Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 8:12 pm

- Nie no nie przesadzajmy aż tak wiele nie wymagam.-Patrzyła na niego figlarnym wzrokiem. A może właśnie wymagam za dużo?- Zadała sobie w myślach pytanie.
-Chciałabym być kochana w zamian za to oddam cała siebie. Lubie dużych samców. I najważniejsze nie znalazł się jeszcze taki, który skradł by mi serce i dusze.
-Wiesz co ja będę musiała się zbierać miałam zejść tylko pożyczyć trochę kawy. A w domu ktoś na mnie czeka - Przypomniała sobie ze w jej łóżku śpi V.
- Mam jeszcze dziś rozmowę w sprawie pracy wiec muszę się trochę przygotować.- Powiedziała wstając z sofy i kierując się do wyjścia.
-Miło było cie poznać i mam nadzieje ze do zobaczenia wkrótce.


// mieszkanie nr.2
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 8:24 pm

- Aż tak wiele to dla ciebie, dla samca to szczyt nie do przeskoczenia - samiec wstał, chcąc okazać grzeczność, gdy Lamiaa powstała z kanapy. Był zgorzkniały ale dobre maniery nie znikają, wręcz przeciwnie - pozostają na całe życie. - Więc życzę powodzenia na rozmowie, chociaż to zbędne, bo na pewno uzyskasz tą pracę.
Tohr ruszył za samicą i stanął w drzwiach, gdzie dokonali ostatnich pozdrowień i pożegnali się.
- Tak, no cóż... było miło - samiec uśmiechnął się, próbując ukryć fakt, że wcale nie pożegnał się słowami "do widzenia". Sama Lamiaa była bardzo miła i na pewno łatwo zjednywała do siebie innych, ale towarzystwo, w którym się obracała było dość niebezpieczne. A im więcej niebezpieczeństw uda się Tohrowi usunąć z drogi to tym łatwiej przyjdzie mu zabić reduktora i umrzeć. Po wyjściu samicy Tohr usiadł na kanapie i powrócił do opróżniania wódki. A kiedy butelka była pusta, znów poszedł spać.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 9:42 pm

//ZS --> Vip Room

Gdy doszła do domu oparła głowę o drzwi ze zmęczenia i wyciągnęła z torebki klucze do domu. Przekręciła kluczyki w zamku i weszła do środku. Było już ciemno, ale wiedziała, że jej współlokatorki jeszcze nie było wtedy. Gdyby była w domu panowałaby istna demolka. Zapaliła światło i zauważyła, że ktoś leży na kanapie. Na stoliku leżała pusta butelka po wódce, a na dość niewygodnej kanapie leżał... - Tohr - wyszeptała do siebie i zamknęła za sobą drzwi. Położyła torebkę na fotelu i zaczęła sprzątać kieliszki i butelkę. Nie chciała budzić niewyspanego chłopaka. wolała aby się wyspał, a potem jej wytłumaczył dziwne zajście w Zero Sum, które ją spotkało. Dwójka ludzi zaczęła się o niego wypytywać jakby popełnił jakąś zbrodnię. Kiedy usiadła w końcu spokojnie na fotelu podciągając pod brodę kolana ponownie zaczęła dzwonić jej komórka. Z torebki wygrzebała telefon i spojrzała na numer. Znów opiekunka Domu Dziecka w Nowym Jorku. Odrzuciła połączenie i przez dłuższą chwilę patrzyła w telefon, aż w końcu napisała smsa, że oddzwoni później. Oczywiście to później w jej wykonaniu miało nastać nigdy.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 10:02 pm

Tohra znów nawiedziły tamte koszmary z Wellsie. Tylko teraz jego chory umysł postanowił trochę to urozmaicić i teraz samiec musiał obserwować jak skurwiel zabija jego żonę. I nic nie mógł na to poradzić, bo kiedy próbował do niej podejść to wcale się nie przybliżał. Ale i tak biegł dopóki mu starczyło sił i wołał jej imię, aż nie stracił głosu. Ze snu obudziło go chrobotanie do drzwi a potem ktoś wszedł do mieszkania. Zadzwonił telefon a potem rozległ się głośny stukot klawiszy. Nie ma to jak miła pobudka?
- Czemu nie odbierasz? - mruknął, jeszcze niezbyt przytomnie i przewrócił się na drugi bok, wtulając głowę w oparcie kanapy. Samiec wziął głęboki oddech i wypuścił po chwili powietrze z błogim westchnieniem. Zamierzał się wyspać, ale koszmary w żaden sposób nie przynosiły ulgi w zmęczeniu. Przytomność była lepsza i mógł tak leżeć, odprężając się. - Może to było coś ważnego.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 10:08 pm

Kiedy zorientowała się, że wampir już nie śpi położyła komórkę na stole -Ta kanapa nie jest zbyt wygodna - stwierdziła nawet nie chcąc odpowiedzieć na pytanie. Co mogło być ważnego w telefonie od opiekunki z Domu Dziecka? Że ludzie znaleźli trop zaginionej Carmine Sophiji? - Upiłeś się - powiedziała po chwili ciszy przypominając sobie co przed chwilą musiała sprzątnąć ze stolika. Wódka była napełniona, a jak wróciłam nie było nic -wyszeptała, żeby nie drażnić jego uszu głosem. Wiedziała jak to jest gdy dopiero co się obudzisz, a już słyszysz donośny głos. To może przyprawić o bóle głowy czego nikomu nie życzy.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 10:20 pm

Przez chwilę trawił wypowiedź Carmine i zadowolony, że znalazł sensowny powód, by tu leżeć wykręcił głowę w tył, zezując na samiczkę.
- Dla mnie jest. Nie chciałem być niegrzeczny i tak od razu pakować ci się do łóżka - mruknął nadal niezbyt trzeźwo. - A telefony się odbiera jak dzwonią. Żeby przestały dzwonić.
A kiedy nie dzownią to można się wyspać. I nie trzeba budzić dzwonkami osoby, która nieproszona śpi w twoim domu.
- Przyszła do ciebie sąsiadka a nie chciałem jej częstować chlebem i solą. Chciałem wódą i chlebem ale zapomniałem o chlebie - to wytłumaczenie również uznał za dobre. Kiedy był w stanie upojenia zdecydowanie podobały mu się wszystkie pomysły na jakie wpadał. Kiedy pracował w bractwie powinien częściej być pod wpływem - wtedy mógłby bardziej lepszych działanie ośrodka szkoleniowego. - Możesz zasłonić zasłony? Zaraz będzie jasno a nie chciałbym wyglądać jak po przedawkowaniu solarki?

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 10:34 pm

Westchnęła wstając z fotela i podchodząc do okien. Zasłoniła zasłony i wróciła na miejsce. Podkuliła nogi pod brodę i patrzyła na Tohra - Tohr... Jesteś pewny, że nikt Cię nie szuka? - spytała drżącym głosem albowiem przypomniała sobie sztylety mężczyzny z którym rozmawiała w barze. Wiedziała, że jakby facet z blizną chciałby zabiłby ją jednym ciosem, ale była mu na coś potrzebna - Albo nie... zapomnij - wymruczała i wstała z fotela idąc do kuchni by wziąć sobie szklankę wody. Po chwili wróciła z wodą i oparła się o ścianę dość daleko od wampira patrząc na niego z zaciekawieniem. W Zero Sum mówiłam prawdę. Nic o nim nie wiem. Śpi u mnie, kąpie się, pije wódkę Hilary, zaprasza gości, a ja mu na to wszystko pozwalam. Tylko dlatego, że chcę się dowiedzieć jak umrzeć? On mi nie powie. Nigdy te myśli przewinęły jej się przez głowę, ale nie chciała do siebie tego przyjąć.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 10:52 pm

Tohr usłyszał pytanie, nie rejestrując sposobu w jakim zadała je Carmine. Czy ktoś go szukał? A kiedykolwiek powiedział coś takiego?
- A ja coś takiego mówiłem? Niee, szuka mnie dużo ludzi ale ja ich nie chcę widzieć. Zostaw przeszłość za sobą - patrz poza to co widać i idź w stronę słońca - zacznij nowe życie w samotności - idź na pustynię i odszukaj własne "ja".
Chwilowo zabrakło mu innych durnych haseł, więc umilkł wsłuchując się w odgłosy mieszkania. Wiszący na ścianie zegar wybijał senny rytm a rodzinny w sąsiedztwie siedziały cicho i spały, czekając na zbliżający się dzień. Wszystko było naprawdę przyjemne, nawet niewygodna kanapa i cicha towarzyszka, ale nikt nie mógł leżeć tak aż do śmierci. Chyba, że zginąłby w chwili gdy jakiś samobójca walnie samolotem w budynek.
- Szukają mnie dawni znajomi. Trochę namieszałem i pewnie myślą, że chciałbym zmienić zdanie i wrócić. Dość dziwne typki, nikt normalny nie chciałby z nimi gadać.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 11:07 pm

Znajomi... Ze sztyletami, mieczami i nie wiadomo czym jeszcze. Ja bym się z takimi nie zadawała, ale jak kto woli pomyślała i odwróciła wzrok - Mówiłam byś zapomniał o tym pytaniu. Śpij. Mojej współlokatorki jeszcze nie ma więc ... - nie dokończyła na chwilę się zamyślając - Po prostu śpij - wyszeptała i poszła zanieść do kuchni szklankę. Wróciwszy z kuchni usiadła na fotelu. Była zmęczona i chciała pójść spać do łóżka, ale gdy przypominała sobie rozmowę z dwójką z jej miejsca pracy coraz bardziej zaczęła wątpić, że jest tym za którym się podaje. Wiedziała, że nie słusznie się boi, ale może dla ostrożności to robi? Podkuliła nogi pod brodę i oparła czoło o kolana zamykając oczy. Słyszała równomierne wdechy i wydechy mężczyzny, który leżał na kanapie.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 08, 2011 5:50 pm

Tohr nie miał siły by się wykłócać, więc posłusznie wykonał prośbę Carmine i poszedł spać. Ale koszmar nie nadszedł. Samiec zapadał tylko w krótkie drzemki pozbawione snów i marzeń, więc ten odpoczynek również nie przyniósł wystarczającego odpoczynku. Kiedy samiec doszedł do siebie, w jego głowie kłębiły się tylko opary wódki, reszta w tajemniczy sposób zniknęła, nie pozostawiając kaca. Samiec odwrócił głowę do tyłu, ale Carmine siedziała w fotelu z zamkniętymi oczami i oddychała głęboko, jednak nie mógł stwierdzić czy spała. Dlatego na wszelki wypadek Tohr wstał cicho z kanapy i ubrał swoje ciuchy - czarny podkoszulek, kurtkę, spodnie i buty - oczywiście również czarne. Wyciągnął z pod poduszki kabury z pistoletami i ubrał je na plecy. Potem przymocował sztylety - nie mógł w tej chwili nie pomyśleć z czułością o swoim zmarłym przyjacielu - był gdzieś w Zanikhu, ale jego broń jeszcze się przyda umarłym.
Tohr usiadł z powrotem na kanapie i poczekał aż samiczka się do niego odezwie.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 08, 2011 6:01 pm

Nawet nie zdała sobie sprawy kiedy zasnęła. Obserwowała Tohra, a gdy delikatnie uchyliła powieki zauważyła, że wampir kończy się ubierać. Zamknęła jeszcze na moment oczy, a gdy usłyszała, że mężczyzna usiadł wymruczała cicho - Gdzie się wybierasz? - chciała wiedzieć gdzie może szukać go ta para z Zero Sum. Może gdyby dała na niego namiary to by od razu się od niej odczepiła, Ale za cenę Tohrtura? Nie wiadomo co oni od niego chcą. pomyślała i otworzyła oczy patrząc na mężczyznę siedzącego na kanapie. Zdjęła nogi z fotela i się wyprostowała, by przyzwyczaić mięśnie do nowej pozycji - A w ogóle jak się spało? - dodała po dłuższej chwili.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 08, 2011 6:15 pm

Nie musiał długo czekać, ponieważ pytanie samiczki wystrzeliło jak z procy, gdy tylko rozsiadł się na kanapie. Samiec spojrzał na zasłony, zza których wydostawały się nikłe promienie budzącego się słońca.
- Poczekam do zmierzchu a wtedy sobie już pójdę. Mam do załatwienia sprawę niecierpiącą zwłoki - uśmiechnął się dziwnie, wdychając głęboko powietrze i przymknął oczy. - Uznałem jednak za dość dziwne fakt, że większość czasu spędzamy, gdy jestem nie do końca ubrany, więc postanowiłem naprawić ten błąd.
Samiec zbył pytanie o sen, bo nie tak nazwałby czynność, której przed chwilą zażywał. Koszmar, drzemka, utrata przytomności spowodowana zmęczeniem, oczywiście - ale na pewno nie sen. Tohr ponownie głęboko odetchnął i szybko otworzył oczy. Na początku uznał, że to on nadal ma na sobie zapach Beth ale ta woń również dolatywała od Carmine. Albo przytulała go we śnie, co było wątpliwe albo... spotkała ich.
- Ciekawie było w pracy? - rzucił spokojnie, panując nad emocjami.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 08, 2011 9:03 pm

Kiedy zapytał się o pracę spojrzała na niego nie rozumiejąc zbytnio o co chodzi. Czyżby zaczął się interesować jej życiem?
- Dobrze. Było dzisiaj kilku klientów - Cała masa klientów poprawiła się w myślach i w tym samym momencie przypomniała sobie dwójkę ostatnich osób, które z nią rozmawiały w Zero Sum pytając o Tohrtura - A wiesz co... Zabawne. Spotkałam takie dwie osoby, które Ciebie znają. Kobietę i mężczyznę - powiedziała i zmrużyła oczy wciąż patrząc na niego - A wiesz co było najlepsze? Facet miał sztylety i innego typu broń - powiedziała zaczynając śmiać się z bardzo słyszalnym sarkazmem. Po chwili przestała udawać. Wiesz jak się przestraszyłam? Człowiek, a raczej wampir, z bronią, który pyta się o znajomego. Co naskrobałeś? pomyślała, ale nie chciała tego powiedzieć. Tak jakby miała nadzieję, że będzie jej czytał w myślach.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 08, 2011 10:27 pm

Jej słowa wpadały do głowy samca jak kamienie do pustego wiadra - bez przeszkód i z dużym hałasem.
- Taka czarna? - i jeśli samiec się nie mylił to również unosiła się wątła woń Z. - I taki jeden gostek, wyglądający jakby się wkurwiał na cały świat? Z blizną i czarnymi oczami?
Tohr nawet nie musiał pytać, ludzie mogli kłamać ale zapach nigdy nie mylił. Był jedną ze stałych rzeczy na świecie i nawet reduktorzy nie mogli nic z tym zrobić. Wyczuwasz przyjaciół, wyczuwasz wrogów i wyczuwasz podniecenie... Czujesz nawet pieprzonych przyjaciół, których już nigdy nie miałeś poczuć. Kiedy wspomniała o broni Tohr nieznacznie poprawił swoją pozycję, bardziej ukrywając pistolety i sztylety za kurtką. Jak dotąd miał szczęście i Carmine ich nie dostrzegła.
- Dużo osób ma broń... Ja nawet mógłbym mieć jakąś broń, to nic złego. A Zbihr nic by ci nie zrobił w obecności Beth.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 08, 2011 11:18 pm

Gdy mężczyzna zaczął opisywać dwójkę, którą widziała jeszcze przed kilkoma godzinami w barze zmrużyła oczy. Tak jakby tam był. Pomyślała i pokiwała głową - Tak, tak. Dokładnie tak wyglądali - powiedziała, a gdy wspominała o broni to wampir od razu zaczął się nerwowo poprawiać i mówić, że on przecież też mógłby mieć broń. Wstała z fotela i usiadła obok niego by mu spojrzeć w oczy aby nie uciekł wzrokiem - Co chowasz w kurtce? - spytała się, a jej dłoń powędrowała na jego plecy gdzie kurtka była nierówna. Dopiero teraz zauważyła, że wampir coś ukrywa. Nie widziała tego wcześniej, a nawet nie podejrzewała, że brunet może mieć broń.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lut 08, 2011 11:43 pm

- Przepraszam, Zbihr jest chyba najgorszą osobą na jaką mogłaś wpaść. Powinienem cię przed wszystkimi ostrzec ale nie sądziłem, że ich spotkasz a nawet jeśli to że dojdzie do konfrontacji - mówił szybko i jak najdłużej, byleby odwrócić uwagę Carmine od siebie, ale ona uparcie wpatrywała się w niego i jego ubranie. Nawet gorzej - usiadła obok niego, jakby miała mu zrobić rewizję.
- Nie chodzi ci o moją wyćwiczoną klatę ani o markę koszulki? - skrzywił się i wiedział już, że przegrał, chociaż nie było żadnej rozgrywki. - Słuchaj, mam tam broń. Każdy ma broń. Przecież to niebezpieczne miasto, gdzie na każdym kroku czai się jakiś psychopatyczny morderca i nie można zaufać nikomu, bo skąd można mieć pewność, że cię nie zabije jak się odwrócisz? - z opóźnieniem dotarły do niego jego własne słowa. - Nie, nie, mi możesz ufać. Przecież... widziałem cię półnagą i nawet cię nie zgwałciłem. I wkradłem się tutaj gdy spałaś i pomimo to obudziłaś się i normalnie gadaliśmy ze sobą.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 09, 2011 12:02 am

Dojdzie do konfrontacji? To co chciałeś abym zginęła już w Zero Sum? Spytała samą siebie w myślach i przyjrzała się mężczyźnie, który nagle stał się spięty. Nie chodzi ci o moją wyćwiczoną klatę ani o markę koszulki? Pokręciła przecząco głową, a ten od razu zaczął się usprawiedliwiać dlaczego nosi przy sobie broń, ale niestety sam się wkopał przez swoje słowa. Kiedy zdążył się zorientować co powiedział ona już wstała i odeszła od niego siadając na fotelu jak najdalej od niego.
-Wiesz... Niezbyt mnie przekonałeś argumentem, że widziałeś mnie półnagą i dlatego mam Tobie zaufać. Ale owszem. Masz rację. Nie powinnam być aż tak głupia i Ci zaufać. Nie mam pojęcia co się dzieje z wampirami gdy wyjdą w dzień, ale pozwolę Ci zostać do zmroku - wyszeptała i sięgnęła po pilota, którego rzuciła brunetowi, a sama wyciągnęła komórkę i zauważyła, że ma ponad dziesięć nieodebranych wiadomości i połączeń. Wszystkie od opiekunki Domu Dziecka. Jęknęła cicho i zaczęła kasować wiadomości nawet nie czytając ich treści.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 09, 2011 12:22 am

- Gdybym wyszedł w dzień to najpierw dorobiłbym się poważnych poparzeń a w kilka sekund później zmieniłbym się w proch i pył - zaczął cicho tłumaczyć, ale przerwał, kiedy Carmine nawet nie zareagowała. - Dziękuję - mruknął, niepewny czy chociaż na to zareaguje. Ale wiedział, że i tak już wszystko schrzanił i może być już tylko gorzej. Mogłaby mu wybaczyć, gdyby o tym zapomniała... A mogłaby zapomnieć. Zajęła się swoim telefonem, więc złapał zręcznie pilot i włączył telewizor. Przełączał programy dopóki nie natrafił na jakiś ciekawy film i zerknął na samiczkę. Nadal bawiła się telefonem ale teraz również ze złością wciskała klawisze.
- To może to jednak było coś ważnego? Tamten telefon?
Ale milczenie i odsunięcie się samiczki denerwowało go. Uważała go za psychopatę, a wcale go nie znała. A przecież tyle o sobie opowiedział... i nadal żadnego zaufania?
- Wiesz co, gdybym chciał to już dawno bym cię zgwałcił. I byłbym tak perfidny, że wymazałbym ci te wspomnienia. Nie pamiętałabyś niczego. Więc się lepiej dobrze zastanów. Może już cię wykorzystałem ale tego nie pamiętasz? Zamordowałem twoją współlokatorkę i kazałem ci się temu przyglądać. Wyrzuć mnie w domu, nigdy nie wiadomo co zrobię. Albo przestań się tak zachowywać i choć trochę mi zaufaj.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 09, 2011 4:22 pm

Zajmowała się komórką do czasu gdy wampir nie uniósł na nią głosu zdenerwowany brakiem zaufania.
- Ty wciąż nie rozumiesz Tohrtur. Ufam Ci, ale jak wygadujesz takie rzeczy to skąd mam wiedzieć, że ufam Ci słusznie? Udowodnij mi, że mogę Ci zaufać w stu procentach. Nie chcę Cię wyrzucić z domu byś się spalił na proch. Chcę abyś żył tylko daj mi powód do zaufania Tobie - powiedziała bardzo spokojnym głosem. Jakby niezdała sobie sprawy z tego, że zaczął na nią wrzeszczeć. Odłożyła komórkę, by nie wściekł się jeszcze bardziej i widział, że go słucha. Z jednej strony czekała na dowód, który upewni ją aby mu zaufała, ale z drugiej wiedziała, że mężczyzna nic z tym nie zrobi. Niech posiedzi do nocy, niech przezywa ją, wymazuje pamięć. Nie obchodzi ją to. Ufa jemu, ale nie do końca, gdyż nie jest pewna, że sprawy dotyczące gwałtu, zamordowania jej przyjaciółki i innych , nie są do końca pewne. Może to zrobił, może nie? Nie poznała do końca tego, ani żadnego innego wampira.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 09, 2011 9:19 pm

No to przynajmniej jedna osoba w tym pokoju pragnęłaby Tohr żył. Nieźle jak na początek. Doda do tego jeszcze Beth i może rzeczywiście trochę pożyje. A nie, jednak nie.
- Mówię różne rzeczy i przez to mi nie ufasz. No to na znak zaufania powinienem zamilknąć? Ok, niech będzie, jak to cię zadowoli - samiec skrzywił się sam zdumiony absurdalnością własnego pomysłu. Ale po co miał dalej mówić? Im bardziej będzie naciskał to tym bardziej stanie się to podejrzane. Bo przecież tłumaczą się tylko winni? Ale jeśli będzie milczał to Carmine dojdzie do własnych wniosków, co mogło być jeszcze gorsze. Sam nie wiedział co do tej pory samiczka o nim myślała. Może rzeczywiście uwierzyła w morderstwo przyjaciółki?
Tohr powrócił do oglądania telewizora, ale przeskakiwał z kolejnych kanałów, wcale nie przyglądając się programom. Nie wytrzymał jednak długo i ponownie się odezwał, ale nawet nie spojrzał na samiczkę. Nie zniósłby kolejnego spojrzenia, które wyraźnie wskazywało jak bardzo Carmine zastanawia się nad jego intencjami.
- No to co to ma być za dowód? Mam sam coś wymyślić? Niestety, nic mi nie przychodzi do głowy - zaraz jednak przyszło. Raczej nie dowód, bardziej czyn wywołany złością. Samiec ściągnął kurtkę i odpiął kaburę. Rzucił pistolety pod nogi Carmine a zaraz za nimi poleciały sztylety. - Teraz możesz mnie zabić jak się na ciebie rzucę, zadowolona?

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 09, 2011 9:34 pm

Przez rzuconą pod nogi broń jej nogi wylądowały na fotelu. Zrobiła to mechanicznie bojąc się, że zostanie zraniona. Na szczęście nic podobnego się nie stało, a wtedy mężczyzna po raz kolejny przemówił. Teraz możesz mnie zabić jak się na ciebie rzucę, zadowolona? Zacisnęła zęby i wstała podchodząc do wampira. Spojrzała mu w oczy gdyż najwyraźniej unikał jej spojrzenia
-Czego nie rozumiesz w zdaniu "Chcę abyś żył"? - złapała go za nadgarstek by spojrzał na nią, bo wciąż jego wzrok wędrował po salonie - Nie chcę Cię zabijać. Nie chcę abyś został zabity. Nie chcę także, abyś cierpiał. Wiem, że to niemożliwe, bo każdy kiedyś musi cierpać, a ty pewnie cierpisz po utracie żony. Ja w to nie wnikam, ale zrozum - wampir znów uciekł wzrokiem, a ona przerwała i dłonią ujęła jego podbródek i zmusiła do spojrzenia jej w oczy - Chcę abyś żył. Nawet jak na mnie się rzucisz, zabijesz. Chcę abyś żył - powtórzyła i puściła jego brodę.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 09, 2011 9:50 pm

Chcę abyś żył. Niezrozumiałe pragnienie samiczki wzmagało tylko ból. On nie chciał żyć. A jeśli Beth była jego przyjaciółką to sama powinna życzyć mu rychłej śmierci.
- Nie wiem, może to zdanie kłóci się z sygnałami wysyłanymi przez środowisko? - mruknął cicho, nadal unikając jej wzroku.
Na inną odpowiedź nie mogła liczyć.
- Dlaczego tak bardzo tego chcesz? Co znaczy moje jedno życie w porównaniu ze światem? Nic, bo kiedy giną setki ludzi to wtedy staje się tragedia. Ale gdy umiera jeden człowiek...to nic - samiec zagryzł wargę, patrząc w dół, na swoje dłonie zaciśnięte na pilocie. - Musisz być bardzo dobra, albo bardzo głupia skoro zamierzasz wybaczyć osobie, którą posądzasz o własną śmierć. I jeszcze życzysz mu dalszego życia... - Tohr potrząsnął głową i w końcu wbij szafirowe spojrzenie w oczy Carmine. - A jednak pod pozorną dobrocią kryje się zawiść. Co takiego tobie uczyniłem, że chcesz dla mnie takiego życia? Jak można komuś życzyć codziennego cierpienia, przypominającego w każdej sekundzie o swojej stracie? Ja nie potrafię. Nie potrafisz tego zrozumieć? W końcu u ciebie też to wyczuwam. Nie boisz się śmierci, zrobiłaś z niej swoją przyjaciółkę i z utęsknieniem wyczekujesz jej spotkanie.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 09, 2011 10:10 pm

Dlacyego nie chcę abyś umierał? Bo ty jedyny możesz mnie poprowadzić przez świat wampirów. Pomyślała i odwróciła wzrok. I ty jeden mi zostałeś pomyślała tak cicho jakby się bała, że usłyszy.
-A ty byś chciał, aby... - niedokończyła nie wiedząc co powiedzieć. Jedyna osoba w twoim życiu umarła? Nie. Zbyt banalne, ale prawdziwe. Pokręciła przecząco głową - Rób co chcesz - wyszeptała - Chciałam abyś tylko to wiedział - puściła jego nadgarstek, a dłonie schowała do kieszeni bluzy. Cofnęła się o kilka kroków i spojrzała na telewizor, który wciąż był włączony. Leciał jakiś romans o nieszczęśliwej miłości... Żartujesz, tak? Cholerny przypadek jęknęła w duchu i opadła na fotel podciągając nogi pod brodę.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 09, 2011 10:25 pm

Samiec nie dokończył pytania Carmine, bo oboje dobrze wiedzieli czego on tak mocno pragnie. Chciał umrzeć, bo kiedy zemsta się dokona to będzie mógł znów spojrzeć w oczy Wellsie.
- Chcę wiedzieć resztę - głos samca był spokojny ale zdeterminowany i teraz, kiedy dowiedział się części to musiał poznać całą prawdę. Tohr złapał Carmine za nadgarstek i delikatnie pociągnął w swoją stronę, kiedy jeszcze znajdowała się w zasięgu jego ramion - a fotel nie był za bardzo oddalony. Samiczka nie spodziewała się takiego ruchu, całkowicie pochłonięta jakimś filmem w telewizji, więc gładko pokonała przestrzeń pomiędzy fotelem a kanapą i upadła miękko obok Tohra. Samiec skrępował jej nadgarstki, łapiąc je w żelaznym uścisku swoich rąk.
- Nie odpowiedziałaś - powiedział cicho, ale Carmine usłyszała go doskonale. - Dlaczego tak bardzo tego chcesz? - powtórzył swoje poprzednie pytanie i umilkł, czekając na jej reakcję. I nie zamierzał się stąd ruszyć, dopóki nie pozna tej właściwej odpowiedzi. W jakiś paradoksalny sposób, chociaż pragnął śmierci i wiedział, że jej słowa nie zmienią jego zdania, to jednak ta odpowiedź stała się dla niego ważna. Tak samo ważna jak jego życie, całkiem obcego wampira, dla tej samiczki.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 09, 2011 10:58 pm

Ledwo co usiadła, a już po chwili była obok wampira, który zaczął wypytywać się o dokończenie zdania. Nie wiedziałam, że jest taki ciekawski. Tak to nawet nie rozmawiałabym z nim na temat śmierci.
-Zapomniałam już co miałam powiedzieć - skłamała i odwróciła wzrok. Dokładnie pamiętała co chciała powiedzieć, ale stwierdziła, że stracił swoją żonę i jednak stracił kogoś naprawdę bliskiego - Rozumiem, że chcesz wrócić do swojej żony. Wracaj. Ty ją znałeś. Kochałeś, a ja nie mam nic do powiedzenia. Nie znałam moich rodziców i dlatego chcę umrzeć - wyszeptała patrząc na jego ręce, które trzymały jej nadgarstki w żelaznym uścisku - Nie zatrzymam śmierci, a tym bardziej gdy ktoś jej pragnie
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Salon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum :: Blok Mieszkalny :: Mieszkanie nr1-
Skocz do:  
Forumotion.com | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com