Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Korytarz   Sob Sty 22, 2011 11:47 pm

Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Sty 22, 2011 11:56 pm

//Park

Jakoś udało się samcowi wślizgnąć do apartamentowca, co wcale nie było łatwe, ale chyba dzisiaj ma szczęście do wchodzenie do pomieszczeń, w których być nie powinien. Tak właściwie to powiedział w recepcji, ze przyszedł do V, tylko, że nie spytał o numer pokoju - to by było zbyt podejrzane. Szukał kolejnego połączenia z bractwem, a każdy z wojowników wiedział o apartamencie V, który niezbyt się z tym krył. Wampir nie zamierzał wchodzić do środka, po prostu przejdzie obok, zatrzymując się obok niego na chwilę. Jak do tej pory udawało mu się skierować kamery tam, gdzie go nie było, ale siły powoli się wyczerpywały. Przystanął pod jednymi drzwiami, gubiąc się w labiryncie korytarzy. Za cholerę nie mógł sobie przypomnieć numeru pokoju. Samiec pociągnął nosem, wyczuwając znajomy zapach.
To nie Vrhedny. To tamta ochroniarz z Zero Sum. I właśnie stał pod jej drzwiami.
A co mu szkodziło - może wie, gdzie V ma apartament? Różne osoby tam sprowadzał.
Zapukał do drzwi i czekał, aż otworzy.
Po godzinie znudziło mu się, więc usiadł, nadal niezarejestrowany przez kamery.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Sty 25, 2011 5:19 pm

//Salon Lex
Wyszła z domu i zamknęła drzwi. Auto miała rozwalone, więc postanowiła, że do pracy uda się pieszką. Przyda się jej spacer i to bardzo. Ruszyła w stronę windy, która znajdowała się na końcu korytarza, ale po paru krokach stanęła. Pod drzwiami Xhex siedział jakiś facet. Jego mordka była dziwnie znajoma, a zarazem nie znajoma. No dobra ona kojarzy wiele osób, ale nie pamięta skąd.. no co?
- Nie ma jej, o tej porze powinna być w pracy - rzuciła w stronę gościa. Po co się odzywasz, po chuj się wtrącasz, to nie twoja sprawa, co robi tu jakiś dziad. Jednak stała i się na niego gapiła.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Sty 25, 2011 5:40 pm

Samiec czekał kolejną godzinę, aż Xhex wróci do domu, ale tak się nie stało. Czego się spodziewał? Samica jest wampirzycą, więc na pewno ma nockę - do rana jej nie będzie, więc przed nim jeszcze wiele czasu na czekanie. Zastanawiał się, czy jednak nie zrezygnować i iść gdzie indziej, ale wtedy na korytarzu rozległy się kroki. Samiec napiął mięśnie i skulił się jeszcze bardziej, czekając aż przechodzień go ominie. Tak się jednak nie stało - wampirzyca zagadnęła do niego.
Która to już w tym tygodniu?
Westchnął w duchu i podniósł się z podłogi. Słowa samicy były tylko potwierdzeniem jego domysłów - Xhex prędko tu nie wróci.
- Czyli jak mam szczęście, to wcale jej teraz nie ma w pracy - mruknął do siebie, co ostatnio stało się jego nawykiem. Nie chciał sprawiać wrażenia wariata, choć wygląd załatwiał to za niego, więc odezwał się spokojnie do samicy. - Nie chcę przeszkadzać, ale orientujesz się kiedy wróci?
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Sty 25, 2011 5:52 pm

Samiec wyglądał trochę dziwnie,.. no dobra bardzo dziwnie... Nie jej wina, że trochę przypominał jej psychopatę. Patrzyła na niego, tak bez wyrazu, starając sobie przypomnieć, gdzie może wkleić jego mordę?? Jak na razie, ..nic, zero, null.
- Nie łam się misiu.. - zaśmiała się, słysząc o jego pechu. Pokręciła głową, nadal dziwnie się do niego uśmiechając, albo raczej się śmiejąc z niego.
- Spoko, w niczym nie przeszkadzasz. - Westchnęła głęboko i odpowiedziała na jego pytanie. - Są dwie opcje, albo siedzi w Zero Sum do zamknięcia, co jest najczęstszą opcją, albo wkurwiona na wielebnego odstresowuje się .. W czyiś ramionach - pomyślała Lex, ale tego nie powie nieznajomemu przecież - w miłym towarzystwie. Tak czy inaczej, największe prawdopodobieństwo jest takie, że spotkasz ją w klubie, bo tu wróci dopiero nad ranem. - Jego mina nie była za szczęśliwa. Bożę.. po co ci to..
- Dobra,..idę teraz do klubu, jak chcesz możesz zabrać się ze mną. No chyba, że wolisz czatować, pod drzwiami naszej stokrotki - No dobra kwiatuszkiem to Xhex nie była. Jako szefowa ochrony miewała odpierdolca i napady agresji,. jednak Lex nic nie mogła jej zarzucić.
- No to jak misiek? Idziesz? - nie pytać, dla czego misiek, a jak miała mu mówić, dziwny menelu?
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Sty 25, 2011 6:03 pm

Tohr miałby ponownie zaglądnąć do baru? Niedoczekanie - już nigdy nie zamierzał tam wracać.
- Już tam byłem, wolałbym już tam nie zaglądać.
Vrhedny i Zbihr w Zero Sum w tym samym czasie. To zbyt wielkie niebezpieczeństwo, by mógł sobie na to pozwolić ponownie.
- Poza tym Wielebny nie będzie zadowolony moim widokiem. Wiem, że wyglądam nieciekawie i śmierdzę, ale i tak postanowił mnie o tym poinformować. Mam wrażenie, że kolejnym razem jak mnie spotka to wywali mnie z klubu za zakłócanie pracy swoich podwładnych - uśmiechnął się sztucznie do samicy. - Pracujesz tam czy idziesz się zabawić? Jakoś nie kojarzę cię z sali. Więc możliwe, że niezbyt uważnie rozglądam się po okolicy, gdy jestem zajęty alkoholem.
Gówno - samiec zwracał całą swoją uwagę na otoczenie. Nie mógł wypić nawet kieliszka, dopóki się nie upewnił, że jest bezpiecznie. więc samica nie zwracała na siebie uwagi w barze.
- Jeszcze tutaj poczatuję.
Tohr przesunął się, plecami opierając się o ścianę. Robił samicy miejsce, by mogła spokojnie przejść korytarzem, nienarażona na kontakt z nim.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Sty 25, 2011 6:40 pm

Zaczęła się brechtać, no jak boga kocham, nie mogła wyrobić. Ten jego zbolały wygląd i te słowa.. osz mamusiu. Chwyciła go za ramie, bo zgięła się w pół rechocząc na całego. Tak teraz to ona wyglądała na lekko walniętą.
Opanowała się po chwili, czując, że samiec się spiął i zrobił się nerwowy.
- Soryy.. - próbowała stłumić dziki śmiech. - Jestem barmanką w ZS. - tak teraz już wie skąd go kojarzyła. - Wybacz, ale nasza Mordeczka bywa przewrażliwiony. - Puściła jego ramię, bo chyba nie podobało mu się to, że go trzyma. Pff, ją to jednak obleciało.
- No i fakt,.. zalatuje od Ciebie ściekami, co nie wpływa na Twoje notowania. Jednak jak się domyślam.. jesteś znajomy Xhex - No pięknie, jak nasza kochana stokrotka się dowie, że ktoś źle potraktował jej znajomego,.. no łeb urwany przy samej dupie będzie miał. A Lex zależało na zachowanie w całości swego ciała.
Warknęła, westchnęła, czy co to tam robią wampiry i przyjrzała mu się dokładnie. Nie wyglądał najgorzej, ale śmierdział, łochh
- Skoro masz zakaz wchodzenia do ZS.. - znów westchnęła - O boże trzeba coś z Tobą zrobić... Nie możesz tak tu siedzieć.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Sty 25, 2011 6:53 pm

I w pewnym momencie to Tohr był tym normalnym, bo samica wybuchnęła śmiechem - szaleńczym i opętanym śmiechem ludzi rozbawionych. Więc samiec spiął się, czekając na kolejny gwałtowny wybuch emocji. Po śmiechu przyjdzie histeria? Ból? Nie, wampirzyca odzyskała zdrowy rozsądek.
- Nie, spokojnie, nie jestem jej znajomym. Ale ona mieszka w pobliżu mojego znajomego i możliwe, że zna moich przyjaciół, więc - musiał się chwilę zastanowić, nad właściwym ich powiązaniem. Bo Xhex na pewno zna braci skoro tak łatwo go rozpoznała. - Jestem znajomym znajomych, których nie chciałaby zdenerwować? - wzruszył ramionami. - Ale i tak mi tu wygodnie, więc zawsze mogę skłamać, że dopiero tutaj przyszedłem.
- Siedzę tu już jakiś czas, więc kolejna godzina mnie nie zbawi, serio. Macie wygodną wykładzinę na korytarzu. Nie trzeba mi organizować zajęć i poczęstunku jak znudzonemu dziecku - uśmiechnął się krzywo, krzyżując ramiona na piersi. - Przy tym strasznie śmierdzącemu, małemu dziecku ale jak nikt mnie jeszcze stąd nie wygonił to nie może być tak źle? Nie będę ciu psuł planów, skoro zaraz masz być w pracy.
Powrót do góry Go down
Lexie

avatar


PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Sty 25, 2011 7:10 pm

- Dobra misiek, Twoje tłumaczenie, jest krótko mówiąc do dupy. Skoro tkwisz pod drzwiami Xhex i wiesz gdzie ona mieszka.. no sam rozumiesz. Mało osób wie gdzie ją znaleźć, al tłumaczenie, że jestem, bądź nie jestem.. mało przekonywujące. Xhex nie zaprasza byle meneli do swojego apartamentu. - Warknęła na niego, gdy zaczął znów chrzanić, coś o dzieciach i takich duperelach.
- To, że jeszcze Cię stąd ie wywalono, nie znaczy, że długo tu zabawisz... reszta mieszkańców nie jest tak, hym... uprzejma. Więc.. przestań chrzanić ok - tak, jego losem nie tak bardzo się przejmowała, raczej swoim, gdy się kwiatuszek dowie, jak potraktowała tego kolesia. No bo skoro był pod jej mieszkaniem, był jej znajomym... koniec ktopka.
- Słuchaj, nie mam zamiaru robić akcji w stylu "przygarnij kropka" kumasz.., ale z racji tego, że mój tyłek jest dla mnie istotny.. rusz tę dupę i idziemy. - Chwyciła go za rękę i zawlokła w stronę swojego mieszkania
- I błagam oszczędź mi tekstów w stylu "o daj spokój nie potrzebuję kąpieli...", a Twoje ciuchy,, gdyby zobaczyły pralkę, same by do niej poszły. - Odwróciła się do niego i celując w niego palcem dodała - I nie myśli, że robię to dla Ciebie, dbam wyłącznie o swoją skórę. Jasne? - odwróciła się i otwarła drzwi do mieszkania. Wskazała mu, że ma wejść, ale ten stał jak dupa wołowa, więc wepchnęła go do środka, z jękiem w głosie.
- Masz racje nie jesteś jak dziecko, jesteś gorszy niż dziecko. Właź i nie marudź. A moją pracą się nie przejmuj, bo mam wolne - Zatrzasnęła drzwi. Ooo właśnie uprowadziła samca, ale jaja

// Salon
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Sty 25, 2011 7:24 pm

Nie uważał, żeby to była prawda. Jak dla niego tłumaczenie było dobre i zawierało najważniejsze punkty, ale skoro nawet nie chciała go słuchać, to co miał zrobić? Uśpić ją uderzeniem w głowę? Nie bił kobiet, chociaż, jeśli się zastanowić, to w tamtym życiu nie bił kobiet - teraz mógłby jej lutnąć. Ciekawe jakby się wtedy poczuł? Na pewno damscy bokserzy bili kobiety z jakiegoś dobrego powodu. Przypływ adrenaliny?
- Może chociaż zostawimy jej kartkę, gdzie mnie szukać?
Zamiast tego pozwolił się odholować do kolejnych drzwi - chyba tym razem tej blondynki. Widać było, że wampirzyca nie spocznie dopóki nie zapewni mu schronienia.
- I skąd mam wiedzieć, że mnie nie zamkniesz i nie zgwałcisz - mruknął, zanim ostatnia droga ucieczki została zamknięta? - Mogę chociaż poznać twoje imię?
Drzwi odpadają a pokój był metalowy - był udupiony.
A blondynce udało się coś, czego próbowali reduktorzy - porwała członka bractwa bez żadnych konsekwencji zdrowotnych.

//Salon
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Korytarz   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Apartamentowce :: Apartamentowiec 2-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog