Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Victoria

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Wto Mar 08, 2011 2:18 pm

- Nie krzyczeć ?! Byłam mokra od deszczu, a teraz jestem mokra od kawy ! - wrzeszczała.
Wdech, wydech. Krzyk na pewno do niczego dobrego nie doprowadzi.
Podniosła głowę i spojrzała na sprawcę wypadku. Był to chłopak, nawet przystojny, w płaszczu rodem z Matrix'a ... Łau, na dodatek wampir. Tego się nie spodziewała.
Rzuciła Vladimira na pobliską ławkę i rozpięła kurtkę. Czyżby dziś był piątek trzynastego, a ona o tym nie wiedziała ?
- Lepiej żebyś miał te chusteczki. - powiedziała, ale po minie wampira wywnioskowała, że najwidoczniej się zmoczyły.
- O tak, świetnie ... naprawdę ! - warknęła i przetarła oczy dłonią. - Mogłam wpaść na kogoś z paczką chusteczek w nie zalanej kieszeni.


Powrót do góry Go down
Jonny

avatar

Partner : brak,

PisanieTemat: Re: Park   Wto Mar 08, 2011 2:27 pm

Jonny spuscil wzrok, co jak co ale naprawde szczesciarzem to on nie byl. Jego uwage przykul rzucony przez dziweczyne Vladmir, otworzyl usta jakby chcial o cos zapytac, ale szybko zamilkl. Przez chwile stal ze zbolalym wyrazem twarzy, ale nagle usmiechnal sie.
- To nie twoja wina, ze moje chusteczki sa morke, ale to tez nie moja wina, ze na mnie wpadlas i rozlalas kawe. Przy okazji chusteczek zniszczyl sie tez twoj Vladmir i moj Ipod. Moze zamiast krzyczec i obwiniac wszystkich dookola wezmiesz oddech. Nic sie nie stalo. Kazdy sie czasem zamysli, choc myslenie ponoc szkodzi. -tym czasem rozpial plaszcz i pogrzebal w kieszeniach bluzy. Po chwili wyciagnal z niej suche chusteczki. -No patrz. Nawet alergia na te cholerne pylki sie czasem przydaje. - dodal z usmiechem.
Powrót do góry Go down
Victoria

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Wto Mar 08, 2011 2:46 pm

- Myślisz, że to takie zabawne ? Błąd, wcale nie jest. - prychnęła.
Ale była niemiła. Cóż, nieznajomy na to zasłużył. Vladimir zmarł przez niego śmiercią tragiczną.
- W dupie mam twojego ipoda. Interesuje mnie wyłącznie własny, nieżywy sprzęt. - wyszarpnęła chusteczki z jego ręki i zaczęła wycierać kurtkę.
- Będę walić kawą przez całą drogę do domu, wielkie dzięki. - rzuciła mu paczkę z powrotem.
Nie lubiła kawy. Nie wiedziała dlaczego ludzie pchali się po nią do zatłoczonych kafejek. Bleee ...
Wzięła Vladimira do ręki i zaczęła go obracać.
- Przepraszam. - mruknęła prawie niesłyszalnie. Normalnie się tak nie zachowuje, ale po prostu ten wieczór był okropny.
Powrót do góry Go down
Jonny

avatar

Partner : brak,

PisanieTemat: Re: Park   Wto Mar 08, 2011 2:54 pm

-Nic sie nie stalo. Jak cos to Ci odkupie tego nieszczesnego Vladmira. - chlopak wzruszyl ramionami. Zaryzykowal nawet niepewnym usmiechem, choc zdawal sobie sprawe, ze wampirzyca moze urwac mu za takie 'bezczelne' zachowanie glowe. Podniosl glowe ku niebu i przez moment obserwowal zachmurzone niebo. Krople deszczu nadal walily niemilosiernie w ziemie. Kap, kap. Ten dzwiek zawsze wydawal sie chlopakowi bardzo psychodeliczny. Potrzasnal glowa i z mokrej grzywki opadlo kilka kropel wody.
- Nieprzyjemny dzis wieczor. -skomentowal berdziej do siebie.
Powrót do góry Go down
Victoria

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Wto Mar 08, 2011 3:03 pm

- Dzięki, ale przeżyję bez niego. I tak nadawał się na śmietnik, miał już swoje lata. - machnęła ręką i uśmiechnęła się nieznacznie chodź czuła smutek.
Vladimir zastępował jej najlepszego przyjaciela. Przeżył z nią najważniejsze chwile w jej życiu, a teraz odszedł.
- Taaa, chusteczkowa pogoda. - uświadomiła sobie co powiedziała i zaczęła się śmiać. Chusteczkowa, dobre. Głupawka uderzyła jej do głowy.
- Sorry. - powiedziała. Już tak mam. - zarechotała jeszcze. Nie musisz zwracać uwagi.
- Tak w ogóle to się nie przedstawiłam i ty też nie. - wyciągnęła dłoń w jego stronę. Victoria jestem.
Powrót do góry Go down
Jonny

avatar

Partner : brak,

PisanieTemat: Re: Park   Wto Mar 08, 2011 3:12 pm

Zasmial sie serdecznie z 'chusteczkowej pogody'. Dziewczyna miala racje.
-Jonny, -odparl sciskajac dlon. -I nie ma problemu. Kazdy ma czasem gorszy dzien. -rzucil znieksztalcajac ostatnia sylabe przez swoj Irlandzki akcent. Co za dziwne miasto... myslal. Dopiero co sie tu pojawil a juz wpadl na drugiego wampira. Bylo w Caldwell cos intrygujacego, jakas tajemnica o ktorej chlopak jeszcze nie wiedzial.
- Stracic cala swoja wyszukana przez lata muzyke z powodu jednej glupiej kawy to niezly cios, co? -zagadnal, w miedzyczasie podciagajac kolnierz. Nienawidzil, gdy zimna woda spadala mu na kark.
Powrót do góry Go down
Victoria

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sro Mar 09, 2011 9:20 am

- Nie powiem, że miło mi Cię poznać. Mam mieszane uczucia. - zabrała rękę i schowała ją do kieszeni.
Jasne, gorszy dzień.
- Wyłącznie wieczór był do kitu, w dzień śpię ... - dodała.
Na wypadek gdyby się nie skapnął czym jest nie mówiła nic więcej na ten temat.
- Masz dziwny akcent, chyba jesteś obcokrajowcem, co ? - zapytała, chodź wiedziała, że na pewno tak jest. Jak mawiała jej świętej pamięci babcia, "Kto pyta, nie błądzi".
- Długo tu mieszkasz ? W Caldwell ?
Powrót do góry Go down
Jonny

avatar

Partner : brak,

PisanieTemat: Re: Park   Sro Mar 09, 2011 8:07 pm

Zasmial sie ponuro i wyciagnal z kieszeni metalowa papierosnice. Przynajmniej tyle.... pomyslal wyciagajac papierosa.
-No coz, gdybys mi powiedziala, ze w ciagu dnia siedzisz sobie na sloneczku i opalasz zaczal bym sie martwic. - odpowiedzial i wyciagnal papierosnice przed siebie, oferujac dziewczynie.
- Do Caldwell doslownie dopiero co przyjechalem. W motelu mam nadal pudla. -mruknal. - A pochodze z Irlandii. -chlopak zapalil jedno ze swych ulubionych czerwonych Malboro i zaciagnal gleboko dymem. Zly nalog, ale uspokajal. Dzisiaj zdecydowanie tego potrzebowal. Nowe miasto bylo intrygujace, ale co za duzo to niezdrowo.
-A ty dlugo tu mieszkasz? -zagadnal.
Powrót do góry Go down
Victoria

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Czw Mar 10, 2011 5:04 pm

- Wiesz ... Czasami oddałabym wszystko za choć odrobinę słońca. - odchyliła głowę do tyłu. Jak sądzisz, przydałaby mi się zdrowa opalenizna ?
Przypomniała sobie ostatni wypad na plaże. Słońce strasznie grzało i przeszkadzało jej w czytaniu książki. Zbulwersowana skryła się w cieniu. Miała wtedy dziewięć lat.
Sięgnęła po papierosa, którego zaoferował jej chłopak. Malboro, stare czasy.
- Mój ojciec często gotował irlandzki gulasz z jagnięciny ... Na samą myśl, aż mnie skręca. Ohyda. - mruknęła. Ale zawsze w niedziele robił Ulster Fry i to mój żołądek tolerował. - uśmiechnęła się.
- Pół roku, tyle tu jestem. Wynajmuje apartament w centrum. - zaciągnęła się papierosem. - Może dasz namówić się na kawę ? Oczywiście ja stawiam.
Powrót do góry Go down
Jonny

avatar

Partner : brak,

PisanieTemat: Re: Park   Czw Mar 10, 2011 10:33 pm

-Opalenizna? Nie przejmuj sie, moim zdaniem calkiem dobrze Ci z porcelanowa cera. -odpowiedzial przygladajac sie rozmuwczyni z glowa odchylona lekko na lewa strone. -Moze odrobina rozu na policzkach by nie zaszkodzila. -zauwazyl z usimiechem i wlozyl papierosa do ust. Wypuscil dym i wpatrywal sie w niego przez chwile.
-Hm... Jesli tobie kawa jeszcze nie zbrzydla to ja z cecia sie skusze. Moze przez pol roku zdarzylas juz obczaic gdzie podaja dobre latte. Zreszta jeszcze torche deszczu i nawet wampirza odpornosc nie ochroni nas przed roztopieniem. -zasmial sie, gdy w tym samym momencie, gdy to powiedzial kropla wody spadla mu na nos. -To dokad sie zmywamy Madame?
Powrót do góry Go down
Victoria

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Czw Mar 10, 2011 11:00 pm

- No nie, czy to był komplement ? Mam nadzieję, że nie spaliłam buraka. - zaśmiała się. Po raz kolejny, tego wieczoru. Chyba pobiła rekord.
Rzuciła niedopałek papierosa i przygniotła go butem.
- Ha, ha, ... Kawy i tak nienawidziłam, a po dzisiejszym nienawidzę jej jeszcze bardziej. Twoja zasługa.
- Niedaleko jest pewna kawiarnia, w której robią dobrą herbatę i jeszcze lepszą gorącą czekoladę. Niestety o kawie nic nie wiem, ale zobaczymy ... - dodała i wstała z ławki. Wyciągnęła z kieszeni telefon i sprawdziła godzinę - do świtu jeszcze trochę, zdąży posiedzieć z wampirem i jeszcze skoczy po fajki.
- Nie martw się o swoje zdrowie, lekarz jest przy tobie. - zaśmiała się. Nawet się zrymowało, a tak na serio to jestem po studiach medycznych, więc w razie czego chętnie się tobą zaopiekuję.
- Boże, nie zdajesz sobie chyba sprawy, jak tandetnie to zabrzmiało ... Madame ? - zachichotała. Zabrakło dygnięcia. Idziemy tą ścieżką, najszybciej dotrzemy do "Happy Coffe" ... Beznadziejna nazwa.
Ruszyli przed siebie zostawiając Vladimira i niedopałki papierosów.

// Kawiarnia Happy Coffe
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Have a free blog with Sosblogs