również i Luke się napił.
- No Rachunek to ona pewnie zleje po całości. -Stwierdził. W głowie układał różne plany. Nagle brzdęk i kolejny pomysł się pojawił w jego głowie. Jednak wiedział że Lamia da mu pewnie za niego po głowie. Spojrzał na nią i zapytał się.
- A co byś powiedziała gdybyś musiała się przemóc i zacząć flirtować z Xhex? - Zadał jej pytanie. Przypominając sobie pewną scenkę z Xhex i jej blond koleżankom. Ale za chwile porzucił ten plan.
- Nie już wiem co zrobimy. Pakuj się zabiorę cie chwilowo do mnie. -Powiedział.
- Mordhowi nic się nie stanie jeśli cie przez jakiś czas nie będzie widział a i to będzie dobry sprawdzian dla niego. Jeżeli jest tak jak mi mówiłaś i Xhex to jego wielka przyjaciółka to powinien polecieć się do niej wypłakać. A jak się najlepiej pociesza samców? -Zapytał się jej ale to pytanie miało pozostać bez odpowiedzi. Wiedział ze Lamia wie o co mu chodzi.
- Sprawdzimy go. Jeśli się z nią prześpi zauważę to bo się spróbuje wkręcić do pracy w Zero Sum jako ochroniarz. Twoja rola będzie polegać tylko na tym ze przez kilka dni nie możesz się w żaden sposób kontaktować z Mordhem. Zobaczymy co zrobi. -Stwierdził i spojrzał na Lamie.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Mar 06, 2011 11:53 am

- Po pierwsze to nie przejdzie bo ja nie wytrzymam... A po drugie karmił mnie a ja jego wiec mnie i tak znajdzie.- powiedziała kręcąc głową. T trudem opuściła klub i siedziała tutaj a co dopiero kilka dni..
-Ale ten plan z zatrudnieniem się wcale nie jest taki głupi. Będziesz miał ja na oku. Ja pogadam z Mordhem ze chce być zadziej w pracy. Kurde do tej pory mu ufałam teraz nie wiem co mam o tym sadzić. Chce wierzyć ze miedzy nimi do niczego nie dojdzie ale trudno skoro przed związaniem się zemną sypiali ze sobą. - Przypominając sobie rozmowę w jego domu. Niebyła pewna czy teraz chce się do niego przeprowadzić.
- Ta suka zniszczyła cala radość z propozycji Mordha bym się do niego przeprowadziła. Nie szczerze mówiąc to ty to zrobiłeś. - powiedziała parząc w jego zapite oczy.
Upiła kolejny lyk trunku i nagle ja olśniło.
- Mam pomysł mianowicie miałam i tak się wybrać do domu wiec wybiorę się tam sama. A ty masz go tu pilnować. Nie martw się dam sobie rade. Uporam się z tym i wrócę. - Powiedziała wyswobadzając sie z jego objęć i położyła się na puszystym dywanie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Salon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum :: Blok Mieszkalny :: Mieszkanie nr2-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog