Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Johnson Street

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Johnson Street   Wto Sty 04, 2011 12:13 am

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 1:03 pm

/Tohr i Carmine/Mieszkanie nr 1/Salon

Para zawędrowała na Johnson Street. Ulica była dość spokojna, a o tak wczesnej wieczornej porze była prawie pusta, jeśli nie liczyć Tohra spacerującego z Carmine i innych nieszczęśników, którzy wędrowali do sobie tylko znanych miejsc. I nikt nie zwracał na nich uwagi, więc mogli rozmawiać w spokoju o wampirzych sprawach, nie nękani ciekawskimi spojrzeniami przechodniów. Może nawet wyglądali normalnie, nie jak wampir bez przyszłości i pretranska, której ten poprzedni przed chwilą zmarnował życie swoimi rewelacjami.
- Miły wieczór - rzucił w przestrzeń, przerywajac ciszę, która zapanowała po wyjściu z mieszkania Carmine. - Wiesz, że nie musisz dotrzymywać mi towarzystwa. Tak, pamiętam, że wymusiłem na tobie pójście za mną, ale w tym momencie każde z nas może się udać w swoją stronę. I jeśli chcesz to tutaj wszystko się skończy - samiec zatrzymał się obok jakiejś witryny sklepowej, niezbyt zainteresowany jej zawartością. - Nie zamierzam już ciebie nękać, więc masz miesiąc spokoju zanim ktoś z naszego gatunku zacznie ciebie niepokoić.


...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 1:30 pm

Pokręciła głową na zaprzeczenie jego słów.
-Nie, nie pójdę. I co z tego, że zostawię Cię teraz jak twoi przyjaciele mnie znajdą i zmuszą do bycia wampirem? - spytała i podeszła do niego - Chyba, że chcesz zapomnieć o mnie by nic, ani nikt Ci nie przypominał twojej żony - powiedziała patrząc na wystawę. Domyśliła się w końcu kogo przypomina Tohrturowi. Jego zmarłą żonę. Zabitą przez panią Kronik. I dla niej chce umrzeć, by być z nią na wieki gdyż bycie parą wampirów na wieki im się nie udało to muszą być parą duchów na zawsze i na wieczność. W szybie wystawy dostrzegła jego twarz lecz nie umiała wyczuć jak się czuje. Zawsze jej się to udawało, a jednak on był zagadką dla niej.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 3:50 pm

Tohr westchnąłby, ale postanowił zachować swoje odczucia dla siebie. Co mu da kolejne przekonywanie Carmine?
- Nie zmuszą cię do bycia wampirem, ale pomogą ci przygotować się do przemiany. Nie będą cię gryźć, ani nic z tych rzeczy. Przemiana przyjdzie sama i nawet nie zapyta cię o zdanie. Więc nie obwiniaj ich o to wszystko - mówił spokojnym, opanowanym głosem, bo samiec miał już dość tych ciągłych zaprzeczeń samiczki. I użerania się z problemami innych, kiedy sam miał tyle na głowie. Przecież musi znaleźć reduktora, a żaden z nich nie będzie nagle paradować mu przed nosem na tej ulicy.
Nie zamierzał również odpowiadać na zaczepki skierowane ku jego zmarłej żonie. Wellsie powinna mieć już spokój na tym świecie i nawet on postanowił już o niej nie wspominać. Niech odpoczywa w Zanikhu, nie zaczepiana przez mgliste wspomnienia osób, które poznały ją w przeszłości.
- Nie mówiłem, że o tobie zapomnę. Znajomość ciebie była bardzo pomocna i rozmową z tobą nie rekompensuję sobie żadnej straty.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 7:38 pm

Bladolicy reduktor pojawił się na ulicy. Od czasu kiedy uciekła mu cywilna samica a jego gniazdko tortur zostało zrównane z ziemią bardzo się nudził i doskwierała mu samotność. Pan X szedł ulicą aż wyczuł w pobliżu dwa wampiry a przynajmniej jeden z nich był już wampirem. Podszedł w ich stronę spokojnym krokiem. Samic był wojownikiem a samica która mu towarzyszyła...nie no to chyba nie możliwe. Wojownik w ciemnym zaułku z wampirem przed przemianą. No czy można prości Omegę o lepszą okazje. Pan X pewnym krokiem się do nich zbliżył. Wyciągnął zza paska pistolet i kiedy się zbliżył na tyle by zrobić trzy szybkie ruchy strzelił do wojownika. To była pierwszy rzecz jaką miał zrobić. Wampir padł na kolana trzymając się za brzuch. Pan X chyba trafił na wątrobę bo krew ładnie trysnęła ciemną smugą na bok. Reduktor odwrócił się przodem do samicy i wymierzył w nią z pistoletu.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 7:54 pm

Tohr nie zdążył usłyszeć odpowiedzi Carmine, kiedy usłyszał wystrzał z pistoletu i poczuł jak kula rozharatała mu wnętrzności. Chyba wątrobę, bo krew zaczęła lać się strumieniami. Wampir upadł na kolana, z całych sił zaciskając zęby. Z bólu i wściekłości. Dał się zagadać i nie zwrócił uwagi na zapach zasypki. Ale samiec, nie bacząc na przeszkadzający czerwony płyn zewnętrzny i cholerny ból promieniujący z podbrzusza, wykręcił się do tyłu i wyciągnął z kieszeni telefon. Niezbyt imponująca broń ale lepsze to niż nic. Zwłaszcza w sytuacji, gdy ktoś zamierza zabić osobę, którą sam na to naraziłeś, paradując z nią przez miasto. I nawet się z tym nie kryłeś. I byłeś na tyle durny, żeby zostawić broń z mieszkaniu. I to nawet nie swoim.
Trochę dużo tych błędów, pomyślał samiec, dość przytomnie.
- Uciekaj - warknął, kiedy Carmine nadal stała w miejscu.
Może i jego zabije ale przynajmniej samiczka będzie bezpieczna. Na jakiś czas. A teraz musiał jakoś odwrócić uwagę reduktora od niej. Tohr, nie mając innego pomysłu wyciągnął wcześniej wyciągnięty w tym celu telefon i rzucił go z całej siły, celując w głowę reduktora. A telefon odbił się od niej z miłym grzmotem.

...


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 8:32 pm

Chciała już odpowiedzieć gdy nagle przed nią przeleciała strzała, a wampir krwawiąc upadł na ziemię - Tohr! - krzyknęła, ale przed nią jak z pod ziemi stanął jakiś mężczyzna. Słyszała jak z oddali głos Tohrtura krzyczący, aby uciekała lecz ona stała jak sparaliżowana patrząc na strzelbę wycelowaną w nią. Mamo, Ojcze. Niedługo się spotkamy. Takie myśli przebiegły przez jej głowę, ale gdy usłyszała kolejne krzyki Tohra cofnęła się kilka kroków, ale nie zdążyła odbiec od wampirów. Przez przerażenie nogi całkowicie odmówiły jej posłuszeństwa.
Powrót do góry Go down
Pan X

avatar


PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 8:45 pm

Pan X zaśmiał się gardłowo. Wymierzył jeszcze raz w wojownika ale tym razem z innej broni, którą wyjął zza paska. Kilka strzałek trafiło w jego potężne ciało a Wojownik, który stracił przytomność. Reduktor strzelił z drugiego pistoletu na strzałki również do samicy, która została trafiona w ramię. Jej dawka była o wiele mniejsza niż dla wojownika. X podszedł do bezwładnego ciała wampira i zaciągnął je na parking do swojego samochodu. Nikt nie zwracał na nich uwagi. ponieważ Pan X tak prowadził swoją zdobyczy że wyglądała na to że samice upił się i reduktor pomaga mu dojść do samochodu.

//Samochód Pana X
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 8:51 pm

//Kawiarnia Imperium

Lamia i Mordh wyszli z kawiarni szli w ciszy. Skrecili w Johnson Street i zauważyli dziwna scenę.
Ktoś leżał na ziemi. A drugie ciało było właśnie wciągane do samochodu na parkingu.
Samicy ta sytuacja od razu się nie spodobała. Wzięła głębszy wdech poczuła słodką won zasypki dla niemowląt.
Spojrzała na Mordha. Samiec tez to wyczuł.
- Musimy im pomóc- krzyknęła do samca i zaczęła biec w kierunku ofiary.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 9:04 pm

Samica pierwsza wybiegła w stronę wypadku jednak zirytowany Mordh podbiegł do niej zatrzymujac ją pare metrów dalej. Na chodniku niedaleko leżał jakiś człowiek. Samica, kępa rudych włosów przysłaniała jej twarz.
Mordh potrząsnął Lemią.
- Opanuj się! Idz do niej! -wskazał ranną rudą. Lamiaa spojrzała na Mordha z przerażeniem lecz jak się spodziewał szybko opanowala się i posluchała go. Ona poszła w stronę samicy a on pobiegł w kierunku samochodu. Wymacając swój pistolet wyjął go z kieszeni sprawdzając czy jest naładowany.
- Hej ty!
Cholera!
Nie zdążyli.
Reduktor właśnie odjechał z piskiem opon.
Mordh miał zamiar strzela w opony ale niemógł ryzykować teraz pojedynku z reduktorem. Nie miał uzbrojenia a miał ze sobą tylko jednego gnata. Była z nim Lamiaa. Nie mógł ryzykować by coś się jej stało podczas gdy on niedalby rady reduktorowi.




Ostatnio zmieniony przez Mordh dnia Pią Lut 18, 2011 9:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 9:24 pm

Poczuła jak w jej ramię wlatuję strzała, a głos uwiązł jej w gardle. Upadła patrząc jak mężczyzna zabiera Tohra do auta. Chciała wrzasnąć pobiec za nimi, ale ból w ramieniu zwyciężył. Kiedy ktoś koło niej uklęknął podniosła wzrok. Ujrzała dziewczynę, którą już raz widziała w Zero Sum jak miała tam zmianę.
-Zabrali Tohra - wyszeptała i zasyczała łapiąc się za obolałe ramię - Pomóż mu - jęknęła przypominając sobie o numerze, który zostawiła w domu. Może oni mi pomogą pomyślała i spojrzała na dziewczynę - Pomóż mu, proszę.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 9:40 pm

Mordh wrócił w stronę obu samic. Na szczęście ruda podniosła głowę i była przytomna. Podchodząc bliżej zauważył że jest tylko ranna w ramię. Z pewnoscia będzie wiedziala co się stało.
Ukucnął obok rannej i podtrzymującej ją Lamii.
- Ca...Carmine???? -rozpoznał swoją kelnerkę.
- Co się stało!!!! Jesteś cała???
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 9:47 pm

Lamia podbiegła do samicy. Uklękła przy niej Samica otworzyła oczy. Odgarnęła jej włosy z twarzy.
To była kelnerka z Zero Sum. Usłyszała jak samochód odjeżdża z piskiem opon. Samica zaczęła co s do niej mówić.
- Ciii uspokój. Juz dobrze jesteś bezpieczna. Znajdziemy go nie martw sie. - Głaskała ja po włosach przemawiając do niej cichym uspokajającym tonem.
Gdy Mordh podbiegł do nich widziała jego bezsilność na twarzy. Samiec rozpoznał ofiarę
- Zabierzmy ja do mnie. Potrzebuje opatrunku i odpoczynku. Mówiła cos o jakimś Tohrze. To pewnie jego porwał. - powiedziała szeptem do Mordha.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 9:55 pm

Usłyszała głos Mordha zmartwionego sytuacją, która się zdarzyła. W końcu jedna z kelnerek została postrzelona.
-Nie, nie. Wszystko dobrze. To ramię... Zaraz będzie lepiej - wyszeptała, a gdy dziewczyna zarządziła, że zabierze ją do swojego domu szybko zaprotestowała - Nie! Ja muszę do kogoś zadzwonić. Numer mam w swoim domu - podała swój adres i zamknęła oczy opuszczając głowę na dół sycząc z bólu - Tohrtur został mocno postrzelony. Muszę mu jakoś pomóc - wyszeptała trzymając się za ramię.
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 9:56 pm

- Kurkawodna! Tohr? Ten z Bractwa? -jeszcze w szoku samiec spojrzal na ramię pretranski oceniając jej stan.
- Wytrzyma bez lekarza. Umiesz opatrywać rany? -zapytał Lamii. Samica przytaknęła.
- Okej. A więc .... Pojedziesz z nią do ciebie a ja powiadomie Bractwo.
Wykręcił numer do najbliższego postoju taksówek. Po krótkiej rozmowie przez telefon zapowiedział:
- Taksówka zaraz tu będzię.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 10:09 pm

Gdy Lamia usłyszała jaki adres podaje jej samica osłupiała.
-Mieszkamy w tym samym bloku pojedziemy do mnie jeżeli się lepiej poczujesz puszcze cie do domu. - Powiedziała tonem nie znoszącym sprzeciwu.
-A o Tohra sie nie martw. Mordh wszystkim sie zajmie -Popatrzyła znacząco na samca.
- Mordh tylko błagam cie uważaj na siebie i daj mi znać co i jak.- Można było wyczuć ze się o niego troszczy . Martwiła się ze coś może mu się stać.
- Widzimy się w pracy.- Wstała i pocałowała go namiętnie na pożegnanie.
- kocham cie - Szepnęła odrywając się od jego ust.

//Mieszkanie nr 2


Ostatnio zmieniony przez Lamiaa dnia Pią Lut 18, 2011 10:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mordh

avatar

Partner : Lamia

PisanieTemat: Re: Johnson Street   Pią Lut 18, 2011 10:14 pm

Chwilę póżniej nadjechala taksówka. Mordh wręczył kierowcy 500 dolarów każąc mu o nic nie pytać i zawieść kobiety pod dany adres.
Pomógł Carmine wejsć do samochodu.
- Wcześniej się zobaczymy. zaopiekuj się Carmine. Wpadne do ciebie jak wszystkiego się dowiem.
- A ty Carmine trzymaj się, powiadomie kogo trzeba. Znajdą go. -powiedział do małoprzytomnej pretranski.

Po chwili zniknął.
Zdematerializował się.


zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Johnson Street   

Powrót do góry Go down
 
Johnson Street
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | www.sosblogs.com