Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 łazienka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Carmine

avatar


PisanieTemat: łazienka   Sob Sty 22, 2011 11:39 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 7:33 pm

//Salon

Samiec wszedł do łazienki, rozglądając się po pomieszczaniu. Wszędzie aż lśniło i nigdzie nie można się było dopatrzyć smug brudu. Chyba rzeczywiście mieszkała tu jakaś czcicielka czystości. Tohr z niesmakiem spojrzał na swoje buty, które zostawiały za sobą błotne ślady. Widać, że wprowadził mały chaos do tej świątyni porządku. Zatrzymał się przy lustrze i po raz pierwszy odkąd uciekł z domu, przyjrzał się sobie. Strasznie się zapuścił. Zwykle przystrzyżone po wojskowemu włosy były teraz stanowczo zbyt długie a wokół ust pojawił się zarost. Miał nadzieję, że gdy się umyje to będzie przedstawiał sobą ciekawszy widok. Taki, któremu można zaufać.
Szybko ściągnął z siebie swoje znoszone już ubranie i rzucił je w kąt. Ciuchy nadawały się wyłącznie na spalenie i tylko jakimś cudem jeszcze się na nim trzymały. Przerywając swoje rozmyślania, wskoczył pod prysznic i odkręcił gorącą wodę. Najpierw przeżył chyba coś w stylu szoku termicznego, bardziej spowodowanego tak rzadką kąpielą niż rzeczywistą temperaturą wody. Chwilę zajęło mu doprowadzanie się do porządku, ale gdy już ostatni kawałek brudu odpadł a włosy nie były już tłuste, uznał misję za ukończoną. Nie wychodził jeszcze, stał pod gorącą wodą, czerpiąc przyjemność z tak małych spraw.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 7:41 pm

// Sypialnia Carmine

Przekładając komplet ubrań na jedną rękę, drugą zapukała w drzwi opierając głowę o drzwi i przymykając oczy. Wciąż czuła zmęczenie po całym, wczorajszym dniu - Mogę wejść? - spytała, ale nie usłyszała odpowiedzi. Myśląc, że już jest pod prysznicem weszła po cichu do pomieszczenia i położyła ubranie szafce. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę ze śladów błota na podłodze. Hilary nie będzie zadowolona pomyślała skrzywiona i wzięła jego suchą ścierką czyszcząc jego buty. Nie mogła ich umyć wiedząc, że zaraz i tak będzie w nich chodził. Kiedy chociaż trochę zeskrobała błoto z jego obuwia zaczęła myć szmatkę patrząc na ślady zostawione przez Johna.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 8:00 pm

Minęło kilka minut i dopiero wtedy Tohr postanowił wyjść. Zdjął z drzwi prysznica ręcznik, który tam zawiesił i stanął na posadzce. Kafelki były lodowate, ale ich chłód był miłą odmianą po gorącej wodzie. Gdy zdał sobie sprawę, że nie jest już w pomieszczeniu sam, przestał się wycierać i zawiązał ręcznik w pasie. Tam chwilowo bardziej się przyda. W końcu kto zaufa nagiemu samcowi? Nikt. Chciał wyjaśnić Carmine sprawę jej pochodzenia a nie ją zgorszyć. Chociaż wcale jej nie znał. Może męskie przyrodzenia nie były dla niej takim rzadkim widokiem?
- Przepraszam za te śladu - mruknął, zatrzymując się na środku łazienki. Spojrzał na leżące na szafce ubrania. - To moje? - zapytał i nie czekając na potwierdzenie wyciągnął po nie rękę. Zatrzymał się w pół ruchu, gdy jego spojrzenie natrafiło na własne odbicie. Napis w starym języku był dla niego jak policzek. Stał przez chwilę bez ruchu, nie odrywając spojrzenia od swojego odbicia. Potem jednak wziął ubranie, ale czuł, że poprzednia beztroska już nie wróci. - Dziękuję za ubranie - rzucił pusto, unikając wzroku Carmine. - Dziękuję za wszystko.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 8:17 pm

Kiedy wyszedł z pod prysznica machinalnie jej wzrok skierował się na swoje ręce czując jak jej policzki przybierają kolor różu. Chciała wyjść zanim on przestałby się kąpać. Nie wyszło jej zbytnio - O ślady się nie martw. Umyję je. Tak. To dla Ciebie ubrania - powiedziała. Wytarła dłonie o rącznik wiszący przy umywalce i podała mu ubrania. Kiedy chłopak nie brał od niej ciuchów spojrzała na niego. Patrzył się na lustro nad nią jak zaklęty, a ona zdziwiona otworzyła usta by już coś powiedzieć, ale zaniemówiła gdy jej oczy powędrowały na jego klatę. Ale kaloryfer to były jej pierwsze myśli widząc umięśniony tors chłopaka. Jej ręka zmagała się z nią samą by nie dotknąć doskonałych mięśni wampira. Wampir. Tylko on może być tak doskonały pomyślała i opuściła wzrok gdy zaczął jej dziękować i wziął ubrania - Nie ma sprawy - powiedziała i obróciła się do umywalki. Skręciła ścierkę by wyleciała z niej woda po czym położyła ją przy umywalce. Zaczęła myć ręce z brudu - Wampir. Tylko on może być tak doskonały - powtórzyła to co myślała jeszcze przed sekundą, ale po chwili zorientowała się, że powtórzyła to na głos. Ugryzła się w język mając nadzieję, że chłopak jednak nie usłyszał.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 8:33 pm

- Mimo wszystko jednak dziękuję - jakoś pokonał odrętwienie i uśmiechnął się krzywo. - Jakoś w miarę doszedłem do siebie, wiec dla mnie sprawa jest nader istotna. Ale chyba dla ciebie nie. No tak, przepraszam za brutalną prawdę i włamanie do domu. Śladów użycia przemocy nie ma, ale włamanie to jednak wejście bez pozwolenia.
Tohr położył ubrania na sedesie, przyglądając się im krytycznie. Samiec, do którego należały musiał być spory, ale nie umywał się do wojowników. Ciuchy będą przykrótkie ale jednak świeże. Miła odmiana. Tohr odwrócił się tyłem do Carmine, uznając, że już wystarczająco ją peszy. Jej wzrok mówił wszystko - jednak nie przywykła do takich widoków. Samiec wziął bokserki i jakoś założył je pod ręcznikiem, a gdy to zrobił odłożył ręcznik na szafkę. Nie wiedział gdzie ma go powiesić, żeby wysechł.
- Gdybym wiedział, że sam wzrost wystarczy to już dawno bym się przy tobie rozebrał. Nie wiem czemu to przypisać ale kiedy przechodzisz przemianę to tracisz większość owłosienia. Pozostaje tylko to co masz na głowie - przejechał ręką po mokrych włosach. - Masz może jakąś maszynkę do golenia? - spojrzał na Carmine delikatnie, nie chcąc jej wystraszyć. - Świetnie, miałem ci wytłumaczyć resztę ale jak na razie to jedynie zajmujemy się moją renowacją.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 8:52 pm

Bez słowa sięgnęła po jeden z nieotwartych maszynek do golenia i położyła ją na blacie. Spojrzała w lustro na jego odbicie, ale szybko opuściła wzrok widząc, że chłopak patrzy się na nią. W końcu wzięła głęboki wdech i odpowiedziała - Nie włamałeś się. Powiedzmy... Że zostałeś zaproszony. A co do renowacji jest Ci potrzebna. Nawet nie chcę myśleć ile czasu spędziłeś podróżując po ciemnych uliczkach, jedząc śmieci, bez kąpieli i aby chociaż trochę zarobić włóczyć się po barach udając striptizera - powiedziała patrząc na swoje ręce. W końcu podeszła do niego i próbując nie patrzeć na jego ciało, na którym miał tylko bokserki, sięgnęła po ręcznik by powiesić go na grzejniku do wysuszenia. Jednak całe jej ciało odmówiło posłuszeństwa i obróciła głowę w jego stronę. Jej wzrok podążył na jego hipnotyzujące, szafirowe oczy które patrzyły na nią przez ramię. Gdy spuszczała wzrok, spłoszona jego spojrzeniem zauważyła kawałek tatuażu, wyrytego na plecach chłopaka, w nieznanym języku - Co oznacza twój tatuaż? - spytała nie patrząc na niego.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 9:04 pm

- Trochę już się włóczę - wpatrywał się w Carmine, nie wdając się w szczegóły. Jego obecność i tak już ją peszyła. Kto by się nie denerwował obecnością wampira we własnej łazience? Chyba tylko inny wampir, który wiedział kim jest.
Przyjął od samicy maszynkę do golenia, nie spuszczając wzroku z urządzenia. Brodę też musiał ogolić ale nie o takie golenie mu chodziło. Bardziej martwiła go długość własnych włosów na głowie.
- Przepraszam - zaklął, kiedy zorientował się, że znów przeprasza, choć to i podziękowania sprawiają tylko, ze samiczka czuła się nerwowo. - Dziękuję za maszynkę do golenia - odłożył maszynkę na zlew. - Przydałby się jeszcze jakaś pianka do golenia i golarka do włosów - odwrócił się do lusterka, pojmując, że jest gościem a ona nie jest psańcem, który musi mu usługiwać. - W zasadzie to maszynka wystarczy - podniósł maszynkę do twarzy i na próbę przejechał po brodzie. Zupełnie niepotrzebnie bo następne pytanie samiczki sprawiło, że drgnęła mu ręka i się zaciął. Ale wcale nie czuł bólu. Wyrwał się z odrętwienia i powrócił do golenia, udając, ze nic się nie stało. - To w moim języku. Imię mojej żony.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 9:21 pm

Kiedy odpowiedział jej na pytanie skrzywiła się. Żony. A więc mnie traktuje jak jakąś gówniarę, która zrobi wszystko by było po jego myśli. Cholerna idealność. pomyślała będąc coraz bardziej zła. A może zazdrosna? Podeszła do niego i otworzyła szafkę, która wisiała obok lustra. Stanęła na palcach by dosięgnąć golarkę do włosów i piankę do golenia, ale gdy wyciągnęła obie rzeczy z szafki spadły też perfumy, o lekkim zapachu, wprost na jej drugą ręką. Roztrzaskały się, a kilka odłamków szkła wbiło jej się w rękę powodując, że krew zaczęła spływać jej po ręce. Jęknęła machinalnie odciągając dłoń od blatu, a drugą ręką złapała zranioną dłoń przyciągając ją do siebie - Kurwa - wyrwało jej się oddalając od chłopaka. Dopiero po chwili zorientowała się czym wampiry się żywią w jej książkach. Spojrzała na chłopaka i z lekka przerażona spojrzała na krew na blacie - Ja to wszystko zaraz posprzątam. Golarka i pianka są na tej szafce gdzie stały perfumy - poinformowała go i w szafkach zaczęła szukać pęsety by wyjąć odłamki szkła.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 9:34 pm

Samiec mógł sam wyciągnąć te rzeczy, w końcu to on z tej dwójki był większy, ale stał tylko i spokojnie obserwował poczynania Carmine. Samiczka wydawała się czymś wzburzona, ale Tohr nie wiedział czym tak ją zdenerwował. Czyżby prośba o golarkę tak podziałała? Więc postanowił już o nic nie prosić, nawet jeśli zaraz złamie nogę i nie będzie mógł się ruszyć.
- Jezu, odsuń się - warknął, próbując zapobiec katastrofie.
Ale perfumy już się rozlały, więc nie było czego ratować. Aaa, mógł jeszcze uratować rękę Carmine. Samiec przesunął samiczkę, robiąc sobie miejsce przy szafce. Skądś wyciągnął pęsetę i odwrócił się do Carmine. Złapał ją za rękę, przyglądając się z uwagą w przeciętą skórę. Na szczęście rana była dość płytka. Podniósł wzrok napotykając jej przerażone spojrzenie.
- Nie bój się, nie mam zamiaru się na ciebie rzucać - powiedział zimno, a powietrze wokół samca ochłodziło się o kilka stopni. - Pokaż rękę, nie odgryzę ci jej - złość nie przeszła jednak na jego zachowanie. Samiec wyciągał odłamki szkła ze starannością i delikatnością, chcąc oszczędzić Carmine choć odrobinę bólu.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 9:51 pm

Kiedy zaczął starannie wyjmować odłamki szkła z jej dłoni uspokajając ją, że nic jej nie zrobi przez chwilę była naprawdę spokojna, ale gdyby nie jego zimny głos nie zaczęłaby się wyrywać powodując jeszcze większy ból w ręce. -Nie, nie. Zostaw. Sama to zrobię - powiedziała, ale chłopak trzymał mocno jej rękę prawie bezboleśnie wyjmując szkło - John. Zostaw nie jestem dzieckiem - wyjęczała. Ale zachowuję się jak dziecko. Zazdrosna o żonę ,starszego od siebie o wiele setek lat ,mężczyzny wbiłam sobie w rękę odłamki szkła. Tak, Carmine. Jesteś genialna. Zachowuj się tak jak na pełnoletnią kobietę należy myślała patrząc na krew lecącą z jej dłoni. Po chwili ciszy westchnęła cicho - Dziękuję - powiedziała kiedy ostatni odłamek szkła wylądował na blacie przy nich. A wtedy przypomniała sobie jak chłopak zagoił swoją ranę - Możesz zrobić tak z moją raną jak sobie zrobiłeś? Znaczy. Dostarczyłeś ślinę do rany i zagoiła się w pięć sekund - powiedziała myśląc niezbyt trzeźwo z dwóch powodów. Krwi i widoku jego umięśnionej klaty.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 10:06 pm

Samiec przymknął oczy, byleby tylko nie patrzeć na jej ból w oczach. Spróbował pohamować gniew i w końcu mu się to udało. Niepotrzebnie się zdenerwował, ale jej wzrok... Gapiła się z takim strachem, jakby był jakimś zwierzęciem, który rzuci się na nią, gdy tylko zwietrzył krew. Właśnie tak o nim myślała? Nawet teraz nie mogła znieść jego dotyku i wyrywała się, chociaż on próbował tylko pomóc. Sama wyglądała tak żałośnie i widać, że potrzebowała opieki. Nawet jego styrane serce to zauważyło.
- Nie chcę cię bardziej denerwować ale jesteś dzieckiem - powiedział spokojnie, przysuwając bliżej jej dłoń. - Ile masz, 17 lat? Nie, 19. Mówiłaś, że masz 19. Chociaż i tak trudno mi w to uwierzyć... ale może po przemianie się zmienisz. Samce też wyglądają dość mizernie w porównaniu z wyglądem po przemianie.
Tohr z uwagą przyglądał się dłoni, a gdy upewnił się, że rana jest już czysta, przesunął wzrok na Carmine.
- Jesteś tego pewna? A może zaczniemy sprzedawać swoją ślinę w słoikach, powinno to przynieść dość duży dochód. Nie boisz się, że stracę panowanie i wypiję z ciebie cała krew? - żartował, ale sam nie był tego do końca pewien. Tak dawno od kogoś pił... Nie od kogoś, od Wellsie. Powstrzymując wszelkie protesty, nachylił się nad skaleczoną dłonią i delikatnie przejechał po niej językiem. A smak krwi uderzył mu do głowy. Smakowała jak... no krew. I choć niedawno jadł, poczuł głód. Zlizał resztki krwi wokół rany, mrucząc przy tym cicho, jak pijacy mleko kot, ale ona nadal wypływała, więc nie oderwał się dopóki krwawienie nie ustało. Z przymkniętymi oczami odsunął się od Carmine, gdy podniósł powieki, jego oczy wyrażały jedynie przerażenie.
- Przepraszam, trochę mnie poniosło.
Trochę. Tohr czuł się ogromnie upokorzony.
- A tak w ogóle to jestem Tohrtur, ale wszyscy wołają na mnie Tohr.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 10:31 pm

Kiedy po raz pierwszy dotknął jej dłoń ustami nagle otrzeźwiała Nie. Nie jestem pewna, ale tak będzie szybciej pomyślała i patrzyła na niego jak z przymkniętymi oczyma pije jej krew. W pewnym momencie zaczął mruczeć jak zadowolony kot. Pewnie nie miał styczności z krwią ludzką już jakiś czas. Kiedy oddalił się od niej czuła od niego bijące przerażenie i upokorzenie - Tohr? A nie John? Co to w ogóle za imię Tohrtur? - spytała, ale zobaczyła spływającą po kącikach jego ust krew. Dłonią sięgnęła ku jego wargom i delikatnie wytarła krew. Po chwili przypomniała sobie swoje myśli. Długo nie miał w ustach krwi ludzkiej. A może tak... spojrzała na swój nadgarstek po czym przeniosła wzrok na chłopaka - A może chcesz się jeszcze pożywisz? - spytała pokazując na żyły na nadgarstku - Nie boję się, że stracisz panowanie. Ufam Ci Tohr. - Albo raczej ufam swojemu dziecinnemu zauroczeniu. Ale on tego potrzebuje - To co? Sam się wgryziesz czy może mam Ci pomóc? - spytała wolną dłonią sięgając po żyletkę.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 10:50 pm

- Teraz mi ufasz? I wierzysz? Że będziesz wampirem? - wyglądało na to, ze tak, ale co ją przekonało? Wypowiedział swoje myśli na głos. - Dlaczego nagle zaczęłaś mi ufać? - sondował ją wzrokiem, który od razu wyczułby fałsz. - A imię jak imię, matka tak mnie nazwała. Ja się nie pytam czemu ktoś krzywdzi dziecko imieniem Krzyś? Przynajmniej moje pasuje do mnie bardziej niż do niego.
Starał się gadaniem zamaskować swój brak kontroli ale nie bardzo mu to wyszło, zwłaszcza gdy ofiarowywała mu swoją krew. nie tylko liźnięcie ale pożądane picie i uzupełnienie energii. Odmowa przyszła mu z trudem, bo poczuł jak jego kły się wydłużają.
- Sam sobie pomogę - odebrał jej żyletkę, zanim zdążyła wprowadzić swoje słowa w czyny. Zacisnął pięść, nie martwiąc się o zranienia na palcach, gdy o nich nie myślał, to wcale nie bolały. - Piję tylko od mojej żony i pozwolisz by tak zostało. Zapomniałem się, ale to już więcej się nie powtórzy. Przepraszam, że musiałaś być tego świadkiem - samiec powrócił do golenia, szybko pozbywając się włosów na brodzie.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 11:11 pm

Kiedy powrócił do golenia zaśmiała się ironicznie. Widziała jak potrzebował krwi - A może powinnam zacząć sprzedawać swoją krew w słoikach. Powinno to się dobrze sprzedawać. Podejrzewam iż nie jesteś jedynym wampirem w tym mieście - powiedziała to co on wcześniej, tylko, że on użył do tego zamiast krwi śliny i nie odpowiadając mu na pierwsze pytanie umyła ręce po czym podeszła do jego starych ciuchów i schyliła się by je podnieść z ziemi. Najpierw zastanawiała się nad tym czy je uprać, ale po chwili stwierdziła, że spodnie z dziurami są do niczego, a koszulka zmięta, wychodzona i rozciągnięta nie nadawała się do chodzenia - Czy wy tak żyjecie z żoną? - pokazała na jego ciuchy, które trzymała w dłoniach - Dość nietypowa rodzinka wampirów. Gdyby tego było mało, że są wampirami, żyją już tyle lat, a nie stać ich na porządne ciuchy by zmieniać co dzień, włóczą się. Chyba, że tak urządziłeś się wczorajszego dnia. Upiłeś się - stwierdziła, ale i tak wrzuciła ciuchy do pralki - Spróbuję je odratować, ale nie nadadzą się do chodzenia - powiedziała klękając przy pralce aby ustawić prawidłowe funkcje.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 11:23 pm

- Już coś takiego powstało - Bank Krwi? Gdybym był tak zdesperowany by się napić najpierw poszukałbym tam - uśmiechnął sie do niej szeroko. - Więc wybacz, ale to mój pomysł jest nowatorski i od razu opatentuję śliniane słoiki. Wam się przydadzą bardziej niż nam.
Niż nam, pomyślał. Kogo miałem na myśli? Pre-transów i wampiry po przemianie? Pół wampiry i osobniki czystej krwi? A może to zwykłe przyzwyczajenie i mówił jako wojownik, choć nim już nie był? Chyba tu był ten podział. Cywile i potężni bracia. Samiec nadal miał ciało brata, wyglądał jak wojownik, ale dusza? Tam już nic nie pozostało oprócz zatartych wspomnień. I najlepiej zrobi, jeśli niedługo stąd wyjedzie. Może do Europy? Tam nie sięgało nawet bractwo - mógłby odpocząć. Tohr pogrążył się w myślach, z których wyrwał go głos Carmine.
- Po prostu je wyrzuć, kupię sobie coś nowego, coś co będzie wygodne i dopasowane - zaproponował, odkładając golarkę. A to oznaczało pożyczkę od Hardhy'ego i im szybciej ją załatwi, tym lepiej. Policzki były już gładkie jak pupa niemowlaka. Chociaż pupa niemowlaka ma jedną, znaczącą rysę na samym środku... - Właściwie to ja tak żyję. Moja żona już nie żyje - powiedział to tak, jakby ogłaszał, ze za oknem pada deszcz. Jakby jej śmierć była nieważnym, jednym z problemów w życiu. Tohr wziął do ręki spodnie i założył je, ledwo się w nich mieszcząc.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 11:39 pm

Kiedy usłyszała, że zmarła mu żona przestała majstrować przy pralce. Obróciła się patrząc na niego - Przykro mi - powiedziała cicho wiedząc jak to jest stracić bliskie sobie osoby. Przed jej oczyma pojawił się skrawek wyciętej gazetyW Nowym Jorku kilka dni temu zginęła w pożarze najbardziej szanowana rodzina w mieście. Państwo Greengrass cieszyli się sławą, miłym nastawieniem do reszty ludzi i w końcu potężną sumą na koncie. Stracili to w czasie jednej nocy. Nie zapominajmy iż dwa lata temu urodziła się im piękna córeczka - Carmine Sophija. Nie znamy los dziecka Po jej policzku spłynęła łza, a za nią następna, i następna. Aby chłopak nie dostrzegł jej łez szybko odwróciła głowę naciskając byle jaki przycisk na pralce. Uruchomiła urządzenie, ale nie miała zamiaru wstawać. Makijaż miała kompletnie rozmazany, a jej policzki spuchły przez kolejne łzy. Oczy miała całe czerwone od tęsknoty za normalnym życiem. Jak to nie znacie losu dziecka? Jestem tutaj. Czekam, aż rodzice wrócą pomyślała przez co nowe łzy spłynęły po jej policzkach.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Pią Sty 28, 2011 11:52 pm

Przykro mi. Cholerne słowa. Nadal pamiętał wzrok braci, gdy przyszli mu zakomunikować, ze Wellsie nie żyje. Przeczuwał to, ten ból w sercu nie mógł być przypadkowy, ale gdy tylko ich zobaczył to od razu wiedział. Jego żona została zamordowana. Boże i całe szczęście, że od razu ją zabił. Nie musiała znosić tortur. Chociaż gdyby żyła dłużej to z łatwością by ją odnalazł, wystarczyłby strach. Kilka godzin więcej i zacząłby jej szukać.
- Dlaczego jest ci przykro? Nie znałaś jej, to nie twoja wina. To nie ty zamordowałaś mi lilan i syna.
Zacisnął zęby, powstrzymując kolejne słowa goryczy. Bo czy to coś da? Zdradzanie więcej szczegółów? Chciał ją zaszokować? Bo na pewno nie odzyska dzięki temu Wellsie. Odkładając golenie na później, odwrócił się do Carmine. Gdy zobaczył w jakim jest stanie, ukląkł obok niej i przytulił, nie przejmując się swoją górną półgolizną, czyli brakiem koszulki.
- Chodzi o twoich rodziców, tak? - w jaki sposób samiec miał ją pocieszyć, skoro sam nie zaznał ukojenia? Odsunął się trochę, ujmując jej twarz w dłonie i opuszkami palców wytarł wciąż płynące łzy. Uśmiechnął się, mając nadzieję, że to trochę pomoże. - Nie płacz. Na pewno spotkasz ich w Zanikhu. Tam trafiają wszyscy, dzięki Pani Kronik. Musisz wierzyć, ze ich tam spotkasz, bo jeśli nie to... Boże, tylko to mnie trzyma przy życiu. Ta pewność, ze gdy umrę to ją spotkam.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Sob Sty 29, 2011 12:08 am

Kiedy zaczął mówić o jakiejś pani Kronik zorientowała się, że ona jest odpowiednikiem ludzkiej śmierci - Ale ja nie chcę umierać - powiedziała, a łzy na nowo zaczęły jej lecieć - Ja chcę tylko by oni wrócili. Nawet ich nie znałam. Ty znałeś swoją żonę, swoje bliskie osoby. Współczuję Ci bardziej niż sobie, bo ty poznałeś i pewnie mocniej ode mnie chcesz znów z nią być, a ja? Nie znałam rodziców i mam miano "zaginionej" w Nowym Jorku. Nikt mnie nie zna. Całe swoje życie spędziłam w jakimś cholernym przytułku dla dzieciaków. Rozwydrzonych dzieciaków do których co sobota przychodzili rodzice. Albo nowi, którzy chcieli je zabrać do domu, albo biologiczni, którzy stracili prawa rodzicielskie. Genialnie, prawda? - spytała chociaż nie czekała na odpowiedź. Wstała z miejsca i podeszła do umywalki pochylając się nad nią. Po chwilę odkręciła wodę i nabrała na ręce ją zamaczając twarz w zimnym płynie powodując, że makijaż spłynął po jej twarzy do umywalki. Spojrzała na swoje odbicie w lustrze. Przez pierwszą chwilę nie poznała siebie. Policzki miała spuchnięte, a przez nie wodziła czarna ścieżka od mascary. Pokręciła głową i wzięła papierowy ręcznik próbując chociaż trochę doprowadzić się do normalnego stanu.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Sob Sty 29, 2011 12:23 am

- Ale oni już nie wrócą - zaczął tłumaczyć, gdy Carmine odsunęła się od niego i podeszła do zlewu. - Czasami może to się zdarzyć, gdy czyny wampira pozwolą mu uzyskać szacunek w oczach Pani Kronik i gdy bogini będzie miała takie życzenie. Ale mało kto by wrócił. Każdy kto przeżył swoje życie wie, że ono już nie wróci. Dlatego czekają po tamtej stronie. Nie każę ci od razu popełniać samobójstwa, po prostu uwierz, że kiedyś ich spotkasz. Ale nie teraz. Teraz musisz żyć takim życiem jakie dostałaś. I po prostu to rób. Żyj, jakbyś jutro miała umrzeć, żebyś po śmierci niczego nie żałowała.
Tohr przerwał swoją wypowiedź, pewien, że przekroczył granicę. Nie miał prawa mówić jej, jak miała żyć. Skoro sam czekał na śmierć, bo nie mógł już znieść tego świata... Samiec podszedł do Carmine, stając za nią. Z tego miejsca miał doskonały widok na jej twarz. Z opuchniętymi oczami i rozmazanym makijażem wydawała się jeszcze mniejsza... A on chciałby, żeby ktoś się zaopiekował Johnem tak jak on czyjąś córką. Że ktoś mu pomoże...
- I co mam ci powiedzieć? Znam kogoś kto żył tak jak ty. Chociaż nie, jego matka porzuciła go do sierocińca bo był niemową. Poradził sobie i wkrótce wyrośnie na wspaniałego samca - Tohr nie mógł powstrzymać dumy, która przychodziła, gdy wspominał o swoim synu. - Ty też na pewno dasz sobie radę I znajdziesz kogoś kto wypełni twoją pustkę w sercu.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Sob Sty 29, 2011 12:44 am

Wodzona potrzebą bliskości drugiej osoby odwróciła się przodem do niego i wtuliła się w jego nagi tors. Nie zważała teraz czy jest wampirem, czy przytula się do jego idealnie wyrzeźbionej klaty, czy może jej coś zrobić. Przez głowę przewinęła się jedna myśl. - Czy ktokolwiek wie gdzie urzęduje pani Kronik? - spytała nie zdradzając całego, swojego planu. Chciała chociaż na chwilę zobaczyć swoich rodziców, chociaż chwilę z nimi porozmawiać, nie ważne kim się stanie, nie ważne co musi zrobić, aby tak było. Ona po prostu chce spotkać swoich rodziców. Tohr może myśleć, że jest słaba, zbyt wrażliwa, ale też byłby taki jak ona gdyby miał takie samo dzieciństwo. Nie miał. I pewnie nie chciałby tak mieć. Ale przypomniała sobie jego słowa - Ale czekaj... Skoro twoja żona umarła z rąk pani Kronik jak ty chcesz żyć? Nie potrzebujesz krwi, aby być w pełni sił?
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Sob Sty 29, 2011 1:02 am

Objął samiczkę mocno, udzielając jej pociechy, której teraz tak bardzo potrzebowała. Gdy tak się w niego wtulała, wydawała się być jeszcze bardziej krucha. Ile ona mogła mieć wzrostu? 160? Może 165.
- Znajduje się w sanktuarium wybranek, po drugiej stronie. Ale nie sądzę, żeby ciebie wysłuchała. Nawet ja nie prosiłem ją o nic, choć służę jej już długi czas - potrząsnął delikatnie jej ramionami, chcąc przywrócić jej odrobinę rozsądku. - Obiecaj mi, ze nie będziesz jej szukać. Jeśli zdecyduje to sama cię odwiedzi, lub zaprowadzi do siebie. Nie możesz od niej niczego żądać. Nie zadajesz pytań. I nie zasłużyłaś na żadną prośbę. Twoje zachowanie uchybi jej choć trochę i spali cię w jednej sekundzie. A przecież ty nie chcesz umierać?
Tohr westchnął, słysząc kolejne pytanie.
- Nie zginęła z rąk Pani Kronik. Zabił ją reduktor a ona tylko ją do siebie wezwała - korygowanie było łatwiejsze od udzielania odpowiedzi. - Nie potrzebuję krwi, ta którą piłem ostatnio wystarczy mi. Nie musisz się mną przejmować.
Jeszcze trochę czasu i sam znajdę się przed obliczem Pani Kronik. Do tego czasu nie potrzebuję dokrwienia.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Sob Sty 29, 2011 11:54 am

Nie miała zamiaru obiecać mu niczego. Wolała być pomiatana przez panią Kronik, być jej podwładną, ale chciała odnaleźć ją i chociaż spróbować zściągnąć na ziemię swoich rodziców, nieważne za jaką cenę
- Ubierz się - wyszeptała słabym głosem gdy usłyszała w komórce swój budzik, który obwieszczał, że ma już iść do pracy - Muszę iść do Zero Sum. Dzisiaj pierwszy dzień w pracy, a nie mam zamiaru stracić jej już na początku - powiedziała nie patrząc na niego. Nie odchodziła od niego obserwując szkody w łazience. Mam nadzieję, że Hilary się nie wścieknie pomyślała i w końcu oddaliła się od niego i skierowała do pokoju, aby wyłączyć budzik i sama się przebrać w czyste ciuchy. W końcu ona nie pójdzie w rzeczach w których była wczoraj.
-Wszystko masz w szafce. Masz pół godziny - oświadczyła zamykając za sobą drzwi. Nie chciała słyszeć więcej pocieszania, troski, skruchy. A najbardziej denerwowała ją rozmowa o śmierci. Sama będzie się podstawiać, by tylko zobaczyć rodziców.

// Pokój Carmine
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: łazienka   Sob Sty 29, 2011 5:11 pm

Znów powiedział coś nie tak. Samica wyraźnie chciała się go pozbyć. Tak, stanowczo zbyt wiele czasu jej zabrał. I nawet nie powiedział tego, co planował. Zamiast tłumaczeń powstała mała szopka zażaleń. Tohr czuł, że pozwolił sobie na zbyt wiele. Błędem był opowiadanie o swoim życiu a jeszcze większą pomyłką przypominanie Carmine o jej stracie. Dlatego bez słowa obserwował jak wychodzi z łazienki, zostawiając go samego.
Samiec stał nieruchomo, dopóki cisza w pomieszczeniu nie stała się zbyt denerwująca. Miał pół godziny i lepiej, gdy je dobrze wykorzysta. Na ubranie wystarczyły 3 minuty. Włożył koszulę, którą dostał od Carmine, a na gołe stopy wsunął skarpety i swoje schodzone buty. Wrócił do lusterka sprawdzając efekt. I musiał przyznać, że nie było tak źle. Ubrania rzeczywiście były przykrótkie, ale prezentowały się ładniej od poprzednich szmat. Dodatkowe 5 minut przeznaczył na oczyszczenie łazienki. Pozbierał pozostałości po perfumach, zebrał całe szkło i powycierał blat. Nie wyglądało to może idealnie ale na pewno było czyściej.
W sumie wykorzystał około 10 minut, więc zostało mu ich jeszcze 20. Wyszedł z łazienki, szukając Carmine.

//Sypialnia Carmine
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: łazienka   

Powrót do góry Go down
 
łazienka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum :: Blok Mieszkalny :: Mieszkanie nr1-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog