Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG

Bractwo Czarnego Sztyletu
 
IndeksIndeks  PortalPortal  Partnerzy  FAQFAQ  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mary
Admin
avatar

Partner : Rankohr

PisanieTemat: Park   Sro Gru 29, 2010 1:40 pm

Oaza ciszy i spokoju. Mogłoby się wydawać, że w tym miejscu nawet trawa jest bardziej zielona, a wszelkie zło tego świata znika. Można wreszcie wrzucić na luz, bo nikt nie zabija w parku. Nawet Śmierć, wchodząc tutaj, zaczyna nucić wesoło marsz żałobny, nie wymachując przy tym nerwowo kosą. Nigdy nie doszło tu do wypadku, choć biegające samopas i drące się wniebogłosy dzieci, nie mogą wróżyć nic dobrego... nic bardziej mylnego! Tutaj nawet potworne bachory stają się rozkosznymi maluchami. Po przejściu przez bramę, życie zmienia się na lepsze. Szkoda tylko że nie jest tak po zmroku...
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Pią Sty 21, 2011 5:24 pm

//Zero Sum --> Vip-room

Do parku weszła szybkim, niespokojnym krokiem, ale to zmieniło się wraz z wejściem głębiej do parku. Uspokoiła się zwalniając tempo. Ostatnio zbyt często i łatwo się denerwowała. Nawet gdy była w Domu Dziecka nie denerwowała się zbyt szybko. Tam była za spokojna. Może to całe szukanie pracy ją tak irytowało? Ale przecież teraz ma pracę. Zarobi trochę i odejdzie. Mordh nie będzie musiał jej zwalniać i oszczędzi wszystkim kłopotu. Zostaje jeszcze John. przypominając sobie to imię od razu zacisnęła ręce w pięści. Nie wiedziała dlaczego czuje taką empatię do tego striptizera. Może dlatego, że zdała sobie sprawę, że upadła tak nisko, że striptizer jest jej znajomym. I jeszcze kogoś mu przypominam. Ciekawe kogo. Najlepszą jego dziwkę, która odeszła gdy się dowiedziała, że kręci z innymi? Gdy wyobraziła sobie Johna w łóżku innych, ładniejszych od niej dziewczyn przeklnęła w myślach zła na siebie, że myśli o jakimś cholernym striptizerze.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Pią Sty 21, 2011 9:41 pm

//Zero Sum

Po ucieczce z Zero Sum, Tohr pozostał chwilę w okolicach klubu. Wiedział, że to ryzykowne, ale nie mógł się powstrzymać. Musiał choć przez chwilę poczuć chociaż jednego z nich. Nie zasługiwał już na bycie w bractwie ale nawet taki drobny kontakt był jak narkotyk. Po kilku minutach nadbiegł Zbihr i wleciał do klubu jakby go gnało sto demonów. Czyli nie przyprowadził tutaj Belli? Samiec wyglądał jeszcze gorzej niż przedtem. Sama skóra i kości, jakby przestał się odżywiać i nie pił krwi. Ale to już nie jego interes.
Samiec wałęsał się chwilę aż dotarł do parku. Tam usiadł w cieniu drzewa. Nie miał już siły. To całe życie nie było dla niego, rzygać mu się chciało od własnego zapachu. Zaczął się staczać i mógł dziękować Pani Kronik, że zabrała Wellsie bo ta nie mogła go widzieć. A co powiedziałby John, gdyby go zobaczył w tym stanie? Wolał sobie nie wyobrażać pogardy. Był silnym wojownikiem a został nikim.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Pią Sty 21, 2011 10:05 pm

Zamyślona chodziła po spokojnym parku. Czuła się jak w śnie. Chodziła bez celu, zagubiona. Dosłownie wyglądało to jak jej życie. Bez sensu, zagubiona, w letargu. Z tego wszystkiego wyrwał ją dźwięk komórki. Zamrugala kilka razy oczami i sięgnęła po telefon przy okazji zauważając, że pod jednym z drzew siedzi chłopak, którego zna. John. Przeczytała smsa od współlokatorki i nie odpisując schowała komórkę do torebki podchodząc do striptizera. Chłopak nie spojrzał na nią. Patrzył gdzieś w dal zamyślony z bólem wypisanym na twarzy. W pierwszej chwili skrzywiła się myśląc, że to przez nią skrzywiła się i usiadła koło niego opierając się o drzewo-Ty to robi specjalnie czy przypadkowo? Gdziekolwiek pójde ty tam jesteś - powiedziała z wyrzutem i skarciła się za to w myślach. Jest smutny, ale ja muszę go dobić. Carmine, ty idiotko! pomyślała i spojrzała na niego
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Pią Sty 21, 2011 10:13 pm

Do wampira doleciał znajomy zapach. Carmine. Tylko co samiczka robiła w parku? Musiałaś mnie dobić, Pani Kronik? Zsyłasz mi znaki czy tylko się pastwisz? Zaraz ją jednak przeprosił, wierząc, że ona nie zrobiłaby niczego bez przyczyny. Nie poruszył się, gdy obok niego usiadła. Może liczył na to, że go nie zauważy jak ani drgnie?
- Specjalnie. Zaczaiłem się pod drzewem, bo wiedziałem, że w końcu tu przyjdziesz. W końcu to najpopularniejsze drzewo w mieście - żartował, ale jego głos był bezbarwny. Już i tak zbyt wiele dzisiaj przeżył. Gorzej, był nawet przez chwilę zadowolony a to godziło w śmierć Wellsie. Nie powinien się cieszyć. - A jak będę miał szczęście to znajdę klienta. Jesteś chętna?
Właściwie to miał wszystko gdzieś, więc mógł mówić co mu się chciało. Nadal nie patrząc na Carmine, zadawał jej pytania.
- Znałaś swoich rodziców? Zanim umarli? Wyjaśnili ci parę rzeczy, żebyś się nie bała przyszłości?
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sob Sty 22, 2011 7:08 pm

Miała już mu odpowiedzieć kiedyusłyszała dźwięk komórki. Wyciągnęła telefon lecz nie mogła nic przeczytać. Łzy zamgliły jej oczy. Zamrugała, a po jej policzku spłynęła pojedyńcza łza. Była zła na siebie, że gdy ktoś wspomni rodziców nie może powstrzymać płaczu. Wzięła głęboki oddech, chowając komórkę i odwróciła głowę by nie widział jej zaszklonych oczu - Nie znałam - próbowała zatuszować smutek w głosie, ale niezbyt się jej to udało - Nie nauczyli mnie niczego. Jak żyć, jak dobierać przyjaciół, jak cieszyć się z życia, jak czuć, że jest się kimś. Umarli niespodziewanie, a ja przeżyłam. Ludzie mówią, że to cud, a ja wolałabym, żeby cud jednak się nie zdarzył - powiedziała cicho gdyż w gardle utkwił jej głos, utkwiła jej pewność siebie. Nie odpowiedziała na jego poprzednie pytanie gdyż wiedziała, że jest już wystarczająco wkurzony. Nie chciała go dobijać. Nie umiała. Gdyby to był ktoś inny, Mordh przykładowo, to nic by jej nie przeszkodziło stoczyć na samo dno, ale ten chłopak, ten przybłęda. Nie mogła pozwolić sobie na złośliwości gdyż wiedziała, że on wiele już przeżył. Sam stoczył się na samo dno
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sob Sty 22, 2011 7:22 pm

- Czasami lepiej kogoś nie znać - powiedział cicho, ledwo wydobywając z siebie głos. - Skoro ich nie znałaś i nie pamiętasz ich miłości to możesz łatwiej znieść rozłąkę. Nie mówię, że to lepiej, ale mniej boli. Potem zostaje zbyt wiele wspomnień. Wspólny seans filmowy? Już nigdy nie będziesz mogła oglądnąć "Godzilli".
Rozdzierało to samcowi serce, ale czasami naprawdę żałował, że tak bardzo kochał swoją krwiczkę. Nie cierpiałby tak mocno. Ale pocieszała go myśl, że jego śmierć przybliży ich do siebie. Minęło tyle czasu a on z nikim nie rozmawiał o Wellsie. Kto by pomyślał, że jakiś pre-trans go do tego namówi? A nawet nie młody wampir, tylko jego wygląd.
Otrząsnął się ze wspomnieć, chowając się w skorupę obojętności.
- Nie chodziło mi o takie bzdety. Każdy musi samemu nauczyć się przetrwać - samiec westchnął, nie wiedząc jak to powiedzieć. W końcu zdecydował walić prosto z mostu. - Więc nie powiedzieli ci, że będziesz wampirem? A przynajmniej tego nie pamiętasz.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sob Sty 22, 2011 7:33 pm

Podczas gdy chłopak milczał myśląc nad wspomnieniem "seansu filmowego" nie odzywała się. Nie wiedziała co ma powiedzieć. Wtedy chłopak zaczął ponownie mówić i powiedział coś o 'wampirach' przez co ona wybuchła pustym śmiechem. Machinalnie wstała z ziemi i spojrzała na niego z góry - Obudź się. To nie bajka. Jakie znowu wampiry? To jest tylko w science-fiction - powiedziała i zaczęła się od niego oddalać. Wariat pomyślała i zaczęła iść w głąb parku powtarzając sobie jedno jedyne słowo, które powiedział John. Wampir... Wampir... O co mu chodzi? Nie jestem żadnym nietoperzem myślała kierując się w stronę fontanny w parku
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sob Sty 22, 2011 7:42 pm

Zawsze się tak działo. Dlaczego nie mogli wierzyć od początku? John tylko wierzył, bo nie miał nic innego, ta wiadomość mogła zmienić jego życie, sprawić, że stałby się kimś. Beth również nie mogła przyjąć na początku tego do wiadomości. Więc gdy przyszedł ją pilnować to jedli ciasteczka, popijane piwem. I oglądali Godzillę.
Tohr zaklął i ruszył za Carmine. To nie on powinien się obudzić. Gdy był już blisko, zwalił ją z nóg. Nie zachowywał się zbyt delikatnie ale musiał jej to powiedzieć, czy tego chciała czy też nie. Na spokojnie wytłumaczyłby jej to pod drzewem. Zasady zostały zmienione. Samiec przytrzymał Carmine za nadgarstki, jednocześnie krępując jej nogi. Nie chciał żeby się szamotała, bo mógłby wtedy ją skrzywdzić.
- Jeszcze nie jesteś wampirem - powiedział, gdy w końcu na niego spojrzała. - Na razie jesteś pre-transem. Gdzieś tak w wieku 23-25 lat przejdziesz przemianę i jeśli ją przeżyjesz to dopiero wtedy staniesz się potworem z filmów sci-fi. Wyglądasz na jakieś 17 lat, więc trochę czasu przed tobą. Znajdź sobie jakiegoś samca, który użyczy ci krwi i po problemie. Albo umrzesz.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sob Sty 22, 2011 7:57 pm

Miała nadzieję, że się od niej odczepił i wytrzeźwiał. Chociaż trochę. Kiedy upadła na ziemię nie rozumiała przez dłuższy czas co się dzieje. Dopiero po chwili zorientowała się, że John skrępował jej nadgarstki i przytrzymał nogi, by nie uciekła nigdzie. Zaczęła się pod nim szarpać, by tylko się wydostać co niezbyt jej wychodzi. Więc zaczęła kręcić głową aby przynajmniej ugryźć go w ręke i puścił ją zdezorientowany. Wiedziała, że wrzaski nic nie pomogą. W końcu jest późny wieczór - Ile ty kurwa wypiłeś? Chyba za dużo - stwierdziła szamocząc się pod nim - Zejdź ze mnie, wariacie. Nie jestem żadnym wampirem i mam dziewiętnaście lat, do cholery - wysyczała w jego twarz po czym znów zaczęła próby ucieczki
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sob Sty 22, 2011 8:08 pm

- Nie słuchasz mnie - mruknął cicho, kręcąc głową. Zanosiło się na dłuższą pogawędkę. - Nie jesteś jeszcze prawdziwym wampirem. Musisz poczekać do przemiany. Sory, że informuję cię w taki sposób ale skoro zamierzasz pracować w klubie dla wampirów to powinien ktoś cię uświadomić. Jasne, są też człowieki ale obecnie to bardzo popularny klub dla wampirów. Wielebny - właściciel - jest wampirem i pani ochroniarz - Xhex - też. Właściwie to chyba wszyscy pracownicy maja kły.
Kły. Dlaczego samiec nie pomyślał o nich wcześniej? Były skuteczniejsze niż jakiekolwiek słowa, których mógłby użyć. Więc Tohr uśmiechnął się dość szeroko, pozwalając kłom się wydłużyć. Oczom Carmine ukazała się dość imponująca kolekcja uzębienia. Samiec przez chwilę się nie poruszał, pozwalając samiczce wszystko dokładnie zobaczyć.
- Wiem, pewnie sam sobie je zrobiłem chirurgicznie? Muszę być psycholem?
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sob Sty 22, 2011 10:15 pm

-Wielebny - skrzywiła się tylko gdy powiedziała jego przydomek. Nie rozumiała dlaczego akurat taki - Nie jest właścicielem. To ta dziewczyna, która kazała Ci się rozbierać - powiedziała i spojrzała na niego zmrużonymi oczyma - A ja nie jestem ani teraz wampirem, ani nie będę. Nie jestem żadnym wampirem. Pomyliłeś mnie z kimś, a teraz zejdź ze mnie - przy ostatnich trzech słowach zaczęła znów się wić pod nim, aby podkreślić swoje słowa. Kiedy chłopak umilkł mając nadzieję, że ją puści przestała się szarpać i spojrzała na niego. Uśmiechał się do niej pokazując wydłużone zęby zwane kły. W pierwszym momencie jej ręka chciała powędrować do jego ust, ale zablokowała ją jego ręka, co ją otrzeźwiło. Kiedy chłopak powiedział, że pewnie uważa go za psychola zmarszczyła brwi. Nie wpadłabym na to, ale dzięki za podpowiedź pomyślała i pokiwała głową nie odzywając się już ani słowem. Po chwili ciszy złapała się na tym, że wciąż patrzy na jego usta. Machinalnie opuściła wzrok zawstydzona. - Możesz, proszę, ze mnie zejść - powiedziała cicho.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sob Sty 22, 2011 10:32 pm

- Kurwa, a myśl sobie co chcesz o tym klubie ale nie wątp w resztę moich słów.
W jaki sposób miał ją przekonać? Po tym jak zobaczyła jego kły trochę się uspokoiła, ale wcale nie wyglądała na przekonaną. Czyli jednak miała go za psychola, który zoperował sobie zęby. Tylko skąd biedak wziąłby na to kasę. Ochotnik w eksperymentalnej operacji? Wszystko byleby nie wampiry.
- Nie zejdę dopóki nie przyznasz, że mi wierzysz - samiec gorączkowo zastanawiał się, jak by tu przekonać Carmine, że jednak sam jest wampirem. Pozostawało mu jedno. - Chyba bez małej prezentacji się nie obędzie. Pozwolisz, że coś ugryzę? - Niepotrzebnie to powiedział. Strach w jej oczach był wystarczająco jasny. - Tylko nadgarstek, nic więcej - zapewnił. To również nie pomogło. - Ślina wszystko zagoi.
Raz kozie śmierć. Podniósł swoja rękę, nie puszczając nadgarstków samiczki. Jeszcze tego by mu brakowało, żeby uciekła w takim momencie. Tak to zawsze mógł popróbować z wyczyszczeniem jej pamięci. Przysunął sobie nadgarstek do ust i ugryzł. Syknął, gdyż wbił się zbyt głęboko ale i tak było już za późno, zęby poszły w ruch. Gdy się oderwał od ręki, polizał ją i odsunął ją, ponownie przyciskając dłoń dziewczyny do ziemi. Krew Thora lała sie strumieniem, babrząc przy okazji skórę Carmine. Ale rana powoli zaczęła się goić.
- Za chwilę powinno się zagoić. Ostatni odżywiam się śmieciami ale ślina nadal powinna przyspieszyć gojenie.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sob Sty 22, 2011 10:45 pm

To znaczy, że mam czekać, aż mu nie uwierzę. Cholera... Spędzę tu wieczność pomyślała i zamknęła oczy kładąc wygodnie głowę na ziemi. A wtedy usłyszała słowa Johna, który mówił, że chce ją ugryźć. Przerażona otworzyła oczy i pokręciła przecząco głową, ale chłopak nie reagował na zaprzeczenia. Podniósł do ust swój nadgarstek i wbił w niego swoje kły. Patrzyła na to wszystko z szeroko otwartymi oczyma nie wierząc w żaden gest. Ale chyba musiała zacząć. Kiedy chłopak wyciągnął z nadgarstka swoje zęby i znów przygwoździł ją do ziemi obiema rękoma spojrzała na niego przerażona. Oprócz tego, że z jego nadgarstka leciała krew brudząc jej ręce to jeszcze John miał resztki krwi na ustach. Smakowało? ta myśl przewinęła jej się przez głowę, ale nie wypowiedziała tego na głos. Po prostu patrzyła na lecącą, po kącikach jego ust, krew jak zaklęta.
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sob Sty 22, 2011 11:10 pm

Rana już prawie się zagoiła, ale co z tego, skoro samiczka nawet na nią nie patrzyła. Wpatrywała się jak zahipnotyzowana w jego usta. Cholera, zapewne nie przedstawiał najpiękniejszego widoku. Kto nie gapiłby się na twarz całą we krwi? Samiec oblizał wargi, mając nadzieję, że udało mu się usunąć wszelkie ślady krwi.
- Nadal nie wierzysz? Wiec chyba dam sobie spokój - uśmiechnął się jak mały chłopiec, przyłapany na psotach. - Puszczam cię i uznamy mnie za wariata? Do tego bezrobotnego striptizera?
Tohr był już spokojny, bo znalazł rozwiązanie. Mógł sobie żartować, ponieważ sytuacja nie była już taka poważna. Carmine nie będzie miała powodu by mu nie wierzyć. Chyba, że uważa, że na świecie istnieją czary? Zamknął oczy, zbierając wszystkie siły na tą jedną próbę i... zniknął. Rudej dziewczyny już nikt nie przytrzymywał a Thor rozpłynął się w powietrzu.
- Nie wstajesz? Wydawało mi się, że jak tylko cię puszczę to od razu stąd uciekniesz - samiec znajdował się kilka metrów dalej, opierając się o najbliższe drzewo.
Powrót do góry Go down
Carmine

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sob Sty 22, 2011 11:28 pm

Patrzyła na niego przerażona, a gdy zniknął podniosła się na przedramionach próbując się zorientować w zaistniałej sytuacji. Dopiero gdy usłyszała głos chłopaka za sobą wstała jak oparzona i spojrzała na niego. Wystraszona pobiegła w stronę wyjścia by skierować się do domu nie zważając na to, że torebka została na ziemi. Kompletnie o tym zapomniała. Teraz przed jej oczyma widniał obraz Johna, który wgryzał sobie w rękę wydłużone kły, a później z jego ust leciała krew. Ten widok... Miała szczerą nadzieję, że to sen, a ona wciąż siedzi przy Johnie pod drzewem. Pewnie zasnęła kiedy spytał się o jej rodziców. Obudzi się gdy na niebie pojawi się słońce, a ten koszmar nie powtórzy się nigdy więcej. Z takimi myślami biegła w stronę domu nie zważając czy chłopak za nią biegnie czy nie

//Blok mieszkalny --> Mieszkanie nr.1
Powrót do góry Go down
Tohrtur

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Sob Sty 22, 2011 11:40 pm

Tohr obserwował jak Carmine wstaje z ziemi i zaczyna biec, byle tylko znaleźć się z daleka od niego. Nie pobiegł za nią, już wystarczająco zepsuł jej psychikę.
Nie wyglądała na idiotkę. Nie pobiegnie na policję, opowiadając durną historyjkę o wampirze lub psycholu, który umie znikać. Wróci do domu, weźmie prysznic i pójdzie spać. Następnego dnia uzna tą historię za sen albo we wszystko uwierzy. Ale na pewno nikomu nie wygada. A samiec i tak nie był pewien, czy chce wyczyścić jej pamięć. Im szybciej do wszystkiego się przyzwyczai, tym lepiej. Wampir podszedł do miejsca, na którym niedawno leżała Carmine i podniósł jej torebkę. Przeszukał ją, szukając dowodu. I szybko go znalazł.
Adres i dane musiały być prawdziwe. Samiczka nie miała powodu by mieć fałszywkę. Dopiero później nadejdzie czas na sfałszowane dane. Niech się ze wszystkim oswoi.
A jutrzejszej nocy znów z nią porozmawia.
Tohr ruszył przed siebie, zastanawiając się, gdzie dzisiaj przenocuje. Motel już mu zbrzydł.

//zt
Powrót do góry Go down
Vrhedny

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Pon Sty 31, 2011 2:49 pm

// Zero sum / Sala z barem


Wyszli na ulicę i skierowali się w stronę parku. Nie pytał dlaczego. Może samica mieszkała gdzieś za nim ?
Szli obok siebie. V. był onieśmielony. Kurwa - pomyślał. Chyba przy żadnej innej kobiecie się tak nie czuł.
Cisza stawała się coraz bardziej niezręczna, więc postanowił to zmienić.
- Mało o tobie wiem, wiesz ? Ty o mnie też, ale to nie jest ważne ... Proszę, opowiedz mi coś o sobie.
Wyciągnął czerwonego dymka i zaciągnął się.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Park   Pon Sty 31, 2011 6:23 pm

Lamia i V spacerowali w ciszy po parku który znajduje się niedaleko jej mieszkania.
V wglądał na spiętego ale nie wiedziała dlaczego, w końcu przerwał cisze i zadał jej zaskakujące pytanie...
- A co chciałbyś wiedzieć?
-Mam na imię Lamia mieszkam tu od niedawna. Wcześniej mieszkałam w Europie.
-Urodziłam się w Londynie w 1871 roku. Moja rodzina zginęła 40 lat temu. Od tego czasu próbuje zacząć życie na nowo...-Powiedziała smutnym głosem.-Tutaj teraz mieszkam. Pracowałam razem z Beth w redakcji jako grafik. -Odpowiedziała na jego pytanie.
-Co więcej chcesz wiedzieć? -Zapytała po chwili.
- Czy ja tez mogę ci zadać pytanie o twoja historię? Opowiedz mi o sobie.
- Proszę tylko powiedz mi prawdę nie zniosę kolejnej ściemy.
- Czy naprawdę cie to interesuje, czy chcesz tylko zabić niezręczną cisze? -Zapytała i uznała że musi to wiedzieć.


Ostatnio zmieniony przez Lamiaa dnia Wto Lut 01, 2011 8:12 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Vrhedny

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Pon Sty 31, 2011 10:08 pm

Rodzina. V. nigdy tak naprawdę nie miał rodziny, dopóki nie wstąpił do Bractwa. Niby miał ojca, ale co to był za ojciec.
- Przykro mi z powodu straty bliskich.
Zamyślił się. Teraz ona zadała mu pytanie o Jego historie, a on tak naprawdę nie wiedział, co jej odpowiedzieć.
- Urodziłem się dawno... Wychowywał mnie ojciec, matki nie znałem. Od małego byłem szkolony na wojownika. Buntowałem się, za co często obrywałem... No i to chyba na tyle.
V. uśmiechnął się i odpowiedział na kolejne pytanie:
- Nie, naprawdę chce Cię bliżej poznać. Zaimponowałaś mi swoją postawą.
- Jesteś pierwszą samicą, która mnie zawstydziła. Pewnie, gdyby tak nie było, już wylądowalibyśmy w moim łóżku.
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Park   Pon Sty 31, 2011 10:43 pm

Zaimponowałaś mi swoją postawą chyba naiwnością...
- Ja ciebie zawstydziłam, ciekawe, czym? Tym ze się go trochę bała czy tym że mu zaufała pomimo ze był morderca...
Wszystko się mieszało, a w głowie robiło jej się coraz jaśniej.
- Przykro mi, że miałeś takie ciężkie życie, nie myśl sobie ze nie nad tobą rozczulam po prostu wiem, co strąciłeś.
- Czasami wołałabym nie mieć rodziny niż teraz żyć ze świadomością tego że ich już niema.
Dobrze się czuła w jego towarzystwie. Miło było spacerować z kimś ramię w ramię (nie licząc sporej różnicy wzrostu).
Po dłuższej chwili dotarło do niej ze chciał z nią iść do łóżka Chciał czy chce? Zadała sobie pytanie. Widziała w tym ogromna różnicę i w jego zachowaniu też był na luzie.
- Jakie jest twoje największe marzenie? Nie wiedząc, czemu nagle zapragnęła to wiedzieć.
- Przepraszam jestem zbyt bezpośrednia wiem... Zawstydziła się i odwróciła głowę by nie patrzeć mu w oczy.
- Masz ochotę iść do mnie na kawę? Kofeina teraz dobrze mi zrobi, zrozumiem jak odmówisz. Miała nadzieje że nie doszuka się w tym zaproszeniu żadnych podtekstów.
- A czy ty masz jakąś partnerkę? Zapytała, choć niebyła pewna czy chce znać odpowiedz.
Powrót do góry Go down
Vrhedny

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Wto Lut 01, 2011 4:22 pm

- Nie musisz mi współczuć, szczerze ... Nie lubię tego. - powiedział i zrobił sobie przerwę od dymka.
Rzucił go na ziemię i przydepnął butem.
- Moje marzenie ? - zaśmiał się pod nosem. Moim marzeniem jest pozbycie się tego. - wskazał na rękę w rękawiczce.
- Pewnie zapytasz co z nią nie tak ? Mogę powiedzieć Ci tylko, że świeci w ciemnościach. - uśmiechnął się do niej.
Chwilę zastanawiał się nad jej propozycje i rozważał ją, ale tak naprawdę nie potrzebnie.
- Jane, że wpadnę. Nie koniecznie na kawę.
- Racja, tobie się przyda. - zaśmiał się i wziął ją po rękę.
- Nie, nie mam stałej partnerki ...
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Park   Wto Lut 01, 2011 5:06 pm

Lamia była w głębokim szoku. Jak to się stało ze ona świeci????
- Czemu nosisz tą rękawiczkę? Możesz mi powiedzieć jak to się stało ze ona świeci? Zapytała starając się go nie zdenerwować.
Niema stałej partnerki czyli nie chce się z nikim wiązać z nią tez nie... Chodzi mu pewnie tylko o sex i nic więcej. Po wszystkim o niej zapomni.
Niebyła pewna czy tego teraz chce.
-Dalej mi nie powiedziałeś czym cie zawstydziłam....
-Zauważalnym ze nie lubisz żadnych oznak słabości opowiedz mi czemu? Zapytała oczekując szczerej odpowiedzi.
-Powiedz mi jak to z tobą jest ty nie lubisz być dotykany ale lubisz dotykać bo wiozłeś mnie pod rękę.
Nie myśl sobie że nie jest mi milo bo jest i to bardzo tylko jesteś bardzo ciekawym samcem.
Patrzyła na niego przez dłuższą chwile i nie mogla się nadziwić jaki on jest seksowny.
Każdy jego gest był wykonywany od niechcenia ale za to z wdziękiem i gracja.
Coś w jej wnętrzu mówiło że zwykle się tak nie zachowuje.
Powrót do góry Go down
Vrhedny

avatar


PisanieTemat: Re: Park   Wto Lut 01, 2011 5:28 pm

- Pytasz się mnie dlaczego świeci ? Sam nie wiem. Po prostu tak jest.
Wzruszył ramionami.
- Z tego powodu raczej nie jestem normalny. - skrzywił się.
- Źle dobrałem słowa ... Raczej mi zaimponowałaś, tym że inna samica uciekłaby od kogoś kto jest mordercą. Jesteś bardzo odważna, czego brakuje samicą w tych czasach ...
V. zamyślił się ... Pierdolił jak potłuczony ...
- Zadajesz za dużo pytań. - uśmiechnął się nieznacznie i wyciągnął kolejnego skręta.
- Nie lubię gdy ktoś mnie dotyka, bo ... bo jestem odrażający, może tak to ujmę.
Nienawidzę siebie, rozumiesz ? Jestem inny ...
Powrót do góry Go down
Lamia

avatar

Partner : Mordh

PisanieTemat: Re: Park   Wto Lut 01, 2011 5:43 pm

Co on wogóle gada? Że jest odrażający chyba jest ślepy i nie patrzy w lusterko.
- Dla mnie nie jesteś odrażający.. a co do inności to każdy jest inny.
Wiedziała coś o tym ze względu na swoje imię
- Nauczyłam sie w życiu nie oceniać nikogo i nie lubię być oceniana.
- Wiem za zadaje dużo pytań bo jestem ciekawska. Odpowiedziała z szerokim uśmiechem na twarzy.
- I nie jestem odważna tylko bark mi instynktu samozachowawczego. Mrugnęła porozumiewawczo okiem.
- Ty możesz siebie nienawidzić a ja cie i lubię. Posłała mu najpiękniejszy uśmiech jaki miała.
Kierowali się w stronę wyjścia z parku i szli do mieszkania Lamii. właściwie mogla by z nim tak spacerować cała noc, bo lubiła jego towarzystwo.

//Mieszkanie Lamii

//Salon

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu Forum PBF - RPG  :: Miasto :: Caldwell :: • Centrum-
Skocz do:  
Create a forum on Forumotion | Games | Action | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog