Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Vrhedny

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 23, 2011 5:20 pm

- Sam sobie wyjdź, kurwa. Mam prawo tu być, tak samo jak wy. - wycedził przez zaciśnięte zęby.
- I zabierz ten sztylet, albo mnie dźgnij i wyładuj złość. - dodał.
Czekał, aż Ghrom do niego podejdzie. W tej chwili latała mu uprzejmość z jaką powinien odzywać się do Króla.
- Żebyś wiedział, bestyjko. - zwrócił się do Ranka. Brakowało mu tu gliny. On działał na niego kojąca, jak oliwka Johnson baby.
- Poczekaj, Opel ... - zastanowił się.
- A jakiego kolory był ten samochód ?
Powrót do góry Go down
Ghrom

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 23, 2011 5:32 pm

Ghrom był już bardzo wkurzony na V szedł w jego kierunku i miał zamiar wbić mu sztylet w rękę.
- Kurwa straszysz tą samice, przez Ciebie się nic nie dowiemy. - wycedził przez zaciśnięte zęby.
- Żebyś wiedział że, to zrobię. - podchodząc do niego.
Słyszy nagle za sobą głos R i i slowa: "Ej.. Panowie.. Opel. Mówi wam to coś?" i wtedy pomyślał "Reduktor który porwał Beth". Odwrócił się na pięcie w stronę R.
- Mi coś to mówi R a powiedz jakiego koloru był samochód? - podszedł bliżej starając się jak najprzyjaźniej wyglądać i mówić spytał ją.


Ostatnio zmieniony przez Ghrom dnia Sro Lut 23, 2011 6:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 23, 2011 6:21 pm

-Mówiłam już - jęknęła gdy trzecia osoba się spytała o kolor samochodu faceta - Niebieski Opel. Meriva, jeżeli się nie mylę - powiedziała i spojrzała na nich kręcąc głową - Pojechał w stronę lasu. Nie pamiętam zbyt dużo. Zniknął tuż za rogiem. Nie tylko wam zależy na Tohrze - powiedziała i skierowała oczy ku górze - I ten patafian rację. To moja wina. Wolę nic nie pamiętać. Od dnia gdy poznałam Tohrtura. Od tego dnia są same problemy - wyszeptała i spojrzała za okno - jeżeli tak bardzo chcieliście wymażcie mi pamięć. Wolę jej nie mieć - powiedziała powoli się uspokajając.
Powrót do góry Go down
Vrhedny

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lut 23, 2011 7:31 pm

Pieprz się, pomyślał gdy Ghrom prawie podjął próbę przebicia go sztyletem.
Na szczęście lub nie, uratowała go odpowiedź samicy. Rzeczywiście, to tym samym autem, została porwana Królowa.
To na pewno nie był zbieg okoliczności.
- Dobra. Dajmy jej już spokój, ba zaraz tu zejdzie. - powiedział
- Ta gnida, reduktor musi mieć jakąś kryjówkę w tym lesie, więc zostawmy ją i chodźmy.
Bracia po raz kolejny posłali mu mordercze spojrzenia.
- Nie jest nam już potrzebna ... i sami słyszeliście, nie chce pamiętać. - uśmiechnął się.
Kurwa. W sumie to nie chciał tego robić. Chyba jego sumienie się odezwało ... A V. myślał, że już nie wróci z tych wakacji.
- Może zadzwońmy do Z. żeby przyjechał tu i zabrał ją do Rezydencji ? Z resztą, co będę się Was pytał.
Złapał za telefon i ostatecznie zostawił wiadomość na komórce ... Królowej.
Z. mógłby pogłębić szok samicy, a Beth była idealną osobą do tego, by zaopiekować się samicą i wzbudzić w niej zaufanie do Bractwa.
Powrót do góry Go down
Rankohr
**********
avatar

Partner : Mary

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lut 24, 2011 2:41 pm

Samica trochę się wyluzowała i zrobiła się drażliwa. Nie ich wina, że przez szloch i histerie, no i ich kłótnie, nie usłyszeli wszystkiego nooo. Jednak, udzieliła im odpowiedzi
- Chłopcy - uśmiechnął się złośliwie Rankohr - Chyba wiemy, gdzie idziemy się pobawić, co nie - uśmiech nie znikał z jego twarzy. Jednak gdy usłyszał, że V, chce dzwonić, po.. niewłaściwą osobę, do pocieszania, zerwał się na równe nogi
- V.. odbiło Ci, tylko nie Zri..- nie dokończył, bo usłyszał, że V zostawia wiadomość dla królowej ufff, całe szczęście.
- No to, co? Komu w drogę? - Spojrzał na Ghroma, potem na V - Co idziemy, czy nie? - Robił się już lekko poirytowany i bestyjka w nim, również. Nie miał chęci i ochoty siedzieć w czterech ścianach. Stanął obok kumpla, znaczy V i wskazał głową na drzwi.
- Przyjechałeś tu autem, czy tak jak my dematerializacja? - Chciał jeszcze o coś pytać, gdy usłyszał znów tekst V na temat wymazywania pamięci - Dajcie spokój.. jak Tohrtur was wykastruje, jeśli jej to zrobicie. - Skoro przykleił się do laski podobnej do byłej, no o czymś to świadczy prawda? - Nikt, niczego nie wymaże - spojrzał na Ghroma, no niech do kurwy nędzy coś powie, potwierdzi, albo chuj wie co, ale niech coś powie.
Powrót do góry Go down
Ghrom

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lut 24, 2011 7:41 pm

Czekając na odpowiedz samicy zaczął myśleć o tym gdzie może znajdować się kryjówka reduktora. Gdy usłyszał kolor i markę samochodu pomyślał "To ten sam reduktor co porwał Beth"
- Tak daj my jej już odpocząć - powiedział do nich.
- Masz racje R. On Nie jest dobrym pomysłem, lepiej Beth ona lepiej się nią zajmie - spojrzał na V.
Spojrzał na samice była wystraszona, rozhisteryzowana i wymęczona tą rozmową. Następnie spojrzał po twarzach V i R.
- Dobra ruszamy trzeba sprawdzić tą drogę do lasu - powiedział
Obrócił się w stronę wyjścia i ruszył. Chciał jak najszybciej odnaleźć T i rozwalić tego reduktora raz na zawsze.

Powrót do góry Go down
Vrhedny

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lut 24, 2011 8:13 pm

- Kurwa, nie drzyj mordy. Koniec. Nie wymarzę jej pamięci, ale przestań stękać. - powiedział do R.
Gorzej niż z babą podczas PMS.
- Zdematerializowałem się, więc będziemy musieli skołować sobie jakieś auto.
Ghrom wyszedł pierwszy. Spieszyło mu się najbardziej co wcale nie go nie zdziwiło. Przecież T. był jego pupilkiem.
- Niedługo powinna zjawić się tu samica, o imieniu Beth ... - zwrócił się do dziewczyny. Zabierze Cię w bezpieczne miejsce, gdzie nikt nie zrobi Ci krzywdy. Radziłbym Ci się z nią zabrać i okazać jej szacunek.
- Dzidzia zrozumiała ? - zapytał. Samica pokiwała głową.
- Bardzo dobrze, a teraz wychodzimy. Zamknij drzwi i czekaj.
V. ruszył w stronę wyjścia, ciągnąc za sobą Ranka.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lut 24, 2011 8:23 pm

Spojrzała na rozmawiających mężczyzn zdziwiona. Czy oni myślą, że ja z nim jestem? Oni żartują tak? Dla niego ważna jest tylko jego zmarła żona pomyślała i spojrzała jak wychodzą.
-Moglibyście informować mnie o wszystkim? - spytała idąc za nimi by zamknąć drzwi. Następny gość? Czy to nie za dużo jak na jeden dzień? przebiegło jej przez myśl gdy wspomnieli o kobiecie imieniem Beth.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lut 25, 2011 9:30 am

/Z i Beth/Apartament Z/Sypialnia/

Do bloku mieszkalnego para dotarła dość szybko. Z ponownie usadowił się na przednim siedzeniu, pozostawiając Beth cały tył tylko dla niej. Można to nazwać dobrocią, jeśli ktoś nie obrazi się za niechęć do siedzenia obok siebie. Zbihr od razu wysiadł z samochodu, nie czekając na samicę, ta jednak od razu podążyła za nim. I nie zatrzymując się przed drzwiami do mieszkania (jedynki - co zdążyła wyjaśnić Beth w trakcie jazdy) weszli do środka. Samica sama do niech zadzwoniła, więc zawracanie sobie głowy kulturalnym zachowaniem było tylko stratą czasu.
- Zabieraj ją - rzucił do Beth, ignorując wszystkie osoby znajdujące się w pomieszczeniu. - Skoro masz się ją stąd zabrać to się pośpiesz.
Reszta braci ruszyła na ratunek - pomyślał z niezrozumiałą goryczą. - A gówno. Skoro tak im się to podoba to niech ją ratują. Ja nie muszę. Zostanę w rezydencji jako niańka dla tego czegoś - rzucił Carmine nieprzyjemne spojrzenie. - Przecież to równie ekscytujące i ważne jak odnalezienie Tohra.
Z odwrócił się do drzwi, gotując się do wyjścia. Jak dla niego to samice miały góra 5 minut na opuszczenie mieszkania.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lut 25, 2011 3:46 pm


/Z i Beth/Apartament Z/Sypialnia/


Dotarli do mieszkania samicy i Z. popędził przodem, jak gdyby goniło go stado wściekłych psów. Beth, obawiał się, że jak tylko Carmine zobaczy go to zatrzaśnie mu drzwi przed nosem. Zapewne niezbyt miło wspominała ich poprzednie spotkanie. Wychyliła się zza pleców Z. uśmiechając się uspokajając, choć mina wampirzycy była niezbyt zachęcająca. No tak wolała nie myśleć, jak potraktowali ją pozostali bracia, czasami potrafili być nieco niedelikatni i bezceremonialni.
-Cześć nie wiem czy nas pamiętasz?– Zagaiła grzecznie na co Z. wykrzywił się, no tak spotkania z nim raczej nie można zapomnieć. On stosując swoje metody, pewnie przerzuciłby ją wierzgającą przez ramię i ignorując jej protesty, zatargałby ją do rezydencji. Beth nie wiedziała, jak powiedzieć samicy, że musi iść z nimi, więc postawiła na bezpośredniość.
-Słuchaj Carmine musisz spakować najpotrzebniejsze rzeczy pójść z nami.- Spojrzała w nieprzeniknione oczy samicy. – Obiecałam Tohrowi, że się tobą zaopiekujemy, a poza tym jak go wyciągną z łap reduktora, to będzie chciał cię mieć obok siebie.
Samej Beth jej tłumaczenia wydały się nieco mętne, więc pewnie samicy też. W ostateczności, jeżeli Carmine będzie stawiała opór to zastosują metody Z. i tyle.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lut 25, 2011 8:18 pm

Przez chwilę była spokojna wiedząc, że bracia Tohrtura go uratują, a wtedy wpadł następny mężczyzna, ale jego już znała. Mężczyzna z blizną na twarzy i wyrazem takim jakby go wszystko w okół denerwowała. Za nim stała mała, czarna kobieta, która od razu spytała czy ich pamięta. Uniosła brwi wysoko z dezaprobatą. Jak mogę was nie pamiętać. Jeżeli mi się nie myli to twój kolega chciał mnie zaatakować
-Tak. Pamiętam. Spotkaliśmy się w Zero Sum - powiedziała cicho i spojrzała po wszystkich by później powrócić wzrokiem do Beth, która zaczęła wyjaśniać, że mają iść gdzieś, a do upewnienia, że pójdzie użyła Tohra - Idę się spakować - wyszeptała i skierowała do swojego pokoju. Używają do obrony Tohrtura jakbym z nim była. Co on naopowiadał wszystkim? pomyślała znikając w drzwiach.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lut 25, 2011 8:38 pm

Samica obrzuciła go spojrzeniem, jakby zabił jej jakiegoś krewnego. Nie wykluczał takiej możliwości, ale Carmine nigdy nie dowiedziałaby się o takiej sytuacji - brak świadków oznaczał brak informacji. Z nie spuszczał oka z samicy, dopóki ta nie zniknęła za drzwiami.
- Ma trzy minuty - samiec ostrzegł Beth, nie pozwalając wampirzycy na jakiekolwiek miłe myśli. Nie byli tu w celach towarzyskich, więc Z nie zamierzał sprawiać wrażenia miłego wampirka, zainteresowanego kłopotami osoby, która poszła się spakować. - Jeśli nie zdąży to wchodzę tam i wyciągniemy ją siłą - Z skrzywił się. Nie miał ochoty na szarpaninę, która uwzględniała kontakt fizyczny z szajbuską, która była odpowiedzialna za porwanie jego brata. Ale lanie, które uwzględniało kontakt fizyczny sprawiłoby mu większą radość. Nawet jeśli byłaby to tylko bezsilna samica, nie mająca z nim żadnych szans. - Więc lepiej jej pomóż bo nie ma żadnych szans na wyrobienie się, chyba że zabiera tylko torebkę.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sob Lut 26, 2011 9:10 am

Carmine poszła się spakować, a Beth odetchnęła z ulgą. Myślała, ze będą musieli więcej się napocić by ją namówić na podróż do rezydencji. Na szczęście wszystko przebiegało gładko, no prawie gładko.
Spojrzała twardo na Zbihra.
-Jeżeli będzie potrzebowała piętnastu minut na spakowanie swoich rzeczy, to grzecznie poczekamy te cholerne piętnaście minut. Nie mam zamiaru jej poganiać. Wystarczy, że jej życie wywróciło się do góry nogami, nie będziemy niepotrzebnie jej stresować.
Z. tylko mocniej zacisnął usta i spojrzał z pod przymrużonych powiek. Beth mogła się domyślić, że przez jego głowę przesunęła się już cała litania przekleństw, a teraz kalkulował czy zgodzić się z nią, czy wprowadzić w życie swój plan. Szybciej. poganiała w myślach Carmine, obawiając się, że samiec nie wytrzyma i zaraz zrobi demolkę w jej mieszkaniu.
Powrót do góry Go down
Zbihr

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Sob Lut 26, 2011 2:32 pm

Z przemilczał jej słowa, nie przykładając do nich zbyt wielkiej uwagi. Samica mogła mówić co jej się żywnie podobało, ba, mogła nawet mieć odmienne zdanie. Ale w tej własnie chwili, i w każdej innej, w której obecny był Z, istniało tylko jedno wyjście z sytuacji: wyjście z tego mieszkania, kiedy samie co tym postanowi.
- Jej życie rozwaliło się, bo dała porwać Tohra? No tak, wielkie współczucie.
Samiec nadal stał bez ruchu przy drzwiach i obserwował ścienny zegar. Odczekał 3 pełne obroty dużej wskazówki i westchnął, ruszając do sypialni.
- Tik-tak, niestety, ale czas się skończył.
I niezbyt się krępując tym, że Carmine mogłaby w tej chwili przebywać w samej bieliźnie, lub nawet bez niej, samiec wszedł do pokoju, w którym ta przed chwilą zniknęła. Złapał samicę za ramiona i przerzucił ją sobie przez ramię, kiedy jeszcze znajdowała się w szoku spowodowanym jego widokiem. Chyba nawet zaczęła się szarpać, chociaż Z niezbyt to przeszkadzało - zawsze Carmine mogła przypadkiem przywalić głową w jakąś ścianę, kiedy ją tak niósł. Przypadki chodzą po ludziach i wampirach. Samiec po drodze chwycił również torbę, którą pakowała Carmine i wyniósł ją z pokoju razem z wampirzycą.
W salonie czekała na niego Beth z niezbyt wyraźną miną. Czyżby później czekała go jakaś poważna rozmowa?
- My jesteśmy gotowi, więc już spadamy Beth - rzucił do wampirzycy i opuścił mieszkanie z małym balastem na ramieniu - bo samica dość wiele rzeczy zdołała upchać w tej torbie.
Wampir dość szybko pokonał schody i wepchnął Carmine na tylne siedzenie, gdzie zaraz dołączyła do niej Beth. Wesoła gromadka dość szybko ruszyła do rezydencji.

/Z, Carmine i Beth/Cadilac Escalade Bractwa /

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Salon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum :: Blok Mieszkalny :: Mieszkanie nr1-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog