Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Carmine

avatar


PisanieTemat: Salon   Sob Sty 22, 2011 11:36 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]

// Park

Cieszyła się, że jest już w domu. Wpadła do salonu jak burza. Jej współlokatorka nawet się nie przywitała gdyż znów lizała się ze swoim, nowym chłopakiem. Oprócz tego, że wciąż przyprowadzała nowych cieszyła się, że mieszka akurat z nią. Dzięki niej miały piękny wystrój mieszkania, drogi, ale skromny, a Carmine po prostu tu mieszkała. Jej współlokatorka tylko machnęła ręką i wyszła z wysokim brunetem. Ruda cicho westchnęła opadając na kanapę. Podwinęła nogi pod tyłek i kładąc czoło na kolana zamknęła oczy co było błędem. Przed jej oczyma stanęła twarz Johna całego we krwi. Szybko otworzyła oczy, a głowę oparła o kanapę. Wyłaź z mojej głowy pomyślała patrząc za okno i próbując zapomnieć o całej sprawie co łatwe nie było. Po chwili powieki same jej opadły, a ona zasnęła na kanapie w dość niewygodnej pozycji.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 28, 2011 6:04 pm

//Salon

Tohr zatrzymał się przed blokiem Carmine. Przynajmniej dziewczyna oduczy się pisania prawdy na ważnych dokumentach. Drogę z okolicy apartamentowców samiec pokonał piechotą, ponieważ oszczędzał energię na ważniejsze sprawy. Teraz przeszedł na tyły budynku, gdzie znajdowały się balkony. Mieszkała w jedynce? Błyskawicznie rozpoznał, który z balkonów przydzielony jest do tego mieszkania i przeniósł się na niego. Potem wystarczyło otworzyć swoimi zdolnościami szklane drzwi i już był w środku.
Wystarczyło otworzyć? Małe niedopowiedzenie. Tohr był już zmęczony a wypity alkohol nie ułatwiał zadania.
Samiec przekroczył próg i znalazł się w salonie, gdzie Carmine leżała na kanapie. Właściwie to spała, zapewne zmęczona wydarzeniami dzisiejszej nocy. I on zamierzał jeszcze więcej jej namieszać. Chwilowo nie czuł się dumny z wypełnianego obowiązku, ale jeśli samiczka przeżyje to przyjdzie czas na zadowolenie. Czyli za jakieś pięć lat? Tohr miał choć tyle przyzwoitości, że pozwolił Carmine się wyspać. Usiadł naprzeciwko niej, czekając aż sama się obudzi.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 28, 2011 6:49 pm

Carmine nie spała mocno. Gdy poczuła się obserwowana, a wiatr dopadł jej odkryte ciało rozwarła powieki spoglądając na Johna, który siedział naprzeciwko niej. Sen Uśmiechnęła się delikatnie i podkuliła bardziej nogi, ale coś jej nie pasowało. Kark ją bolał niemiłosiernie, pewnie przez dość niewygodne ułożenie się na kanapie, a przecież w śnie nie powinno się nic czuć. To znaczy, że... - John!? - wrzasnęła, automatycznie siadając co przyprawiło ją o zawrotu głowy i ból w karku. Jęknęła spuszczając głowę na dół, a rękę kładąc na szyi by ją rozmasować. - Co ty tu robisz? I jak mnie znalazłeś? Podejrzewam iż moja współlokatorka Cię nie wpuściła, bo by mnie tym obudziła - powiedziała nawet nie patrząc na niego. Powoli krew dopływała jej do mózgu, ale kark, przez kilku godzinną drzemkę w niewygodnej pozycji, nie przestawał boleć. W końcu gdy ten się nie odzywał z wielkim bólem podniosła głowę by na niego spojrzeć
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 28, 2011 7:01 pm

Chyba jednak dobrze zrobił, że jej nie obudził. W pewnym sensie sama się obudziła i nie mogła go obwiniać chociażby o to. Ale drzemka nie była przyjemna, mebel nie wyglądał na wygodny i na pewno dorobiła się skurczu karku. Ale chociaż przez chwilę wyglądała miło. Kiedy go zauważyła. Myślała, że to sen? Sen czy nie sen, ucieszyła się na jego widok. A gdy się uśmiechała bardziej przypominała Well... Nikogo, uciął szybko, zanim zdążył dokończyć imię. Wspominanie żony w towarzystwie rudowłosej samiczki było zbyt bolesne.
- Mogłabyś tak do mnie nie mówić? John? - skrzywił się, gdy wypowiadał to imię. Kiedy już wiedział, skąd mu ono przyszło do głowy to wolał go już nigdy nie usłyszeć a tym bardziej wypowiadać. - Nie pamiętasz naszej wcześniejszej rozmowy? Musimy niektóre sprawy dokończyć. - samiec rozparł się wygodniej na fotelu, szukając pilota do telewizora. - A poza tym jestem wampirem, prawda? Mogę wejść gdzie mi się żywnie podoba. I zgubiłaś to - rzucił na kanapę obok Carmine jej torebkę. - Jak chcesz to przeszukaj ale niczego chyba nie brakuje.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 28, 2011 7:11 pm

Słysząc jego oburzenie kiedy powiedziała jego imię skrzywiła się - To jak mam Cię nazywać? Striptizer? Włóczęga? Psychicznie chory idiota? - spytała ze skrzywieniem i schowała za plecy pilota. Hilary będzie zła jak mu dam dotykać czegokolwiek brudnymi rękoma pomyślała trzymając w zaciśniętej ręce pilot od telewizora. Spojrzała na rzuconą przez niego torebkę i zmrużyła oczy. Z jednej strony mu wierzyła. Wierzyła, że nic nie zabrał, że mówi prawdę co do wampirów, ale tej drugiej myśli nie chciała do siebie dopuścić. Zagryzła wargę - Mieszkam tu z współlokatorką, a ona ma obsesję na punkcie czystości. Czy mógłbyś się wykąpać? - spytała wskazując na drzwi łazienki - Tam jest łazienka, a za chwilę Ci przyniosę jakieś ubranie na Ciebie. Ona ma tego masę. W tym roku nie jednego mężczyznę przeleciała kupując mu masę ubrań - powiedziała machając ręką w stronę jej pokoju - Ręcznik powinien wisieć w łazience - powiedziała i wstała z kanapy, chowając pilot pod poduszkę i kierując się w stronę swojego pokoju, by zobaczyć czy tam się nie poniewierają jakieś ubrania chłopaków współlokatorki.

//Pokój Carmine
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 28, 2011 7:19 pm

I znów przestało być miło. Kolejne wyzwiska, ale i tak wolał je od Johna. Wszystko było lepsze, nawet już ten żałosny striptizer. Chociaż nie uprawiał takiego zawodu, to przezwisko bardziej do niego pasowało.
- Nazywaj mnie jak chcesz - powiedział głośno, by go usłyszała w sąsiednim pokoju. - Ale striptizerem nie jestem. Może już raczej żul insider? W końcu pasożytuję wewnątrz lokali?
Ale chyba Tohr popełnił błąd. Jaka osoba zaufa striptizerowi albo żulowi? Nikt. Bardziej zaufałaby Larry'emu. Albo Tohrowi.
Wstał smętnie z kanapy i ruszył w kierunku drzwi, które mu wskazała. Kąpiel nie mogła być taka zła, skoro w ten sposób samiczka miała nabrać do niego zaufania, prawda?
Prawda??

//Łazienka
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lut 04, 2011 6:29 pm

//Dom Hardhy'ego/Kuchnia

Samiec wszedł do salonu tak jak poprzednim razem - na balkon i otworzył drzwi. Pustka mieszkania trochę go zaskoczyła,ale może Carmine jeszcze siedzi w pracy? A jej koleżanki na szczęście nie było. Nie szkodzi, on może poczekać, chociaż obecność pre-transki nie była konieczna. Samiec zamierzał się tylko przespać do rana a potem zniknie. Dlatego zasłonił okno i położył się na kanapie, zamykając oczy. Mebel był dość niewygodny
Wyprawa do domu Hardhy'ego nie przebiegła dokładnie po jego myśli, ale mogło być gorzej. W końcu ma broń, która znajdowała się teraz w kaburach i pieniądze. I dodatkowy telefon, który od dnia dzisiejszego zepsuje mu wszystkie dni do śmierci. Spojrzał krzywo na telefon i ponownie schował go do kieszeni. Lepiej gdy już zaśnie, zamiast rozmyślać o problemach.
Po kilku minutach zapadł w niespokojny sen.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 06, 2011 10:05 pm

Tym razem samca nie męczyły w śnie żadne ożywione przedmioty, zamiast tego odżyły stare koszmary. Wellsie. Była wszystkim co znajdowało się w jego śnie a on nie mógł jej nawet dotknąć...
Ze snu obudziło głośne pukanie do drzwi. Samiec szybko otworzył oczy i spadł z kanapy, porażony widokiem. Chwilę zajęło mu zrozumienie, gdzie się znajduje. Był w domu pre-transki i zasnął. A teraz ona wróciła do domu. Spojrzał na siebie, starając się wyobrazić jej reakcję. W śnie przebudził się kilka razy bo było mu gorąco, więc aktualnie został w bokserkach. Teraz ten pomysł nie wydawał się taki dobry. Natarczywe pukanie wyrwało go z odrętwienia, dlatego ruszył do drzwi i je otworzył.
Osoba stojąca przed nim na pewni nie była Carmine, to ta jej współlokatorka?
- Mieszkasz tutaj? - dopiero po chwili dotarło do niego, jak głupio to pytanie zabrzmiało. - To znaczy, jesteśmy sąsiadami? - postanowił sprawiać wrażenie, że tu zamieszkuje, skoro samica nie krzyknęła na jego widok i nie zaczęła go bić. - W czym mogę pomóc?
Wtedy doleciał do niego zapach V i wszelkie pytania były zbędne. Była jedną z jego przyjaciółek, które pieprzył w tym swoim apartamencie i mieszka w tak biednej okolicy? Bo przecież innego wytłumaczenia nie było na jej obecność w tym bloku.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]


Ostatnio zmieniony przez Tohrtur dnia Pon Lut 07, 2011 5:45 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 06, 2011 10:13 pm

Spojrzała na samca widocznie musiała go obudzić. No tak wszyscy normalni o tej porze śpią pomyślała.
- Przepraszam ze cie nachodzę o tak wczesnej porze ale skończyła mi się kawa. - powiedziała błagającym głosem
Pani Kronik spraw żeby ten samiec miał odrobinę kawy w domu błagam zaczęła mówić do siebie w myślach.
Po chwili zauważyła na jego klatce piersiowej taki sam tatuaż jaki miał V.
Samiec zaprosił ja do środka...
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 06, 2011 10:23 pm

Kiedy samica przekroczyła próg, Tohr zamknął za nią drzwi. Wolał, żeby już żaden sąsiad go tutaj nie widział, bo mogliby go oskarżyć o włamanie. Wampir rozejrzał się po pokoju, sprawdzając stan pomieszczenia. Damskie ciuchy rozrzucone w kącie na pewno nie przemawiały po jego stronie.
- To współlokatorki - zapewnił szybko i zaprowadził ją do kanapy. - Usiądź tutaj i poczekaj a ja poszukam kawy. Nie wiem czy jakąś posiadam, ale sprawdzę.
Samiec szybko wyparował z pomieszczenia i wszedł do kuchni, wybierając brązowe drzwi, za którymi jeszcze nie był. Po kilku minutach wrócił z kawą w ręku.
- Długo tu już mieszkasz? - spytał podając jej słoik z kawą. - Znacie się z Carmine?

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 06, 2011 10:38 pm

Zaczęła się rozglądać po mieszkaniu. pełno tam było damskich ciuszków ale nie zaprzątała sobie nimi głowy.
samiec wyszedł do kuchni po kawę.
-Ładne mieszkanie - po chwili powiedziała do samca.
- Mieszkam tu od 3 miesięcy. czyli od nie dawna i nie znam Carmine.- Odpowiedziała na zadane pytanie.
- Tak wogole to jestem Lamia milo mi cie poznać - wyciągnęła rękę na przywitanie.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 06, 2011 10:48 pm

Tohrtur uśmiechnął się miło do Lamii. Powrót do miłej rozmowy po tygodniach dziczy było nadzwyczaj łatwe i naturalne. Jak jazda na rowerze. Ale bardzo pomocna mogła się okazać poprzednia pogawędka z Beth. Cholera, a prawie zapomniał o tym wszystkim. Jednak nadal był uzależniony od telefonu do przyjaciółki.
- Skoro nie znasz Carmine to nic dziwnego, ze ja ciebie również nie znam - ale w duchu odetchnął z ulgi. Skoro samica nie znała właścicielki tego mieszkania to nic złego się nie stało. Nie wpadnie tutaj nikt nieodpowiedni i po odpoczynku Tohr będzie mógł ruszyć w swoją drogę bez problemów. Samiec uśmiechnął się po raz kolejny, kiedy samica się przedstawiła. Tylko co miał powiedzieć? Na pewno nie przedstawi się jako Tohr.
- Jestem Alexander. Alex - uścisnął wyciągniętą dłoń. - Może się czegoś napijesz?

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 06, 2011 10:58 pm

Alex hmm coś jej mówiło ze to jet kłamstwo ale nie chciała drążyć tematu.
Lamia bowiem była obdarzona darem odczytywania emocji a ten samiec nimi się otaczał jak kokonem. Nie były to byle jakie emocje. Czuła je bardzo wyraźnie a najwyraźniej wyczuwała fałsz...
-Hmm a co mi zaproponujesz?- zapytała cały czas bacznie obserwując samca.
- Bardzo fajny tatuaż -spojrzała i pokazała na klatkę piersiowa.
- Co on oznacza jeżeli mogę zapytać? - Była bardzo ciekawa V ma identyczny ale nie chciała go pytać.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 06, 2011 11:06 pm

Nie podobał się Tohrowi wzrok, jakim obserwowała go samica. Jakby przewiercała go wzrokiem, rozdrabniając na części pierwsze. Chyba nie natrafił na symphatkę? Jeszcze tego mu brakowało. Jakby nie wystarczało, że uciekał i przebywał w nie swoim mieszkaniu.
- Proponuję to co mam na składzie, czyli zaraz wracam i przyjmiesz wszystko bez marudzenia.
Ruszył do drzwi, ale zatrzymał się słysząc pytanie Lamii. Sądził, ze chodziło jej o pamiątkę po Wellsie, ale samica wyraźnie spoglądała na symbol bractwa. I co miał powiedzieć? Prawdy nie powie, ale kłamać nie zamierzał. Wystarczało to debilne imię. Powinien później dłużej się zastanowić nad jedną wersją.
- Właściwie to głupia pamiątka. Kiedy byłem młody zainteresowałem się czymś ale lata mijały i moja fascynacja się skończyła. Więc to chyba znak głupich błędów i dzięki temu zyskałem pamiątkę na całe życie, która będzie mi wypominać moje błędy.
Wyszedł do kuchni zanim zdążyła zadać kolejne pytanie i wrócił z wódką. Nie podejrzewał Carmine o takie skłonności, więc trunek musiał należeć do współlokatorki. Przyniósł ze sobą również szklanki bo nie wiedział, gdzie są kieliszki. Podał trunek Lamii.
- Na zdrowie.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 06, 2011 11:17 pm

Zapomniała ze V leży nagi w jej łóżku. Usiadła na sofie i zaczęła rozmowę z sąsiadem.
- wódka tak to jest to co mi teraz trzeba oprócz kawy.
-Na zdrowie - Odpowiedziała i upiła trochę ze szklanki. Ciekawe czy V tez sądzi ze jego tatuaż to błąd młodości?
Nie zwróciła uwagi ze zadała sobie to pytanie na głos.
Dopóki nie poczuła świdrującego wzroku Alexa
- O co chodzi coś nie tak? -Zapytała z nutka obawy w glosie.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 06, 2011 11:25 pm

Kurwa, znowu ten cholerny V. Najpierw spotkał go Cian a teraz ona. Carmine też go spotkała? Jeśli tak to znajdzie go w Zanikhu i na powitanie strzeli w ryj za prześladowanie i głębokie urazy psychiczne. Spojrzał szybko na drzwi, zastanawiając się czy zaraz za nimi nie wyrośnie ten wredny wampir. Zerknął na Lamię i wtedy zorientował się, że jakoś dziwnie na nią patrzy.
- Tylko coś sprawdzam - uśmiechnął się do Lamii i mrugnął do niej. - Ta wódka jest od pewnego idioty, który mnie nie lubi i wolałem się upewnić, czy nie próbował zatruć mnie. Ale co to za śmierć od alkoholu? Ale skoro jeszcze żyjesz i masz jedną parę oczu to nie może być tak źle.
Samiec szybko wypił swoją porcję, dolał sobie jeszcze wódki i usiadł na kanapie obok samicy. Tak, Lamia miała rację, teraz tylko alkohol mógł pomóc.
- Sama tak mieszkasz? Trochę niebezpiecznie.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 06, 2011 11:43 pm

No fantastycznie co to za samiec chciał mnie otruć. Pomyślała i zaczęła bardziej uważać na to co przy nim robi.
Znowu wyczuwała kłamstwo. Najprawdopodobniej V i on sie znali z jednego kółka różańcowego albo cholera wie czego.
- Tak mieszkam sama od 40 lat. - odpowiedziała i się uśmiechnęła.
- Niebezpiecznie jest nawet z samcem u boku. Czasami pewnych zdarzeń nie da się powstrzymać. Mówiła to choć myślami była daleko i dawno temu.
- Carmine to twoja krwiczka? -zapytała wracając do rzeczywistości.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lut 06, 2011 11:52 pm

- 40 lat to już szmat czasu. Pewnie przyzwyczaiłaś się do życia w samotnym, wielkim mieście - nie chciał poprzednio sugerować, że Lamiaa nie potrafi sobie poradzić w pojedynkę a niestety do takich wniosków mogła dojść, więc chciał wszystko sprostować, bez wyraźnej poprawki. - Pewnych wydarzeń? Jak płonący dom w dzień albo napad przez rzeczonego samca?
Samiec ponownie umilkł, słysząc pytanie samicy. Dlaczego ona musiała być taka wścibska? Nie mogła tylko siedzieć i pić? Jej pytania były stanowczo zbyt prywatne, ale jednak odpowiedział.
- Nie, Carmine to moja znajoma. Przyjaciółka. Mam krwiczkę, naprawdę ją kocham ale z przyczyn losowych, których nie dało się przewidzieć musieliśmy się rozdzielić. A ty masz brońca?

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 12:07 am

- Nie nic z tych rzeczy po prostu moja cala rodzina zginęła w wypadku samolotowym. od tak bez fanfarów i bez kalejdoskopu wydążeń które były kiedyś. -Powiedziała starając się panować nad głosem. Nie płakała nie umiała płakać. Nigdy nie pozwoliła sobie na chwile słabości nawet gdy dowiedziała się o śmierci bliskich.
- Do samotności nigdy się nie przyzwyczaisz. - Wiedział co mówi z własnego doświadczenia. Pragnęła żyć dla kogoś budzić się i słyszeć krzątaninę w domu.
-Nie, nie mam bronca -Odpowiedziała i spuściła wzrok. Wiedziała ze w tym momencie może czytać z niej jak z otwartej księgi.
-Czemu się rozstaliście skoro tak bardzo ja kochasz?
Napiła się cudownego napoju który przynosił chwilowe ukojenie.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 12:19 am

- Przykro mi z powodu twojej rodziny - powiedział dolewając jej wódki.
Puste słowa, które słyszał tyle razy. Co go obchodziło, że komuś jest przykro jak ich smutek niczego nie zmieniał? Ale może jej to przyniesie ukojenie, może te słowa mają dla niej jakieś znaczenie. Nie za bardzo nadawał się na pocieszyciela, więc poprzestał tylko na tym. Bo co miał jeszcze powiedzieć? Żeby się nie martwiła bo spotka ich w Zanikhu? Nie miał już sił na kolejny spór teologiczny.
- Jesteśmy silnym gatunkiem i w końcu przyzwyczailibyśmy się do wszystkiego, tylko po co? Samotność rzeczywiście jest denna i nie przynosi radości. Lepiej znajdź sobie tego brońca bo 40 lat samotnego życia to zbyt długo - uśmiechnął się pocieszająco. - Czekałaś tyle lat, więc spodziewaj się go za pierwszym lepszym zakrętem.
Widać było wyraźnie, że tylko o tym marzy. Żeby ktoś z nią był i wygonił pustkę i cienie, które zalęgły się w jej sercu. Tylko co taki samotnik jak on mógł na to poradzić? Potrzebował kolejnej chwili, żeby zacząć mówić o Wellsie.
- Nie mogliśmy nic na to poradzić. Nie miałem wystarczająco dużo siły by ją zatrzymać a śmierć była ode mnie sprytniejsza.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 9:05 am

Patrzyła na Alexa jak mówi i uśmiechnęła się gdy powiedział że 40 lat to za dużo samotności.
Jakoś ona tak tego nie odbierała miała dużo czasu żeby się dowiedzieć czego powinna chcieć od życia.
- Gdyby znalezienie bronca było takie łatwe to nie spędziłabym ostatnich 40 lat na użalaniu się nad sobą... - Odpowiedziała i zaczęła się śmiać.
Teraz rozumiem czemu ma tyle emocji wokół siebie. Jego krwiczka nie żyje co gorszego mogłoby się samcowi przydarzyć..
najwyraźniej musiało się stać to niedawno bo nie może sobie z tym poradzić...
- Przykro mi i wiem co czujesz. -Odpowiedziała i wyciągnęła dłoń by go dotknąć. Lecz gdy zobaczyła jego wzrok zrezygnowała.
- Nie próbuj uciekać ja tak robiłam i zobacz gdzie mnie ta zawiodło... Przeszłość cie dopadnie i tak będziesz musiał się z tym uporać. Wiem co mowie.. wszystko będzie ci ją przypominać.- Skończyła swój wywód i napiła się.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 11:28 am

Samiec tylko się uśmiechnął, podczas gdy Lamiaa się roześmiała.
- To nie może być aż tak trudne. Skoro nawet ja kogoś znalazłem... - Tohr nawet nie wspomniał o tym, że jego zaręczyny były zaaranżowane, ale miał to szczęście, że trafił na Wellsie. - Nie mówię: idź i szukaj desperata. To nie twoja wina, że niektórzy są zbyt głupi by cię docenić.
Chociaż tutaj samiec strzelał, bo wcale nie wiedział czy Lamiaa nie ma jakiegoś brzydkiego sekretu. Po prostu wyglądała na miłą i ładną samicę, która mogła się komuś spodobać. Tohr uśmiechał się nadal, nawet wtedy kiedy rozmowa zeszła na Wellsie.
- Nie uciekam - naprawdę tak sądził, wierzył w se słowa całym sobą. - Po jej śmierci moje życie się zmieniło i ja również musiałem się zmienić,bo inaczej to by mnie zniszczyło jeszcze bardziej. Nowy początek pięknego końca... - samiec napił się wódki po czym spojrzał na Lamię. - Wybacz, ale to wciąż drażliwy temat i nie chcę o niej rozmawiać. Wolę już zająć się twoimi problemami z samcami, chociaż ten problem mnie nie dotyczy - wzruszył ramionami. - Nigdy nie zależało mi, żeby jakiś samiec się mną zainteresował...

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 2:42 pm

-W tym problem ze żadnego problemu nie mam. Podobam się samcom ale oni nie chcą się wiązać...- Wzruszyła ramionami na znak bezradności.
- Co jest zemną nie tak? tak wiem zadaje za dużo pytań i jestem ciekawska do tego umiem wyczuwać emocje. To pewnie przez to wszystko się sypie bo wiem kiedy ktoś mnie oszukuje.
- Z resztą mam spore wymagania co do samców... - Uśmiechnęła się chytrze i poprosiła o dolewkę..
- Przepraszam ze pytam ale jak mila na imię twoja krwiczka? Więcej już nieropusze tego tematu - Szybko odpowiedziała jak ogromy sprawiła mu ból.
To bardzo fajny facet taki uczuciowy naprawdę musiał ja kochać..
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 3:06 pm

- Wellisandra, ale wszyscy mówili do niej Wellsie - wymówił jej imię z czułością, jakby znów mogła go usłyszeć i powiedzieć, że wciąż go kocha. ale nie mogła. Na przeszkodzie wciąż tkwił fakt, że Tohrtur nadal żył. - Ale byłbym wdzięczny, gdybyś nikomu o niej nie wspominała. Zostawmy zmarłych w Zanikhu i nie naruszajmy ich spokoju rozmowami o nich.
Samiec zaczął od pytania o Wellsie, w ten sposób definitywnie kończąc ten temat. A jeśli Lamiaa nadal miała zamiar ingerować w jego przeszłość to po prostu zignoruje pytania i będzie się zachowywał, jakby w ogóle nie zostały one wypowiedziane. Rozmowa o Lamii i jej kłopotach z samcami była zdecydowanie lepsza. Łatwiejsza i dość lekka, nie wymagała angażowania całego mózgu do myślenia.
- A widzisz i tu kot pogrzebany. Znasz swoją wartość ale ona zdecydowanie przewyższa wszystko co mogą zaoferować ci samce, których spotykasz. Nie kwalifikują się do twoich wymagać, ale z drugiej strony głupio się zadowalać byle czym - urwał na chwilę, dolewając wódki do szklanek. - To co to za wymagania? Wielki intelekt? Nie wymagaj od nas rzeczy niemożliwych.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Aghres

avatar


PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lut 07, 2011 4:34 pm

MG
W końcu Tohr zauważył że sąsiadka jest wampirzycą i ma na sobie swieży zapach V.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Salon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum :: Blok Mieszkalny :: Mieszkanie nr1-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | www.sosblogs.com