Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lut 10, 2011 12:18 pm

Samiec przez chwilę obserwował bez słowa Carmine. Nie rozumiał, dlaczego tak bardzo unikała odpowiedzi.A kiedy zaczęła stawiać opór - musiał wiedzieć po co jest jej potrzebny. Dlaczego zależało jej na nim? Nie powie mu po dobroci. więc Tohr musiał skłonić ją do tego sięgając po chwyt poniżej pasa. Zamierzał skorzystać z manipulacji jej umysłem - nie wymarze jej pamięci ale skłoni do udzielenia odpowiedzi.
- Rozumiem, łatwo jest zapominać nieważne sprawy - Tohr uśmiechnął się ze zrozumieniem, ale nie rozluźnił uścisku. - Dziękuję, że nie robisz problemów i nie wtrącasz się w moje życie bardziej niż do tej pory. Jednak ja nie mogę sobie na to pozwolić - wzrok samca na sekundę przyćmiony bólem, ale po chwili Tohr spojrzał w oczy Carmine. Nie mogła odwrócić głowy, nawet gdyby chciała. Samiec skupił się, aby jego polecenia dotarły do mózgu i zostały spełnione bez żadnego wahania. - Dlaczego chcesz żebym żył? Dlaczego tak bardzo zależy ci na tym, bym nie umarł? Mi możesz powiedzieć - głos samca był równie hipnotyzujący jak jego wzrok - cichy ale zmuszający do odpowiedzi. - Zresztą dlaczego miałabyś mi nie powiedzieć? Nic złego się nie stanie... Widzę, że chcesz mi to powiedzieć. Więc powiedz.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lut 10, 2011 9:24 pm

Otwierała już usta by powiedzieć, ale coś sobie przypomniała - Nie próbuj na mnie tych wampirzych sztuczek - jednak mężczyzna powtórzył swoje manipulacje - Zależy mi na Tobie - wyszeptała - Ty jedyny możesz mi pomóc przyzwyczaić się do życia wampirzycy - powiedziała patrząc głęboko w jego oczy. Kiedy poczuła jakby jej głowa straciła wielki ciężar opuściła głowę zamykając oczy - Ty - wyszeptała i spojrzała na niego zła - Jak mogłeś mną manipulować - próbowała go odepchnąć od siebie, ale nie dała rady przez mocny uścisk Tohra na nadgarstkach - Puszczaj mnie! - wrzasnęła w jego twarz
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lut 10, 2011 9:33 pm

Samiec wypuścił jej nadgarstki i pozwolił jej na odsunięcie się. Manipulowanie umysłem chyba nie było dowodem zaufania, o którym wspominała. Chociaż teraz znał prawdę i wiedział, że nie może tak łatwo pozwolić mu na odejście. Tylko czy jej wyjaśnienie coś zmieniało? Niestety Tohr nie był pewien, czy jej oświadczenie wpłynie na jego decyzję. Samiec zastanowił się nad swoimi następnymi słowami. Posiadał już wiedzę, jednak zdobył ja w sposób niehonorowy i nic już z tym zrobić nie mógł. Nie żałował swojej decyzji i czynów więc przeprosiny były daremne.
- Mogę ci pomóc. Dopóki nie zemszczę się - dalej kończyć nie musiał, bo jeśli się zemści to skończy się jego marny żywot. - Na razie wytłumaczę ci twoje obawy a później, gdy za kilka lat nadejdzie przemiana, znajdziesz innych, którzy ci pomogą.
Tohr wziął ze stolika długopis i na banknocie, wyciągniętym z kieszeni, nabazgrał numer do bracta.
- Ci ludzie powinni ci pomóc. Później, gdy mnie już nie będzie zadzwonisz do nich bo sama sobie nie dasz rady.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lut 17, 2011 8:11 pm

Kiedy mężczyzna puścił jej nadgarstki natychmiast odskoczyła od niego jak oparzona i zaczęła masować obolałe ręce. Zaciskała zęby by nie zacząć wrzeszczeć na chłopaka czy nie wygonić go z domu. Mógłby się spalić, a tego nie chce. Wampir podał jej banknot z numerem telefonu pod, który ma zadzwonić gdy jego nie będzie. Zmrużyła oczy i spojrzała na niego wciąż trzymając się z dala
- Kogo to numer? - spytała i pofalowała delikatnie papierkiem wciąż czując na nadgarstkach jego ręce.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lut 17, 2011 8:31 pm

Samiczka odsunęła się od niego tak szybko, jakby Tohr był trędowaty a każdy jego dotyk mógł nieść śmiertelną chorobę. Wampir musiał przyznać, że to zabolało.
- Przecież już powiedziałem. Numer osób, które ci pomogą - powtórzył, tym razem powoli, jakby tłumaczył coś małemu dziecku. I jeśli Tohr miał się zastanowić, to właśnie tym była Carmine w porównaniu z nim. - Szczegóły są już w miarę ustalone, dlatego jeśli się nie zgłosisz w przeciągu miesiąca to sami tutaj przyjdą. Dlatego nie radziłbym ci z tym czekać - samiec zmarszczył brwi, przyglądając się uważniej samiczce. - Chyba, ze chodzi ci o konkretne imiona i nazwiska, a przy okazji numery butów. Niestety nie wiem kto operuje przy telefonie. Kiedyś to była moja działka, ale teraz wszystko mogło się popsuć - Tohr przyłożył palce do nasady nosa. Nadchodził potężny ból głowy, spowodowany nadmiarem alkoholu i powiększającą się frustracją. - To coś jak telefon zaufania. Każdy z naszej rasy może tam zadzwonić, gdy ma jakieś kłopoty, raczej kiedy coś komuś zagraża, ale skoro jesteś moją znajomą to wszystko ci wytłumaczą i zaopiekują się tobą. Coś na zasadzie zjebanej, patologicznej rodzinki.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lut 17, 2011 8:45 pm

Mężczyzna zaczął tłumaczyć jej tak powoli jakby była jakimś dzieciakiem, który nie rozumie prostych słów. Najpierw chciała go za to skarcić, ale stwierdziła, że dobrze zrobił. Jest o niego młodsza. O lata, a może nawet o wieki. Kiedy wampir złapał się za nasadę nosa oblała się poczuciem winy, że znów go denerwuje. Usiadła na fotelu i opuściła głowę jak mała dziewczynka, która coś złego zrobiła i przez to rodzic na nią krzyczy
- Przepraszam, że się zapytałam. Chciałam wiedzieć z kim mam do czynienia - spojrzała na mężczyznę, który wciąż trzymał się za nasadę nosa - Jeżeli boli Cię głowa przyniosę Ci jakieś tabletki tylko, proszę, powiedz - wyszeptała cicho zmęczona jego zbyt wyraźnym głosem.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lut 17, 2011 9:00 pm

Tohr zamarł z ręką na nosie, kiedy Carmine spytała czy nie boli go głowa. Nie sądził, że zauważy, a jeśli już to zignoruje i zostawi go samemu sobie.
- Nie, jest spoko - gładko skłamał i opuścił rękę na kolano. Starał się zachować obojętną minę, jakby go nic nie bolało i idealnie mu wyszło. W ciągu ostatnich kilku miesięcy samcowi udało się opanować obojętność i opanowanie do perfekcji, więc taki mały wysiłek nie był niczym specjalnym. Chociaż głowa cholernie pulsowała i Tohr był pewien, że tylko alkohol może go ułagodzić albo nawet usunąć. - Bywało gorzej - uśmiechnął się lekko, ponownie wbijając spojrzenie w telewizor. Ta rozmowa od początku do końca nie przebiegała po jego myśli. Zbyt dużo pytań i niedopowiedzeń. Tohr westchnął, przygotowując się w duchu do kolejnej serii pytań i odpowiedzi. - To moi przyjaciele z przeszłości. Chociaż właściwie to prawie rodzina. Bracia i ich żony. Jednego z nich spotkałaś w barze. Zbihr. Z wielką blizną i groźbą w oczach. Samica, którą widziałaś to Beth, małżonka mojego drugiego brata i chyba najlepszego przyjaciela.
Ghrom został moim najlepszym przyjacielem w chwili, w której zginął Hardhy. Trochę żałosne ale król godnie zastępował swojego poprzednika.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lut 17, 2011 9:19 pm

Widziała, że kłamał, ale ona nie da się tak łatwo oszukać. Wstała z miejsca i podeszła do szafki gdzie jej współlokatorka trzymała tabletki. Wyciągnęła przeciwbólowe tabletki i odwróciła się do niego.
- Wódka czy tabletki? - spytała się, ale gdy zobaczyła, że Tohrtur się skrzywił chcąc już coś powiedzieć przerwała mu - Wiem, że Cię głowa boli i nie kłam. Nienawidzę tego - powiedziała i oparła się o szafkę. Wampir zaczął wyjaśniać kim są ludzie do których podał numer. Słuchając go nieumyślnie do jej głowy wskoczyła wizja własnego ślubu, ale szybko pokręciła głową jakby chciała wyrzucić te myśli z głowy. - Bracia wampiry, którzy wpadną tu jak nie będę chciała ich pomocy? Świetnie. Za takie coś dziękuję - powiedziała chowając banknot z numerem gdzieś w głąb szafki. Zamachała jeszcze raz paczką tabletek, by przypomnieć o bólu głowy mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lut 17, 2011 9:32 pm

- Tabletki - mruknął w końcu, wyciągając po nie rękę. Były za daleko, więc Carmine i tak musiała podejść do niego. - Na kilka dni porzucam alkohol. W końcu otępienie jakoś szkodzi na mój mózg i koncentrację?
Samiczka nie mogła podziękować za oferowaną pomoc tylko całkowicie z niej rezygnowała. Ale w końcu Tohr mógł się tego po niej spodziewać, już trochę znał jej charakter i reakcje.
- Jeśli podziękujesz i nie zadzwonisz to ktoś i tak za miesiąc tutaj przyjdzie. Wiedzą jak się nazywasz i gdzie mieszkasz, więc to nie będzie takie trudne - samiec skrzywił się, widząc jej minę. Prawie odczytywał jej myśli z twarzy. - Nic ci nie zrobią. Mogą cię trochę wypytywać o mnie, ale powiesz im, że nie żyję, co już będzie prawdą, więc dadzą ci spokój. A skoro nie dzieliłem się z tobą wspomnieniami z ostatnich tygodni to nie będą mieli o co innego pytać. Właściwie to moja strata rozejdzie się po kościach i po pierwszym szoku zrobią wszystko, aby ci pomóc, ze względu na mnie. Chyba jeszcze coś tam dla nich znaczę, więc tu nie widzę problemu - Tohr westchnął po raz kolejny. To całe planowanie było stanowczo ponad jego siły. Wyobrażał sobie miłą śmierć za jakiś tydzień, ale jeszcze musi załatwić kilka spraw. - Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli to przyjdzie do ciebie Furiath. Dość sugestywne imię, ale samiec jest naprawdę spokojny i zrównoważony.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lut 17, 2011 9:57 pm

Podeszła do niego dając mu tabletkę przeciwbólową. Słuchała słów Tohra gdy w jej głowie zostało jedno zdanie, a reszta nie chciała przejść przez jej myśli. Mogą cię trochę wypytywać o mnie, ale powiesz im, że nie żyję, co już będzie prawdą Zdenerwowana spojrzała w jego oczy wiedząc, że nic mu nie może zrobić
-Tohr. Jeżeli ja nie umrę ty też nie. Ile razy mam Ci to powtarzać? - mówiła na początku spokojnie, ale każde słowo było coraz głośniejsze - A nie! Ty wolisz kontrolować moje myśli zanim spojrzeć prawdzie w oczy i zobaczyć tam, że zemsta do niczego nie prowadzi! Ale ty wolisz zemścić się za swoją martwą żonę i dziecko! - wrzasnęła w jego twarz i obróciła się na pięcie tyłem do niego. Była zła, że nawet nie chce jej pomóc tylko woli wciąż myśleć o śmierci. Chociaż ona tak zawsze robiła nie mogła dopuścić do siebie myśli, żeby jego zabrakło. Gdy usiadła na fotelu stwierdziła, że jest samolubna, a wspomnienie o jego żonie było ciosem poniżej pasa. Spojrzała na twarz mężczyzny na której malowało się skrzywienie. Jęknęła cicho i wzniosła oczy ku niebu - Przepraszam. To było już poniżej mojej godności. Jestem samolubną, idiotyczną, dziecinną jędzą. Przepraszam - wyszeptała ze skruchą w głosie
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lut 17, 2011 10:17 pm

Tohr wziął od Carmine tabletkę i połknął ją, szczerze żałując, że nie może popić jej whisky. Ale potrzebował w najbliższym tygodniu pełnej koncentracji.
Tak, miała rację. Była samolubną, idiotyczną, dziecinną jędzą. Chociaż Tohr nie posłużyłby się słowem "jędza".
- Tak, masz rację - wypowiedział swoje myśli na głos, nie precyzując o z czym się konkretnie zgadza. A raczej potwierdzał wszystko. To, kim była samiczka i pragnienia Tohra. Już dawno to ustalili więc wracanie do tego tematu było męczące i bezsensowne. - Ale masz prawo do własnych odczuć, nawet gniewu na mnie, a ja mam prawo do własnego życia - Lub śmierci. - Ale zostawmy już ten temat, co? Zrób popcorn, zorganizujemy mały wieczór filmowy i atmosfera sama się oczyści - samiec żartował, chociaż taka wizja byłaby miła. Już dawno nie spędzał tak godzin przed wyjściem na patrol.
Samiec wstał z kanapy i skierował się do drzwi. Za oknem zachodziło słońce, więc mógł spokojnie wyjść na zewnątrz.
- Nie szkodzi, gadaj co chcesz. Albo możemy nic nie mówić i gdzieś wyjść.
Carmine chwilę zwlekała ale w końcu za nim wyszła.

//zt


*robimy mały przeskok, bo jest już noc xD

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lut 18, 2011 11:56 am

Kiedy zgodził się z jej słowami poczuła ukłucie w sercu. Tak jakbym tego nie wiedziała pomyślała, a mężczyzna zaczął z uśmiechem proponować film z popcornem aby rozluźnić sytuację. Niezły pomysł, ale to tylko żarty stwierdziła gdy Tohr zaproponował wyjście na dwór. Spojrzała przez okno i z westchnieniem wstała z fotelu idąc za nim. Niezbyt miała ochotę pałętać się z nim. Chciała wrócić do swojego dawnego życia, bez wampirów, bez problemów. Bez niego.

//zt
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sob Lut 19, 2011 10:30 pm

//Mieszkanie nr. 2

Jakoś z pomocą Lamii dowlokła się do domu, ale zamiast podejść do szafy po numer bractwa skierowała się na kanapę, by się położyć - Teraz mogę polegać tylko na Wielebnym - wyszeptała i wskazała na fotel, by dziewczyna usiadła - Dlaczego uważasz, ze Mordh Ciebie nie kocha?- spytała po dłuższej chwili. Każdy facet taki jest. Daje nadzieję, a później dziwi się, że kobieta jest zakochana. Faceci to idioci stwierdziła w myślach i zamknęła na moment oczy, ale szybko je otworzyła, by usłyszeć odpowiedź Lamii
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Sob Lut 19, 2011 10:47 pm

Carmine położyła się na kanapie widać było ze jest wycieńczona. Lamia usiadła na fotelu naprzeciw niej.
Gdy samica zapytała, czemu Mordh jej ni kocha zaśmiała się gorzko.
- Wiesz on teraz rozstał się z pewną samica. A ja jestem w pewnym sensie jego pocieszycielka. Tylko nie wiedziałam ze się w nim zakocham póki, co nie mam, co liczyć na odwzajemnienie tego uczucia. - Wyszeptała patrząc gdzieś w dal.
Z jej rozmyślań wyrwał ja dźwięk SMS od Mordha. Odczytała wiadomość. Poczym odwróciła się do samicy.
- Mordh napisał ze powiadomił, kogo trzeba
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 20, 2011 7:43 pm

-To dobrze - wyszeptała, gdy dziewczyna skróciła jej treść smsa od Wielebnego. Wiedziała, że Tohr będzie bezpieczny, a co jeśli Mordh chciał tylko pocieszyć, a nie zadzwoni. Co jeżeli on i Tohrtur się nie lubią i Wielebny nie ma zamiaru jemu pomóc. Nie dała po sobie poznać, że się martwi tymi rzeczami zamknęła oczy i po chwili znużył ją sen zostawiając Lamię samą ze swoimi myślami.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 20, 2011 8:09 pm

Samica zasnęła, za co Lamia była jej wdzięczna zadzwoniła do Mordha. By dowiedzieć się, co to za sprawy ma do załatwienia.
Wykręciła numer i czekała na połączenie...

// tel. Mordha

Po rozmowie z samcem była rozbita. Czuła się tragicznie, oszukana i zdradzona. Tak nie był jej samcem, ale ona go za niego uważała. Kochała go i wiedziała ze wybaczy mu i to dokrwienie. Miała tylko cicha nadzieje ze Samiec nie będzie z ta samica spal.
Po chwili wysłała mu sms z przeprosinami ze rozłączyła się bez pożegnania. Było to najlepsze posuniecie, jakie mogła zrobić by go nie zranić. Bała się, że mogłaby powiedzieć coś, przez co by go bezpowrotnie straciła. Miała teraz czas by wszystko sobie przemyśleć. Była wściekła, że nie powiedział jej wcześniej o tych zobowiązaniach. Ale była też wdzięczna, że w jakiś sposób ją przygotował przed tym, co by zobaczyła na jego nadgarstku lub, co grosza szyi.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 20, 2011 8:35 pm

W śnie widziała scenę z przed chwili. Tohr postrzelony, wampir celujący w nią, jej zranione ramię, porwanie Tohrtura, a później zamazanie całego obrazu. Przez chwilę przed jej oczyma pojawiła się ciemność, ale nie trwała ona długo. Zobaczyła bladą rękę, która jest kierowana do niej. Dotknęła jej policzka, lecz ona nic nie poczuła. Kochanie. Obudź się usłyszała nieznany dla niej męski głos. Otworzyła oczy i zobaczyła dwie osoby przytulające się do siebie. Widziała je w gazecie, gdy czytała artykuł o pożarze swojego domu. Mama? Tato? spytała, a jej rodzice uśmiechnęli się jeszcze szerzej. Uratuj Tohrtura. Potrzebuje Cię powiedziała jej matka, a ona zamrugała powiekami po czym chciała się spytać skąd znają Tohra, ale zobaczyła siedzącą, złą Lamię przed nią.
- Co się stało? - wyszeptała i usiadła na kanapie patrząc na dziewczynę - Kłopoty z Tohrem? - spytała coraz bardziej ożywiona
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 20, 2011 8:47 pm

Carmine zaczęła majaczyć przez sen. Lamia miała nadzieje, że jeszcze pośpi, gdy ona będzie starała się uspokoić.
Zamiast jej pobożnych życzeń samica żądała jej pytanie, co się stało i czy to dotyczy Tohra.
Już miała na końcu języka powiedzieć, że świat nie kreci się tylko w okol niej i jej samca. Ale zdała sobie sprawę, że sama sobie tez mogła powiedzieć.
- Nie nic się nie stało rozmawiałam tylko z Mordhem będzie za parę godzin. Nic się nie martw powiadomił już, kogo trzeba.- Odpowiedziała jakoś w takim humorze nie miała ochoty wypłakiwać swoich smutków przed obca samica.
- Pokłóciliśmy się trochę nic, czym mogłabyś się przejmować - spojrzała na samice i uśmiechnęła się.
- Jak się czujesz mogę cos dla ciebie zrobić? - Zapytała z troską
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 20, 2011 9:07 pm

Zlustrowała dziewczynę wzrokiem niezbyt jej wierząc co do "lekkiej" kłótni z Wielebnym. Ale jeżeli nie chce nic mówić to nie będzie ją zmuszać. Wstała z kanapy i podeszła do szafki gdzie schowała numer do Bractwa i skrawek papieru sprzed siedemnastu lat. Przyjrzała się zdjęciu jej rodziców i teraz była pewna, że w jej śnie nawiedzili ją rodzice. Wzięła numer Bractwa i przeczytała w myślach kilka razy ten numer myśląc czy dzwonić do nich, czy nie. Może jakby zadzwoniła, by mówili jej o wszystkim co się dzieje z Tohrem.
-Nic nie możesz zrobić. Idź do domu i tam poczekaj na Mordha - powiedziała patrząc na kartkę z numerem - Mnie nic nie będzie - wyciągnęła z kieszeni telefon i zauważyła, że miała mnóstwo nieodebranych wiadomości z Domu Dziecka. Komórkę miała wyciszoną więc nie słyszała dzwoniącego urządzenia. Wykręciła numer do Bractwa i spojrzała na Lamię - Nie martw się. Będzie dobrze. Wszystko się ułoży. Pomiędzy Tobą, a Mordhem - wyszeptała by ja pocieszyć.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 20, 2011 9:41 pm

Patrzyła jak samica wstaje i podchodzi do szafki. Wyciągnęła z niej jakąś stara fotografie.
-Pozwolisz ze zostanę i poczekam tu na Mordha. Zresztą lepiej żebyś nie zostawała sama. Wiesz gdybyś się źle poczuła czy coś.. -Wyjąkała lekko zdenerwowana. Czuła się jak niechciany gość. Ale nie chciała iść teraz do siebie i zostać sama. Tam czekało na nią puste ciche mieszkanie i zbyt dużo głośnych myśli w jej głowie.
- Miedzy nami chyba nie będzie dobrze. On mnie nie traktuje poważnie.. Właśnie poszedł karmić inna samice- wyszeptała czuła silny ucisk w klatce piersiowej. Tak, że z trudem łapała powietrze.
Chciała mieć już ta rozmowę za sobą. Kochała go i wybaczyłaby mu nawet gdyby spal z tuzinem innych samic i kazał jej na to patrzeć.. Tylko wiedziała ze cierpienia, jakie by jej sprawił nie wymazałoby nic. Miała cicha nadzieje ze, chociaż nie będzie spal z ta samica nie zniosłaby zapachu innej na nim. I że będzie piła z nadgarstka. Dobre, chociaż to, że ci powiedział a nie postawił przed faktem dokonanym gdybyś zobaczyła ślady kłów. Powiedziała do siebie.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 21, 2011 3:32 pm

Zmrużyła oczy gdy dziewczyna wypowiedziała zdanie "Poszedł karmić inną samicę". Jak to karmić? To inna samica nie ma rączek i nie umie sama czegoś zjeść? Ach... no tak. Wielebny to wampir. Karmi ją swoją krwią pomyślała, ale widząc, że dziewczyna nie ma sił na kontynuowanie rozmowy. Westchnęła i spojrzała w głąb szafki z lekami. Raczej nie istnieje lek na złamane serce, a przydałby się stwierdziła po bezowocnych poszukiwaniach jakiegokolwiek leku, by dziewczynie ulżyło.
-Wyczerpiesz się pilnując mnie. Połóż się, chociaż na godzinkę. Mordh przyjdzie to skieruję go do Ciebie - powiedziała i spojrzała na wykręcony na komórce numer do Bractwa - Ja muszę do kogoś zadzwonić - wyszeptała nie odrywając wzroku od wyświetlacza komórki i odeszła na bezpieczną odległość, która powodowała, że Lamiaa nie usłyszała jej rozmowy

// Telefon do Bractwa

Wróciła zła na to, że nikt nie odebrał i musiała się nagrać na sekretarkę. Przez nich Tohr wciąż może cierpieć w męczarniach, a oni sobie nic z tego nie robią. Powinni się chociaż trochę zainteresować życiem innych tego samego gatunku. Mieli jej pomóc, a oni lenią się.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 21, 2011 7:42 pm

Samica przyglądała się jej bacznie. Zauważyła, że nie bardzo wie jak Lamii pomoc. Tu tylko pomoże rozmowa z Mordhem Pomyślała.
- Jestem silniejsza niż wyglądam dam sobie rade.- Odpowiedziała zatroskanej samicy.
Czuła się fatalnie, ale powoli się uspokajała... Bała się, że samiec ją olał i jej przeprosiny siedziała na fotelu podkurczając nogi. W ręku trzymała telefon i co chwile sprawdzała czy nie ma żadnej wiadomości.
Gdy samica wyszła zadzwonić wstała i rozprostowała kości. Po czym znowu usiadła w tej samej pozycji.
Była wykończona nie tak miął wyglądać ten wieczór. Najpierw Xhex, później ten napad teraz siedzi tu i się zamartwia czy będzie miała jakąś przyszłość.
Carmine wróciła wyczuwała jej złość i bezsilność.
- Nie martw się pewnie już go szukają. - Odpowiedziała lekko uśmiechając się. Miła cichą nadzieje, że podniesie to ja na duchu...
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 21, 2011 8:28 pm

-Szukają, szukają - mruknęła zła chodząc po pokoju - Musiałam się nagrać na sekretarkę. Nikogo nie było. Tohr powiedział, że pomogą mi zawsze, gdy wspomnę, że jestem jego znajomą - powiedziała i stanęła odchylając głowę do tyłu. Wiedziała, że jest samolubna, bo Lamiaa przeżywa coś okropnego w związku z Mordhem, a ona gada na okrągło tylko o sobie i Tohrturze
-Przepraszam - wyszeptała i spojrzała na kobietę -Jestem coraz bardziej samolubna, ale uwierz. Tohr jest dla mnie ważny, a przez to, że został porwany jestem bezsilna. Nie wiem gdzie go szukać, co robić. Nie wiem nawet czy żyje - wyszeptała i oparła się plecami o ścianę, a po chwili zsunęła się po niej siadając na podłodze.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 21, 2011 8:42 pm

- Daj spokój przecież rozumiem. Na twoim miejscu mnie by tu nie było szczerze mówiąc.- Powiedziała miała nadzieje ze samica zrozumie, co chce jej powiedzieć.
Jej telefon zaczął wygrywać melodyjkę wiadomości, SMS. Trzęsącymi rękoma odbierała tego smsa, od Mordha. Gdy tylko odczytała treść. Całe ciśnienie z niej po prostu zeszło jak z balonika. Poczuła ogromna ulgę.
Nie spał z nią. Pragnęła go teraz tak bardzo chciałaby nosił na sobie jej zapach.
Spojrzała na Carmine i uśmiechnęła się od ucha do ucha.
-Mordh zaraz tu będzie. - Powiedziała z nieskrywana radością.
- przepraszam nie powinnam się cieszyć, gdy ty jesteś w tak kiepskim stanie. Wybacz- wstała z fotela i podeszła do samicy.
-Będzie dobrze czuje to...
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 21, 2011 8:54 pm

Mordh bez trudu odnalazł Mieszkanie Miał w sobie krew Lamii a wiedząc że mieszka ona tuż przy Lamii zapukał do drzwi które otwierając się ukazały mu Lamię. Samica wpuściła go do środka. Wszedł do pokoju widząc rudą. Nie ukrywając uspokoiło go to że dobrze się trzyma. Oj chyba Mordzio robił się ckliwy na stare lata. Normalnie los młodej Carmine byłby mu obojętny ale znał ją i że była kelnerka w jego klubie trochę go jednak obchodziła. Nie zwracajac na rudą uwagi odrazu chcial uspokoić Lamię. Pokazał jej poraniony nadgarstek.
- Tylko krew. Mam nadzieje że nie jesteś zła. Nie chciałem cię martwić lecz wolałem odrazu ci powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Salon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum :: Blok Mieszkalny :: Mieszkanie nr1-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog