Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 21, 2011 9:29 pm

Gdy Lamia usłyszała pukanie do drzwi wiedziała ze to Mordh. Otworzyła bez wahania. Samiec wszedł do środka rozglądając się.
Lamia natomiast przyglądała mu się z uśmiechem nie wyczuwała żeby spal z inna. Była z niego dumna Dumna do cholery on karmił inną ech nie ważne. Pomyślała i spojrzała, co samiec robi. Podniósł nadgarstek by zobaczyła ze tamta piła tylko z nadgarstka.
Ulżyło jej i na pewno było to widać. Uśmiechnęła się do niego promiennie.
- Byłam zła, ale już nie jestem.- Przytuliła się do niego z całej siły.
- O reszcie porozmawiamy u mnie - Szepnęła w jego tors.
Gdy tylko poczuła jego ręce na swoim ciele poczuła dobrze znany żar.
Poczuła się trochę niezręcznie wiedząc ze maja towarzystwo. Chciała znaleźć się w swoim mieszkaniu i móc z nim porozmawiać i wtulić się w jego nagie ciało.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 21, 2011 9:57 pm

Przytulił ją. Była ...słodka. Wiedział że było jej przykro.
Pogłaskał ją po głowie i pocałował w czoło czule.
- Niemartw się. -wyszeptał z lekim uśmiechem. Dobrze że niechciała się na niego boczyć.
Po chwili oderwał się od niej jednak i podszedł do Carmine.
- Jak się czujesz? - zapytał. No z grzeczności. Tak wypada. Nie chciał by umarła bo nie zapewnił jej lekarza.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 21, 2011 10:06 pm

Gdy samiec oderwał się od Lamii i poszedł do Carmine.
Lamia usłyszała wlanie do drzwi. Cholera kogo tu niesie hmm znajomy zapach...
Gdy otworzyła drzwi stanęła jak wryta. Nie no mam jakieś zwidy co on tu robi... błagam cie V siedź cicho...
- Słucham o co chodzi? - Wywarczała do V zerkając co chwile cna Mordha. Czy nie zauważył jej zdenerwowania.
- Mordh nie wiem czy to twój kolega ale na pewno nie mój i sadze ze Carmina tez go nie zna. - wywnioskowała to z miny samicy
Jeszcze tego mi tu brakuje to jest najgorsza noc w ostatnim dziesięcioleciu
Powrót do góry Go down
Vrhedny

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 21, 2011 10:20 pm

// Korytarz
Jeszcze chwila, a uschnął bym pod tymi drzwiami, które otworzyła ... Lamiaa.
Ale on miał kurwa szczęście, jak na loterii. I jeszcze Mordh ... A ten kurwa co tu robił. Chyba nie wpadł na pogaduszki przy kawusi i ciasteczkach.
Samica była w takim samym szoku jako on, ale on w odróżnieniu od niej nie dawał tego po sobie poznać.
Uśmiechnął się pod nosem słysząc jej komentarz i wyłapując jej wściekły wzrok. Na Panią Kronik, co on jej zrobił ?
Nie posprzątał po śniadaniu, nie odwiesił mokrego ręcznika ... No naprawdę, za Chiny nie mógł sobie przypomnieć.
Utorował sobie przejście, wpychając się do środka i osuwając przeszkodę, Lamię.
- Hej piękna. - powiedział. Dawno się nie widzieliśmy, a ty chyba nie jesteś uraczona moim widokiem ?
- W sumie to wpadłem do niejakiej Carmine, w sprawie mojego brata, Tohra.


Ostatnio zmieniony przez Vrhedny dnia Pon Lut 21, 2011 10:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 21, 2011 10:30 pm

Mordh wiedział że to V , jeden z Braci. Samiec wszedł i uraczył go tylko spojrzeniem. Za to odezwał się do Lamii.
Minęło kilka sekund przez którę Mordh mógł połapać się o co chodzi w jego slowach do jego potencjalnej kochanki. Cóż. Wolnomyśliciel, no tak juz miał.
A... przecież... ona przed chwilą powiedziała że go nie zna. A on.... Jego słowa były sprzeczne.....
WTF!
Co do kurwy!
- To wy się znacie? -zwrócił się do samca i spojrzał na Lamię marszcząc brwi.
Ton samca gdy zwracał się do Lamii sugerował bliższą znajomosc i niewydawał on się zadowolony z tego ze go nie powitała.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 21, 2011 10:39 pm

Lamia czuła ze to nie bedzie mile spotkano.
Podeszła do Mordha delikatnie pogładziła jego zaciśniętą szczękę. Automatycznie rozluźnił sie pod wpływem jej dotyku.
- Wiesz jakby to ci powiedzieć.... tak znamy sie... Chociaż wolałabym żeby to było tylko sennym koszmarem.
- V możesz sie do mnie tak nie odzywać. Z łaski swojej zniknij z mojego życia... wywarczała. Miała ochotę strzelić mu w pysk.
Nie to jest jakis żart. zapomnij o Mordhu. Jak się o tym dowie nawet nie będzie chciał cie widzieć na oczy.
Była wściekła ledwo panowała nad sobą.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 21, 2011 10:48 pm

Już miał powiedzięć do V (w sprawie Tohra) że Carmine chyba wyszła przed chwilą do łazienki ale Lamia odezwała się pierwsza.
A więc znają się.... koszmarem? Spojrzał podejrzliwie na V. Coś to śmierdziało na ogległość. Zmusił się do skupienia próbując rozszyfrować ich emocje. Lamiaa... była szczera choć nie do końca. A V nic sobie z tego raczej nie robił zainteresowany sprawą Carmine. Był zdziwiony, chyba obecnością tu któregoś z nich.
Mordh spojrzał na Lamię gdy furknęła na V.
- Coś ci zrobił? -zapytał samicy zdezorientowany.
Domyślawszy się różnych rzeczy zaczął warczeć na V. Łypał na niego jakby zaraz miał się na niego rzucić i ukręcić mu łeb.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 21, 2011 10:59 pm

Gdy tylko zobaczyła reakcje Mordha momentalnie przywarła do niego swoim ciałem.
- ciiii... spokojnie chodźmy na góre tam porozmawiamy dobrze?- Mówiła jak do dzikiego zwierzęcia.
Nie wiedziała jak ma zamiar to zrobić ale chciała nad nim zapanować. w końcu się odezwała:
- Nic mi nie zrobił dokrwil mnie i ja jego. Nie chce o tym rozmawiać.- Spojrzała mu głęboko w oczy.
nawet obecność V nie mogla z tłumic jej pożądania. Gniew jeszcze bardziej ją pobudził.
Chodź Carmine jest bezpieczna. V nic jej nie zrobi... - Chciała w to wieżyc...Ech co najwyżej ja przeleci...

//Mieszkanie nr 2 //Salon
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 21, 2011 11:10 pm

On stał w miejscu ale tylko dzięki niej. Gdyby nie stanęła przed nim juz byłby przy V i trzymał go miażdząć mu gardło.
To że nic jej nie zrobił uspokoiła go. Dokrwił... Na Panią Kronik, nie chciał o tym myśleć.
- Do... Dokrwi... dobrze. -opanował się. To jej wpływ działał na niego tak łagodząco. Jednak samym przejściem obok V ryzykował ponowny napad wściekłości. Była zła, nie chciała mu teraz powiedzieć czemu... Cieszczył się przynajmniej ze nie zrobił jej krzywdy ale czy aby na pewno. Spojrzał na nią. Chyba powinien jej posłuchać. Chwycił jej rękę by w razie czego instynktownie odciągnąć ją od V.
Wciąż przyglądając mu się ale już łagodniej, nie spuszczając go z oczu ruszył w kierunku wyjścia ściskając rękę samicy mocno.
- Podopieczna waszego kumpla jest w łazience. Zaraz wróci. - poinformował zanim przekroczył próg. Wyszli by udać się do mieszkania obok.

// Salon Lamii //
Powrót do góry Go down
Vrhedny

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 7:24 am

(prawie się posikałam, czytając to, ale mniejsza)


V. wolał się nie wtrącać w kłótnie miłosną, chociaż miałby w tej sprawie kilka słów do powiedzenia.
Wysłuchawszy jakże chwytającej za serce wymiany zdań, chciał zapytać się gdzie jest ta samica, która wdziała Tohra, ale Wielebny prawie rzucił się na niego. Naprawdę, możecie nie wierzyć, ale tak włochata kupa gówna, warczała i śliniła się.
Odsłonił kły w geście ostrzegawczym i czekał, na jego ruch. Kurwa, chciał się z nim napierdalać o samicę o której zapewne gówno wie. Ciekawe czy powie mu prawdę ? Zresztą, nawet jeśli nie, to V. dorwie go w klubie o ile jeszcze będzie miał tam wstęp.
W czasie jego wewnętrznych monologów, Mordh ogarnął się i wraz z Lamią zmierzali do jej mieszkania.
- Cuídate*, Lamiaa. - powiedział i uśmiechnął się pod nosem.
Wieczór zapowiadał się świetnie.


* Trzymaj się

( tak, szpan językiem ;P )
Powrót do góry Go down
Rankohr
**********
avatar

Partner : Mary

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 2:30 pm

//Kuchnia bractwa
Zagryzając jeszcze ciepłą bułeczkę, Rank zjawił się przed mieszkaniem tej dziewczyny. Zapukał uprzejmie do drzwi (czytaj walił nogą wkurwiony), długo nikt nie otwierał, więc kopnął jeszcze raz. Miał ochotę już drzwi rozwalać, ale pojawił się Ghrom, więc się trochę uspokoił i znormalniał.
- Witaj Ghrom, nie sądziłem, że.. no znaczy, że będziesz brał udział w akcji - Zerknął na króla, robiąc przy tym dziwną mnię. Odwrócił się jednak, gdy drzwi do mieszkania się otworzyły. A w nich stanął, nie kto inny jak V.
- Oo V i co, wiesz już coś? - Zapytał głupio Rank, przepuszczając Królika w drzwiach. Sam wlazł i zamknął za sobą, już kulturalnie, przy pomocy rąk te durne drzwi.
- Gdzie ta panna do Tohra? - Samiec rozejrzał się po pomieszczeniu, coś mu tu dziwnie zajeżdżało, i to nie samicą, tylko jakimś typkiem, jakiś znajomy zapaszek.. O co ty chodzi? Nie miał jednak czasu na swe głębokie przemyślenia, trzeba się brać do roboty, nawet bestia jest tego samego zdania.
Powrót do góry Go down
Ghrom

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 2:49 pm

/Apartament Królewski/ Sypialni/
Wchodząc do Bloku myślał "Kto odważył się podnieść rękę na T?", "Jaki reduktor się odważył?" zaciskając przy tym pięści skręcił w korytarz a tam R kopie w drzwi z wściekłą miną i odwraca głowę w stronę Ghroma.
- Witaj Rankohr, to mój brat nie sądzisz że przegapię taką akcje - z leciutkim uśmieszkiem przy tym ściskając mocno pięści odpowiedział mu.
Nagle drzwi się otworzyły a w nich stanął V. Gdy doszedł do drzwi R przepuścił go pierwszego przez co Ghromowi się głupio zrobiło. Gdy wszedł rozglądał się za osobą która ich zawiadomiła.
- Gdzie jest ta samica? - spytał Ghroma swojego brata V
Chciał już wiedzieć wszystko i wyruszyć ratować Tohra.
Powrót do góry Go down
Vrhedny

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 3:13 pm

Kurwa, pali się czy co.
Głowa go bolała, a ktoś napierdalał w drzwi. Dobra, nie ktoś tylko Rank. Wcale go to nie zdziwiło, bo przecież brat miał łapy jak bochny.
Nie jest sam - stwierdził, wyczuwając Ghroma. Ten to go chyba za bardzo lubi, bo gdzie idzie tam Król przychodzi.
Dziś był raczej wkurwiony i V. nie zamierzał nadstawiać dupska.
- A ty cały czas musisz coś wpierdalać. - powiedział do Rankohra otwierając drzwi.
Brat odpowiedział mu uśmiechem i przepuścił Króla pierwszego. V. skłonił się teatralnie, co było czysto ironicznym zagraniem.
Mógł jeszcze dygnąć w spódnicy i zaoferować towarzystwo na noc, ale zostawił błaznowanie glinie.
Właśnie ? Ciekawe gdzie ta morda się podziewała. Gdy tylko stąd wyjdzie zadzwoni do niego.
- Samica utknęła z kiblu, chyba zrobiła sobie małe posiedzenie w którego skład wchodzi odstresowanie palcem. - powiedział znudzonym głosem i usiadł na kanapie.
Powrót do góry Go down
Rankohr
**********
avatar

Partner : Mary

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 3:48 pm

Rank stał i wcinał resztkę bułki, gdy usłyszał komentarz V, jak zwykle zazdrościł
- Się kurwa smacznego mówi. - I posłał mu rozbawione spojrzenie. To, że Ghrom się pokwapił, znaczy.. no, że ruszył ratować brata, trochę go zdziwiło, ale luzz się bić z Królikiem nie będzie o to, wiadomo, że po śmierci Hardhego, T został jedynym bliskim bratem Ghroma.
- No daj, że dziewczynie spokój, stresa ma zapewne, albo coś. - Samiec rozejrzał się po mieszkaniu, znaczy po salonie, nie zamierzał myszkować, ale.. no ma ochotę w coś przypierdolić, a braci bić nie zamierza, bo nie wypada i tyle. Hollywood nudził się okropnie, miał ochotę działać, a ni czekać na samicę, która w kiblu się ukrywa.. nosz, dobra bestyjka się musi uspokoić, bo będzie źle.
- Dobra.. przynajmniej wiemy, że T.. nie zdziwaczał, tylko się zamelinował tu, to chyba dobra wiadomość.. może jak go znajdziemy, wróci do nas? - Rank głośno sobie myślał, miał taką nadzieję, no wiecie. Wszyscy bracia są ze sobą zżyci.. zniknięcie jednego z nich.. sprawia wszystkim ból.
Powrót do góry Go down
Ghrom

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 5:34 pm

Gdy wszedł do środka rozejrzał się i stanął w miejscu.
- Witaj V, tylko bez błazenady - powiedział Ghrom
Salonik był bardzo przytulnie urządzony ale samiec tylko myślał o tym jak znaleźć T i gdzie dziewczyna wtedy słyszy od V że dziewczyna w kiblu jest. Ghroma ogarnęła złość na nią.
- Gdzie w Kiblu? Niech stamtąd zaraz wychodzi liczy się każda minuta! - powiedział z podniesionym głosem
Próbując się uspokoić i rozluźnić dla dobra sprawy zapukał na drzwiach do łazienki
- Hej jestem Ghrom , przyszedłem pomóc w odnalezieniu i uratowaniu Tohra tylko potrzebuje informacji mogłabyś wyjść z środka - powiedział jak najspokojniej potrafił.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 9:02 pm

Poszła do łazienki, gdy tylko do domu wpadł Mordh, nierówno oddychając wciąż martwiąc się o Tohra. Gdy usłyszała spokojny i nieznany głos jakiegoś mężczyzny wyszła z łazienki. W jej salonie stało trzech potężnych mężczyzn dość podobnych do Tohrtura
- Dzwoniłam do was. Ja naprawdę nic nie wiem - wyszeptała drżącym głosem - Co z tego, że zostałam postrzelona w tym samym czasie co Tohrtur został porwany? Naprawdę nic nie wiem. Ani o waszym bracie, ani o tym co zaszło na Johnson Street - powiedziała siadając na fotelu - Czego jeszcze chcecie wiedzieć? Wiecie cokolwiek co się dzieje z Tohrem i kto go porwał? - powiedziała podnosząc wzrok na wszystkich obecnych w jej domu.
Powrót do góry Go down
Rankohr
**********
avatar

Partner : Mary

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 9:34 pm

Samiczka wypełzła z łazienki, osz.. jaka podobna do Wes.. zakrztusił się śliną na widok dziewczyny. Nie dziwota, że T tu przesiadywał. Oczywiście dziewczyna musiała zacząć histeryzować, no standard.. jak on tego nie lubił.
- Ok mała.. zacznijmy od podstaw, ja się nazywasz i jak poznałaś naszego brata - małymi kroczkami trzeba informacje wyciągać, bez nerwów, bo to nic nie da. Samiczka się zatnie i nic z niej nie wydobędą.
Rank spojrzał na Ghroma, a później na V.. no jak nic rzucą się na dziewczynę i ja przestraszą.. chociażby wyglądem. Hollywood podszedł do niej spokojnym i wolnym krokiem.
- No nie musisz się bać. Nic Ci nie zrobimy, spróbuj się tylko skupić i powiedzieć co się wydarzyło - jak na rozszalałą bestię w nim, mówił o dziwo spokojnie i miło.
Powrót do góry Go down
Vrhedny

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 10:07 pm

Kurwa, urządziła sobie tam party czy co ? pomyślał, gdy samica po długich oczekiwaniach wyszła z łazienki.
Chciał już nawet robić okopy, ale miało być bez błaznowania, więc sobie darował i próbował siedzieć na dupie.
Dziewczyna miała rude włosy i w sumie ... To tak ciągnęło T ... Przypominała mu zmarłą żonę. A to heca.
Jak okazało się, że nic nie wie, wkurwił się. Roznosiło go od środka jak po winie z aviomarinem.
Odpalił sobie czerwonego dymka i przysłuchiwał się spokojnej rozmowie Ranka z samicą.
- Jak co jeszcze chcemy wiedzieć ? - ryknął. Naszego brata porwano, a ty nie umiesz nam podać nawet najmniejszej, pieprzonej informacji ...
- Chyba nic z tego nie będzie. - mruknął do Braci. Musimy szukać go na własną rękę, a jej .. - wskazał na rudą. - Wymażemy wspomnienia.
Powrót do góry Go down
Ghrom

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 10:19 pm

Zauważył jak drzwi się uchylają, a za nich wychodzi samica. Pierwsza myśl jaka przyszła mu do głowy to: "On jest podobna do Wells". Zauważył, że samica jest wystraszona, więc jak usłyszał, że przejmuje rozmowę z nią pomyślał "Dobrze, on ją uspokoi". Popatrzył na V a ten widać, że był rozdrażniony więc Ghrom położył mu na ramię rękę, żeby spróbował się uspokoić i dać działać R. Gdy usłyszał wybuch V. spojrzał na niego karcąco i powiedział.
- Spokojnie V każdy szczegół jest ważny. Daj jej trochę czasu.
Spojrzał na R. żeby kontynuował rozmowę z samicą.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 10:33 pm

Blondyn podszedł do niej i zaczął na spokojnie zadawać jej pytania, tak by się uspokoiła. Nie mogła i nie chciała spojrzeć mu w oczy bojąc się, że zacznie manipulować jej umysłem.
-Jestem Carmine. Tohrtura poznałam w Zero Sum, gdzie jestem kelnerką. Poznaliśmy się przez przypadek, ale to on wytłumaczył mi kim jestem - powiedziała cicho, wiedząc, że histerią nic nie wskóra. A wtedy wybuchł wampir, którego już spotkała w barze. Zaczął gadać coś na temat wymazania pamięci, a ona od razu wstała z miejsca i oddaliła się od nich jak najdalej - Nie, nie, nie - zaczęła zaprzeczać patrząc na wszystkich po kolei - Ja naprawdę nie umiem wyjaśnić co się stalo. To naprawdę trwało pół minuty i ten facet porwał Tohra w takim niebieskim aucie marki Opel, jeżeli mnie pamięć nie myli. Dostałam w ramię jakąś strzałą, która zaczęła mnie powoli usypiać. Tohrtur też dostał tą samą strzałą, tyle, że on dostał nią kilka razy. Nie wiem naprawdę gdzie pojechali. Nie pamiętał jak ten facet wyglądał. Spytajcie się Wielebnego. On próbował ich zatrzymać - powiedziała wciąż powoli się cofając od całej trójki.
Powrót do góry Go down
Rankohr
**********
avatar

Partner : Mary

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 10:46 pm

Samiczka była przed przemianą, więc to dlatego T się z nią zadał. nie dość, że wykapana była żona, to jeszcze wampirzyca, świetnie. Zaczęło się dobrze, Carm zaczęła mówić, ale w tym samym czasie wydarł się V.
- Kurwa V, weź się opanuj co? - Warknął na brata, bo zjebał jego robotę. Samiczka zwiała i patrzyła na nich jak na popaprańców. Tylko palnąć w łeb, oczywiście V . Pokręcił głową i patrząc znów na samiczkę zaczął dalej podchody. Uniósł ręce w geście, że nie zrobi jej krzywdy.
- Carm, spokojnie, nic Ci nie zrobimy. Ale to dla nas bardzo ważne. Proszę Cię skup się. Nie chcesz żeby T coś się stało prawda? Spróbuj sobie przypomnieć, jak wyglądał porywacz. Jesteś bystrą dziewczyną, na pewno coś pamiętasz, spokojnie pomyśl - Hollywood mówił znów spokojnie i łagodnie. - Nikt Ci nie wymaże pamięci, ten buc - wskazał na V - Jest tylko zdenerwowany, od dawna szukamy T.. więc jeszcze raz Cię proszę pomyśl, jak wyglądał tamten gość? - Stał niedaleko dziewczyny, ale nizbyt blisko, by jej nie spłoszyć. Odwrócił się do braci
- Ghrom.. weź go - szepnął i dał królowi znać, by w razie "w" walnął v i wywlekł na zewnątrz, bo jakoś nie pomagał.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 22, 2011 11:05 pm

Nie chcesz żeby T coś się stało prawda? powiedział blondyna, a podziałało to na nią mechanicznie. Od razu się uspokoiła patrząc na blondyna i oparła się o ścianę na którą natrafiła oddalając się od braci Tohrtura. Pokręciła przecząco głową i spojrzała gdzieś w stronę okna
- Ja naprawdę nie wiem jak wyglądał. Był blady, ale pewnie jak każdy wampir, miał ciemne ubrania, a za paskiem miał masę broni. On miał chyba białe włosy - Widząc jego postać w myślach, a za nim krwawiącego Tohra po jej policzkach zaczęły spływać słone łzy - Nie jestem pewna co do koloru jego włosów i dokładnego koloru ubrań. Było naprawdę ciemno. Tohrtur nie chciał wychodzić za dnia. Mówił, że z powodu iż może się spalić, ale po chwili sam chciał wyjść na słońce. Trochę się pokłóciliśmy, ale nie dałam mu przekroczyć próg domu - spojrzała za kanapę i powolnym krokiem podeszła podnosząc z ziemi broń Tohra, który ją rzucił, by Carmine uwierzyła mu, że może zaufać wampirowi. Zakryła usta, a łzy zaczęły jej lecieć coraz mocniej - To przeze mnie nie mógł się obronić. Chciał, abym mu zaufała i zdjął broń, a później nie miał jak obronić się przed tym facetem. To wszystko moja wina - wyszeptała rozhisteryzowana.
Powrót do góry Go down
Vrhedny

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 23, 2011 3:46 pm

Bądź spokojny, łatwo powiedzieć. Tym bardziej osobie, od której też kipi ze złości, a bestia szaleje w środku. Zabawne.
- Dobra. - mruknął.
V. strzepnął rękę Ghroma z ramienia i łypnął na niego. Nie potrzebował ukojenia, a tym bardziej kontaktu fizycznego z płcią przeciwną.
- Ogarnę się, ale mnie nie dotykaj.
Policzył do dwudziestu, ale efektów żadnych. Jak miało go nie roznosić jak samica nie podała im żadnej nowej informacji ... Pomijając kawałek o tym jaki T. zrobił się milusi i w ogóle. Rzygać mu się chciało.
A teraz pokazywała jaka jest bezbronna i malutka, bo jest tylko samicą przed przemianą. Ryczała jak bóbr. Jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie jej wiadro podać i budować wały przeciw powodziowe.
Samice wysunął się do przodu, mimo wyraźnego protestu Braci i wziął broń Tohora. Obracał ją w rękach i przeklinał w myślach jego głupotę.
- Masz rację, to twoja wina. Chyba nie zdajesz sobie sprawy, jakie niebezpieczeństwo dla naszej rasy czai się w ciemnych zaułkach. Jestem pewien, że gdyby Tohr miał przy sobie broń, nie zostałby porwany. - powiedział.
Wiedział, że ją dobił i zaraz dostanie po łbie, ale miał to w dupie.
Powrót do góry Go down
Ghrom

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 23, 2011 4:05 pm

Ghrom patrzył przerażony że samica nic im nie powie przez gadanie V. Czuł że atmosfera robi się napięta więc popatrzył.
- V wyjdź stąd kurwa bo pożałujesz! - powiedział do niego z nie ukrywaną złością
Ale V nic sobie z tego nie robił więc Ghrom wyciągnął sztylet i obrócił się do samicy plecami zakrywając ciałem rękę z sztyletem. Patrząc na V pokazał mu sztylet w ręce i wskazał głową wyjście.
- Kurwa V wyjdź po dobroci. - powiedział ściskając rękę na rękojeści sztyletu.
- Kontynuj R ja go wyprowadzę na korytarz.
Zaczął zbliżać się do V mając nadzieję że nie będzie musiał go przyprowadzić do porządku.
Powrót do góry Go down
Rankohr
**********
avatar

Partner : Mary

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 23, 2011 4:57 pm

Na Panią Kronik, ale V dopierdolił. Już chyba gorzej być nie może. W Rankhu się gotowało, bestyjka już była u drzwi i miała zamiar wyleź na spacer, a ten tu jeszcze szopki odpierdala, zajebioza.
- V, litości.. wiem, że brak Ci Butcha, żeby Cię ukochał, ale może tak byś się przymknął? - Warknął na brata. Fakt samiczka robiła im mały potop i na zmianę ryczała, lub histeryzowała. Hollywood miał ochotę, jebnąć w ścianę, a V i Ghrom nie pomagali. Gdy próbował się skupić i coś powiedzieć, typu " no nie rycz mała" czy coś, dotarły do niego słowa samicy.
- czekaj, czekaj.. jaki to był ten Opel? - Rzuciła spojrzenie dwóm łomom, co się teraz przepychali - Ej.. Panowie.. Opel. Mówi wam to coś? Czy nadal pustka? - Rozłożył ręce i westchną teatralnie, ja pierdole, daleko tak nie zajedziemy
- Dobra mała, Ty się uspokój i nie zwracaj uwagi, na tego patafiana. Odpowiedz mi na pytanie.. W którą stronę pojechał ten Opel - ostatnie słowa wypowiadał powoli i bardzo wyraźnie, bo samiczka, cały czas smarkała i ryczała, więc mogła nie usłyszeć.
Rankohr miał nadzieje, że to co mu teraz przyszło na myśl, nie jest prawdą... czyżby to ten reduktor, co porwał Beth... ten psychol? Jeśli tak.. to Houston.. mamy problem!!!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Salon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum :: Blok Mieszkalny :: Mieszkanie nr1-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com