Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Angelica

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Wto Lut 15, 2011 7:31 pm

Angelica po czasie wyczuła że ktoś jest jeszcze. Poczuła czyjś dotyk i się odwróciła. Kiedy to zrobiła postać barczystego i wysokiego mężczyzny cofnęła się. Wampir.. samiec.. na głodzie.. no..Angel wpadłaś.. Przemknęło jej przez głowę. Zaczęła się cofać. Po czterech krokach kiedy dystans został zwiększony uważnie mu się przyjrzała. Był inny. Jego sposób zachowania mogła tłumaczyć ze to przez głód ale sposób w jaki się wysławiał. Musiał należeć do szlacheckiego rodu bez dwóch zdań. Z jej ust uciekł cichy niemal niesłyszalny warkot. Nie odrywała od niego oczu jakby bała się że będzie chciał coś zrobić. Wolała mieć na niego oko. Spojrzała mu w oczy. Usłyszała jego słowa o przyjaciółce i co Panienko ?! I to zacna panienko?! O no ciekawe. Angelika poruszyła się niespokojnie.
- Wybaczam.. -Powiedziała i spojrzała na swojego papierosa który szlag zgasł. Wyrzuciła go do pobliskiego kosza.
- Nie stosowne jest tak zachodzić kogoś od tyłu. -Stwierdziła obserwując go cały czas.
Powrót do góry Go down
William

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Wto Lut 15, 2011 7:42 pm

Samiec postanowił zupełnie zignorować nieznajomą. Oddalił się od tej oto samicy. Podszedł do całkiem pokaźnego drzewa, by po chwili wskoczyć na nie, niezwykle zwinnie rzecz jasna. Z góry miał lepszy widok na to wszystko. Pilnował nieznajomej, w końcu nie wiadomo co ta mogła kombinować. Jako że był wampirem, wieczność była czymś co rozumiał, żył już przecież setki lat. Ale konieczność siedzenia bezczynnie na tym drzewie, była prawdziwą torturą. Wolałby raczej być rozrywanym na strzępy w piekielnej otchłani. Przynajmniej by coś czuł. Prawdopodobnie ból, ale to już było by coś. Gniew ryknął w nim, a on zacisnął mocniej palce na gałęzi. Obserwował ją nieruchomym wzrokiem z czujnością drapieżnika. Głowę trzymał dumnie, wysoko, był spięty, agresywnie męski, wyglądał groźnie. Czekał może na jakąś jakąś dziewice, lecz te podobno stały się legendą. Warknął coś cicho w rodzimym, niezrozumiałym dla innych języku i ułożył się wygodniej na gałęzi drzewa. Głód rósł, aż stał się całym jego światem. Cierpienie. Głód. Nic poza nimi nie istniało. Trząsł się, drżał starając się utrzymać pod kontrolą swą dziką naturę, delikatna mgiełka potu pokrywała jego ciało. Emocje i doznania wirowały w otoczeniu kolorów i ciepła. Westchnął ciężko, wstał. Musiał uzupełnić siły. Najprawdopodobniej Angelica nie była w stanie pojąć Williama ogarniętego seksualną gorączką prawdziwego rytuału godów. Wiatr zawył, a pan Sharpe zeskoczył z drzewa. Wiedział, że jest niepoczytalny, cały czas walczył o utrzymanie wyrywającej się bestii w ryzach. Nie ufał samicy, toteż zachowywał ostrożność. Jego ciało płonęło potrzebą i bólem. Jego umysł przesłaniała mgła pożądania, przesuwały się erotyczne obrazy i zmysłowe potrzeby. Sięgnął ku fragmentom wspomnień. Czas zacierał przeszłość. Nie pamiętał jakim wampirem był przed pewną przemianą. To co było, minęło i niestety nie wróci. Stał niewzruszony, czekając na jakąkolwiek reakcję panienki. Panicz zaśmiał się nieświadomie. Ta cała sytuacja zaczynała go najwyraźniej bawić. Nagle zwrócił twarz ku niebu i zamknął oczy. W jego ciszy było coś ogromnie niebezpiecznego. W końcu krwiopijca spojrzał na nią ponownie.
- Rozumiem, lecz naprawdę nie chciałem panienki przestraszyć jeno tylko się przywitać.
Powrót do góry Go down
Angelica

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Wto Lut 15, 2011 7:55 pm

No to chyba jakieś jaja są... Przeszło jej przez głowę. Nie mogła się odwrócić i odejść to by było jej zdaniem głupie. Odwrócić się tyłem do zagłodzonego samca będąc drobną samicą. A-aa nie tego nie może zrobić. Był niespokojny miał chaotyczne ruchy. Nie działał według żadnego schematu. Bacznie go obserwowała. Był na ziemi potem na drzewie a za chwilę z nów na ziemi. Jego ruchy był istnie drapieżne. Angelika nerwowo odgarnęła włosy z twarzy które rozwiał podmuch zimnego wiatru.
- Przywitać.....ciekawe. -Powiedziała. Angelica poprawiła skórzane rękawiczki bez palców która miała na dłoniach. Jej serce biło jak szalone a krew pędziła szalenie w żyłach. Wiedziała że taka reakcja jej ciała może przysporzyć jej kłopotów ale cóż... Angel uważnie go obserwowała. Była cholernie podejrzliwą osobą ale mniejsza jeśli chodzi o to. Po chwili spuściła z niego wzrok. Nie mogła tylko na nim się skupiać. Rozejrzała się po parku. Byli sami. Jednak nigdy nie ma pewności czy nie czai się w pobliżu reduktor. Jednak była gotowa do ewentualnej obrony. Jednak chwilowo postanowiła panować nad sobą i nie wyrywać się przed szereg.
Powrót do góry Go down
William

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Wto Lut 15, 2011 10:59 pm

Przegarnął dłonią swoje jasne włosy i spiorunował wzrokiem samicę. Powietrze było chłodne i napełnione wonią owej damy. Słodka, zdradliwa woń krwi. Krew szeptała do niego, kusząc obietnicą siły, potęgi, uwodzicielską gorączką podniecenia, powstrzymał się od ulegania swoim pragnieniom. Mógłby powiedzieć, że widzi w niej płomień seksualności. Powoli, ostrożnie rozejrzał się, jednakże nikogo nie dostrzegł. Panicz Sharpe trwał tak bez radości, gniewu, bez pożądania od jakichś 200 lat do niedawna. Żadnych emocji. Nic, oprócz przyczajonej wewnątrz głodnej, niezaspokojonej bestii. Nic prócz rosnącej ciemności, plamy rozrastającej się w jego duszy. Roześmiał się miękko i mrocznie. Nic nie mogło umknąć jego uwadze, acz zorientował się, iż samica czegoś najwyraźniej się obawia. Ponadto ta nerwowo się rozglądała, toteż najwyraźniej nie obawiała się jego, tylko jakiegoś innego fircyka. Ciemne pożądanie, czy też dzika żądza, to zwyczajna silna, prymitywna potrzeba posiadania. Zamknął oczy i odetchnął głęboko, aby poukładać myśli. Nie wiedział czymże są niebezpieczeństwo oraz jakieś śmieszne ograniczenia. Zazwyczaj William nie wahał się, gdyż dążył jedynie do zaspokojenia swych potrzeb, ale od pewnego czasu postępował nieco rozważniej. Tak czy inaczej postanowił przedstawić się dziewczynie. Kimże jest ów samiec. Niespokojnym, samotnym duchem? Raczej nie. Jego oczy płonęły, szydząc z niej, kiedy to ta nie patrzyła na niego. Wtem zbliżył się do niej, by po chwili pochylić głowę i wziąć głęboki wdech, wąchając jej włosy. William zacisnął zęby, jakby nadal walczył ze sobą. Nagle odsunął się od niej. Puścił w niepamięć pomysł o pożywianiu się krwią tej dziewki. Postanowił grać kulturalnego faceta o nienagannych manierach.
- Zechce panienka mi potowarzyszyć? Samotność bywa uciążliwa.
Nieskazitelnie białe zęby błysnęły ponownie w uśmiechu
- Gdzież moje maniery. William
Swoją drogą wampir miał charakterystyczny akcent. Niestety nie ucałował jej dłoni. Było to co najmniej zbędne.
Powrót do góry Go down
Angelica

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sro Lut 16, 2011 10:36 am

Angelica stojąc pewnie na nogach cofnęła nieco głowę do tyłu kiedy to ten nagle pojawił się koło niej i zaciągnął się jej aromatem. Zrobiła kolejny krok do tyłu. Panienka...potowarzyszyć... no ładne ma słownictwo....Pomyślała. Samica bacznie zlustrowała jeszcze raz okolice. Jeśli by miała wybierać samotną podróż nocą przez park a podróż nocą przez park z tym że oto głodującym samcem zdecydowanie wybrała by drugą opcje. Z nim poradzi sobie sama bez większych kłopotów. Jednak nie miała takiej pewność czy dała by rade reduktorowi. Obserwowała jego ruchy nieufna i podejrzliwa. Zaoferował aby Angelica mu towarzyszyła jako iż samotność jest uciążliwa...ciekawe. William... Imię szlacheckie pełne wdzięku i siły.
- Zechce potowarzyszyć. -Powiedziała.
- Jestem Angel. -Przedstawiła się skrótem swojego imienia. Krótsza forma lepiej brzmiała i łatwiej ja było zapamiętać.
- I na przyszłość najpierw zapytaj o pozwolenie. -Dodała spokojnym głosem bez emocji.
William zachowywał się jakby był żywcem wydarty z innej epoki. Baroku lub renesansu. Pierwszy raz spotkała taka postać więc nie wiedziała czego może się spodziewać. Jednak na wszystko była gotowa.. no może na prawie wszystko. Udało jej się po chwili zapanować nad oddechem i łomoczącym sercem które chciało się wyrwać z jej piersi niczym kanarek uwolniony z klatki. Wypuściła ze świstem powietrze które z zimnym otoczeniem zmieniło się w obłoczek pary.
Powrót do góry Go down
William

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sro Lut 16, 2011 2:57 pm

Jasne włosy opadały mu swobodnie na ramiona, co świadczyło, iż faktycznie dba on o swój wygląd, lecz na szczęście nie ma, ani nigdy nie miał na tym punkcie obsesji. Ciemne brwi wyginały się w dość charakterystyczne łuki tuż nad zamkniętymi oczami. Jego twarz była surowa i słodka zarazem w połączeniu z niewielkim zarostem, chociaż to w zasadzie irracjonalne. Nigdy nie tracił zimnej krwi. Jego życie opierało się na graniu swojego alter ego. Wtedy opierał się na wyjątkowym wyważeniu oraz umiarze. Od pewnego czasu w swej mrocznej egzystencji nie tracił rozumu. Odpychając od siebie myśli o Angel, skupił się na otoczeniu, lecz nie dostrzegł nic godnego uwagi. Wszystko wyglądało zwyczajnie, toteż mógł skupić się jedynie na ciszy, którą przerywał jedynie szum wiatru. Kiedy odzywał się z tym egzotycznym akcentem, zawsze prostował plecy i odgarniał włosy z twarzy. Przez kolejne pięć minut milczał, jedynie zielone ślepia przyglądały jej się podejrzliwie. Wtem jego spojrzenie nieoczekiwanie złagodniało.
- Zapamiętam panienki uwagi.
Dzięki wyostrzonym zmysłom czuł ją całym ciałem. Słyszał, jak przyspiesza i zwalnia bicie jej serca, a to zaostrzało jego apetyt. Dziewka była odważna, lecz co się stanie gdy ten da ponieść się emocjom, gdy da upust swoim żądzom? Tego akurat nie da się przewidzieć, jednakże czas odpowie na to jak i inne pytania. Oblizując wyschnięte wargi, przypomniał sobie czasy, których nie zawahałby się przed zabraniem takiej kobiety do łoża jedynie po to, aby posilić się jej krwią oraz mięsem. Westchnął poirytowany oraz pozwolił samicy dalej się mądrzyć. Poniekąd bawiło go to.
- Co panienkę tu sprowadza? Nierozważnie jest kręcić się po okolicy w pojedynkę
Jego mroczne, świdrujące spojrzenie objęło jej szyję.
Powrót do góry Go down
Angelica

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sro Lut 16, 2011 3:51 pm

Prychnęła cicho. Ciekawe dla kogo niebezpiecznie? Ona się niezbyt specjalnie przyjmowała tym co się może stać. Natrafi na jakiegoś napaleńcze to mu przypierdoli i pójdzie dalej tak jak zawsze. Ale dobrze szanowny Wać Pan chce grać w troskliwego opiekuna no to zagramy. Angelica uśmiechnęła się lekko. Była odważna i taka sama by pozostała nawet gdyby William spuścił z łańcucha bestie. A wnioskując z tego jak łapczywie patrzył na jej odsłoniętą, bladą szyję było już blisko.
- Nic szczególnego. -Odpowiedziała spokojnie. Jej niebieskie oczy uważnie go obserwowały. Wyłapywała każdy najmniejszy jego ruchu.
- Ty jakoś również rozwagi nie okazujesz przychodząc tu samemu. -Skwitowała.
- Nigdy nie wiesz na kogo się natkniesz. -Dodała.
Angel wyjęła z kieszeni gumkę i zawiązała nią blond włosy które niespokojnie poruszały się na wietrze.
- Nie jesteś stąd.. -Powiedziała po chwili milczenie. Zawsze się lepiej dowiedzieć to i owo o osobie z którą się rozmawia. Oraz o osobie która może być twoim potencjalnym wrogiem. Angel poprawiła kolejny raz rękawiczki. Ważny element w jej życiu. Dlaczego rękawiczki był ważne? Tego nikt nie wiedział. Samica czuła jak rośnie w niej frustracja. Nie była pewna jaki następny krok wykonać.
Powrót do góry Go down
William

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Czw Lut 17, 2011 1:26 pm

Nigdy w całym swoim życiu nie widział samicy, czy też innej istoty, która wyglądałaby żałośniej niż ta. Wyglądała w jego mniemaniu jak perfidny szczur, chociaż może nie do końca. Poniekąd była atrakcyjną samicą, jednakże ten starał się nie widzieć w niej pięknej damy, tylko nędznego szczura. Oszukiwał samego siebie dla dobra ogółu. Przez chwilę William stał nieruchomo, skamieniały z oburzenia. Do diabła! Miał za sobą wiele miesięcy ciężkiej pracy nad swym nowym wizerunkiem, podlizywania się potencjalnym ofiarom, a ta panienka zwyczajnie go prowokowała. Panicz Sharpe starał się jak mógł, żeby uniknąć pokusy. Nie należało okazywać zdenerwowania, toteż Will zachowywał wciąż ten swój względny spokój. Pogrążony w myślach, nie zwrócił uwagi na wzmagający się wiatr. Samiec skinął głową na znak, że jest nietutejszy. Krwiopijca nie był w najlepszym nastroju, acz ta nieustannie obserwowała jego skromną osobę i śledziła każdy krok, jakby nie mogła sobie znaleźć ciekawszego zajęcia. Czego w końcu więcej trzeba, aby wyprowadzić wampira z równowagi. Istna prowokacja. Miał wrażenie, że to niebiosa wybrały scenerię do dramatu, który rozgrywał się w jego duszy. Stał się wampirem, który mordował z byle jakiego powodu, a czasem i bez. Desperacko walczył o uśmiech, starał się zmusić mięśnie twarzy do posłuszeństwa, te jednakże stawiały opór.
- Jestem gotów na wiele wyrzeczeń dla dobra sprawy panienko
Nie wiadomo czego dokładnie owe słowa dotyczyły. Czy to jakiś podstęp? Niewykluczone. Dziewczynie nie udało się zniweczyć jego wysiłków. William był od zawsze szatańsko sprytnym samcem. Panicz uniósł podbródek, głęboko zaczerpnął tchu oraz złożył za sobą dłonie. Wiele razy toczył z sobą podobną walkę. W różnych sytuacjach życiowych, mimo rozgrywających się przed nim rozmaitych scen i dramatów, odczuwał nieprzepartą chęć uśmiercania. To nie jest odpowiedni czas na ujawnianie swego prawdziwego oblicza. Póki co warto dowiedzieć się jakie panują tu zasady. Nie warto szukać wrogów, acz ci nie dostarczą cennych informacji. Lepiej udawać przyjaciela, rzecz jasna do czasu. Chyba nikt nie zdoła pojąć jego toku myślenia. William był zagadką, której nikt nigdy nie rozwikła.
Powrót do góry Go down
Angelica

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Czw Lut 17, 2011 2:46 pm

Angel zaczęła się zastanawiać nad tym czy nie będzie bezpieczniej się wycofać. Jednak czy wycofanie się będzie dobre? No raczej nie. Samica wzięła głęboki oddech. Sięgnęła do kieszeni i wyjęła z niej papierosa i zapalniczkę. Odpaliła skręta i się nim zaciągnęła nie ma co rozluźniła się trochę. Najlepsza rzecz na spięcie.
- Nie musisz się tak do mnie zwracać. -Powiedziała.
Litości jej do panienki było daleko. Angelica kolejny raz wciągnęła dym tytoniowy do płuc aby po chwili wypuścić go. Skoro on z uporem maniaka wpatrywał się w nią to czemu ona tego samego nie może zrobić. Samica odwróciła się do niego plecami i ruszyła w stronę ławki. Usiadła na niej i zamknęła na chwilę oczy. Otworzyła je po chwili patrząc w niebo. Wypaliła całego papierosa i zgasiła go butem.
- Co cie sprowadza do Caldwell ? -Zapytała się go. Spojrzała na niego przelotnie po czym wbiła wzrok w jakąś odległa parkę która przemieszczała się alejkami. Obserwowała ich przez chwile dopóki nie zniknęli jej z oczu. No i co ty tu jeszcze młoda robisz? Przecież ty igrasz z ogniem. Nie możesz to robić. A wręcz przeciwnie będę tak robić. Nie boje go się. I sobie z nim poradzę. Rozmawiała w myślach ze swoja intuicją. Jedno było pewne trzeba coś wymyślić. Samica zapięła kurtkę pod szyję zasłaniając ją przed zimnymi podmuchami wiatru.
Powrót do góry Go down
William

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Czw Lut 17, 2011 4:19 pm

Całą swą uwagę skupił na niej, lecz nie chciał, aby jakieś mało ważne słowa go rozproszyły. Podążył za nią oraz usiadł tuż obok niej. Jego twarz pozostawała niewzruszona. Nie poruszył się i nie przejawiał symptomów strachu. Zamknął oczy. Udało mu się opanować rozszalałe, szarpiące bólem ciało "demony". Nie mógł, nie śmiał pozwolić sobie na utratę kontroli. Czerń, bliel oraz odcienie szarości... Podobno tylko życiowa partnerka przywracała mężczyźnie jego rasy zdolność widzenia barw i odczuwania emocji. Prawdziwa druga połowa. Być może przybył tu aby odnaleźć swą bratnią duszę. Niestety przybył tu, aby siać zamęt oraz zabawiać się uczuciami innych i nie chodzi tu o tą śmieszną, fałszywą miłość. Jego pasji nie da się dzielić z samicami, ani samcami to zbyt niebezpieczne.
- Pasja
Wyszeptał te słowa z mroczną, bezlitosną zmysłowością do jej ucha.Czas coraz bardziej naglił. Życie z dnia na dzień nie było kwestią wyboru, lecz regułą. Taktyka spełniała swoje zadanie. Twarz mu pociemniała. Odepchnął od siebie wszelkie myśli i skoncentrował swoje zmysły na jej dłoniach. Dziewka kiepsko kryła emocje, o ile w ogóle to robiła. Widać było jej wewnętrzne rozdarcie. Odwrócił się od niej, rozsądek nakazywał mu poszukać innego źródła informacji, acz ta samica na niewiele mu się zda. Wstał i zaczął zmierzać w bliżej nie określonym kierunku. W pewnej chwili zatrzymał się oraz odwrócił się do niej. Zapewne ich drogi jeszcze się skrzyżują.
- Angel nie mówię żegnaj, tylko do zobaczenia.
Wtem ruszył przed siebie i znikł pośród drzew.
z.t
Powrót do góry Go down
Raven

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Czw Lut 17, 2011 8:12 pm

Na dużej płaczącej wierzbie siedział sobie Raven jak zwykle w czarnym garniaku i z czarnym kapeluszu na głowie. W tym oto mroku trudno było dostrzec sylwetke tego przyjaznego jak i niebezpiecznego wampira. Owy wampir trzymał w buzi wykalaczke,na oczach miał czarne okulary a na dłoniach takze czarne rękawiczki. W dłoniach trzymał kawał drewna i jego ukochaną Sakse. Akurat rzeźbił wilkołaka jako iz pasjonował się tymi zwierzętami czy jak kto woli, potworami. Tak dałby wszystko byle nim być. Ciekawiło go za ile przyjdzie Kat. Pewnie jak zawsze najpierw okrzyczy go za to że sie nie porzegnał a potem go przytuli. To była u niej norma. Chłopak cały czasmiazamknięte oczy jednak dalej rzeźbił. Nie było mowy o pomyłce,nawet najmniejszej z jego strony. Tak i on sie zmienił nie tylko otoczenie. Obok niego na zlamanej gałęzi wisiał łuk zwiadowczy i kołczan ze strzałami. W głowie zaczął układać kolejną pieść którą sobie od tak poprostu [You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Park   Czw Lut 17, 2011 8:24 pm

//Pokój Ciana.

Katara zjawiła się w parku. Bez problemu znalazła swojego brata. Kiedy ja zobaczył zeskoczył z drzewa. Wampirzyca do niego podeszła. Przytuliła go po czym grzmotnęła w łeb.
- Ty dzieciaku nie wiesz że się martwiłam! -Warknęła w jego stronę.
- Przysięgam jeszcze jeden taki numer a ci łeb urwę. -Dodała patrząc na niego złowrogo.
Raven nie raz się już przekonał o tym jak bardzo może się wkurwić Katara. Samica nie pomyślała o tym ze jej brat może wyczuć Ciana. Jakoś nie wpadła na to. Spojrzała mu prosto w oczy.
- Coś do cholery znowu zrobił? -Zapytała. Spodziewała się jakiś przekrętów finansowych czy kradzieży aut.
Powrót do góry Go down
Raven

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Czw Lut 17, 2011 8:28 pm

Chłopak złapał się reka za głowe kiedy ta go grzmotnęła. Tak spodziewał się tego tak czy tak,nie ważne.
- Po pierwsze. Nic tylko wykradłem jakies tam ważne dokumenty wojskowe i fajny sprzęt do kradzieży aut i nic pozatym. Wpłaciłem troche milionów na szpitale dziecięce itp dzięki temu. No i mamfajny motor i auto. Moge dodać ze ten system otwiera takze domy unieszkodliwiajac kamery i alarmy.
Prócz tego to nic nie zrobiłem. A po drugie, wyczuwam na tobie zapach samca. Jak juz mówiłem przez telefon uważaj na niego. A i zadajesz sie jeszcze z ty półgłówkiem Mordem? - spytał po czym spojrzał jej w oczy. Po chwili jednak wskoczyl onownie na drzewo,ubrał na plecy kolczan i łuk po czym ponownie znalazl się naprzeciwko Katary.
- Dużo sie zmieniło? - spytał. Uff Dobrz że obcinał włosy na głowie bo Kat mogłaby sie skapnąć.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Park   Czw Lut 17, 2011 8:38 pm

- Proszę cie nie mam 10 lat żebyś mi wybierał samca. -Powiedziała do niego.
No spodziewała się tego. Cały Raven.
- Słuchaj czasy się zmieniają może byś z tym wreszcie skończył. -Skwitowała.
- Nie już z nim nie jestem i nie mam zamiaru z nim być. -Dodała nerwowo.
- Tak trochę. Porwał mnie reduktor, zwolniłam się z Zero Sum no i wreszcie układa mi się życie. No i jakbym mogła zapomnieć. Myślałam że cie dopadli. -Dodała patrząc mu w oczy.
Tak cały on. Wredny zawsze jej przysparzał kłopotów. Katara odgarnęła włosy z twarzy. Jej brat wyglądał dość fatalnie jak na siebie. Blaty podkrążone oczy.
- Kiedy ostatni raz się dokrwiłeś? -Zapytała poważnie.
Powrót do góry Go down
Raven

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Czw Lut 17, 2011 8:42 pm

Chłopak nie spodziewał sę tego pytania
- Kiedy...Em...Nie pamiętam tak szczerze - powiedział po czym podrapał się po szyji. Naprawde nie pamiętał no ale cóż. Miał dużo siły i potrafił o siebie zadbać. Ale z tego co pamięta wtedy kiedy zniknął poznał kilka samic no ale nie bedzie mówił o tym siostrze.
- Moze i nie mam ale taka rola starszego brata - tu spojrzał na łuk.
- I nie ,nie skończe z tym - odpowiedział i sie uśmiechnął.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Park   Czw Lut 17, 2011 8:48 pm

- Szczeniak z ciebie. -Powiedziała.
- Raven ja cie nie będę już wyciągać z tarapatów. -Powiedziała.
Jak zawsze po jakimś jego wyskoku. Potem nagle dzwonił mówiąc że ma problemy i Katara musi mu pomóc a wtedy szła ratować mu tyłek.
- Wiesz że musisz się dokrwić. -Powiedziała.
Katara wyczuła na nim zapach kilku samic ale nie będzie mu za to głowy suszyć. W końcu nie dziwiła mu się. Laski leciał na niego.
Jej brat nie należał do porządnych i ułożonych samców. Był zupełnie przeciwieństwem tego. Spojrzała mu w oczy.
- Nie możesz całe życie uciekać. -Powiedziała.
Powrót do góry Go down
Raven

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Czw Lut 17, 2011 8:53 pm

Chłopak sie zaśmiał
- A czy ja uciekam? I dokrwiałem sie dużo razy ale wiesz nie spałem przynajmniej z tydzień wybierając się tutaj spowrotem. I tak wiem że nie będziesz mi tyłka ratować i dobrze - powiedział po czym wpadł na genialny pomysł.
- A byłabyś tak laskaw i przedstawiłabyś mnie swojemu Boyowi? - spytał po czym włożył ręce do kieszeni spodi a na jego ramieniu usiadł sobie wiewiórka która zeskoczyła z gałęzi drzewa.
- A i mam lepsze stosunki z naturą jak widać - po czym spojrzal na wiewiórke która sie myła.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Park   Czw Lut 17, 2011 8:57 pm

O no pewnie tego jeszcze brakuje.
- Zapomnij... -Powiedziała.
Tak już ona to widziała. Cian rozmawiając z Ravenem. Phi było by jak zawsze. Niewygodne pytania ze strony Ravena. Dziwne uwagi. Albo w najgorszym razie zakaz widywania się bo uzna go za nieodpowiedniego.
- Wybij to sobie z głowy. -Dodała. Może na ślubie go poznasz.. Przemknęło jej przez myśl. Katara odpędziła chwilowo te myśli od siebie. Związała włosy gumką. Kichnęła raz po czym spojrzała na zwierzątko.
- Urocze. -Powiedziała ironicznie.
Powrót do góry Go down
Raven

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Czw Lut 17, 2011 9:05 pm

A ten zaśmiał sie
- No nie bądź taka. Zaryzykuj i objecuje że nie będe go wypytywał jak w szkole nauczycielka ucznia - powiedział po czym ponownie sie zaśmiał kiedy ta kichnęła.
- Ahahahah. Tak długo mnie nie było że skończyły ci sie tabletki na alergie? - spytał.
- A tak na marginesie ile mnie nie było? - spytał i podał jej dużą plastikową puszke z tabletkami na alergie. Wiewiórka ktra już sie umyła machnęła pare razy ogonem rozglądając sie i wskoczyła gdzieś na drzewa.
- A pamiętasz może Pegasusa? - spytał i zagwizdał. Chwile ciszy przerwały głośne i dośc mocne szczeknięcia jakiegoś Basiora. Wtem zza drzew było widać bursztynowe ślepia. Wtedy obok Ravena usiadł pies który sięgał mu prawie do barków. Tak pies ten dośc dużo urósł przez ten czas. Kiedy Pegasus "uśmichnął" sie po swojemu do Kat mogła zobaczyć zakrzywione kły. Takie same jak u Ravena tylko że o wiele większe. Tak pies teraz był dużym masywnym Syberian Huskym o kolorze biało - karmelowym. Ten niegdyś mały szczeniak zmieniłsie w potężnego basiora. Kiedy szczeknął zwracajac uwage Kat jego głos rozległ się echem po całym parku. Chłopak spojrzał na psa i podniósłręke aby go pogłaskać. Zagłębił swoją ręke w jego ciepłym i puszystym futrze.
Powrót do góry Go down
Katara

avatar

Partner : Cian

PisanieTemat: Re: Park   Pią Lut 18, 2011 1:23 pm

Katara spojrzała na psa no faktycznie wyrósł. Samica porozmawiała jeszcze ze swoim bratem. Wygarnęła mu jeszcze trochę o jego dziecinnych wybrykach.
- Dobra zobaczymy co da się zrobić. -Stwierdziła. No prędzej czy później będzie musiała mu przedstawić Ciana. I lepiej zrobić to wcześniej. Wzięła tabletki i schowała je do kieszeni. Wampirzyca rozejrzała się po parku.
- Następnym razem jak będziesz się gdzieś wybieraol daj mi znać. -Dodała na odchodnym.
- Do zobaczenia. -Pożegnała go. Katara pożegnała go po czym oddaliła się do Hotelu.

//pokój Ciana.
Powrót do góry Go down
Raven

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Pią Lut 18, 2011 3:25 pm

Chlopak uśmiechnal sie do Kat po czym spojrzał na Pegasusa. No może nie był aż tak duzy ale unieść Ravena nagrzbiecie to potrafił. A wszystko przez sterydy ehhh...Nowoczesność. Kiedy jego urocza sis wyszła chłopak poprawił kapelusz po czym to samo zrobil z łukiem i kołczanem. Dał psowi znak i wskoczył na drzewo. Wybiegł z parku skacząc po drzewach a pies biegnąc tak szybko jak potrafił. Po chwili zniknęli za drzewamii bramą parku. z.t.

//Gdzieś tam//
Powrót do góry Go down
Bianka

avatar

Partner : Aktualnie brak

PisanieTemat: park   Sro Lut 23, 2011 1:58 pm

Wstała z ławki i ruszyła w kierunku bramy parku. Wiatr rozwiewał jej włosy, a ona się tym rozkoszowała. Znowu miała ochotę na coś mocniejszego. Sama nie wiedziała dlaczego, ale ostatnio miała ochotę tylko na alkohol. Jednak zawsze była trzeźwa, nawet po 3,4 drinkach. Była zadowolona, z "twardej głowy". Mijając wyjście z parku, postanowiła ze pójdzie z powrotem do baru ,się czegoś napić.

//sala z barem//
Powrót do góry Go down
Jonny

avatar

Partner : brak,

PisanieTemat: Re: Park   Wto Mar 08, 2011 1:17 pm

//Wesole miasteczko//
Choc padal lekki deszcz Jon zdecydowal pojc do parku. Motel byl paskudny i o wiele za nudny dla chlopaka, a ze z cukru nie byl, spacer mu dobrze zrobi. Po drodze wszedl do jakiejs taniej kafeterii i kupil sobie caffe latte.
Park, o tej porze byl prawie pusty. Tylko gdzie niegdzie krecily sie podejrzane typy, ktore inni ludzie omijali szerokim lukiem. Jonny nie przejmowal sie. Szedl przed siebie popijajac kawe. Po chwili wyciagnal paczke papierosow i zapalil jednego.
Powrót do góry Go down
Victoria

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Wto Mar 08, 2011 1:50 pm

//

Świetnie, zaczęło padać. Nie dość, że jej ulubione miejsce do przesiadywania w parku zostało zajęte przez bandę narkomanów to jeszcze to. Zaczęła tupać nerwowo jak małe dziecko.
Boże, z jaką łatwością wypowiadała słowo "narkomani". Niedawno sama była jedną z nich, ale to przeszłość. Dobra. Prawie przeszłość. Od czasu do czasu wciągała trochę białe damy. Robiła to tak rzadko, że nie było po niej tego widać.
Zapięła ramoneskę po samą szyję i naciągnęła kaptur bluzy na i tak zmoczoną już głowę.
Kap, kap, kap. Kap, kap, kap. Jakie to wkurwiające, pomyślała z goryczą. Chyba czas uruchomić Vladimira.
Wyciągnęła swój stary, poczciwy odtwarzacz mp3.
- No jasne, jak mogłoby być inaczej. - mruknęła. Słuchawki jak zwykle były zaplątane. Wciągnięta w wir pracy nie zauważyła, że zmieniła ścieżkę wpadła na kogoś. A ten ktoś w nagrodę wylał na nią niemiłosiernie gorącą ciecz. Umyślnie, czy nie umyślnie nie było przebacz.
- Kurwa kpina! - krzyknęła.


Powrót do góry Go down
Jonny

avatar

Partner : brak,

PisanieTemat: Re: Park   Wto Mar 08, 2011 1:57 pm

Kawa polala sie po wszyskim od plaszcza po nieznajoma a papieros wyladowal w kaluzy. Jonny odkaczyl zgrabnie i spojrzal w gore na blondwlosa dziewczyne.
-Spokojnie... Przepraszam, nie trzeba od razu krzyczec. -wymamrotal z przepraszjacym usmiechem, bedac swiecie przekonany, ze to jego zamyslenie bylo powodem stluczki.
-Poczekaj mam gdzies chusteczki. -dodal i zaczal szukac po kieszeniach. Oczywiscie, zycie jak to zwykle lubialo sobie pokpic i okazalo sie, ze paczuszka byla w zalanej czesci plaszcza. Chlopak zmarszczyl brwii.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog